Ekonomia

Czy Europa wejdzie do ciemnego pokoju?

 Zawsze psychologia odgrywała kluczowe znaczenie na rynkach finansowych. Nerwowo na giełdach bywało zawsze, albowiem giełda to prawdziwa gra, w której konsekwencje są niesłychanie realne. Oprócz wielu czynników ekonomicznych, niesłychaną rolę odgrywa właśnie psychologia, a właściwie skumulowane skutki ludzkiej percepcji sygnałów z otaczającej rzeczywistości. Sytuacja polityczna w tym kontekście jest jednym z głównych czynników branych pod uwagę przez inwestorów giełdowych.

Problem świata z Euro, jako drugą walutą rezerwową świata polega na tym, że Euro docelowo zdetronizuje Dolara. Dlatego też, nie ma złudzeń, że zwłaszcza Amerykanom zależy na upadku wspólnotowego pieniądza w jego dotychczasowej – nazwijmy to wielko-imperialnej formule – pieniądza zjednoczonego dobrobytem kontynentu. Odpowiedni duzi gracze obstawili wyjście Grecji ze strefy Euro i nie zamierzają nie zrealizować zysków na spadku Euro do Dolara, zwłaszcza, że to mogą być ostatnie duże zyski na rynku finansowym naszej właśnie dogorywającej ery rynków i pieniądza wirtualnego w gospodarce. Upadek Grecji, oraz związana z nim próba rozmontowania Euro staną się ogólnoświatowym sygnałem punktu zwrotnego kryzysu, resetu, dna, absolutnego punktu odbicia itd. Oczywiście będzie to ponownie czysta fikcja napędzająca kolejne bańki finansowe, tam gdzie jest to opłacalne. Ktoś na tym zarobi olbrzymie pieniądze, a stracą generalnie podatnicy w Europie i krajach związanych z Euro.

Dlatego też, nie można dziwić się światu finansów, że boi się zrobić takie globalne „kuku”, zanim wielka demokracja wybierze swojego umiłowanego przywódcę na kolejną kadencję. Nie po to Rezerwa Federalna bawiła się w pompowanie systemu bilionem dolarów! Żeby teraz niewdzięczne rynki popsuły panu Obamie wybory już w przedbiegach. Świat to system naczyń połączonych, na których pulsie rękę trzyma właśnie ten pan w gabinecie owalnym w Białym Domu. Jeżeli się komuś nie podoba może wyjechać do Iranu, na Kubę, lub do Korei Północnej. Reszta świata, z kupującymi całymi statkami amerykańskie obligacje Chinami nawet nie myśli nie szanować tak ustanowionego porządku.

Wyrzucenie Grecji ze strefy Euro może mieć niespodziewane skutki, to gorzej niż słynne wejście Hitlera do ciemnego pokoju (tak Kanclerz Adolf porównywał rozpoczęcie wojny), nie tylko nie wiadomo, co człowiek napotka, ale tym czasem nie wiadomo, czy w pomieszczeniu w ogóle będzie cokolwiek, co znamy. Nie można wykluczyć scenariusza wyjścia Grecji z Unii Europejskiej i nawet NATO, jeżeli tylko wygrają u nich skrajnie prawicowi ekstremiści. A wszelkie Unie oparte na paradygmacie wolności mają to do siebie, że niestety działają na zasadzie domina. Po przykładzie Grecji powstaną pytania o to, kto następny i po przekroczeniu, jakiego progu. Wyjście Hiszpanii będzie kresem Unii Europejskiej, jaką dzisiaj znamy, ze skutkami wręcz nie do wyobrażenia, albowiem nie da się zbudować takiego modelu, uwzględniającego skalę powiązań Hiszpanii z Europą. O wyjściu Włoch w ogóle nie ma, co dywagować, to można by już porównywać tylko z upadkiem Rzymu, czyli całej zachodniej cywilizacji.

W epoce kryzysu budzą się demony przeszłości, nienawiść bierze górę nad zdrowym rozsądkiem, niezwykle łatwo jest wmówić ludziom proste rozwiązania (cła), albo nazwać kogoś wrogiem (przyjezdni). Dlatego, też wyjście Grecji z Unii spowodowałoby zmianę paradygmatu jej funkcjonowania, wzmożoną tendencjami centralistycznymi – najściślejszego rdzenia państw, pragnących ratować swój dobrobyt. Obecna Kanclerz Niemiec doskonale rozumie, że najlepiej jest nie wchodzić do ciemnych pokojów, czyli bez wolnego handlu na możliwie najszerszą skalę gospodarka niemiecka w końcu zacznie się kurczyć. A wówczas obecne problemy Włoch, Hiszpanii, Grecji, Portugalii i Irlandii to będzie naprawdę maleńkie zmartwienie pani Kanclerz, jak i całej Europy, a nawet świata. Dlatego bardzo mądrze robi – ratując niemiecki dobrobyt w Grecji, póki się jeszcze da.

Najlepiej byłoby spowodować, że do ciemnego pokoju wejdą Amerykanie, albowiem im szybciej upadną, jako bankrut, tym lepiej i zdrowiej dla świata. Przy umiejętnej grze Europy i Chin na mocną pozycję Euro, jako głównej waluty wzajemnych rozliczeń, bardzo szybko okazałoby się, że wzmocnienie Dolara powyżej Euro jest niemożliwe. Dlaczego? Ponieważ o wiele więcej eksportujemy niż nastawieni na outsourcing Amerykanie. Z czasem, Euro pobiłoby Dolara, także w wymianie Chiny-USA, a na to nigdy nie zgodzi się żaden zasiadający w gabinecie owalnym, albowiem taki dzień byłby pierwszym dniem końca globalnej supremacji USA, czyli faktycznym wejściem tego kraju do ciemnego pokoju.

Nasza chata z kraja! Najlepiej byłoby zrobić rezerwy leków importowanych, surowców strategicznych, dewiz na ile się da, jeszcze lepiej metali szlachetnych, żywności, przygotować społeczeństwo do wprowadzenia reglamentacji poszczególnych dóbr, motywując to początkowo czynnikami ekologicznymi (paliwa, energia elektryczna i inne), najlepiej zabezpieczyć gospodarkę od importu, eksportować jak najwięcej, najlepiej rzeczy wysoko przetworzonych i żywności, której możemy produkować w nadmiarze. Dodatkowo koniecznie uzbroić się po zęby, tak żeby wyglądać maksymalnie nieciekawie dla potencjalnych agresorów. Nie obejdzie się bez przywrócenia armii z poboru, najlepiej milionowej. Zresztą nic tak nie nakręca koniunktury jak zbrojenia. Do tego pasowałoby się jeszcze dobrze ustawić w sojuszach i być może uda nam się przetrwać 3-5-7 lat poważnych kłopotów. Jeżeli do tego potrafilibyśmy jeszcze działać stabilizująco na sąsiadów, zwłaszcza tych wschodnich, to w zasadzie moglibyśmy być spokojni w sensie tradycyjnych zagrożeń strategicznych. Natomiast przed konsekwencjami skurczenia się rynków na zachodzie nie obroni nas nic, chyba, że rząd się obudzi i wykorzysta szanse eksportowe do krajów arabskich i Azji daleko-wschodniej. Mniejsza o szczegóły! W każdym bądź razie nie wolno nam się wmieszać w żadną kolejną agresywną wojnę, albowiem po pierwsze nie mamy pieniędzy, a po drugie nie można dostarczać nikomu żadnych pretekstów i nie tworzyć precedensów. Naprawdę może być nieciekawie, przed nami nie tylko wielki ciemny pokój, ale w ogóle ciemno robi się też na podwórku.

One Comment

  1. Nasza chata z kraja! Dobre!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

17 − 13 =