Ekonomia

Czy banki drenują społeczeństwo?

 Trzeba się zastanowić, czy przypadkiem nie jest u nas tak, że banki systemowo drenują społeczeństwo. Jak to jest możliwe, że przy inflacji sięgającej 0% i najniższych w historii stopach procentowych NBP – cena kredytu dla ludności ani drgnie, nawet nie ruszy w dół?

Oprocentowanie kredytów konsumpcyjnych na popularnych ROR-ach sięga przeciętnie 16% w skali rocznej – co jest w stosunku do inflacji lichwą, której nie można uzasadnić kosztami banku, pobierającego liczne prowizje oprócz opłaty procentowej jak również dywersyfikacją ryzyka, gdyż jest to 10 razy więcej niż bank komercyjny może te pieniądze pożyczyć w banku centralnym! Czy naprawdę trzeba zarabiać na Polakach 700-1000%? Dokładnie tak, no bo czy wyobrażacie sobie państwo lepszy interes niż pożyczenie gotówki w NBP na 2,5% a następnie udostępnianie jej społeczeństwu po 16%? Przecież przebicie jest po prostu bajeczne, nawet jeżeli uwzględnimy kwotę rezerw obowiązkowych i inne zwyczajowe zabezpieczenia banków.

Niespłacalność kredytów w Polsce nadal jest zaskakująco niska, to dotyczy nielicznego odsetka podpisywanych umów, rygorystyczne zasady udzielania kredytów zdały egzamin – w Polsce jak się pożycza, to z zasady się oddaje pieniądze. Zresztą o ściągalność chętnie zadbają komornicy doliczając swoje koszty do kwoty zobowiązania, nie ma z tym problemu – można współczuć każdemu, kto wpadnie w sidła tego systemu, w którym człowiek się w ogóle nie liczy i można go wycisnąć jak cytrynę.

Społecznie akceptowalny koszt kredytu konsumpcyjnego nie powinien być wyższy niż dwu krotność stopy podstawowej NBP. Na tą chwilę oznaczałoby to, że banki użyczałyby klientom gotówki na 5% To rozruszałoby gospodarkę, zmniejszyło zyski banków, społeczeństwo dostałoby oddech i mogłoby żyć w nieco lżejszym uścisku ekonomicznym niż na co dzień od początku transformacji. Oczywiście bankowcy podnieśliby krzyk, ale ten kto nie wytrzymałby presji konkurencji po prostu musiałby zwinąć żagle i pożegnać się z dobrze płatnymi etatami. Po prostu na to co jest w tej chwili – czyli oprocentowanie kredytów i pożyczek sięgające 20% przy praktycznie nie istniejącej inflacji i mikroskopijnej – a i tak za wysokiej stopie podstawowej NBP to po prostu okradanie społeczeństwa.

Banki żerują na konającym ciele społeczeństwa jak bezwzględne pijawki, odsysające krew wszędzie tam, gdzie Polacy odważą się lub są zmuszeni do wykraczania poza posiadane na bieżąco ramy finansowe – kredyt jest luksusem dla Polaków w ich własnym kraju, którego unika się tak bardzo jak się da i na ile można, ponieważ system ich udzielania jest po prostu stworzony dla banków a nie klientów. Banki bronią swojej pozycji bezczelnie twierdząc, że oni chronią depozyty, co jest bezwzględnym kłamstwem tak bezczelnym, że powinien być za to paragraf, gdyż każde dziecko wie, że banki kreują pieniądz na podstawie każdego depozytu – następnie udzielają więcej kredytów i pożyczek niż mają wkładów. Ich potęga opiera się na zaufaniu i domniemaniu, że zawsze mogą zrealizować płatność, albowiem są podmiotami tak dużymi, że mogą obsłużyć dominującą większość transakcji podmiotów i osób, które funkcjonują na rynku. Dzięki temu realizują wspaniałe zyski i system się kręci. W momencie, gdyby wszyscy wycofali swoje pieniądze z banku, musiałby on upaść. Jednakże wszelkie tego typu akcje – bardzo efektownie zapoczątkowane przez „oburzonych” w USA, były bezwzględnie prześladowane przez tamtejsze organa ścigania jako podkopywanie systemu. Co by było u nas w takim przypadku? Trudno o tym myśleć w realiach państwa, gdzie obywatele są poddani niewolniczemu systemowi bankowego tytułu wykonawczego/egzekucyjnego!

Nie oszukujmy się i nie dajmy się więcej oszukiwać, różnice pomiędzy depozytami a kredytami w oprocentowaniu są najbanalniejszym miernikiem użyteczności banków i tego jak traktują społeczeństwo. Bez szczegółowych regulacji zmuszających banki do tego co i tak robią tj. np. określania klas i dochodowości klientów, analizy ryzyka itp., w połączeniu z przymusem stosowania ogólnych warunków umów – zdefiniowanych ustawowo w widełkach góra/dół – nie będzie nigdy klient górą. I nie jest to kwestia ograniczania wolnego rynku usług bankowych, albowiem bank jak nie będzie chciał przecież nie musi nikomu pożyczać pieniądza. Można banki natomiast zobowiązać do tańszego pożyczania pieniędzy pochodzących wprost z mechanizmu kreacji pieniądza, z pożyczek z rynku międzybankowego i depozytów klientów – tak, żeby pieniądz znajdował się w obrocie z pożytkiem dla społeczeństwa i gospodarki a nie tylko banków. Zresztą lichwa była zakazana już w średniowieczu, czym jest to co ma miejsce dzisiaj?

Warto też zastanowić się nad zmianą filozofii bankowości zachodniej w ogóle, czerpiąc dużo z bankowości islamskiej – która jako model ma bardzo wiele do zaoferowania. Prawdopodobnie wprowadzenie takiego banku u nas, zrewolucjonizowałoby rynek usług bankowych, a bank działający zgodnie z nauką Islamu miałby bardzo dużo klientów.

4 komentarze

  1. Podam przykład banalny z tamtego okresu. Otóz w jednym z banków PKO S.A. – może Pan Józef wyciąć – mam limi na około 3 tys. Bank ten tak działa – gdy wykorzystam całość, to wtedy za jeden miesiąc pobierał 50 zł odsetek. Kidy uzupełniłam na zero i wpłaciłam 3 tys więc to mnie się odsetki należały. Tyle tylko, że za jeden miesiąc bank ten naliczył dla mnie 2 grosze odsetek i pobrał podatek 1 GROSZ. Tragedia…

  2. wieczorynka

    Oczywiście, że Banki w Polsce drenują klientów, być może zezwala na to Prawo Bankowe obowiązujące w Polsce lub silne kancelarie adwokackie, które wykażą, że racja jest po stronie Banku. Klient z Bankiem jest w zasadzie bez szans, przykro mi tak pisać ale trochę znam temat.

  3. Szanowna Pani Wieczorynko. Skoro pisze Pani, że zna temat, to dlaczego Pani pisze również, że “być może zezwala na to Prawo Bankowe obowiązujące w Polsce”. Proszę tego nie traktować jako zarzut, broń Boże – to drobiazg. Chodzi o to, że trzeba jasno powiedzieć – TAK. PRAWO BANKOWE NA TO ZEZWALA. I cała sterta innego papieru toaletowego w postaci procedury cywilno-prawnej, ustaw o komornikach, adwokatach, nadzorze finansowym itp. Zezwala na więcej, proszę poczytać fora – co na nich piszą ludzie z długami, często drobiazgami i przeprawami z komornikami. Ja np. miałam taką historyjkę. Nie spłacona karta na 1500 zł (jeden tysiąc pięćset złotych). Słowo daję, zapomniałam spłacić, a bank – tym razem ffffff BANK zamiast zadzwonić, to odczekał trochę i bach do komornika. Szybko spłaciłam kwotę, no ale między czasie dostałam stertę pism od komornika o blokadzie rachunków bankowych. Otóż były to pisma wysłane (oczywiście w sprawie blokady rachunków) do 15 banków. Komornik działał chyba na chybił trafił – w dwóch przypadkach trafił. Bankowi urzędnicy czekali 2 tygodnie aby przesłać do komornika info, że długu nie ma, a komornik kolejne 2 tygodnie czekał z przesłaniem mi i do banków informacji dotyczącej zwolnienia blokad. Przez miesiąc nie mogłam pobierać żadnych pieniędzy. Aby przemówić do wyobraźni napiszę podsumowanie – spłaciłam 1500 zł a komornik zablokował mi dostęp do 75ooo zł (siedemdziesiąt pięć tysięcy) plus 3486,34 euro. W tym czasie byłam za granicą i nie mogłam pobrać żadnych euro. Podratowała mnie jedna osoba użyczeniem mi 250 euro. Tak spędziłam 2,5 miesiące. Pomimo telefonów do banku – nie było zmiłuj się. Proszę wyciąć nazwę banku – jeżeli uzna Pan Panie Jóefie za zasadne. Uważam, że w kontekście tekstów o bankach trzeba o tym pisać i głośno napiętnować banki, komorników itp. z nazwy i imienia !!! Dodam, że bankwoi musiałam zapłacić ponad 400 zł różnych “opłat” a komornik za czynności pobrał kolejne 653,32 zł. Ot jawna kradzież mojego mienia zgodna z prawem.

    SZANOWNA PANI MUSZĘ WYCIĄĆ BO MOGĄ NAS POZWAĆ. WSZYSCY WIEMY ŻE TAK JEST, ALE O TYM SIĘ NIE MÓWI. ZNAM GORSZE PRZYPADKI. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

    • wieczorynka

      @ bona, od 10-lat jestem na emeryturze i nie znam aktualnych przepisów prawa bankowego, zmieniało się ono w tym czasie wiele razy, jeszcze bardziej istotna jest interpretacja tegoż prawa!!!. W każdym bądź razie system bankowy działa tak aby Kowalski/Kowalska mieli mówiąc prostym językiem “przechlapane”. Nie rozwijam tematu ze względów, które podał JÓZ. WEB. Jest wiele racji w tym co piszesz jednak na tym forum nie da się wygrać sprawy z żadnym bankiem. Pozdrawiam i życzę więcej szczęścia.
      PS.
      Gdyby większość klientów była taka jak ja, zero kredytu, to banki by zbankrutowały.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.