Soft Power

Czy inne kraje naprawdę nam zazdroszczą?

 Premier Donald Tusk powiedział coś niesamowitego na temat swojego rządu i jego sposobu rządzenia naszym krajem. Otóż wedle pana premiera inne kraje, które się sypią, czy tez popadają w ruinę podobno nam zazdroszczą naszych sukcesów w zakresie formułowania polityki gospodarczej i jej efektów w postaci ciepłej wody w kranie (Uwaga to jedynie sens wypowiedzi a nie cytat).

Oczywiście nie mamy żadnego powodu, żeby nie wierzyć panu premierowi naszego własnego rządu, jednakże jest oczywistym, że w ocenie swojej własnej pracy a zwłaszcza w kontekście jej efektów nie musi być obiektywny – może się w sposób zupełnie dowolny chwalić, do woli i koloryzować.

Zastanówmy się, zatem – w dobrej wierze, czego inne kraje – oczywiście europejskie mogłyby nam zazdrościć?

Może możliwości obniżenia wartości własnej waluty o prawie 30% w 2008 roku jak się zaczynał kryzys z sesji na sesję? Zapłaciliśmy wówczas systemowy haracz na rzecz konkurencyjności w kryzysie zupełnie odpuszczając zamożność społeczeństwa, niwecząc ludzkie szanse na rozwój i dobrobyt. Może rzeczywiście państwa beznadziejnie zadłużające się w tanim Euro, bez możliwości dewaluacji mogą nam tego zazdrościć. Trzeba jednak pamiętać o tym, że pensja minimalna w Grecji (około 600 Euro) to i tak więcej niż pensja minimalna w Polsce. Czy więc ten żal jest zupełny?

Poszukajmy dalej, być może tym, czego można nam zazdrościć to zielony kolor naszej wyspy? Trzeba pamiętać, że metodologia liczenia PKB jest tak skomplikowana, że nie rozumie jej większość ekonomistów, a co dopiero przeciętni zjadacze chleba. Oczywiście nie oznacza to, że na tej wyspie jedynie rośnie szczaw. Jednakże z pewną nieśmiałością odważmy się zapytać – jak bardzo państwo skorzystaliście na tym okresie prosperity rządów pana Tuska? Naprawdę był jakiś wzrost? Tak? Wybudowaliście państwo domy, kupiliście mieszkania, samochody? Jeżeli tak, to pogratulować serdecznie i życzyć dalszych sukcesów! Niestety konsumowanie efektów wzrostu jest w tym kraju najdelikatniej mówiąc nierównomierne a wręcz skanalizowane na wybrane klasy społeczne. Na naszym wzroście gospodarczym nie skorzystali wszyscy – zbyt dużo Polaków żyje poniżej progów ubóstwa, do Europy nie ma, co się porównywać, ponieważ wskaźnikowo u nas w okresie prosperity żyje się gorzej ludziom niż Grekom w okresie kryzysu ich państwa. Jeżeli to nie przekonuje, to niech przekona do obiektywnej oceny wielomilionowa Polska emigracja. To niezaprzeczalny fakt, ubyło nam obywateli! Ciekawe dlaczego? Hmmm?

Co mamy dalej? Może super infrastruktura? W tym tygodniu w Sejmie posłowie grzmieli na rząd, że pomimo olbrzymiej ilości środków unijnych i wieloletniego programu rozbudowy infrastruktury w tym kraju nie udało się rządowi otworzyć żadnego korytarza transportowego na linii wschód-zachód i północ-południe, który obejmowałby nieprzerwanie całe terytorium kraju! Takie są fakty! Po prostu program inwestycyjny w rozbudowę infrastruktury to jedna z największych porażek tego rządu poczynając od tego, że obejmuje on głównie drogi, które oczywiście się nieudały. Kolej, z której korzystają biedniejsi po prostu olano. Nie da się logicznie zrozumieć polityki w tym zakresie – to jest po prostu szkodnictwo.

Oczywiście to można wymieniać dalej – kolejne sukcesy jak mieszkalnictwo, łatwość prowadzenia biznesu, a nawet zakres osobistej wolności w kraju, którego liberalny premier milczy na temat Karty Praw Podstawowych – to wszystko czyni obraz Polski cudownego kraju, którego naprawdę można nam zazdrościć z poziomu mieszkańca np. Mołdawii – oczywiście nic nie mając do tego pięknego kraju, który warto odwiedzić chociażby tylko jeżeli lubi się wino!

Jeżeli już nie wiemy czego ci obcokrajowcy mogą nam zazdrościć to możemy być pewni, że to na pewno chodzi o pana premiera i pana ministra finansów – no bo to wiadomo, że oni są ojcami naszego sukcesu gospodarczego, bo mamy ciepłą wodę w kranie, czyli wypłacane są emerytury i renty i spoistość systemu jest jako tako utrzymywana.

Oczywiście dobrze życząc panu premierowi i panu ministrowi finansów – życzmy im sukcesów w instytucjach międzynarodowych, najlepiej publicznych. Niech przyznane tam apanaże zweryfikują ich nadzwyczajną przydatność i cudowność. My sobie bez nich jakoś poradzimy, a jakby wzięli ze sobą dla rozrywki jeszcze pana prezesa pewnej partii, to moglibyśmy mówić o cudzie i dopłacać olbrzymie składki dla instytucji międzynarodowej, która ich będzie trzymać z dala od Polski.

One Comment

  1. czego nam mogą pozazdrościć? cierpliwego, zaradnego, pokornego społeczeństwa za to, że pomimo zarzynania, przyduszania tylko kilka milionów wyjechało.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.