Polityka

Czy jesteśmy przedmiotem wielkiego eksperymentu?

 Obserwując Polskę nie można uniknąć wrażenia, że jesteśmy poddawani jakiemuś wielkiemu eksperymentowi, który jednym słowem można określić, jako niedorozwój, albo jeszcze lepiej dysfunkcja! Ciągle coś w naszym kraju jest nie tak, jednakże nie ma się, czemu dziwić, bo przez ostatnie 300 lat przeważnie byliśmy albo kolonią, albo półkolonią, jednakże nawet w tych stosunkowo krótkich okresach, w których udawało się nam samodzielnie funkcjonować nie wykorzystywaliśmy i nie wykorzystujemy swoich możliwości, zgodnie z posiadanym potencjałem. Muszą być po temu jakieś powody! Nic w przyrodzie, nawet polskiej nie dzieje się bez przyczyny. Jeżeli wykluczymy bezpośrednią interwencję najwyższego, który po prostu ma inne zajęcia niż użalać się nad porażkami znad Wisły – pozostają czynniki ludzkie.

Niestety nie mamy szczęścia do elit. Przedwojenne były zepsute przez sanację, powojenne wiadomo „komuna”, a reszta to, co najmniej marionetki Londynu, zresztą nieliczące się w dialogu wewnątrzpolskim. Po 20 latach transformacji już nie ma żadnych wartości, nawet Kościół dominujący okazał się zbyt prymitywny nawet do wyznaczania kierunku swoim małym wiejskim parafiom, a co dopiero Narodowi – klęska moralna i brak jakiegokolwiek poza konsumpcyjnym nastawienia do życia u młodego pokolenia, które zmarnowało część życia na opłacanych przez państwo lekcjach religii w ostateczności dowodzą o nieprzydatności Kościoła dominującego w systemie władzy sprawowanym przez elity. Organizacje społeczne to fikcja, najaktywniejsze są związki zawodowe, jednakże przeważnie są one podporządkowane pod ogólny podział głównego politycznego sporu w kraju. Losem zwykłych ludzi, borykających się z codziennym dramatem ekonomicznym nie bierze nikt w obronę, są zostawieni sami sobie – z jednej strony ograbia ich państwo, a z drugiej są wystawieni na wyzysk swoich feudalno-kapitalistycznych właścicieli.

Do tego powszechny nepotyzm i łapownictwo, to dwa sporty narodowe, w których jesteśmy już chyba mistrzami świata! Nie sposób dostać porządnej pracy nawet, jeżeli takowa w ogóle się znajdzie – bez pleców i znajomości. Korzystanie z publicznej służby zdrowia, jak również załatwianie czegoś w urzędach publicznych często wymaga obdarowywania różnego rodzaju funkcyjnych kacyków za pomocą mniejszych lub większych prezentów. Zdarza się, że na komisariatach państwowej Policji ludzie są bici metodami gestapowskimi podczas przesłuchania, ale nikt nie robi z takich rzeczy zagadnień, albowiem tak tutaj po prostu jest. Ludzie się podpalają pod siedzibą premiera w poczuciu bezsilności, nawet jak mają rację – nic się nie dzieje w sprawach, o które walczyli. Prokuratura umarza sprawy z podejrzeniem przestępstw urzędniczych, w zamian za to aresztuje się ludzi, którzy broniąc się w domu przed bandytą niechcący biedaczka zabiją. Przecież tego nie można robić, Polacy z definicji mają być baranami idącymi na rzeź i niewolnikami pełnymi pokory, po prostu! Kolejny niewytłumaczalny fenomen!

Jednakże, te wszystkie drobnostki tak naprawdę nie mają znaczenia w porównaniu z nadzwyczajną biernością rządzącej aktualnie nami części elity w kwestii podejmowania się spraw generalnych i zasadniczych, a nawet, jeżeli to już się zdarzy, to zawsze ma wymiar przykrej niespodzianki – jak słynne 67, czyli podwyższenie wieku emerytalnego w zasadzie z dnia na dzień – bez jakiejkolwiek sensownej konsultacji, czy też próby porozumienia się ze społeczeństwem. Rządzący nie wprowadzają koniecznych reform, beztrosko marnując czas, natomiast, jeżeli już coś robią, to w sposób powodujący komplikacje, niezrozumienie i odrzucenie spraw kraju przez przynajmniej znaczną część społeczeństwa. Nie ma tu polityki konsensusu!

Przecież nie można w żadnej logiczny sposób uzasadnić tak porażających faktów jak klęska naszej prezydencji, czy też niemoc decyzyjną rządu w zakresie takich wyzwań jak np. energetyka ze źródeł odnawialnych. O ile, bowiem można jeszcze jakoś zrozumieć, dlaczego nie wybudowaliśmy autostrad łączących najważniejsze punkty sieci osadniczej kraju, tylko szereg krótkich i niepołączonych ze sobą odcinków, to zbrodni powstrzymywania rozwoju całego sektora gospodarki – o strategicznym znaczeniu, zdolnego do uniezależnienia nas od importu energii – nie można w żaden sposób – w tym nawet głupotą i jawnym szkodnictwem uzasadnić. To jest przecież niemożliwe, żeby rządzący nami byli tak głupi, żeby nie rozumieć spraw zasadniczych i podstawowych. Zwłaszcza, że problem ten dotyczy w zasadzie po równo wszystkich środowisk politycznych. Wniosek – albo jesteśmy rządzeni przez kosmitów udających ludzi, którzy robią na nas od 300 lat eksperyment, albo stale mamy u władzy zdrajców i sprzedawczyków, zainteresowanych czymś innym niż Rzeczpospolita.

2 komentarze

  1. niestety, prawdę pisze Autor.
    Jedyne okresy normalności i stabilizacji na ziemiach zamieszkanych przez Polaków to okresy utraty państwowości.

    Suwerenność i jakiekolwiek formy niepodległości to dla Polaków kara boża ;))
    Ale przyjmijmy tą prawdę najprawdziwszą godnie i powiedzmy szczerze: dla mądrych narodów musi być jakis głupi odnośnik .
    Antywzorzec państwa, demokracji, porządku, uczciwości, praworządności, sprawiedliwości etc etc, MUSI ISTNIEĆ JAKO PRZESTROGA.

    A więc płać Europo i Świecie Polsce za to że istnieje i że jest Chrystusem Narodów oraz wzorcem do nienaśladowania.
    Nam się NALEŻY!!!!!

  2. Strasznie apokaliptyczne wizje Pan rozsiewa Panie @krakauer!
    My wystraszeni pytamy: CO ROBIĆ? Jak dalej z tym żyć?
    A żyć przecież trzeba.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.