Czy kapitalizm przetrwa w obliczu niewidzialnych szponów rynku? (cz.1)

fot. red.

Problemem staje się codzienna egzystencja. Czy kapitalizm przetrwa w obliczu niewidzialnych szponów rynku? Ceny rosną gwałtownie, kursy walut niwelują korzyści ze spadków cen paliw. Plany rządowej pomocy dla gospodarki nie mają żadnego realnego pokrycia w niczym, poza dobrymi chęciami, chociaż i one bardziej mają wymiar myślenia życzeniowego i politycznego, niż kontaktów z realiami.

Mamy trudną sytuację, w której widać, że nasza dotychczasowa gospodarka opierała się na fikcji. A konkretnie na obietnicy, że ktoś komuś zapłaci. Państwo ograniczało się do pobierania podatków z tego wszystkiego, co wypracowują ludzie lub co samo wypłaca sektorowi publicznemu. Swoją drogą, czy ktoś policzył jaki procent wpływów skarbowych i funduszowych państwa i jego agend, stanowią podatki, opłaty i składki płacone przez ludzi pracujących w podmiotach publicznych?

Problem jest z zaopatrzeniem w leki, nie mówimy o zwykłych lekarstwach – typu aspiryna, chociaż kupienie popularnych tabletek zawierających witaminę “C” jest nie łatwe. Prawdziwym problemem są lekarstwa dla ludzi, którzy np. otrzymujące w specjalnych programach w szpitalach. Maseczki można kupić, np. w jednej z sieciowych aptek w Krakowie oferowano autorowi tego tekstu 3 szt. w cenie po 6,8 PLN za sztukę!  Co więcej, już wiadomo że będą braki różnych leków niesłychanie popularnych w społeczeństwie, do brania których przyzwyczaił nas rozbuchany marketing firm farmaceutycznych i lekarze opłacani przez medycznych przedstawicieli handlowych. Wiele leków i chyba wszystkie substancje czynne importujemy. To oznacza, że chyba nasz Prezydent będzie się prosił przywódcy państwa komunistycznego o przesłanie pomocy?

Gospodarka wolnorynkowa nie może funkcjonować w warunkach epidemii, kiedy państwo wkracza administracyjnie i ogranicza swobodę gospodarowania i funkcjonowania na rynku. Oczekiwanie zarazem, że to samo państwo wyłoży pieniądze na funkcjonowanie milionów firm jednoosobowych, gdzie osoby samo zatrudnione przez lata udawały, że uczestniczą w systemie powszechnych ubezpieczeń społecznych jest kolejną fikcją. W gospodarce kapitalistycznej, zgodnie z wyznawaną doktryną neoliberalną, tym którzy nie spełniają wymagań rynku i nie są w stanie się do niego dostosować, należy pozostawić wolną rękę, pozwalając się zrestrukturyzować. Dokładnie tak zrobiono w naszym kraju po roku 1989. Dlaczego teraz miałoby być inaczej?

Być może to brzmi brutalnie i bezdusznie, ale o ile należało i należy za wszelką cenę chronić ludzi przez epidemią, to już gospodarka – czyli ludzie, musi się dostosować do nowych warunków. Ponieważ w naszych realiach nie ma czegoś takiego jak rezerwy i możliwości zapłacenia za to, że ktoś siedzi w domu. Nie mamy na to pieniędzy i nie będziemy mieli, ponieważ nie ma skąd. Na to mogą sobie pozwolić państwa bogate, mające rezerwy i zdolność kreowania pieniądza poprzez swój system finansowy, który poprzez tą kreację nie straci na wartości. Chodzi o to, że do podziału mamy tylko i tylko tyle, ile wypracujemy i nic więcej. Trzeba to zrozumieć, zanim zacznie się rozdawać pieniądze z publicznej kasy, chociaż dzisiaj to chyba konieczność, a jutro to będzie coś naturalnego.

W przypadku jakichkolwiek prób drukowania Złotego, skończy się to dla nas dramatycznie, już w ogóle abstrahując od materii konstytucyjnej, to po prostu jesteśmy gospodarką nadążną, której „rynki” wyznaczają – za ile chcą kupić naszą walutę i co jeszcze ważniejsze, w jakich widełkach będą żądać jej ponownej wymiany na walutę wymienialną np. Euro lub Dolara. Ostatnim szaleństwem na jakie może sobie pozwolić nasz rząd, byłaby obrona Złotego przed rynkiem. Można oczywiście lawirować, jak dzienny wolumen wymiany na oficjalnym rynku jest stosunkowo nie duży i np. przeznaczać na wymianę posiadane transze Euro, które dostajemy od Komisji Europejskiej lub po prostu grać na rynku. Jednak, coś takiego jak obrona Złotego przed spadkiem wynikającym z wyceny realizowanej przez spekulantów to szaleństwo. Zwłaszcza, że całkiem niedawno zrezygnowaliśmy z poważnych międzynarodowych gwarancji kredytowych, bo ich utrzymywanie było zbyt kosztowne. Chociaż w obecnych warunkach i tak chyba nie byłyby dotrzymane?

Trzeba liczyć na siebie, a na „luzowanie ilościowe” na Złotym, nikt nam nie pozwoli, poza tym już to przerabialiśmy i doskonale pamiętamy, jaką tragedią była hiperinflacja.

Zapraszamy w najbliższych dniach na 2-gą część felietonu.

15 thoughts on “Czy kapitalizm przetrwa w obliczu niewidzialnych szponów rynku? (cz.1)

  • 27 marca 2020 o 06:15
    Permalink

    Nie nie przetrwa i bardzo mnie to cieszy.

    Odpowiedz
  • 27 marca 2020 o 08:42
    Permalink

    Gospodarka wolnorynkowa nie może funkcjonować w warunkach epidemii, kiedy państwo wkracza administracyjnie i ogranicza swobodę gospodarowania i funkcjonowania na rynku. Oczekiwanie zarazem, że to samo państwo wyłoży pieniądze na funkcjonowanie milionów firm jednoosobowych, gdzie osoby samo zatrudnione przez lata udawały, że uczestniczą w systemie powszechnych ubezpieczeń społecznych jest kolejną fikcją. W gospodarce kapitalistycznej, zgodnie z wyznawaną doktryną neoliberalną, tym którzy nie spełniają wymagań rynku i nie są w stanie się do niego dostosować, należy pozostawić wolną rękę, pozwalając się zrestrukturyzować. Dokładnie tak zrobiono w naszym kraju po roku 1989. Dlaczego teraz miałoby być inaczej?— o to chodzi

    Odpowiedz
  • 27 marca 2020 o 09:09
    Permalink

    Jak czasem, dorzucę kilka uwag do artykułu. Najpierw dwa cytaty, których te uwagi będą dotyczyć:
    1.
    “W przypadku jakichkolwiek prób drukowania Złotego, skończy się to dla nas dramatycznie, już w ogóle abstrahując od materii konstytucyjnej…”.
    2.
    “Trzeba liczyć na siebie, a na “luzowanie ilościowe” na Złotym, nikt nam nie pozwoli, poza tym już to przerabialiśmy i doskonale pamiętamy, jaką tragedią była hiperinflacja”.

    Rozpocznę najpierw od jednej z form dodruku, czyli od wspomnianego w artykule “luzowania ilościowego” (Quantitative Easing, QE), czyli po prostu skupu aktywów, w tym głównie obligacji skarbowych. Ma to na celu podniesienie ich ceny (na rynku), a tym samym obniżenie ich rentowności (stopy zwrotu, czyli oprocentowania), co oznacza, że koszt zadłużania staje się niższy – taka sobie machlojka, za którą jednak ktoś 🙂 musi zapłacić.

    A teraz jak jest z tym u nas? Otóż w dniu 26 marca 2020, Minister Finansów przyznał BGK prawo zakupu obligacji skarbowych serii DS0726 i DS1029 poza przetargiem.
    No proszę, MAMY TO! – mamy swoje QE. Czyli jak kiedyś wcześniej wspomniałem, dostaliśmy zgodę na dodruk. Jest to nawet niezgodne z konstytucją, a konsekwencją będzie ponadto przekroczenie konstytucyjnego limitu zadłużenia (art. 216 ust. 5). Widać po tym, jak konstytucja jest traktowana, raz tak raz siak, i nie ma problemu.
    Wprawdzie usłyszałem znanego ekonomistę (chyba to był Marek B.), jakoby to nie było zadłużanie się, ale widać jak można traktować słowa ekonomistów-polityków.
    Czy dzięki temu dodrukowi znajdziemy się u schyłku PRL, czy też wreszcie zrealizujemy nasze marzenie o dobrobycie bez wysiłku, o “drugiej Japonii”? Takie to proste.

    Odpowiedz
  • 27 marca 2020 o 09:53
    Permalink

    Samozatrudnionym jednak państwo powinno pomóc, czyli wypłacać zasiłki dla bezrobotnych do czasu, aż nie podejmą jakiejś pracy. Oni zostali zmuszeni przez korporacje i większy oszukańczy biznes do takiej formy zatrudnienia, aby ciąć koszty i nie płacić podatków. Natomiast biznesowi nie należy się ani złotówka, niech żyją z oszczędności odłożonych na szwajcarskich i nie tylko kontach.

    Polecam w temacie:
    „Co obnaża koronawirus?
    (…)
    Koronawirus przede wszystkim unaocznił, że wolny rynek w sytuacjach kryzysowych nie tylko nie pomaga, ale i szkodzi społeczeństwu. Ceny podstawowych artykułów poszły w górę, a już szczególnie ceny artykułów mogących pomóc zapobiegać zarażeniu. Bynajmniej nie nastąpiło to w wyniku prostej zależności między popytem i podażą, bo podaż tych artykułów można łatwo zwiększyć. Wzrost cen wybranych artykułów nastąpił wyłącznie z powodu chęci maksymalizacji zysku. Oczywiście można to było widzieć wcześniej, choćby przy okazji mniejszych lub większych powodzi, kiedy to cena worków – których podaż bardzo łatwo zwiększyć – wzrastała kilkanaście razy.

    Koronawirus unaocznił też, że kapitalizm się po prostu nie sprawdza. Zjawiska jakie możemy zaobserwować przy okazji epidemii nie są zjawiskami, jakie w kapitalizmie nie występują w stanie bez epidemii. Wszystkie one występują, jedynie skala ich jest mniejsza, przez co dotyka mniej osób. Ot, zamiast narażać na koronawirusa 100 pracowników narażanych jest 10 na coś innego. Każdy może się znaleźć wśród tych 10.

    Koronawirus pokazał, że zatrudniciele mają gdzieś pracowników. Wolą ryzykować i narażać pracowników, ale nie wstrzymają działalności ani nie zabezpieczą odpowiednio pracowników. Niby rzecz oczywista, ale koronawirus to lepiej uwypuklił.

    Koronawirus objawił też dwulicowość kapitalistów, powszechnie nazywanych przedsiębiorcami. Kapitaliści przez lata nawoływali, aby państwo nie przeszkadzało im w prowadzeniu biznesów. Próbowali udowadniać, że interwencje państwa w gospodarkę są szkodliwe. Teraz, kiedy na wolnym rynku wielu kapitalistom grozi upadłość, wyciągają łapska po państwowe pieniądze, nie zważając nawet na niedofinansowanie służby zdrowia.

    Przez koronawirusa widać, jak bardzo potrzebne jest sprawnie działające państwo. Gdzie są teraz piewcy, którzy krzyczeli aby państwa było jak najmniej? Gdzie jest prywatna służba zdrowia walcząca z koronawirusem? Widać wyraźnie, jak już przy niewielkiej liczbie zarażonych potrzebne jest sprawne państwo, ze sprawnie działającą państwową służbą zdrowia. Nie można doprowadzać do tego, by państwowa służba zdrowia była nisko płacona i nieodpowiednio wyposażona, aż tak że szpitale same muszą szyć sobie maseczki.

    (…)
    Koronawirus pokazał też, że pozostawianie granicy bez jakiegokolwiek nadzoru jest błędne. Niezbędne jest posiadanie służb mogących w razie zagrożenia ograniczyć ruch graniczny lub nawet zamknąć granicę. Niezbędne jest przywrócenie Wojsk Ochrony Pogranicza oraz innych wojsk. Dzisiaj wychodzi bokiem rozwalanie nadzoru nad granicą i urządzeń granicznych. Co myśleli ci, którzy ograniczali Straż Graniczną? Skąd wniosek, że będąc w Układzie z Szengen jesteśmy tak bardzo bezpieczni? Wszystko to okazało się błędem, a swoboda przekraczania granic w Układzie z Szengen wcale nie musiała powodować zniszczenia nadzoru nad granicą.

    Tu płynnie przechodzimy też do tego, jak wobec koronawirusa nie sprawdziła się Unia Europejska. Wydawać by się mogło, że takie działania jak zamykanie granic czy koordynacja działań medycznych powinny wyjść właśnie ze strony Unii Europejskiej. Nic bardziej mylnego. Unia Europejska przy okazji koronawirusa pokazała swoje prawdziwe oblicze skostniałej struktury, nie działającej dla dobra społeczeństwa. Unia Europejska z wielkim opóźnieniem zamknęła swoje granice zewnętrzne, zdążyła też fuknąć na państwa które w trosce o bezpieczeństwo wprowadziły też ograniczenia w ruchu towarowym.

    Dalej płynnie przechodzimy do państw Europy Zachodniej, rzekomo bardziej cywilizowanych. Otóż zachodnie wzorce nie sprawdziły się. Kraje zachodnie nie zareagowały wystarczająco i odpowiednio wcześnie na rozprzestrzenianie się koronawirusa, mimo że mają wyższy poziom gospodarki i służby zdrowia. W chwili już po zamknięciu granic przez Polskę, w sąsiednich Niemczech w niektórych klubach wciąż odbywały się zabawy, a wiele osób swobodnie wychodziło na miasto. Ograniczenia w przemieszczaniu się wprowadzono później niż Polska, mimo że liczba zarażonych jest o wiele większa. Kraje zachodnie pokazały też, że nie liczą z pracownikami, nakazując im pracować w przedsiębiorstwach nie będących niezbędnymi. Niemcy w żaden istotny sposób nie ułatwili zatrudnianym Polakom, którzy stale muszą przekraczać granicę albo wykorzystywać urlop w obecnej sytuacji. To też było widać od dawna – to właśnie z zachodu przyszła moda na to, by okienka kasowe i podobne miejsca robić bez szyb, aby tylko zwabić kupującego a zagrożeniami wobec pracownika się nie przejmować. To z zachodu przyszły też korporacyjne nawyki urządzania otwartej przestrzeni roboczej, aby łatwiej nadzorować pracowników kosztem ich bezpieczeństwa.

    Co będzie w przyszłości? Czy społeczeństwa wyciągną właściwe wnioski i wymuszą zmiany? Kapitalizm trzyma się mocno. Niewątpliwie przetrwa, ale może przynajmniej będzie osłabiony. Czas pokaże, a na razie pozostaje zadbać o własne zdrowie, bo na białopolskie władze nie możemy liczyć.”
    https://www.lewicanarodowa.pl/2020/03/koronawirus-a-kapitalizm.html?m=1

    Odpowiedz
    • 27 marca 2020 o 17:21
      Permalink

      Jak powiedział klasyk, funkcją państwa jest ochrona pozycji klasy panującej. Jeśli kryzys tej pozycji nie podkopuje, a nie musi jeśli doprowadzi do większej koncentracji bogactwa, to wszystko gra.

      Odpowiedz
    • 27 marca 2020 o 21:28
      Permalink

      Czyli dr Milewski chciałby poświęcić starsze osoby w imię interesów biznesu. Pogratulować takiego doradcy Prezydentowi! Ciekaw jestem czy własnych rodziców by poświęcił i wystawił na niebezpieczeństwo? Jaki trzeba mieć zryty beret, aby tak bredzić? Faktycznie naukowcy mają rację, że kapitalizm degeneruje moralnie.
      Oby wyborcy to odnotowali.
      Rozmowa sprzed kilku dni, właśnie dziś kolejny raz we Włoszech odnotowano ok. 1000 zgonów w ciągu ostatniej doby, a niby ten doktor nie wierzy, że to tylko z powodu tej epidemii. Jedyne o co się martwi to cel biznesu, czyli tylko zyski. Smutne oblicze kapitalizmu i kapitalistów pozbawionych sumienia.

      Dugin:
      “Liberalizm stanowi przyczynę masowej zagłady, taką, jaką była kolonizacja i rozpowszechnienie wśród całego gatunku ludzkiego standardów współczesnej cywilizacji zachodniej. Globalne elity i ich lokalne marionetki być może liczą na przeżycie, mając szczepionkę, ale coś pozwala domyślać się tu pewnego podstępu. W końcu wirus może zachować się nieprzewidywalnie, procesy, które zaczną się w istniejącej cywilizacji, a nawet pojedyncze, nieprzewidywalne i spontaniczne zdarzenia mogą doprowadzić do klęski starannie przemyślanego planu.
      Być może światowa gospodarka nie rozsypie się w ciągu kilku miesięcy, ale docelowo tak się właśnie stanie. Wszystko to, co ludzie uważają za „stabilne” i „godne zaufania”, okazuje się iluzją. Koronawirus pokazuje to jasno i wyraźnie. W rzeczywistości wystarczy logiczna kontynuacja obecnych procesów, by przekonać się, że właśnie kończy się świat, przynajmniej ten, który znaliśmy. I pojawiają się pierwsze kontury czegoś nowego.”
      http://www.mysl-polska.pl/2243

      Odpowiedz
  • 27 marca 2020 o 15:45
    Permalink

    O MORALNYM ZWYCIĘSTWIE ROSJI NAD WASP-AMI MÓWI MACIEJ PORĘBA TELEWIZJA NARODOWA
    https://www.youtube.com/watch?v=qJd7RuHgA5I&t=702s

    Ronald Lasecki: Przewartościowanie wartości w czasach zarazy http://xportal.pl/?p=36502

    Co więc naprawdę pozostało Polakom, co stanowi jedyną rzeczywistą tarczę w obronie przed realnym zagrożeniem o charakterze globalnym? Zachowujący się odpowiedzialnie naród i adekwatnie reagujące państwo narodowe. To czarny sen liberałów, globalistów, kosmopolitów i „kapitalistów kulturowych”.

    Polski rząd postąpił słusznie zamykając granice dla obcokrajowców, rozpościerając szczegółową kontrolę nad przepływem osób, ograniczając zbędny w tych warunkach konsumpcjonizm poprzez zamknięcie galerii handlowych itp. Myślę, że pomimo tragizmu sytuacji, jest to otrzeźwiający szok, zarówno dla społeczeństwa, jak i samych rządzących. Po zakończeniu kryzysu większość przykrych doświadczeń związanych z totalną kompromitacją liberalizmu i globalizmu zatrze zbiorowa amnezja, ale nie wszystkie i nie u wszystkich.

    Będziemy widzieć rzeczywistość wyraźniej, a liberalizm stanie się bardziej przeterminowany niż kiedykolwiek wcześniej. Bartosz Bekier: Kryzys epidemiczny w Polsce a upadek globalizmu
    http://xportal.pl/?p=36476

    Odpowiedz
  • 27 marca 2020 o 16:18
    Permalink

    Mieliście rację, kapitalizm jest niewydolny – nie sprawdza się. Przyznaję rację. Szacun.

    Odpowiedz
  • 27 marca 2020 o 20:53
    Permalink

    Własnie po to był tek kryzys, żeby wszystko było inaczej 🙂

    Odpowiedz
  • 27 marca 2020 o 22:01
    Permalink

    Kiedyś czytałem tu artykuł autora o tym, że opymalnie mieć zapasy na 3 miesiące … i oszczędności. No ijak w waszej deklaracji na górze strony, oczywiście znowu mieliście rację jak zawsze. Czemu krakauer nie jest premierem?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.