Polityka

Czy jesteśmy gotowi na Boston w Warszawie?

 Abstrahując od przyczyn haniebnego zamachu terrorystycznego w Bostonie należy zadać pytanie – czy jesteśmy gotowi na Boston w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Katowicach, Gdańsku, Poznaniu? Czy nasze służby reagowania kryzysowego i nasze służby specjalne są w stanie przeciwdziałać zagrożeniom tego typu a w razie wystąpienia takich zagrożeń doprowadzić do możliwie najpełniejszego uporania się ze skutkami dramatu?

Czy nasze szpitale – dysponujące prawie 100% obłożeniem łóżek i wyspecjalizowane głównie w ratowaniu życia bezdomnym na koszt podatników – byłyby w stanie przyjąć na raz w jednym mieście około 100-150 poważnie rannych, wymagających skomplikowanych zabiegów ratowania życia?

Czy nasi operatorzy telekomunikacyjni są zdolni do odpowiedniego zabezpieczenia łączności, jak również monitorowania jej w momencie tak dramatycznego zdarzenia jak obserwowany koszmar mieszkańców Bostonu?

Czy w przypadku organizowanych w naszym kraju imprez masowych – w ogóle brane są pod uwagę tego typu scenariusze, tzn., czy wszystkie służby tworzące miejski system ratowniczy – są w gotowości i czy są przygotowane na wystąpienie tak dramatycznej ewentualności?

Odpowiedzi na powyższe pytania z ust kompetentnych przedstawicieli naszego państwa brzmiałyby prawdopodobnie mniej więcej, jako: „tak, ale…” Wynika to z chronicznej niemocy i niezdolności naszego państwa do poważnego reagowania kryzysowego, ponieważ ciągle brakuje sprzętu, wyszkolonych ludzi i odpowiednich procedur. Poza tym z zasady nie ma winnych, – jeżeli bowiem osoby odpowiedzialne za organizację lotu prezydenckiego samolotu do Smoleńska – nie zapłaciły karierami za tą katastrofę – to, jakiej dyscypliny można wymagać – karząc strażaków za krzywo zwinięte węże?

Tak jak Smoleńsk był dla nas szokiem, po którym nie nastąpiło otrzeźwienie i nie wyciągnięto należytych wniosków, tak Boston powinien nim być – gdyż nie chodzi tutaj o sprawcę, czy też sprawców i ich motywy, – bo to inna sprawa dla służb kryminalnych i służb specjalnych, które akurat w USA doskonale sobie poradzą. Problemem jest los zwykłych ludzi, uczestników zjawisk, zdarzeń oraz ofiar i ich rodzin. Czy ktoś wyobraża sobie koszmar i dramat dodzwonienia się na szpitalną izbę przyjęć – po taki wypadku? Pomijając już procedurę tworzenia listy ofiar, jej zatwierdzanie i przekazywanie do wiadomości określonym organom!?

Zupełnie na poważnie możemy stwierdzić, że co prawda o ile tego typu dramatyczna katastrofa nie miała jeszcze u nas miejsca, to jest wielce prawdopodobne, że się ona będzie mogła z dużym prawdopodobieństwem wydarzyć i nasz cudowny ziemniaczano-buraczany raj dla cwaniaków i udawaczy doskonale odnajdujących się w mętnej wodzie się skończy. Warto byłoby mieć przynajmniej przepisy prawne gwarantujące odpowiednią możliwość karania osób odpowiedzialnych za nienależyte lub nie wywiązanie się z powierzonych obowiązków. Jednakże z drugiej strony, – czego można wymagać od np. ratownika medycznego pracującego za 1700 zł netto lub policjanta za 2200? Narażania życia w imię takich śmiesznych pieniędzy?

Nasze państwo powinno posiadać odpowiednią rezerwę sił i środków oraz ludzi – zdolną do przemieszczenia w rejon tego typu katastrofy w ciągu dwóch godzin. Polska to nie jest duży kraj – można mieć służby ratownicze zdolne do przerzucenia z podstawowym sprzętem oraz zabezpieczeniem podstawowych mediów dla osób poszkodowanych. Nie powinniśmy na to żałować pieniędzy, – jeżeli stworzymy solidny oddział doskonale wyszkolonych, zgranych i wyćwiczonych ludzi zdolnych do opanowania każdej sytuacji w każdych warunkach – to na pewno zyska na tym nasze bezpieczeństwo. Już dawno należało pomyśleć o stworzeniu odpowiednich wojewódzkich, powiatowych i gminnych struktur obrony cywilnej i także obrony terytorialnej. Warto także wrócić do tradycji ORMO – można się z tego śmiać, jednakże sama idea sił rezerwowych dostępnych dla komendantów Policji na danym terenie – w postaci sprawdzonych i zdolnych do działania w oparciu o własne zaplecze i rotujących się kadr to skarb, ponieważ zwalnia mu etatowych funkcjonariuszy do innych zadań.

Państwo powinno bardziej myśleć o naszym bezpieczeństwie, ponieważ jedna taka katastrofa może na stałe zmienić nastawienie społeczeństwa do władzy.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.