Religia i państwo

Czy ateista wierzył w Boga?

 Fryderyk Nietzsche ogłosił, że „Bóg umarł”. Twierdzenie to nie było efektem intelektualnych rozważań, lecz „wiedzą radosną”. Wypływało z intensywnego doświadczenia mistycznego. Doświadczenie to, nazwane „6 000 stóp poza człowiekiem i czasem” opisuje Nietzsche w Ecce Homo.

„Pojęcie objawienia, – w tem znaczeniu, że coś nagle z niewysłowioną pewnością i dokładnością widzialne, słyszalne się staje, coś, co człowieka do głębi wzburza i wstrząsa – określa po prostu stan rzeczy. Słyszy się, nie szukając, bierze się, nie pytając, kto daje; myśl wystrzela jak błyskawica, z koniecznością, w formie bez wahania – nie miałem nigdy wyboru. (…) Wszystko dzieje się w najwyższym stopniu poniewolnie, lecz jakby w wichurze uczucia wolności, bezwarunkowości, mocy, boskości.”

Przyznam, że interpretacja twórczości Fryderyka Nietzsche zawsze sprawiała mi pewien kłopot. Odwołuje się on do kategorii religijnych, afirmuje życie, moc i Boskość, a jednocześnie głosi tezę, że Bóg umarł. I na dodatek teza ta jest wiedzą radosną.

Dopiero uświadomienie sobie, że „Bóg umarł” umożliwia kontakt z Boskością. Sprzeczność? A może tylko nieporozumienie na poziomie pojęciowym, które znika na poziomie doświadczenia mistycznego?

Bóg Żywy, czy Bóg pojęciowy ?

Johannes Eckhart mówił,  że kto doświadcza kontaktu z Bogiem w kościele, a nie doświadcza Go w gwarze ulicy, ten wcale nie doświadcza Boga.

Gdyby Bóg był Bogiem pojęciowym, tłumaczył Eckhart, wtedy znikałby, gdy przestajemy o Nim myśleć. Nie da się ubóstwić naszych myśli, wyobrażeń i pojęć.

Aby doświadczyć Boskości, musimy wyrzec się własnego „ja”, pogrążyć w mroku, a wtedy poprzez nas będzie promieniała Boskość.

Oto powód, dla którego ortodoksyjna teologia tak często formułowała pod adresem mistyki zarzut panteizmu. Boskość promieniująca poprzez gwar ulicy, Boskość nie uwięziona w murach kościołów i teologicznych pojęć. Czy takie doświadczenie Jedności świata nie ociera się o panteizm?

Być może. Warto jednak zwrócić uwagę, że Biblia nigdzie nie zajmuje się analizowaniem „pojęcia Bóg”, lecz ukazuje Boga w działaniu. Doświadczenie Boga, to doświadczenie Tego, Który JEST.

Wiara żywa, czy „wiara pojęciowa”?

Paul Tillich opisuje wiarę, jako „ostateczną troskę”. Troskę o to, co człowieka „ostatecznie obchodzi”.  Przedmiotem tej troski jest kwestia istnienia – nieistnienia, skończoności – nieskończoności.

Jeśli ktoś w obszarze swojej ostatecznej troski umieszcza pieniądze, władzę, czy bierną egzystencję, wtedy ulega bałwochwalstwu, żyje życiem nierzeczywistym, jest duchowo martwy.

Co jednak z tym, który jest zatroskany „troską ostateczną”, ale nie potrafi wyznać, że Jezus jest Chrystusem, gdyż wątpi? Czy można odmówić mu posiadania wiary, uznać, że wiara oznacza tylko akceptację doktryny zamkniętej w formułach i pojęciach? Czy wiara nie ma związku z bezpośrednim kontaktem z Żywym Bogiem?

Moim zdaniem ten, kto wątpi, już przebywa w obszarze wiary i w każdej chwili może zostać pochwycony przez Boskość.

Może się zdarzyć i tak, że ktoś zostaje pochwycony przez Boskość niezależnie od doktryny, którą akceptuje.

Wracając do Fryderyka Nietzsche

Niemiecki filozof doświadczył Boskości obecnej tu i teraz, Boskości afirmującej życie, afirmującej człowieczeństwo, a jednocześnie przekraczającej je. Wypowiedzi Fryderyka Nietzsche na temat moralności „poza dobrem i złem” mają wiele analogii z wypowiedziami mistyków chrześcijańskich i buddyjskich.

Jednak doświadczenie Boskości Fryderyk Nietzsche łączy z doświadczeniem „śmierci Boga” i kieruje przeciw chrześcijaństwu nieustanne ataki. Dlaczego?

Moim zdaniem odpowiada za to wyobrażenie chrześcijaństwa, jakie miał niemiecki filozof. Wyobrażenie religii negującej wartość życia, gloryfikującej  „zaświaty”, utrzymującej ziemski porządek wizją „piekła”.

Wydaje mi się, że Nietzsche doświadczył afirmującej życie Boskości, a jednocześnie czuł, że od Boskości odgradza go pojęcie Boga wykoncypowane w metafizycznych spekulacjach, moralność utrzymywana groźbą „piekła”, idea „życia pozagrobowego”. Dlatego ogłoszenie „śmierci Boga” było dla niego równoznaczne z wyzwoleniem do Boskości.

Czy krytyka chrześcijaństwa, jaką przeprowadził Fryderyk Nietzsche jest uzasadniona? Na pewno nie ma ona nic wspólnego z nauczaniem Mistrza z Nazaretu, czy żywym doświadczeniem Boga obecnym w modlitwie Johannesa Eckharta i Świętego Jana od Krzyża.

Jednak gwałtowna krytyka ze strony Zaratustry powinna uzmysłowić chrześcijanom, że ich nauczanie nierzadko zamyka słuchaczy na Boskość, zamiast ich na nią otwierać. Sercem chrześcijaństwa jest Jezus Chrystus i to On powinien być również sercem nauczania. Przesunięcie akcentu gdziekolwiek indziej grozi stworzeniem systemu pojęć, który ogradza od Boskości i okazuje się przez to „nieprzyjazny życiu”.

Czy ateista wierzył w Boga?

Wracamy do pytania tytułowego. Jak widać linii granicznej teizm – ateizm nie da się tak łatwo przeprowadzić. Jezus Chrystus ostrzegł, że nie każdy, który do Niego woła „Panie! Panie!” wejdzie do Królestwa Bożego.

Wiara w Boga połączona z przywiązaniem do własnego „ja” nie jest wiarą. Jest próbą manipulowania „pojęciem Bóg” dla własnej psychicznej satysfakcji.

Otwarcie się na oślepiający zalew Boskości jest wejściem w obszar wiary.

Czy Fryderyk Nietzsche wierzył ?

7 komentarzy

  1. Szanowny Panie “Gott ist tot” nie oznaczy “Bóg umarł” lecz “Bóg jest martwy”.
    Zanim coś się napisze warto się poduczyć http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2678

  2. Wszelkie tego typu dywagacje o Bogu są w części bluźniercze, albowiem człowiek jako stworzenie nie ma możliwości ogarnięcia BYTU jakim jest Bóg. I nie jest to nawet skala porywania się mrówki na słonia, ani policzenia ilości ziarenek piasku na Saharze !

  3. Nikoedem Berger

    elo. Mógłbym odpowiedzieć cytatem z “Psów”- A kto umarł, ten nie żyje. Nie widzę różnicy. Chyba żebyśmy się wdali w subtelne rozróżnienia nicości oparte na “nicości potencjalnej”. Tego zamysłu Nietzsche w swej głęboko przeżyte i poetycko wyrażonej mistyce nie miał. Nietzsche ponad sto lat temu przekroczył paradygmat modernistyczny, w którym ,czyżby, “racjonalista.pl” chciał pozostać na wieku wieków???

    Ezechiel. Mistycy zawsze narażają się na zarzut bluźnierstwa. Mistycy nie dążą do tworzenia doktryn, często popadają (najczęściej przejściowo) w konflikt z doktrynami religijnymi. Mistycy pragną tylko dotknięcia Absolutu. Mistycyzm to praktyka, nie doktryna. Proszę jednak zwrócić uwagę, że Jezus nie sformułował żadnej doktryny, sam był pokorny i nawoływał tylko do podążania za nim. Ot i wszystko. Resztę dodały, jakby to ujął Kurt Vonnegut, “nasze wielgachne mózgi.

    Pozdrawiam

  4. Czytałem wiele dzieł – wszystkie wymienione w artykule też, i bardzo się zgadzam z Pana przemyśleniami.

    Ładnie Pan ujął to wszystko.

  5. Nikodem Berger

    BB

    Bardzo dziękuję i pozdrawiam :))

  6. Wy poważnie w tego boga wierzycie ?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.