Paradygmat rozwoju

Czy demokracja pluralistyczna nie jest zbyt słabym systemem na czekające nas wyzwania?

 Nasza demokracja jest daleka od doskonałości, ale funkcjonuje stosunkowo dobrze, w tym znaczeniu, że mechanizmy państwa są miękkie dla wszystkich tych, którzy zbytnio nie zagłębiają się w system, a uznając jego reguły starają się przeżyć – oczywiście najpierw płacąc pokornie haracz. Niestety system nie oferuje zbyt wiele, zwłaszcza dla osób chorych, ubogich i nieposiadających właściwych znajomości. Stopa zwrotu wytwarzana przez ogół jest na poziomie zadowalającym jedynie wąską warstwę zarządzającą oraz właścicieli środków produkcji, głównie zza granicy.

System opiera się na miękkiej opresji, która jest zawsze uzasadniania przez regułę słuszności oczywiście opartą na prawie i przekonaniu opinii publicznej, budowanym w oparciu o komunikaty wiodących mediów. Bezwzględnie jesteśmy demokracją sterowaną medialnie, w której wąska warstwa establishmentu funkcjonuje w oparciu o wytworzony system przewag instytucjonalnych oraz niepisane zasady wzajemnych zależności.

Rolą mas, czy też jakbyśmy to woleli opisać ludu – jest utrzymywanie systemu poprzez pracę na jego rzecz, jednakże uwaga – nie jest się po prostu niewolnikiem, system jest tak wysublimowany w cynicznym wyzysku i budowie hierarchii podporządkowania, że nawet praca jest dzisiaj przywilejem!

Obecny problem naszego establishmentu z utrzymaniem systemu w ryzach a obywateli w posłuszeństwie polega na tym, że bardzo źle rządził przez ostatnie lata, a jego spolaryzowana część, jawnie go nienawidzi i otwarcie występuje, jako opozycja antysystemowa domagająca się głębokiej reformy wszystkiego, która w istocie, jeżeli będzie miała miejsce – będzie uwstecznieniem.

Tymczasem pojawiły się również różne wyzwania, które wcześniej nie występowały, w tym znaczeniu, że wręcz przeciwnie – one sobie istniały, tylko naszej elicie wydawało się, że są nie możliwe do wydarzenia się, no i jak to zawsze w Polsce bywa, okazało się, że rzeczywistość jest ciekawsza od fikcji.

W tym właśnie kontekście demokracja pluralistyczna przestaje być ustrojem efektywnym, ponieważ system, który tworzy może, co najwyżej stopniowo ewoluować, natomiast ze względu na spodziewaną presję zewnętrzną oraz dramatyczne uwarunkowania wewnętrzne – potrzebujemy działań w zasadzie rewolucyjnych, chociaż społeczeństwo mogłoby je zaakceptować jedynie czując dobitnie zewnętrzną presję. Być może nieco inne rozłożenie akcentów ustrojowych, zmieniające kształt obecnego modelu przyczyniłoby się do zwiększenia efektywności krańcowej w czasie?

Problem nasz polega na tym, że niestety nie możemy się odwołać do pozytywnych doświadczeń historycznych, albowiem zarówno okres przedwojennej „sanacji państwa” jak i powojennej budowy socjalizmu, – czyli dwa ostatnio dominujące systemu autorytarne w naszym własnym wykonaniu – niestety nie sprawdziły się. Warto sobie przypomnieć, że wcześniej mieliśmy monarchię i demokrację stanową, którą wypaczyliśmy praktycznie perfekcyjnie. W międzyczasie w okresie okupacji zaborczej – wyższe warstwy społeczne przeżyły krótki romans z budującymi się demokracjami burżuazyjnymi monarchii okupacyjnych. Okres ostatniej okupacji niemieckiej to był system zakładający eliminację biologiczną ludzi narodowości polskiej, wymuszający efektywność przy pomocy lufy karabinu. Więc może to śmiesznie zabrzmi, ale naprawdę jesteśmy właśnie w złotym okresie Rzeczpospolitej. Niestety jednak widać braki obecnego systemu, osoby mające tego świadomość muszą przynajmniej próbować się z tym problemem zmierzyć, ponieważ inaczej znowu nas wszystkich może czekać los niewolników, o ile w ogóle Narodowi uda się przetrwać w sensie biologicznym i kulturowym, tym razem z przyczyn ekonomicznych i manipulacji kulturowych, które wypłukują dotychczasowe spoiwo kulturowe.

Mamy w zasadzie trzy możliwości. Po pierwsze możemy przekształcić nasz system w de facto demokratyczną „dyktaturę”, gdzie wszystko będzie podporządkowane głównemu celowi, jakim powinno być przetrwanie państwa i Narodu – na wzór Izraela. Wówczas wewnątrz zachowujemy pluralizm i demokrację, jednakże w obiegu publicznym liczą się tylko te siły, które wspierają przyjęty paradygmat funkcjonalny – wzmacnianie siły państwa i rozwój Narodu. Wszystkie inne byty polityczne lub nawet ruchy społeczne – kwestionujące zaproponowany model, wynikający jak wiadomo z bodźców otoczenia międzynarodowego – są eliminowane.

Po drugie możemy zawierzyć strukturom ponadnarodowym i w pełni dalej włączyć się i działać na rzecz tworzenia europejskiego superpaństwa, jako jedynej alternatywy funkcjonalnej dla kontynentu, w tym zwłaszcza dla nas. W tym modelu nikt nam nie zabroni nieco usztywnić ustrój, jednakże bardziej liczyłoby się rzeczywiste efektywne zarządzanie wieloma procesami, które miałyby docelowo ponad państwowe ośrodki decyzyjne niż krajowe. W tym kontekście, należałoby się pogodzić z faktem, że może nie być powrotu z tego modelu i np. w razie upadku obecnej idei europejskiej, możemy skończyć, jako bufor w starej i dobrze nam znanej niemieckiej koncepcji Mitteleuropy. Czy nas stać na takie ryzyko? Zwłaszcza przy obiektywnej ocenie, tego co jest istniejącą alternatywą?

Jest jeszcze trzecia możliwość, którą można nazwać ZUPEŁNĄ ZMIANĄ PARADYGMATU FUNKCJONALNEGO – z obecnie dostępnych w grę wchodzi jedynie rozwój technologiczny, jednakże ten nie postępuje, pomimo wielu wysiłków – niestety nie udało nam się niczego nadzwyczajnego wymyśleć przez ostatnie 25 lat niepodległości. Więc nie mamy raczej szans na zapewnienie sobie przewagi nad otoczeniem wierząc w możliwości rozwoju technologicznego naszego kraju.

Wnioski? Chyba jednak najsilniejszą orientacją Polaków pozostaje wiara, ponieważ na wszystko inne zawsze brakuje nam czasu, albo się nie udaje z innych przyczyn. Demokracja w takim wydaniu, w jakim ją mamy obecnie, nawet jeżeli rzeczywiście byłaby pluralistyczna – jest o wiele za mało efektywna, najlepszym tego dowodem jest to, że państwo przestaje interesować coraz większą część społeczeństwa. To typowe dla doktryn neoliberalnych, z zasady uwzględniają równowagę systemu i jego nasycenie poniżej poziomu dostępnego potencjału. Oczywiście zmieniając kraj – ZACZNIJMY OD PODATKÓW. Wszystko inne to kwestie ważne, ale finansowanie jest zawsze najważniejsze. Dotychczasowy model degeneruje państwo i trzyma w nędzy społeczeństwo.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.