Paradygmat rozwoju

Czy będziemy kupowali ropę i gaz za złoto?

3 Dukaty koronne By Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=77650317

Rynek nie ustala już cen równowagi!

W podręcznikach ekonomii kapitalizmu można wyczytać, że cena dowolnego towaru na rynku jest pewnego rodzaju kompromisem pomiędzy sprzedającymi, którzy chcą sprzedawać jak najdrożej i kupującymi, którzy chcą kupować jak najtaniej. Ten mechanizm powinien powodować ustalenie tzw. ceny równowagi rynkowej.

Dzisiaj mechanizm ten nie bardzo działa i na rynkach finansowych i na giełdach światowych. Również dla surowców takim miejscem, gdzie powinno następować ustalenie ceny rynkowej, są giełdy światowe. Ostatnimi czasy, w przypadku ropy, gazu i złota można tę podręcznikową regułę schować do lamusa. Światowe giełdy zmieniły się w instytucje przypominające kasyna gry. Giełdy są również miejscem, gdzie zarabia się pieniądze na spekulacji, ponieważ coraz częściej wzrosty i spadki cen surowców niewiele mają wspólnego z zapotrzebowaniem na te surowce.

Istnieją podmioty posiadające ogromne zasoby tzw. wolnej gotówki. Są one w stanie „pompować” cenę akcji wybranych podmiotów giełdowych, aby w dogodnym momencie akcje sprzedawać z zyskiem. Taka masowa wyprzedaż obniża cenę akcji i znowu czyni je atrakcyjnymi do zakupu. Spekulanci zarabiają, a sprzedający surowce tracą.

Ceny ropy naftowej w ujęciu zasad generalnych

Od dłuższego czasu obserwujemy falowanie cen ropy. Powstaje pytanie, jaki mechanizm może być stosowany do obniżenia ceny tego surowca. Był czas, kiedy podejrzewano, że spadki ceny ropy były spowodowane zmową państwa, będącego jednym z największych konsumentów ropy, z jednym lub kilkoma państwami- producentami ropy. Tyle że dzisiaj mechanizm musi być inny, ponieważ prawie wszyscy producenci ropy są zainteresowani podwyższeniem ceny. Ten nowy mechanizm może polegać na tym, że w okresie, kiedy cena ropy jest niewielka, pewni gracze na tym rynku, posiadający ogromne zasoby finansowe (instytucje finansowe, grupy finansowe, państwa), skupują ropę i ją magazynują. Kiedy cena ropy na rynku przekracza wartość dla nich niekorzystną, jak to się kiedyś mówiło, „rzucają” ogromne zapasy ropy na rynek. I cena ropy gwałtownie się obniża. Tracą producenci ropy, zarabiają spekulanci, i państwa, które konsumują ropy najwięcej. Jeżeli ten mechanizm jest prawdziwy, to łatwo się domyślić, że tymi graczami są instytucje finansowe z państw bogatych.

Teraz popatrzmy na zachowanie się Federacji Rosyjskiej. Jest ona jednym z największych producenta ropy i traci na obniżkach jej ceny. Przed kryzysem na Ukrainie dolary zarobione na eksporcie ropy i gazu Rosja przeznaczała na zakup technologii na zachodzie. Część była również lokowana w bankach i obligacjach rządu amerykańskiego. Obecnie, kiedy sankcje wprowadzone przez Stany i Unię zablokowały zakupy zachodnich technologii, Rosja przeznacza dolary na zakup złota. Chyba nie przypadkowo bardzo podobnie zachowują się Chiny – za zarobione dolary również kupują złoto. Dużym ułatwieniem dla zakupów jest fakt, że cena złota spadła w roku 2014 i cały czas utrzymuje się na niskim poziomie.

Powstaje pytanie o cel zakupów złota?

Najprostsza odpowiedz może być taka, że Rosja i Chiny nie chcą “wkładać wszystkich jajek” do jednego koszyka. Na wypadek trudnych czasów i możliwego spadku wartości amerykańskiego dolara, część zasobów trzymają w dolarach a część w złocie.

Jest możliwe i inne wytłumaczenie zainteresowania Rosji złotem. Do czasu prezydenta Richarda Nixona, Dolar Amerykański był wymienialny na złoto. Amerykanie zrezygnowali z wymienialności, ponieważ taka wymiana była dla nich niekorzystna, i mogła prowadzić do utraty swoich zasobów złota.

Teraz zauważymy, że Rosja, kupując złoto za pieniądze uzyskane ze sprzedanej ropy i gazu, praktycznie sprzedaje ropę i gaz za złoto. Taki mechanizm sprzedaży tylko pozornie wydaje się bez znaczenia.

Powstaje pytanie. Czy nadchodzą czasy, kiedy producenci będą sprzedawali ropę i gaz za złoto?

A jeżeli tak, to kiedy te czasy nadejdą? A może te czasy są już blisko? Kupowanie ropy i gazu za złoto nie będzie problem w najbliższym czasie dla bogatych państw zachodnich, ponieważ mają one duże zapasy złota. Jednak może to być problem dla państw małych.

Casus polityki Estonii

Kilkanaście dni temu nowa prezydent Estonii została, na własną prośbę, przyjęta na Kremlu przez prezydenta Putina. Kilka dni po wizycie, niezadowolonym sojusznikom wytłumaczyła, że celem wizyty była chęć nawiązania współpracy z sąsiadem i dodała, że do takich rozmów nie potrzebuje pośredników w postaci Unii lub NATO.

Tyle że po kilku następnych dniach w prasie podano, że zasoby złota Estonii spadły do tak niskiego poziomu, że są już mierzone nie w tonach, ale kilogramach. W ciągu kilku ostatnich lat transfer rosyjskich towarów przez Estonię zmalał radykalnie. Można się domyślić, że spadające dochody za transfer rosyjskich produktów, zostały uzupełnione przez sprzedaż zapasów złota, prawdopodobnie głównie w celu utrzymanie stopy życiowej obywateli.

W kontekście roli złota w gospodarce można postawić kolejne pytania zasadnicze:

  1. Czy jest możliwe, aby i inne państwa, producenci-ropy, zaczęły kupować złota za zarobione petrodolary?
  2. Czy złoto może stać się w przyszłości nową „walutą” konkurencyjną dla amerykańskiego dolara?
  3. Ile jeszcze innych państw, konsumentów ropy, już podpierają swoje „gospodarki” poprzez uszczuplanie swoich zapasów złota?
  4. Jak będą „gospodarowały” inne państwa, które mają ograniczone zasoby złota, kiedy stracą pieniądze zarabiane na przykład na transporcie rosyjskiego gazu i ropy?

Autor: Mikołaj

Zapraszamy do dyskusji w przedmiocie tematyki artykułu i postawionych pytań.

 

8 komentarzy

  1. Mnie to boli

    Doskonałe obserwacje

  2. No cóż bogate kraje zachodu na pewno nie uzupełnią skarbca i zapasów złota krajów gospodarczo skolonizowanych, w tym takich jak Polska, czy kraje bałtyckie. Myślę, że wizyta Prezydent Estonii na Kremlu nie jest przypadkowa, chcą przygotować sobie grunt pod dobrosąsiedzką współpracę z prośbą o przetrwanie, gdy już kapitalizm zachodni wyeksploatuje kraj do cna. Kraje bałtyckie są na granicy przetrwania także demograficznego i podejrzewam, że bez otwarcia się na współpracę z Rosją ich rynek powoli upada. Nie bez znaczenia jest też dyskryminacja etniczna Rosjan w Estonii, więc problemów mają sporo.
    Zobaczymy kiedy takie wizyty złożą odpowiednio Prezydenci Łotwy, Litwy i Polski z prośbą o współpracę bo kraj i naród pada? No i ciekawe, czy będą to wizyty jeszcze honorowe czy już na “kolanach”, bo zachód po wyeksploatowaniu krajów zwinął żagle i przeniósł kapitał gdzie indziej ratować swoje upadające gospodarki, a demoludy pozostawił na pastwie losu. No ale tak to jest z narodami, które nie zrozumiały dobrodziejstwa socjalizmu, muszą ponieść konsekwencje własnych błędów.

    Aż się prosi, aby jeszcze raz to zacytować:
    „Każdy naród ma taki rząd, na jaki zasługuje i ponosi solidarną odpowiedzialność przed historią, często nie dlatego, że się z rządem dobrowolnie solidaryzował, ale że niezdolny był do dania sobie innego rządu” – Bohdan Winiarski (Stronnictwo Narodowe), po II wojnie światowej wrócił do PRL i był sędzią Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości.
    http://www.mysl-polska.pl/1880

  3. Ciekawe.

  4. Wydaje mi się że powinno się również inwestować w inne rzadkie metale,które są nawet droższe niż złoto, np. pallad, platyna to chyba bezpieczniejsze ? ciekawe czy rządy tak robią ?

  5. wieczorynka

    @ Miecław, z pierwszą częścią twego komentarza całkowicie się zgadzam.
    Natomiast nie zgadzam się ze znanym stwierdzeniem ” Naród ma taki rząd na jaki zasługuje”
    Większość narodów ma tylko wybór – mniejsze zło, przynajmniej tak uważają, z czasem się okazuje, że to mniejsze zło wcale nie jest mniejsze. Pozdro

    • @Wieczorynka. Co do zasady się zgadzam, że wybieramy mniejsze zło, a przynajmniej tak nam się wydaje, bo nigdy pełnych danych nie mamy i nie wiemy co przed nami ukryto. Sprawa z taką oceną jest jednak dość złożona, bowiem im mniejsza świadomość społeczna i wiedza narodu, im więcej dewocji religijnej i innych ograniczeń poznawczych w narodzie, tam bardziej można tym narodem sterować prawie dowolnie w określonych cyklach czasowych.

      Więc w sumie naród, który się nie rozwija intelektualnie a tylko tkwi w marazmie kulturowym pod okupacją ideologiczną lub religijną potem dokonuje najzwyczajniej w świecie złych wyborów. Dam ci przykład mojego zdziwienia, bo myślałem że Polacy to myślący naród i egalitarny w istocie. Niestety spotkał mnie zawód. W latach 90-tych po pierwszym szoku transformacji zarządzanej przez prawicowy styropian, gdy doszło do wyborów w 1993 roku i wygrał SLD (ja wtedy już wiedziałem, że nie można im ufać), ja byłem zdziwiony, że tak mało głosów dostała bardziej lewicowa Unia Pracy, a potem już było coraz gorzej, czyli stan wiedzy i egalitarnego myślenia odchodził do lamusa, więc obecnie trudno się dziwić w jakim stanie, jako kraj i naród jesteśmy. Co prawda tę Unię Pracy też tworzyły styropiany tylko bardziej lewicowe, ale SLD w szybkim tempie staczał się na liberalizm. Nikomu nie można było ufać, ale należało stawiać na bardziej radykalny lewicowy program, aby uratować w Polsce, co tylko było jeszcze możliwe w interesie całego społeczeństwa. Niestety zawiodłem się na poziomie świadomości i wyborach rodaków.

      Będę więc się upierał, że Polacy w swej masie, jako naród, swoim brakiem wiedzy i wartości egalitarnych zasłużyli sobie na obecną egzystencję, stan kraju i rządy jakie teraz mają.
      Pozdrawiam

  6. Zanim spróbuję odpowiedzieć na pytania z końca artykułu, najpierw zamieszczę kilka uwag do jego tekstu.

    Ceny równowagi mają jeszcze obecnie znaczenie na rynku konsumenckim, natomiast to co jest rejestrowane jako przepływy (w księgowości), to w większości pieniądze pozorne (często nazywane walutą). Wydaje się to dziwne, więc może podam prosty przykład. Bank zapewnia jakiemuś dużemu klientowi zabezpieczenie (np. transakcji), ale wcale nie zamierza tych pieniędzy cały czas trzymać w rezerwie, więc się ubezpiecza i teraz może operować tymi pieniędzmi dowoli. Z kolei ta instytucja, która to ubezpieczyła też nie chce przechowywać zabezpieczenia (tej forsy), ale ubezpiecza się w kolejnej instytucji. Taki proceder rozwija się dalej w najlepsze, aktywa puchną, a w rzeczywistości to tylko formalne i jednocześnie pozorne (wirtualne) ubezpieczenia. W księgach natomiast cyferki rosną – taki łańcuszek szczęścia.
    To co opisałem to tylko najprostszy przykład tego, jak powstają derywaty (instrumenty pochodne). W rzeczywistości są one o wiele bardziej wyrafinowane, i przypominają raczej “kasyno” z zakładami o cokolwiek, a nie skromne ubezpieczenia.

    Coraz większa łatwość kreowania pieniędzy przez banki, w połączeniu z wszelkimi instrumentami pochodnymi, spowodowała, że na poziomie księgowym (bezgotówkowym) nie ma już problemu braku kapitału (w odróżnieniu od obrotu konsumenckiego, gdzie konkurencja skutecznie tamuje inflację). Skutkuje to spadkiem znaczenia petrodolara, jako mechanizmu kreowania amerykańskich zasobów finansowych.
    Może wypadałoby zatem przypomnieć skąd się wzięły te petrodolary. Jak można przypuszczać – z braku pieniędzy. Spustoszenia amerykańskich zasobów dokonała wojna wietnamska. Kosztowała coraz bardziej, i był problem z jej finansowanie. Zastawienie wszelkich rezerwatów (natury) to było za mało, więc w kolejnych krokach zrobiono to, co poniżej.
    1. Przekonano producentów ropy, żeby wszystkie transakcje sprzedaży ropy odbywały się w dolarach. Przykładowo, Arabia Saudyjska zrezygnowała z funtów i przeszła na dolary pod koniec lat 60-tych.
    2. Zrezygnowano ze standardu złota, czyli gwarancji wartości pieniądza amerykańskiego w złocie. W 1971 USA całkowicie wycofały się ze standardu złota, chociaż już wcześniej parytet złotowy został ograniczony w czasach kryzysu lat 30-tych.
    3. Podniesiono (prawie skokowo) ceny ropy naftowej. Pretekstem była wojna izraelsko-arabska (Jom Kipur) w 1973. Wówczas wprowadzone embargo na ropę spowodowało skokowy wzrost jej cen. Przypuszcza się, że konflikt ten wywołano wówczas świadomie i celowo dla podniesienia cen, bo tania ropa nie dawała petrodolarowych korzyści. Zresztą trudno sobie wyobrazić, aby takie embargo odbyło się bez cichej amerykańskiej zgody.
    4. Olbrzymie zyski finansowe producentów ropy były od tej pory dzielone na te pozostawiane w gestii producentów, i te przekazywane amerykańskim instytucjom finansowym (w zamian za obligacje skarbowe).
    5. System petrodolara zaczął tracić na znaczeniu, gdy nauczono się (a wcześniej pozwolono na to) powielać walutę poprzez operacje finansowe. Warunkiem dalszego działania tego systemu była jednak konieczność przeciwdziałania wszelkim próbom jego obejścia, jak poprzez odejście od dolara lub wprowadzenia pieniądza o wartości gwarantowanej złotem.

    Moim zdaniem nierealny jest powrót do systemu z gwarancją wartości pieniądza w złocie. Nie oznacza to jednak, że złoto nie będzie w stanach kryzysu rosło. Problem jednak z uchwyceniem momentu kiedy należy w złoto zainwestować. W warunkach wątpliwości co do stabilności obecnego systemu, brakuje chętnych na nowe amerykańskie bony skarbowe oraz następuje stopniowa ich wymiana na obligacje krótkoterminowe lub walutę. Jeśli pojawiają się w tym zakresie jakieś ograniczenia, to te amerykańskie papiery służą nawet jako zastaw (o najwyższym ratingu) dla kredytów dolarowych w amerykańskich bankach, za które przejmowana jest m.in. amerykańska infrastruktura i trzeba wprowadzać ograniczenia administracyjne.

    Na koniec wpisu odniosę się kolejno do pytań podanych na końcu artykułu.
    1. Zależy to od stopnia zależności od USA. Jak ktoś nie chce amerykańskich obligacji to musi kupować amerykańską broń. Zależność to zależność.
    2. Złoto raczej nie będzie żadnym konkurencyjnym środkiem wymiany dla walut “papierowych” lub “cyfrowych”. Co najwyżej może być środkiem tezauryzacji, ale i to jest wątpliwe.
    3. Nie sądzę aby wyzbywanie się złota było koniecznością w dobie łatwej generacji pieniądza (poprzez dług).
    4. To się chyba odnosi do Ukrainy, ale ona już kilka lat temu przekazała swoje złoto do USA, i jak można przypuszczać już nigdy go nie zobaczy. Niemcy też chciały ściągnąć swoje złoto do kraju (z USA), ale i oni dostali w końcu zgodę na odzyskanie tylko połowy zdeponowanych tam rezerw złota.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.