Polityka

Czy Donald Tusk szuka pretekstu do upadku rządu?

 Zachowanie pana Donalda Tuska – Prezesa Rady Ministrów wobec jego koalicjanta – Polskiego Stronnictwa Ludowego są zaskakujące. Nie odwołuje się bowiem nigdy spotkania koalicjantów, którym zaczyna brakować głosów do przewagi koalicyjnej ad hoc. Tutaj nie może być miejsca na przypadkowe działania, ale może być bo jest przestrzeń na działania pozorowane, udawane i mające na celu wypuszczenie powietrza z różnych balonów próbnych.

Balonem próbnym jest tutaj kwestia głosowania w sprawie nieszczęsnych 6-cio latków, a właściwie niepotrzebnego referendum. To że Donald Tusk nie chce się liczyć z głosem miliona Polaków – rodziców, to jedno, ale dlaczego rozsądny Janusz Piechociński ma się pogrążać w polskich domach, które jak wiadomo w kwestii dzieci są wyczulone!

To wszystko trzeba interpretować w nieco szerszym kontekście mianowicie w świetle problemu OFE oraz zagadnienia, które właśnie się tli coraz większym ogniem wydzielając bardzo wiele dymu – na Dolnym Śląsku.

Być może upadek rządu, jako niespodziewane wydarzenie – wobec partii, która ma odłożone olbrzymie pieniądze na kampanie wyborczą byłoby ruchem mistrzowskim – gwarantującym po krótkiej, pełnej nienawiści i straszenia brzozami smoleńskimi kampanii wyborczej – wygraną? Dalsze rządy, a zarazem reset polityczny całości – wielkie nowe otwarcie? Może o to chodzi? Proszę pamiętać, że pan Tusk też ma swoją wytrzymałość ogólną, bez względu na to jak mistrzowsko trzyma formę i zachowuje twarz – pomimo takich kwiatków jak oskarżanie go o współudział w zamordowaniu 96 osób z prezydentem kraju na czele – to jednak musi to wszystko wewnętrznie kumulować i przeżywać. Samym bieganiem nie da się wypocić stresu, wiadomo że seks lub alkohol pomagają, jednakże Tusk ma za dużo nawtykanych kwiatków, żeby przynajmniej nie mieć nerwicy lub nerwobóli.

Dlatego nie dziwmy się, jeżeli ten pan zdecydowałby się na zagranie va banque! Dlaczego nie? Co ma do stracenia? Stratę układu jaki gwarantuje? Ten się sypie i podlega widocznej erozji, której źródło niczym rak – cichy zabójca skrada się na Dolnym Śląsku. Na dłuższą metę sytuacja jest nie do uratowania, mocne zdecydowanie cięcie – dobrze wycelowane może odrzucić opozycję do politycznego niebytu oraz co jest bardzo ważne dać pretekst do strząśnięcia z płaszcza wszystkich wesz, muchówek, muszek owocówek a także i kleszczy, które żyją na koszt i ryzyko polityczne „matki partii”.

Oczywiście taka strategia ma też swoje ryzyka, jednakże w przypadku Donalda Tuska, który ma u siebie praktycznie wszystkie sznurki – nie ma zagrożenia, albowiem i tak przyjdą do niego, ponieważ przyjść muszą – to on (w uproszczeniu) jest ostatecznym zatwierdzającym list wyborczych partii cieszącej się sporym poparciem społecznym – to on ma do zaoferowania realne rozwiązanie personalne. Dlatego bierze udział w grze w każdym ustawieniu, a jego pozycja została już odpowiednio wcześniej zagwarantowana, pozycja pana Tuska jest nie do podważenia, chyba że wyszły by na jaw jakieś informacje pogrążające go jednoznacznie i osobiście – jednakże takich nie ma na horyzoncie.

Czy to się członkom i członkiniom Platformy Obywatelskiej podoba czy nie, dzisiaj ta partia nie istnieje i nie ma racji bytu bez Tuska. Muszą się z nim liczyć i to on decyduje, a w konsekwencji decyduje o życiu 37 mln Polaków w kraju, czy to się państwu podoba czy nie – tak jest i tego nie zmienimy.

Jeżeli rzeczywiście pan Tusk zdecydowałby się na „zwalenie” winy na koalicjanta i obarczenie go winą za zerwanie koalicji – to byłoby bardzo odważne zagranie mające nie do końca przewidywalne skutki. Nikt bowiem nie jest w stanie kontrolować procesu wyborczego, przy założeniu, że wybory nie będą fałszowane. Kapitał negatywny w naszym społeczeństwie jest bowiem tak potężny, że nie da się przewidzieć, czy ludziom coś np. nie „strzeli do łbów” (to cytat z jednego z polityków liberalnej prawicy) i nie zagłosują np. na nacjonalistów! I co wówczas? Nowa siła polityczna – „Palikot bis” z poparciem 30 % w parlamencie?

Pożyjemy zobaczymy, jak na razie nasza scena polityczna wymaga spokoju, pragmatyzmu i odpowiadania dzień po otrzymaniu pytania – niech się politycy zastanowią, przemyślą, rozważą i udzielą mądrej – wiążącej odpowiedzi. Zawsze od chaosu lepszy jest jakikolwiek porządek! Niestety można się obawiać, że w Donaldzie Tusku rośnie złość na nas niewdzięczników na zasadzie „a zobaczycie!”, np. czy będziecie mieć wodę w kranie jak mnie nie będzie…

Więc zobaczymy…

3 komentarze

  1. Brawo Donalt wykończyłeś już dość pokaźnom ilość polaków(humanitarnie nie narodzili się lub zwiali za granicę)tylko Hitler i Stalin cię przebił

  2. Po przemyśleniu mogę nawet się zgodzić ze zdaniem Autora, że PO nie ma racji bytu bez Tuska. Ponadto dodam, że PO nie ma też racji bytu bez PiS, tak samo jak PiS nie ma racji bytu bez PO. Zatem warto aby jedna z tych partii unicestwiła się sama i pociągnęła za sobą kolejną. Wówczas powstanie miejsce dla nowej partii, która być może zacznie myśleć o Polsce jako kraju nie zaś o partyjnych interesach.Upatruję pewnej szansy na to aby obydwie partie odeszły w niebyt w sytuacji gdy wejdzie w życie ustawa o profilaktycznym zamykaniu. Załóżmy kolejne wybory wygrywa PiS i zaczyna profilaktycznie zamykać liderów PO aby więcej nie szkodzili Polsce. Jeszcze kolejne wybory wygrywa partia X i zaczyna profilaktycznie zamykać liderów PiS również z tego samego powodu. Zatem ustawa nie jest taka zła. Tylko strach pomyśleć co będzie dalej. Najczarniejszy scenariusz to Polska jako kraj zniknie z mapy Europy. Jednak bardziej optymistyczny scenariusz to… w naszym baraku było zawsze najweselej.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.