Czy „Dobra zmiana” to zło?

graf. red.

Czy „Dobra zmiana” to zło? Tego typu tezę przed kilkoma dniami przedstawił pan Donald Tusk. Inni celebryci z opozycji oraz część mendiów (tu nie ma błędu) i mediów, ochoczo to podchwyciły. Ta narracja – jako walki dobra ze złem, dobra w znaczeniu pana Tuska i jego obozu, a zła w postaci tego – to bardzo ważne – co robi obóz „Dobrej zmiany” – będzie dominująca w działalności politycznej pana Tuska. Mówi o mobilizowaniu pozytywnych sił do wielkiej konfrontacji itd. To jest retoryka konfrontacji, poprzez stygmatyzację przeciwnika. To stare biblijne wzorce – dobro i zło, powielone w okresie „Zimnej Wojny” przez polityków zachodnich i przede wszystkim przemysł filmowy z USA. Przed tym nie da się obronić, jeżeli jest już przyklejona łatka, że jest się „tym złym”, to się nim jest – nawet w świadomości własnych zwolenników. Doskonale znany jest ten mechanizm z kształtowania opinii publicznej bloku wschodniego.

Jednak czy „Dobra zmiana” to zło? Oczywiście w wymiarze politycznym, bo w żadnym innym nie mamy żadnej kompetencji ani oceniać, ani nawet się wypowiadać, bo po prostu nie wypada. Wiele razy posługiwaliśmy się retoryką „dżumy” i „cholery” i to jest odpowiedź na tytułowe pytanie. Przede wszystkim „Dobrej zmiany”, nie można rozpatrywać bez pana Tuska i jego obozu, a ściślej jego zaniedbań, zaniechań i niekompetencji. Bo przecież, żeby obóz polityczny pana Tuska nie zniszczył wszystkiego (w sensie politycznym), to dojście do władzy dobrej zmiany, byłoby o wiele bardziej utrudnione lub przebiegałoby inaczej.

Nie powinno się więc rozpatrywać „Dobrej zmiany”, bez pana Tuska i jego obozu politycznego, który się nie oczyścił, co więcej – nie wykazał żadnej, najmniejszej refleksji w sprawie tego, co źle zrobił. W tym kontekście – tak rzeczywiście – „Dobra zmiana” i pan Tusk ze swoim obozem politycznym (całym), na którym ciąży dziedzictwo nieudolnych rządów, prowadzących do „Dobrej zmiany” TO ZŁO KTÓRE NISZCZY NASZ KRAJ.  Uwaga tu nie ma niczego personalnego, tu chodzi o klincz w którym te siły polityczne tkwią i nie są w stanie się z niego wydobyć. Personalnie, to zarówno pana Tuska jak i pana Kaczyńskiego można lubić, jak również szanować, bo to niesłychanie interesujący ludzie. Jednak z tego względu – co zrobili – z naszym krajem, nie można ich – w wymiarze politycznym – tolerować i trzeba im w tym właśnie wymiarze, życzyć szybkiego końca aktywności politycznej.

Co stało na przeszkodzie po powrocie pana Donalda Tuska do aktywnej krajowej polityki, żeby zacząć od próby porozumienia się i dialogu z „Dobrą zmianą”? Dlaczego w ogóle nie podjął się takiej próby – nie poszukał szansy? Chociażby tylko w celu wyznaczenia ram strategicznych sporu lub po prostu dla zachowania pozorów poszanowania się? Przecież to by się wszystkim opłacało. Co więcej, jeżeli „Dobra zmiana” odrzuciłaby próbę dialogu, to rzeczywiście działałoby na jej niekorzyść i było samo stygmatyzacją. Przede wszystkim wiadomo, że takie rozmowy musiałyby się odbyć bez jakichkolwiek warunków, tylko wtedy mają sens. To nie nastąpiło. Mamy od pierwszego dnia, od pierwszego momentu zdefiniowanie „Dobrej zmiany” jako zła i całą retorykę stygmatyzacji i konfrontacji.

To dopiero początek, dopiero się zaczyna zabawa na całego. Pan Tusk bardzo rozsądnie wyznaczył horyzont dwuletni, w kontekście kalendarza wyborczego. Tylko, czy my to wytrzymamy? Przecież jest tyle wrogich sił zewnętrznych, które są gotowe zrobić bardzo wiele, żebyśmy sobie skakali do oczu, a nawet zamienili nasz kraj na mniej więcej coś takiego, jak mają dzisiaj w Syrii. Proszę nie mieć co do tego najmniejszych wątpliwości, to jest REALNE, PRAWDZIWE I CZMYCHAJĄCE NA NASZ BŁĄD ZAGROŻENIE.

Drugim elementem w strategii retorycznego natarcia pana Tuska na dobrą zmianę, jest twierdzenie, że „Dobra zmiana”, chce wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej. To znana retoryka, niestety dzisiaj już możliwa, ponieważ prawdopodobnie komuś na Zachodzie, oczywiście nie sugerujemy komu – zaczyna zależeć na scenariuszu, w którym zmieniłby się nasz status na mniej więcej taki, jaki ma Ukraina.

Problemem nie jest „Dobra zmiana”, problemem nie jest pan Donald Tusk i jego obóz. Problemem jest to, że te dwa wielkie obozy polityczne nie są zdolne i nie mają przede wszystkim woli – do jakiegokolwiek porozumienia. Jeżeli porozumienie w sprawach zasadniczych nie będzie możliwe w ogóle, to się skończy dla nas resetem. Być może indukowanym wewnętrznie, jednak jego jedynymi beneficjentami będą czynniki zewnętrzne.

Nie można się obrażać na rzeczywistość, co więcej nie można negować prawa sporej części społeczeństwa do politycznego wyrażania się. Wykształcenie, pieniądze, błękitna koszula, nie dają nikomu ani grama prawa więcej, do rządzenia innymi! To wreszcie powinien zrozumieć pan Tusk i jego środowisko polityczne. Proszę doskonale pamiętać o “moherowych beretach” o “zabierz babci dowód”, o “dożynaniu watahy”, a w końcu o wybieraniu sędziów dublerów! Przecież to są – przynajmniej w części retorycznej – dokonania zwolenników obecnej opozycji. Ile razy można popełnić ten sam błąd i działać z niskich pobudek? Poza tym – po co? Proszę pamiętać nienawiść rodzi nienawiść i kończy się jak w Syrii.

Dialog jest możliwy, bo same wilki z wielkimi zębami i hieny wokoło. Czy tego naprawdę nie widzą nasze elity? Nie można się porozumieć – chociaż, co do ram, w jakich się spieramy? Naprawdę się nie da? Żebyśmy potem nie żałowali. Natomiast ci, którzy się przyczynią do naszej zguby muszą pamiętać, co robił lud warszawski z elitami, które sprzedawały się zaborcom przy kolejnych podziałach i w końcu likwidacji Rzeczypospolitej.

6 komentarzy do “Czy „Dobra zmiana” to zło?

  • 8 lipca 2021 o 05:09
    Permalink

    No to mamy spektakl i to w sezonie ogórkowym, który w tym momencie zanika.

    Te dwa post-styropianowe obozy powinny zniknąć, bo ich czas już minął.

    Od zmiany ustroju minęło już 32 lata.

    Pora na zmianę aktorów i obowiązującej narracji.

    A tu jeszcze dochodzi szybki zakup 250 czołgów Abrams u głównego sojusznika …

    Okazuje się, że kupienie 32 F-35 – to za mało.

    Ale kto bogatemu Polakowi zabroni?

    Odpowiedz
  • 8 lipca 2021 o 07:33
    Permalink

    “To jest retoryka konfrontacji, poprzez stygmatyzację przeciwnika.” – obóz styropianowy na tej retoryce doszedł do władzy w 1 gu989 roku, kiedy to stygmatyzowano władze i system PRL-u, a teraz sam się pogrąża w tym gnoju wzajemnej nienawiści i chyba nic na to nie poradzimy. Prostakom dopuszczonym do władzy i post-szlacheckiej inteligencji bez inteligencji, nawet nie przyjdzie do głowy stosowanie się do zasad demokracji i granie w interesie ojczyzny.

    Może czas przypomnieć im to:
    http://lewicowo.pl/wzor-obywatela-w-ustroju-demokratycznym/
    Ale oczywiście prostacy i nikczemnicy tego nie zrozumią, nawet nie przeczytają, bo może by się jakieś wyrzuty sumienia pojawiły.

    Czeka nas niestety ciężki czas wymierania styropianu w konwulsjach wzajemnej nienawiści podsycanej przez wrogów Polski. A to jeszcze potrwa, jaki się z tego wyłoni nowy Ład czy NieŁad nigdy nie wiadomo, bo wrogowie czuwają, abyśmy się już nie podnieśli kulturowo i gospodarczo. Zachód nie może pozwolić na to, aby w Polsce był spokój i rozwój gospodarczy w celu odzyskania suwerenności. Nie po to kiedyś inwestował w styropian, żeby nie mieć z tego zysku.

    Odpowiedz
  • 8 lipca 2021 o 08:20
    Permalink

    Jak nie, jak tak! Tym groźniejsza że udrapowana w (rzekome) piórka prawicowo- bogoojczyźniane.
    Jeszcze większym złem są liberalni eurolewacy,w założeniach – partia konserwatywna, ale tylko w założeniach, mam na myśli “krzywe zwierciadło”.
    Kosmos w skali prawdziwego Zła, hipotetyczne dojście do władzy Postkomunistów, Lewicy (euro, laickiej).
    Czy majaczy w pozycji horyzontalnej nadzieja na normalność? – Gdzie tam! Jako alternatywę niektórzy
    pompują tego “katolika” od agendy 2030 (zapomniałem jak godność, a szukać mi się nie chce ), wcześniej taką ‘dobrą zmianą” miał być palikut, Petru, czy ten ‘dymany na opozycję” kontestator (jak ja was qrvy nienawidze …)
    Piźdz*ec, albo kapiec (co na jedno wychodzi)! Tak TO widzę …

    Odpowiedz
  • 8 lipca 2021 o 16:33
    Permalink

    @Inicjator – z tymi Abramsami to prawda ? Większego idiotyzmu nie widziałem, ale to Wolska, Macondo jak piszesz. Przecież to ma WSZELKIE parametry, łącznie z rozmiarami gwintów INNE od europejskich, o ciężarze , przekraczającym nośność mostów nie wspomnę! Ale mnie już NIC nie zdziwi!

    Krzyk i Miecław -panowie, najlepiej, gdyby się wzajemnie powywieszali. Rewolucja ZAWSZE zjadała własne dzieci. Przykładów nie będę przytaczał .

    Problem w tym, że nie widzę NIKOGO normalnego na horyzoncie. Zdałby się ktoś np. z Myśli Polskiej – np. Mateusz Piskorski, ale to mrzonka .

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.