Polityka

Czy ewentualny cynizm uratuje premiera?

 Obserwując nerwowe zachowania premiera w związku z festiwalem wyborczym jaki zafundowali nam mieszkańcy Elbląga oraz absolutne zaskoczenie i brak koncepcji na uratowanie medialnej porażki jaką będzie odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz – można się zdziwić.

Przecież to nie może być tak, żeby nasz premier – potężny i skuteczny polityk nie miał żadnej systemowej koncepcji na taki rozwój wypadków, który jest klasycznym rozwinięciem negatywnych scenariuszy mówiących o wyczerpaniu się formuły politycznej Platformy Obywatelskiej pod koniec drugiej kadencji rządów. Tutaj nie ma zaskoczenia spadkiem poparcia, przewagą sondażową opozycji, czy też po prostu tym, że Polacy nie wierzą już premierowi i jego partii. Taki scenariusz opisu wydarzeń premier musiał mieć na biurku zaraz po drugich zwycięskich wyborach. Jeżeli wówczas nie włączyły mu się sygnały ostrzegawcze – to w tej chwili płaci za brak związków z realiami straszną cenę obserwowania swojego powolnego upadku.

Niby nic się nie dzieje, do wyborów jeszcze ponad rok – potem dopiero zacznie się cały cykl wyborczy. Jednakże ze zdziwieniem można obserwować rozprężenie w PO, spowodowane prawie buntem jednego z jej czołowych polityków. Może premier wybrał strategię samopoświęcenia? Przecież nic nie robiąc stale oddaje pola! Co więcej przecież widzi, że przeciwnik polityczny gra jedynie w sferze emocji a nie faktów, a z emocjami i budowanymi za ich pomocą mitami – nie da się dyskutować w sposób logiczny. Pomimo tego – partii rządzącej nie udało się zbudować nawet własnego bloku mediów stanowiących przeciwwagę dla mnożącej się przez pączkowanie prawicowej-prawicy. Niestety czasy są takie, że każdy jeden głos się liczy.

Sytuacja zaczyna przypominać samospełniającą się negatywie przepowiednie. Niskie notowania rządu i premiera pikują w dół i nie ma żadnych powodów, żeby ktokolwiek miał uwierzyć panu Tuskowi ponownie. A ten przecież nie jest politycznym samobójcą.

Być może PO posiada jakiegoś asa w rękawie, którego upublicznienie w odpowiednim momencie spowoduje odwrócenie trendu? Póki co mamy to co mamy – natarcie, w zasadzie podążanie za sztandarem na prawicy, ideologiczno-formalne-samonapędzajce się i karmiące oceanem nienawiści.

Jest oczywistym że żaden strateg nie pozwoli poznać po sobie nawet elementów przyszłych zamierzeń, jednakże w przypadku dzisiejszego PO – widać bezradność. W zasadzie nawet brak jakiejkolwiek reakcji na istotne problemy społeczne, w tym zarówno te pokazywane w mediach jak i te realne.

Można natomiast gratulować premierowi twardej skóry, gdyż praktycznie wszystko co się mu zarzuca spływa po nim jak po kaczce. Pomimo szkalowania go sam nie atakuje, nawet jak można wnioskować – okresowo odpuścił wrogom wewnętrznym. Jeżeli w wyborach na szefa partii potwierdzi swoje przywództwo – będzie miał możliwość bardzo łatwego odwrócenia trendu, gdyż wszyscy, którzy nie chcą doświadczyć na sobie wściekłości triumfującej opozycji będą musieli iść za nim. Dopiero wówczas będzie musiał się wykazać sprawnością w walce z zagrożeniami zewnętrznymi.

Samo ustalanie list wyborczych, z którym na pewno będzie i tak sporo przepychanek już nie wystarczy, żeby ludzie poprzez logo wierzyli w wynik. Jeżeli centrala zachowa prawo do bezpośredniego mianowania połowy kandydujących z danej listy, to będzie olbrzymi sukces Donalda Tuska.

Jaką ten mimo wszystko – niesłychanie skuteczny polityk ma strategię nie wiadomo. Być może rządzenie z SLD po wyborach będzie jedyną konsekwencją jaką premier będzie musiał ponieść?

Do wyborów jeszcze jest wystarczająco dużo czasu, żeby skompromitować każdą wielką ideę, nawet tą wyśnioną przez prawicę. Nie możemy mieć do premiera pretensji jeżeli cynicznie wykorzysta swoją wiedzę np. na temat rozmów w kokpicie tupolewa przed wypadkiem lub nawet rozmów prowadzonych przez znajdujący się tam telefon satelitarny. Po tym wszystkim co mu zrobiono i co ciągle mu się próbuje robić – ma pełne prawo być cyniczny. Nawet skrajnie cyniczny.

2 komentarze

  1. Asy to moze nie, ale rekawy do tych asow jada dla premiera z Niemiec. Zarowno rodacy na emigracji, jak i rodowici Niemcy tak sie wzruszyli, ze bidula premier zarabiajac 19 tysiakow miesiecznie, nie ma na garnitury i kiecke dla zony, ze zrobiono zrzutke jak za starych czasow. W paczce z darami jest garnitur, kiecka, kawa, fajki, takze trzymaj sie premierze posilki nadchodza.
    Jak juz kiedys mowilem gorsze od utraty autorytetu dla wladzy jest przekroczenie progu smiesznosci, ktory juz mamy daleko za soba.

  2. Świetne zdjęcie do ilustracji tytułowego dylematu Premiera!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.