Polityka

Czy Grecja przejdzie na Drachmę – jakie to mogłoby stwarzać możliwości dla długu?

Źródło: Foto source rgbstock.com Autor: Sanja Gjenero (lusi)

Po tym jak zbankrutowany moralnie (zdaniem części liderów i publicystów europejskich) i niezdolny do prowadzenia jakiejkolwiek polityki pan Janis Varoufakis – były już minister finansów Grecji odjechał na swoim motocyklu spod budynku ministerstwa, Grecji nie pozostało zbyt wiele opcji. Główną jest wprowadzenie waluty narodowej, czyli powrót do Drachmy, bez względu na stanowisko ministrów finansów Strefy Euro, Europejskiego Banku Centralnego, Komisji Europejskiej, Angeli Merkel i własnego Narodu (kolejność wedle wagi decyzji).

Ponieważ rząd w Atenach będzie musiał wypłacić kolejne emerytury i kolejne pensje, a nie zrobi tego przy pomocy Euro, chyba, że przeprowadzi jego rekwizycję wojskową przez podatek pogłówny. Cudów nie ma, najprostsze co Grecja może zrobić, to wypuścić „bony”, denominowane w Euro – podobnie jak było to w PRL-u. Byłby to jakiś sposób na finansowanie przejściowe, ale nie na jednoznaczne zerwanie zobowiązań i przejście na walutę narodową.

Bez względu jednak na to, co wybiorą Grecy, w najlepszym wypadku będą w systemie dwuwalutowym, z wewnętrzną wymienialnością, nowej waluty „zastępczej”, na Euro po kursie rynkowym – jeżeli będą racjonalni. Jeżeli nie będą racjonalni, będą starali się utrzymać kurs oficjalny, który będzie kolejnym powodem do spekulacji i pogorszenia sytuacji.

Jeżeli Grecy negocjowali na poważnie, to zasoby bonów, czy też Drahmy, powinni mieć już dawno odłożone w skarbcach w ramach tajnej operacji specjalnej. Tylko zdolność natychmiastowego wprowadzenia waluty narodowej, jest w stanie przynajmniej przybliżyć ich kraj do jakichkolwiek prób odniesienia “korzyści” z odejścia od Euro. W takiej operacji, równolegle Grecy powinni wezwać wszystkich wierzycieli do dobrowolnego przewalutowania zadłużenia na nową walutę narodową i w tej walucie zaproponować spłatę nowymi obligacjami a w części w nowej walucie, tak żeby uwzględnić jakiś poziom dyskonta na rynkowym kursie wymiany. Byłoby to o tyle ważne, że każdy kto chciałby odzyskać cokolwiek, w znaczeniu nadać swojemu długowi jakąkolwiek płynność, mógłby skorzystać z takiej oferty. Z pewnością miałoby to sens np. w przypadku podmiotów zobowiązanych do regulacji podatkowych wobec rządu w Atenach, lub zdolnych do sprzedania długu dla takich podmiotów itp. Byłoby to zawsze „coś”, wobec absolutnej blokady i niemożliwości wykonania jakiegokolwiek działania na tym długu. Ponieważ miałoby to charakter dobrowolny, byłoby tworzeniem możliwości dla wierzycieli a nie zmuszaniem ich do rozwiązań, których np. nie chcą zaakceptować. To zupełnie inny stan i status niż bankructwo.

Ponieważ większość greckich wierzycieli to państwa strefy Euro (podatnicy pożyczyli Grecji około 184 mld Euro) i instytucje finansowe, w tym banki, nic nie stałoby na przeszkodzie, żeby zamienić te wierzytelności w aktywa, zdolne do inwestowania w ramach specjalnie powołanej – najlepiej bankowej instytucji rozwoju dla Grecji lub w dowolny sposób wedle wskazania wierzycieli. W ten sposób powstałaby poważna instytucja, zdolna do zakupu w Grecji aktywów i inwestowania w przedsięwzięcia modernizacyjne i gospodarcze (wszystko zależy od koncepcji). Dzięki takiemu podejściu zarówno Grecy mieliby z tego długu „coś” (kosztem ryzyka inflacji), jak i wierzyciele odzyskaliby przynajmniej część powierzonego majątku.

Wybór byłby prosty – wierzyciel może posiadać nadal bezwartościowy grecki dług w walutach zagranicznych, albo zamienić go na dług w walucie narodowej i np. pozyskane pieniądze (stopniowo bo inaczej byłaby hiperinflacja) przeznaczyć np. na inwestycje w nieruchomości na rynku komercyjnym przez powołaną do tego instytucje. Wymagałoby to trochę czasu i przejścia na nową rzeczywistość, ale w ciągu np. 60 lat, można byłoby co roku włączać do obrotu równowartość około 5-6 mld Euro wedle ich aktualnej wyceny w Drachmach (a transakcje opodatkować zgodnie z greckim prawem). Równolegle stale spłacać odsetki, również w Drachmach. W wyniku czego, jakaś część wartości powierzonej Grecji, byłaby możliwa do odzyskania, bez szkody dla ich gospodarki, zgodnie z zasadami ich prawa i na warunkach w zasadzie rynkowych. Jeżeli z czasem nastąpiłoby polepszenie greckiej sytuacji gospodarczej, to byłoby możliwe przyśpieszenie włączania do obrotu kolejnych kwot lub zbudowanie innego modelu wypłat. Wydrukowanie i rzucenie na rynek jednorazowo w Drachmach równowartości około 320 mld mld Euro, skończyło by się natychmiastową katastrofą i odejściem od pieniądza narodowego w Grecji w ogóle, na rzecz Euro. Bez względu bowiem na wewnętrzne relacje, po wprowadzeniu waluty krajowej – przez długi czas tam będzie system dwuwalutowy. To znaczy – transakcje bieżące (drobne) i relacje z rządem, będą wyrażane w walucie krajowej, a wszelkie poważniejsze jak np. zakup nieruchomości, czy też w ogóle czegokolwiek, co służy chociaż okresowo do alokacji kapitału będzie wyrażane w Euro. Proszę sobie przypomnieć czasy naszych kredytów samochodowych, wyrażanych w USD, które bank przewalutowywał na Złotówki.

Chodzi o to, żeby Grecja mogła stopniowo, powoli i z rozwagą sterować swoją gospodarką, nie zatapiając się, a zarazem spowodować uruchomienie i płynność długu. Oczywiście ci wierzyciele, którzy woleliby pozostawić swoje wierzytelności w walutach w jakich są obecnie, byliby w innej sytuacji. Z pewnością własność grecka w Unii Europejskiej (państwowa), byłaby windykowana, wszędzie tam, gdzie wierzyciele mogliby dosięgnąć dłużnika. Jednak po jakimś czasie istnieje poważna szansa, że Grecy odzyskaliby wiarygodność, w tym znaczeniu, że dzięki upłynnianiu zadłużenia we własnej walucie – stworzyliby furtkę dla wierzycieli.

Jeżeli Grecy pilnowaliby wartości Drachmy, w tym znaczeniu mniej więcej jak Polska to robi ze Złotówką, to być może po kilku latach rynek doceniając ich starania, oferowałby nawet przejmowanie zadłużenia z odpowiednim dyskontem, widząc w greckich działaniach możliwości zysku. To z kolei oznaczałoby, że Grecja – być może w sposób ułomny, ale wróciłaby na międzynarodowy rynek długu jako wiarygodny podmiot. Dla rynków nic nie jest tak ważne, właśnie jak wiarygodność, wypłacalność ZAWSZE mogą odroczyć, jeżeli tylko wierzą, że dłużnik spłaci swoje zobowiązanie.

W tym przypadku istotne jest to, że większość zadłużenia to zobowiązania u podmiotów publicznych (rządy, ECB). W tym przypadku decyzja o przewalutowaniu miałaby walor polityczny i prawdopodobnie w świetle tej patowej sytuacji mogłaby zapaść, przynajmniej dla jakiejś części tych środków w Euro. Po takim sygnale, o wiele łatwiej byłoby pójść w tym kierunku inwestorom prywatnym. Podkreślmy – tylko dobrowolność i tylko konsensus, są w stanie przybliżyć strony do rozwiązania tego kryzysu. Jeżeli takie upłynnianie działoby się w sposób planowy, to wraz z narastaniem konkurencyjności greckiej gospodarki, rosłaby możliwość pozyskiwania środków z eksportu. W ten sposób – poprzez wzrost gospodarczy, można byłoby stworzyć program stopniowej i powolnej spłaty należności w Euro, w tym znaczeniu, że co najmniej 50% spłaty w Euro, wierzyciele zgodziliby się zaliczać tytułem spłaty kapitału, a resztę odsetek. Dzięki temu – wielkość zadłużenia wyrażana w Euro, stopniowo również by malała. Co najważniejsze – liczyłyby się tu same możliwości spłaty, chociaż w części zadłużenia w Euro. Byłoby to bardzo wiele jeżeli chodzi o wiarygodność Grecji.

Możliwości istnieją, wystarczy jedynie je dostrzec. Samo mówienie „nie”, albo milczenie – to okazywanie słabości. Nie można się dziwić Grekom, że reagują emocjonalnie. Przypomnijmy – alternatywą są tylko wojskowe kontrybucje i konfiskaty pod groźbą karabinów.

Tymczasem wróćmy do realiów, jesteśmy w sytuacji, w której dłużnik mówi, że nie tylko nie zapłaci, ale nawet nie zamierza próbować zapłacić czegokolwiek i upomina się o więcej pieniędzy dla swoich banków! Nie bez politycznych racji, albowiem jak Grecja wchodziła do Strefy Euro, nikt nie mówił że może zbankrutować w walucie Euro. Z punktu widzenia Grecji jako państwa, Europejski Bank Centralny powinien zachować się tak, jak potrzebuje tego greckie państwo, a nie Strefa Euro. Unia proponowała konsensus, Grecy go odrzucili. Skutki będą dla nich trudne.

Ponówmy apel – kupujmy greckie produkty, wspierając grecką gospodarkę i do póki jest bezpiecznie – wybierajmy wakacje w Grecji. Trzeba pomóc Grekom w imię solidarności europejskiej i tradycyjnej grecko-polskiej przyjaźni.

7 komentarzy

  1. Henryk Stawka

    Doskonale podsumowana sytuacja. Bardzo dobry scenariusz dla Grecji i wierzycieli

  2. Wierny_czytelnik

    De facto autor jako wielki obrońca i propagator Euro, udowodnił że dla Greków Drachma jest lepszą walutą w tej sytuacji w jakiej są. Pytanie jest inne – na ile Drachma zuboży Greków?

  3. Grecy nigdy nie powinni byli wejść do Euro. Tak naprawdę to zrobili Europę w h…a, żyjąc ponad stan przez pół pokolenia. teraz będzie się im gorzej żyło.

    • A to nie Europa zrobiła się sama (prawidłowo pisze się przez “ch”, tak przy okazji), kombinując z kryteriami przyjęcia Euro w przypadku Grecji? Czy to nie Europa (czytaj: Niemcy) zastosowali kreatywną księgowość, żeby tylko można było Grecji wcisnąć wspólną walutę?

      SZANOWNY PANIE NASZ PORTAL TO STREFA WOLNOŚCI JEŻELI FORUMOWICZ O PSEUDONIMIE HIENA CHCE PISAĆ HIENA PRZEZ SAMO H LUB CH – TO JEGO SPRAWA, TAKĄ MA KONWENCJĘ, NIE WALCZYMY Z LUDŹMI. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

  4. 50-parolatek

    A istnieje takie, może i prymitywne, ale na pewno mądre przysłowie:
    “dobry zwyczaj, nie pożyczaj” !
    I tyczy się to obiu stron, jak wierzyciela, tak i tę drugą stronę…

  5. Zanim ktoś zacznie tu pisać BZDURY totalne proszę poczytać choćby Pracownię
    https://pracownia4.wordpress.com/2015/07/06/sygnaly-krachu-gospodarczego-16-faktow-podkreslajacych-finansowa-zapasc-na-calym-swiecie/

    Cytuję Panią Magię która w różnej formie wpisywała to i w Pracowni i w AdNovum:

    Natomiast z przyjemnością zauważam, że co poniektóre mainstreamowe polskojęzyczne media wypuściły art. zbliżone do rozumu. Dla przykładu:
    Brednie o greckim lenistwie, życiu ponad stan i przeżeraniu mld euro padły:
    http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/881020,mity-greckie-czy-nasza-wizja-jest-zgodna-z-rzeczywistoscia.html
    Wypowiedzi ekonomistów – Piketty i Stiglitza (noblista):
    http://wpolityce.pl/gospodarka/246012-znany-francuski-ekonomista-zachod-narzucil-grecji-absurdalne-rozwiazania-ktore-nie-zadzialaja
    oraz Krugmana, noblisty i… (to specjalnie dla wielbicieli liberalnej banksterki) bywszego doradcy Reagana, którego teraz określa się mianem „lewicującego ekonomisty”. 🙂 :
    http://www.pb.pl/4208656,90740,krugman-cieszy-sie-z-wynikow-referendum

  6. Widzę, że OP ma lepszy plan niż Unia 🙂

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.