Czy dostaniemy jeszcze szansę żeby siedzieć cicho?

fot. red.

Czy dostaniemy jeszcze szansę żeby siedzieć cicho? Głupio się zrobiło, trochę strasznie, bardzo śmiesznie, a w istocie żałośnie. Władza przyznała się ustami pana Ministra Spraw Zagranicznych, który będzie głównie z tego już znany w historii, że nasz największy sojusznik po prostu olał nas w znaczeniu politycznym ciekłym moczem. Jest to niesamowite, nawet jak na standardy zachowania się tego największego sojusznika, ponieważ jeżeli ma gdzieś interesy, to jest pragmatyczny. W tym przypadku zaś, po prostu nas olano, potraktowano jak głupków i chłystków, którzy w ogóle nie istnieją, nie mają podmiotowości politycznej i jest zupełnie wszystko jedno, co się im wydaje.

Proszę zwrócić uwagę, że nasi politycy nabrali wody w usta. Nic nie mówią, nic się nie stało. Oczywiście ci pośledniejsi wyrażają oburzenie, jednak generalnie nikt z decydentów nie chce narazić się naszemu największemu sojusznikowi. Niestety funkcjonując w niewoli dogmatów napędzanych głupotą, trzeba się liczyć z tym, że rzeczywistość będzie ciekawsza od fikcji. W tej chwili jest przewidywalna. Następstwa są wielką niewiadomą.

Zbiegły się trzy rzeczy. Po pierwsze nasi politycy nie istnieją towarzysko na zachodnich salonach, a w kuluarach – jeżeli nawet się z nimi rozmawia, to z dużym dystansem lub z uśmieszkami. Oczywiście o ile mówią w jakimkolwiek języku, bo przecież nie mówi się o kuchni polityki przez tłumaczy. Chyba nikt nie jest taki głupi, żeby w to wierzyć, że parlamentarzysta np. w Parlamencie Europejskim ma jakiekolwiek znaczenie, jeżeli nie jest w stanie się porozumieć po angielsku, niemiecku lub francusku?

Po drugie polityka jaką prowadzimy jest niezrozumiała dla opinii publicznej na Zachodzie, a dla zachodnich elit, jest nie do przyjęcia, ponieważ jest wektorem przeciwnym – nawet jeżeli jest taka sama jak realizowana przez nich. Przykładowo – etatyzm państwowy we Francji ma się doskonale, ale w Polsce to pozostałości Komunizmu i w ogóle samo zło, bo jak wiadomo kapitał nie ma narodowości. Poza tym, chora rusofobia wyrażana przez nasze elity, jest nie do przyjęcia na Zachodzie. Nie dlatego bo ktoś tam kocha Rosję. Chodzi o to, żeby mieć frajera, którego można zrobić przysłowiowym kozłem ofiarnym, na którego można wszystko zrzucić, samemu zarabiając na handlu z Rosją. Gdzie jest nasz eksport do Federacji Rosyjskiej? Niemiecki, austriacki czy włoski – mają się świetnie! W którym więzieniu siedzą nasi politycy, odpowiedzialni za debilne sankcje wobec Rosji? Gdzie są ci kretyni? Pod którą celą? Proszę nie mieć złudzeń, nawet się o tym już dzisiaj nie mówi, ani nie pisze, nie ma tematu. Analogicznie, jak nie ma tematu – o odpowiedzialności za utracenie możliwości przeprowadzenia Nord Stream przez nasze terytorium.

Po trzecie i to chyba jest najważniejsze, Zachód wie że w naszych relacjach jest potrzebny reset. Raczej nas nie wyrzucą z Unii Europejskiej, może nasze elity stukną się do swoich udręczonych głów po rozum i zrozumieją, że NATO jest fikcją i nie obroni nas przed Rosją, a ewentualny konflikt będzie oznaczał dla naszego państwa reset terytorialny w ogóle? Na pewno jednak zachodni decydenci, będą chcieli zrobić taki manewr, żeby nie było nas stać na samodzielną i suwerenną politykę. Ponieważ wizja wbicia klina pomiędzy Zachód a Rosję była za pana Donalda Trumpa realna. Gdyby dalej był Prezydentem, to prawie na pewno dostalibyśmy technologię jądrową, broń, inwestycje i co najważniejsze – wsparcie polityczne. Może nawet udział w natowskiej broni jądrowej, a to byłoby naprawdę coś ważnego. W tej chwili Zachód chce naprawić swój własny błąd, bo rozumie że posadowienie u nas „błękitnych” i liberalnych elit, skończyło się niepowodzeniem i ci ludzie nie mają szans na odzyskanie władzy, do póki kasa się zgadza i poprzez populistyczne rozdawnictwo można dalej pompować poparcie polityczne.

Jeżeli nasze elity byłyby w stanie się porozumieć, co do oczywistej okoliczności – wspólnego interesu, jakim jest trwanie naszej państwowości, to przy zmianie pewnych wektorów polityki, powstrzymaniu niektórych oraz zupełnej zmianie sposobu komunikowania się z otoczeniem, powinniśmy być strawni dla Zachodu. To by oznaczało, że można tak manewrować politycznie, ale wymaga to niesłychanie złożonych umiejętności, że Zachód przestanie nam szkodzić. To bardzo ważne, on nas nie wspiera, nie wspierał nas tak na prawdę nigdy, bo wspieranie to korzyści netto. Chodzi o to, żeby na tyle opłacało się im robić tutaj interesy, żeby nie opłacało się im resetować rzeczywistości. Tego obecna elita rządząca nie jest w stanie pojąć, ale doskonale to rozumie pan Donald Tusk.

W głupi sposób doszliśmy do punktu zwrotnego w historii, a w zasadzie to punkt zwrotny przyszedł do nas. Nie wystarczy już siedzieć cicho. Na pewno publiczne dąsanie się pana Ministra Spraw Zagranicznych nam nie pomaga, albowiem ofierze gwałtu nie pomaga to, że mówi o tym, co z nią zrobiono. Co więcej, ta ekipa nie jest zdolna mentalnie do chociaż zmiany formy komunikowania się w polityce. Zresztą polityka zagraniczna w zasadzie nie istnieje, to co mamy dzisiaj, to co najwyżej złe lub bardzo złe administrowanie i zarządzanie aparatem dyplomatycznym i mieniem tego resortu. Potrzebujemy ludzi, którzy byliby zdolni nie tylko dotrzeć do zachodnich polityków, ale także do globalnej opinii publicznej.

Dzisiaj nie ma odpowiedzi na żadne pytanie. Jest zbyt wiele niepewności. Na pewno trzeba być czujnym i zrozumieć, że pierwsze poklepanie po plecach, przez swoich zachodnich mocodawców, nasi rządzący przedstawią jako wielki sukces i zapewnienie o absolutnym sojuszu.

Widział ktoś na oczy w ogóle raport o tym, co piszą o nas media na Zachodzie – w USA, w Europie? Widział ktoś taką analizę, przedstawiającą trend, główne wątki, najważniejszych publicystów i z kim są powiązani? Życzmy sobie miłego tygodnia, bo co innego można napisać, aczkolwiek autor na poważnie zaczyna się bać. Bo zanim będzie cicho, to najpierw będzie grzmiało…

12 komentarzy do “Czy dostaniemy jeszcze szansę żeby siedzieć cicho?

  • 14 czerwca 2021 o 05:12
    Permalink

    Bardzo smutny w swojej wymowie i PRAWDZIWY artykuł.

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2021 o 05:22
    Permalink

    Panie redaktorze, używa Pan mocnego języka ale zachwyt nad panem Donaldem raczej jest przesadzony. W swojej książce cieszył się jak dziecko na specjalne względy pani Merkel podczas rozmów dot. Ukrainy (rzekomo miała go zabierać na prywatne spotkania w tej sprawie) a tymczasem po prostu go rozgrywała i trzymała z daleka od grona politycznego, bo wstyd, bo głupia sprawa z tą Ukrainą, bo coś mogło tu zaszkodzić wspólnym interesom na lini Rosja-Europa. Tak więc z bystrością polityczną to u tego pana bym uważał.

    To jest zwykły karierowicz, jego miałkość doskonale jest widoczna przy okrągłym stole. Jak wiatr zawieje…

    Oni wszyscy interes Polski mają głęboko.

    Odpowiedz
    • 14 czerwca 2021 o 09:42
      Permalink

      @Grzegorzu ….

      100/100
      Ale widać, że Sz. Krakauer nie ma się na czym już oprzeć i marzy mu się chociaż taki Tusk, jak kiedyś Anders na białym koniu. 🙂
      W istocie to smutne, że nie mamy żadnego męża stanu z odpowiednim autorytetem, któremu Polacy mogliby zaufać i oprzeć na nim politykę państwa. Wszyscy się po prostu sku*wili.

      Odpowiedz
  • 14 czerwca 2021 o 08:10
    Permalink

    To prawda, mocz prócz stanu ciekłego bywa też ciepły.Znane (nie wiem jak szeroko) jest też powiedzenie
    ” o q*vie i padającej “deszczicy” którego sens zmierza do ‘innej”, zniekształconej interpretacji oczywistych faktów ale zawsze w sposób korzystny dla siebie.
    TO “po pierwsze” nie jest problemem, problem tkwi w tym że “nas” nigdzie już nie rozumieją, kim jesteśmy
    i o co nam chodzi, apropos znajomości języków obcych w stopniu pozwalającym na swobodną
    konwersację (w “zakulisiu”) – jest tak jak postrzega p. Grzegorz “chamy i robole” (lud, w konkretnym przypadku pobożna ??!/ Lewica)) dorwali się do władzy, gdyby rzecz miała miejsce np. w XVIII w. ne byłoby problema gdyż francuski obok łaciny był naszym “rodzimym” językiem służącym do komunikacji w ‘niektórych sferach” nawet między np. domownikami. 🙂

    Odpowiedz
    • 14 czerwca 2021 o 09:37
      Permalink

      @krzyk58

      No właśnie: “… jest tak jak postrzega p. Grzegorz “chamy i robole” (lud, w konkretnym przypadku pobożna ??!/ Lewica)) dorwali się do władzy, gdyby rzecz miała miejsce np. w XVIII w. ne byłoby problema gdyż francuski obok łaciny był naszym “rodzimym” językiem służącym do komunikacji w ‘niektórych sferach” nawet między np. domownikami.”
      – i tu cię boli, że szlachta straciła władzę? Oj biedny ty herbowy, jak się rozmarzyłeś, aby znowu mówić po francusku nie rozumiejąc języka ludu, bo to “chamy&robole”, co? 🙂

      A nie pomyślał ty, że ta łacina i francuski, jako rzekomo “rodzime” języki naszej zdegenerowanej szlachty nie pomogły jej w utrzymaniu państwowości i wszystko pierdykło kończąc się zaborami. Kim byli na salonach Europy? Pawiem narodów – jak to wieszcz obśmiewał.
      „Polsko! lecz ciebie błyskotkami łudzą
      Pawiem narodów byłaś i papugą,
      A teraz jesteś służebnicą cudzą”.
      Juliusz Słowacki

      Czy coś się zmieniło obecnie w odniesieniu do tego co pisał rozżalony Słowacki? Po 1989 roku gdy władzę odzyskała post-szlachecka “jaśnie pańska” inteligencja bez inteligencji razem z kułakami i lokajami, ta bezmyślna i rozmodlona masa zwyczajnych głupców i karierowiczów zrobiła z Polski to samo o czym pisał Słowacki w XIX wieku. Dokładnie jest tak samo, Polska stała się służebnicą cudzą.
      Ale te styropianowe prawicowe i lewackie matoły nie mają honoru, aby przyznać się do porażki i zejść ze sceny politycznej na śmietnik historii dobrowolnie.

      To dzięki temu, że “chamy i robole” dorwali się do władzy miałeś szczęście żyć w egalitarnym systemie Polski Ludowej i jakoś bez znajomości języków potrafili oni pod światłym kierownictwem prawdziwej lewicowej inteligencji zbudować kraj na poziomie i odbudować go z ruin powojennych. Wkrótce i ze znajomością języków obcych w Polsce Ludowej nie było tak źle, bo mieliśmy pod dostatkiem ludzi mówiących w różnych językach na placówkach dyplomatycznych i uczelniach wyższych, ale myślących a nie pracujących dla obcych za judaszowe srebrniki. Po wojnie do władzy doszli prawdziwi patrioci, którzy nieznajomość języków obcych nadrabiali rozsądkiem i uczciwością, mimo często niskiego wykształcenia.

      Znajomość języków obcych w niczym nam nie pomoże, jeżeli “elity” władzy są bezmyślne a rozmodlone oraz sprzedajne i służebne wobec obcych. Ich mentalność post-sanacyjna nie pozwala na suwerenne i odpowiedzialne prowadzenie polityki zagranicznej, a nawet wewnętrznej. To zgraja przypadkowych ludzi i intelektualnych tumanów podczepiona pod feudalne partie i fałszywą demokrację.

      Odpowiedz
      • 14 czerwca 2021 o 10:33
        Permalink

        zaznaczę tylko, że ja nie o chłopach i robotnikach pisałem, ale po prostu o chamstwie, nędzy, złodziejach i karierowiczach bez krzty empatii i zrozumienia myślenia na 30-50 (i dalej) lat do przodu.

        pozdrawiam

        Odpowiedz
        • 14 czerwca 2021 o 13:26
          Permalink

          @Grzegorz.

          Tosz! Domyślam się. 🙂

          Ja też staram się (jak ‘mogie”) prostować nie tylko p. ścieżki, wskazując źródła zła. Ot! Choćby na konkretnym przykładzie! A że na przykładzie rosyjskim? Tu i tam obowiązują ciągle te same schematy!

          https://alfax-2020.neon24.pl/post/162289,rosja-w-obronie-suwerennosci#comment_1794660

          Suplement do notki:

          //41-letni Gudkov, który był nawet członkiem rosyjskiego parlamentu //
          Co to znaczy “nawet” ?
          Dymirty Gudkow oraz jego ojciec Genadij Gudkow byli równocześnie byli deputowanymi do Dumy.

          Dymitry Gudkow wiadomo-jest synem swojego ojca Genadija Gudkowa.

          Genadij Gudkow mając lat 17 napisał list do J.Andropowa (kim był i jaką rolę s/pełnił u boku fińskiego komunisty kiedyś wspominałem, i znowu posiłkuję się pewnym cytatem: “Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach. “) w którym wyłożył powody dla których chce swoje życie poświęcić służbie w KGB i pytał jakie warunki należy spełnić aby to urzeczywistnić.
          Do komunistycznej partii wstąpił odbywając służbę wojskową czyli mając około 19-22 lat.
          Po odbyciu służby wojskowej i ukończeniu studiów faktycznie zatrudnił się w organach bezpieczeństwa gdzie przepracował do końca ZSRR.
          Ale i po 1991 roku nie rozstał się z problematyką “bezpieczeństwa” bo zajął się ochroniarskim biznesem którego agendy objęły terytorium całego kraju.Większość firm windykacyjnych działających w Rosji należy do Genadija Gudkowa.Choć firmy te działają legalnie to wedle powszechnej opinii metody jakie stosują są odległe od prawa.

          https://www.tv-mig.ru/upload/iblock/302/3028c01dbed1ab92c7dcb3173f9ef85b.jpg

          Pod koniec 90-tych czyli będąc już milionerem zajął się polityką.Od wtedy do dzisiaj bywał członkiem:
          -Komunistycznej Partii ZSRR
          -Narodowej Partii Rosyjskiej Federacji (którą stworzył na potrzeby własne)
          -Jednej Rosji
          -Sprawiedliwej Rosji
          -Sojusz Zielonych i Socjal Demokratów
          -Partia Przemian
          https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%93%D1%83%D0%B4%D0%BA%D0%BE%D0%B2,_%D0%93%D0%B5%D0%BD%D0%BD%D0%B0%D0%B4%D0%B8%D0%B9_%D0%92%D0%BB%D0%B0%D0%B4%D0%B8%D0%BC%D0%B8%D1%80%D0%BE%D0%B2%D0%B8%D1%87#cite_note-%D0%93%D1%83%D0%B4%D0%BA%D0%BE%D0%B2-3

          Ojciec i syn o niczym nie są tak przekonani jak o tym że władza należy im się jak psu kość.
          Określone pochodzenie etniczne + niegdysiejsza przynależność do partii komunistycznyj ciągle determinuje specyficzne zachowania ( ‘kontredanse polityczne”). Zapytam o kondycje ‘postępowej “Wiesny”?
          Tego samego życzę pobratymczej, takze postępowej europartii “Razem”… 🙂

          https://im.kommersant.ru/Issues.photo/RADIO/2013/03

          Ps. Pozostaję z nadzieją że WWP da skuteczny odpór różnej maści komunistom …

          Odpowiedz
      • 14 czerwca 2021 o 17:07
        Permalink

        @Mieclaw
        Czytam Ciebie z zainteresowaniem od lat i zastanawiam sie ilu bylo/jest takich ‘wyksztalciuchow” jak Ty?. Jeden na million czy jeden na 30 milionow? Bo moja pamiec mowi mi ze cale kadry kierownicze to byly burki ostatniego kalibru i najwieksze kreatury ze sloma na gumowcach. Dyrektorzy, ministrowie, pelne Zjednoczenia- wszyscy prawie ze bez wyjatku to byli sami debile, oderwani od koromysla. Nie jest moja intencja nikogo obrazac ale to sa fakty ze, jak pisales, fornale zbudowali Nowa Hute. A to byla pulapka, zastanow sie za czyje pieniadze (technologie) Nowa Hute zbudowano? Za sowieckie? A skad Soviety mialy TE pieniadze? Uszparowali sobie? (slowotworstwo to zmylka!) A pamietasz, laskawie, ten debilny przepis o punktach na studia? To sa te obecne punktoowe jelity! Maksymalna ilosc punktow byla 12. Natomiast 5 punktow dostawal cham z zabitej deskami wsi. A inteligent z doskonala wiedza byl oceniany na 3 zamiast na 5, z przedmiotu i ledwo, sie zalapal, zreszta nie na dlugo. A kto dawal odpowiedzi tym burkom, ze zdawali egzaminy na studiach w pierwszym terminie? Tak, jak widzisz, okres bledow i wypaczen nie skonczyl sie w 56, a dopiero wtedy zaczal. Bo tak naprawde to wlasnie w 56 system juz sie rozsypal, tylko nikt tego nie widzial – do dzis. Kto ustanowil przepis o bankowosci, dlaczego i dla kogo, kwachu? I od tego trzeba by zaczac no ale to se ne wrati, no bo ten rog…znowu. Niemniej jednak, pozdrawiam i rzycze wytrwalosci w rzucaniu slow na wiatr a perel pod wieprze.

        Odpowiedz
        • 15 czerwca 2021 o 00:23
          Permalink

          @slowanawiatr

          Widzę, że nie podoba ci się polityka i sposób wyrównywania szans w PRL klas uprzednio upośledzonych przez system feudalny. Miałbyś lepszy pomysł na stworzenie inkluzywnego systemu? Aby nieco podciągnąć chłopów i robotników na wyższy poziom? Polska Ludowa potrzebowała wtedy dużej ilości ludzi lepiej wykształconych, inżynierów, techników itd. Sama przedwojenna inteligencja przy utrzymaniu przedwojennego systemu feudalnego nie zdołałaby odbudować kraju i go uprzemysłowić, bo zwyczajnie było ich za mało po wybiciu przez Niemców, większości polskiej inteligencji.

          Stąd pomoc także ZSRR. Krytykując tą pomoc nie masz pojęcia o czym piszesz, bo człowiek radziecki cierpiał nie raz biedę ze względów ideologicznych, bo politycy ZSRR kosztem Rosji i własnego ludu chcieli utrzymywać kraje satelickie budując system egalitarny w Europie i Azji. Szkoda, że masz taką wąską perspektywę patrzenia na politykę tamtego okresu. Bez tej pomocy bylibyśmy nadal zależni od zachodu z przemysłem należącym do obcego kapitału na poziomie społecznym Ameryki Łacińskiej. Ale do tego właśnie wróciliśmy dzięki post-sanacyjnemu “jaśnie państwu” i Kościołowi w III RP. Zostaliśmy wykupieni, jak to z rozbrajającą szczerością ujawnił na samym początku swego urzędowania premier Morawiecki.

          Wtedy w PRL przynajmniej stawiano równe wymagania po umożliwieniu dostania się na studia, a dziś masz powrót do rozdawnictwa dyplomów wzorem II RP. W II RP dzieci bogatych nie musiały się wysilać, aby uzyskać duplom uczelni wyższej, zaś ich inteligencja w swej masie było nisko oceniana według źródeł.

          Co do przedwojennej inteligencji, to świetne jej podsumowanie (poza oczywistymi wyjątkami) zrobił przed wojną, czyli w II RP prof. Zygmunt Łempicki, wg. którego ówczesna inteligencja o rodowodzie post-szlacheckim nie była bynajmniej klasą twórców czy producentów kultury, a wręcz przeciwnie, bo pisał o niej, cyt.:
          “tzw. inteligencja wykazuje przeważnie znikomy stopień inteligencji, ale opierając się na prawach zdobytych na zasadzie dyplomu, uważa się za uprawnioną do zabierania głosu w różnych sprawach. Stanowi ona warstwę pod względem umysłowym dosyć jałową i mało płodną”. To opublikowano w 1933 roku, jako krytykę stanu inteligencji II RP dziedziczącej wszystkie wady inteligencji post-szlacheckiej z XIX wieku. Źródło: Z. Łempicki, Oblicze duchowe wieku XIX. Kultura i Wychowanie 1933, z. 1, s. 67.

          Fakty są takie, niezależnie od wielu różnych czynników, po wojnie w PRL chłop i robotnik niejednokrotnie był lepszy na studiach niż dzieci herbowych i przedwojennej burżuazji, bo wiedział, że nauka jest jedyną szansą na wyrwanie się z zaklętego kręgu klas niższych. Inna sprawa, że wielu z nich potem nie doceniło tego skoku cywilizacyjnego i szybko zapomniało komu zawdzięcza swój awans społeczny lądując na styropianie. Miałem takiego wujka w rodzinie, który wyszedł z pofolwarcznej biedy urodzony tuż po wojnie i dzięki tym punktom załapał się na studia inżynierskie. Został świetnym inżynierem, matematykiem, nauczycielem języka angielskiego, ale co z tego, bo rozumu zabrakło i jak przyszła wiosna styropianowa to zapomniał o swoim pochodzeniu i wylądował na styropianie. Po 1989 roku kiedy go liberalny kapitalizm przećwiczył zaczął żałować tej zdrady socjalizmu, ale już było za późno.

          Tak jest podobno teraz:
          Dr Agnieszka Graff, feministka, wykładowczyni na UW – „Na studia humanistyczne trafia masa ludzi, którzy czytaniem gardzą, a czytających mają za frajerów”. Źródło: Przegląd nr 24/2021, s. 3.
          Na innych kierunkach pewnie nie lepiej.

          Bardzo się cieszę, że czytasz mnie od lat. Mam nadzieję, że nie masz tylko negatywnej opinii o moich komentarzach.
          Nie uznaję się za wykształciucha, to rzecz względna. Moja wiedza wynika bardziej z oczytania i prywatnych osobistych zainteresowań niż ukończonych studiów. Studia tak naprawdę poza dyplomem niewiele wnoszą do rozwoju, jeżeli sam nie poszerzysz swoich horyzontów. Mam kolegów, którzy ze mną studiowali tylko po to, aby zdać egzaminy i mieć dyplom. Ich studiowanie było bezrefleksyjne i potem okazali się być kiepskimi fachowcami, ale lepszymi kombinatorami. Samo życie, prawda.

          Ale faktem jest, że swój awans społeczny zawdzięczam PRL, w którym mogłem za darmo skończyć studia i stać się fachowcem w pewnych dziedzinach. Gdyby trwał nadal feudalizm II RP, zapewne takiej szansy bym nie miał, bo w rodzinie analfabetów nie było “kultu nauki”, co oczywiste. Z pierwszego zawodu jestem jednak technikiem-robotnikiem, co daje mi na szczęście nieco inną perspektywę i studia jako takie nie były dla mnie zbawieniem. Teraz w swoim pierwszym zawodzie zarabiałbym więcej niż zarabiam, taka kapitalistyczna koniunktura, ale i fakt, że w III RP nie ceni się ludzi wykształconych. obecnie nie docenia się nowej inteligencji i dlatego jest jak jest skoro barany nadają ton w polityce. Zaś w gospodarce burżuazja potrzebuje tylko wyrobników, najlepiej bezmyślnych o wąskiej specjalizacji, bo z inteligencją tylko problem, za dużo myślą i zysków nie przynoszą. Czeka więc nas latynizacja jak to Gierek powiedział na początku transformacji.

          Pozdrawiam i życzę większej przenikliwości umysłu, bo żeby zrozumieć idee socjalizmu, idee PRL-u, trzeba jednak wyjść poza schematy i kapitalistyczną propagandę.

          Odpowiedz
  • 14 czerwca 2021 o 11:46
    Permalink

    W reżimach totalitarnych dochodzi do masakr i wojen. W wolnych demokracjach mają interwencje humanitarne.

    W reżimach totalitarnych stosują tortury. W wolnych demokracjach używają ulepszonych technik przesłuchań.

    W reżimach totalitarnych finansują grupy terrorystyczne, aby stworzyć niestabilność. W wolnych demokracjach finansują grupy terrorystyczne, aby stworzyć stabilność.

    W reżimach totalitarnych źli dyktatorzy bombardują własnych ludzi. W wolnych demokracjach robimy to za nich.

    W reżimach totalitarnych jedna partia podtrzymuje i wymusza status quo. W wolnych demokracjach dwie partie podtrzymują i egzekwują status quo.

    W reżimach totalitarnych rząd kontroluje prasę i określa, do jakich informacji społeczeństwo ma dostęp. W wolnych demokracjach robią to miliarderzy.

    W reżimach totalitarnych prowadzą brutalnie brutalne represje wobec protestujących, aby stłumić sprzeciw. W wolnych demokracjach też to robią, ale potem klęczą w stroju kente.

    W reżimach totalitarnych dokładnie wiesz, kto nad tobą rządzi. W wolnych demokracjach prawdziwi władcy kryją się za fałszywymi rządami marionetkowymi.

    W reżimach totalitarnych wszelkie wybory, które mają, są sfałszowane, a pretendenci są wybierani ręcznie przez autorytarnych władców. W wolnych demokracjach rządzący fałszują wybory i ręcznie wybierają kandydatów, robią to również innym krajom.

    W reżimach totalitarnych więzią dziennikarzy za ujawnianie niewygodnych prawd o możnych. W wolnych demokracjach więzi się dziennikarzy za ujawnianie niewygodnych prawd o możnych, a wszyscy inni dziennikarze wskakują w media społecznościowe, by powiedzieć, że na to zasłużył.
    https://www-informationclearinghouse-info.translate.goog/56582.htm?_x_tr_sl=auto&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=ajax&_x_tr_sch=http
    =============

    Doskonałe podsumowanie różnic.

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2021 o 22:11
    Permalink

    Nie dostaniemy, ale będziemy mieli szansę ją dla siebie kupić. To znaczy zapłacimy za F 35 i inne bajery grubą kasę. W efekcie będziemy mogli cicho siedzieć, ewentualnie przyłączyć się do obrony Tajwanu lub Japonii.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.