Polityka

Członkami i Wiplerem zasłonić Schetynę, czyli tematy zastępcze w praktyce!

Fajne członki mają zwolennicy poszczególnych partii prawda? Wiecie państwo, w której opcji mają najdłuższe? Nie wiecie? Proszę uzupełnić wiedzę! Przecież to są fakty, my tego nie wymyślamy, taka jest rzeczywistość medialna w naszych publicznych mediach w ostatnich dniach. Tak proszę państwa, do tego doszliśmy. Już nawet stary poczciwy Rekin grenlandzki nie chwyta, trzeba puszczać newsa o męskich przyrodzeniach, dokładnie tym nas w szczycie tych wyborów media uraczyły. Nie da się tego nawet wartościować bez mocnych słów, więc sami to państwo oceńcie.

Jednakże męskie członki w badaniach znanego seksuologa to było tylko wprowadzenie, w dniu kulminacyjnym pojawiły się przecieki w części mediów – pokazujące filmy z jednym z posłów – panem Wiplerem, z brutalnego zajścia z jego udziałem. Było to na tyle „gorące”, że o ile członki nie wywołały dyskusji, co najwyżej „podśmiechujki” (słowo zasłyszane w mediach w ostatnich dniach), to już starcie Policji z panem posłem tak. Mieliśmy dzień z Wiplerem, kiedy to z pewną taką nieśmiałością nasz pan minister spraw zagranicznych – pan Grzegorz Schetyna wygłosił swoją wizję polityki zagranicznej, czyli pogadankę o priorytetach. Ledwo się przebiło “nasze biedactwo” w mediach – między członkami a panem Wiplerem okładanym z wdziękiem przez drobną panią policjantkę przy pomocy regulaminowej pałki (podobno są mężczyźni, którzy płacą za takie doznania).

To jest po prostu nie do opowiedzenia i co z tego, że napiszemy wprost, które media mają nas wszystkich za debili i idiotów mistrzowsko lansując tematy zastępcze, żeby przypadkiem Naród się nie zainteresował prawdziwymi problemami. Ktoś zapamiętał ile Polska wydała do tej pory na pomoc Ukrainie? Nie? No właśnie! O to chodziło! Po prostu o to! Żeby ten „lichy” „komunikat” Schetyna” po prostu zniknął w natłoku „członków” i „Wiplerów”! To jest naprawdę niesamowite, tego nie ma w innych krajach. Tak idiotycznie nie ogłupia się opinii publicznej nawet w autorytarnych reżimach. To nie mogą być przypadki, a jeżeli są – to ostatecznie świadczy o gnojówie w mózgach znacznej części naszego publicystycznego mainstreamu, jednakże bez obaw – to jest propaganda, tu nie ma przypadków.

Uwaga – nie chodzi o to, jak przemawia ważny minister, żeby media się na nim koncentrowały. Na tym polega wolność mediów, że mogą wybierać tematy, jednakże skala przesłonięcia pana Schetyny – zarówno “członkami” jak i “Wiplerem” jest niewspółmierna do wagi spraw, a przecież jeszcze nie tak dawno te same w większości media oburzały się na już byłego premiera jak sobie pozwalał na przedstawianie zagrożenia wojennego w kontekście września! Ograniczanie medialnego przekazu do rzeczy łatwo przyswajalnych lub dobrze pozycjonujących się w wyszukiwarkach to śmierć przekazu w ogóle. Lepiej jest już nadawać soft-pornografię (poz zmianie prawa) oraz teleturnieje.

Tymczasem pan Grzegorz Schetyna szef polskiej dyplomacji wygłosił w Sejmie Informację Rady Ministrów o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w latach 2014-2015 – to bardzo ważna sprawa, w zasadzie kluczowa, ponieważ podsumowująca ostatnie ponad siedem lat błędów i wypaczeń. Wystarczy się tylko dokładnie w słowa pana ministra wczytać pełny tekst na stronach MSZ [tutaj] (wraz z nagraniem dla leniwych). Można tylko gratulować urzędnikom MSZ prędkości działania! My poniżej pozwolimy sobie zacytować jeden z wybranych fragmentów wraz z komentarzem.

„(…) Do cnót dyplomacji należą ciągłość i konsekwencja. Główne cele polskiej polityki zagranicznej nie zmieniają się: dążymy do jak najsilniejszego zakorzenienia Polski w instytucjach europejskich i transatlantyckich, wykorzystując je do utrwalania naszego bezpieczeństwa i zapewnienia krajowi właściwych warunków rozwoju.

Umacnianie pozycji międzynarodowej Rzeczypospolitej jest naszym wspólnym obowiązkiem. Polityka zagraniczna nie może, nie powinna być przedmiotem doraźnych kalkulacji politycznych podporządkowanych cyklom wyborczym. Jest zadaniem na pokolenia, które winno być realizowane w atmosferze rzetelnej debaty i przy współudziale wszystkich znaczących sił politycznych. Zamierzamy blisko współpracować z Prezydentem, Wysoką Izbą, z Senatem oraz z przedstawicielami każdego z klubów, a także z samorządami, które również zajmują się współpracą międzynarodową, w dziele budowy porozumienia wokół spraw najważniejszych, wokół polskiej racji stanu.” Źródło: [j.w.]

Pierwszy akapit znamienicie świadczy o tym, że pan Schetyna zrozumiał, przed jaką szansą stoi. Bajki o zakorzenieniu Polski w instytucjach to piękny sposób nie pisania o partactwie wschodnim swojego poprzednika, ponieważ jeżeli wziąć te słowa na serio, to znaczy, że pan minister potwierdza, że jesteśmy członkami instytucji drugiej kategorii – co oczywiście jest wynikiem partaczenia na wschodzie. Czy może wprost powinien napisać, że przyjęcie Euro jest dla nas kwestią strategicznego być lub nie być? Mistrzostwo świata – w jednym akapicie podsumowującym dokładnie zasygnalizował, że nie będzie ani szabelki, ani koników… To bardzo ważne jak nasz minister przekazuje myśli, właśnie przez to – czego nie napisał.

Cieszy to, co powiedział pan minister o cyklach wyborczych, w kontekście znaczenia polityki zagranicznej i de facto potrzeby konsensusu. Jednakże czy on, aby się przypadkiem nie za bardzo „pofatygował”? Nie pamięta jak wyglądała polityka przed jego poprzednikiem? Fascynuje natomiast fragment o udziale samorządów w – sumie nie wiadomo czym, ale związanym z racją stanu. Jeżeli to jest zapowiedź decentralizacji polityki zagranicznej – to pan Schetyna jawi się nam niczym „coś nowego”, po czym chyba niestety długo będziemy lizać rany.

To było samo podsumowanie tego przemówienia, niestety proszę państwa jest ono praktycznie w całości równie mdłe, pełne sprzeczności, nieścisłości semantycznych i bez polotu. Czyli dokładnie takie jakie powinno być, żeby spełnić swoją rolę. W zasadzie nie wiadomo jaką wizję realizacji procesów ma ten pan? Za to właśnie należą mu się i oklaski i kwiaty, najlepiej żeby nie miał żadnej! Co do najważniejszych kierunków w naszej polityce tj. kwestii wschodniej w szerokim rozumieniu – NIE BĘDZIEMY TEGO KOMENTOWAĆ, ponieważ to, co jest w tym przemówieniu do pozytywnego komentarza się nie nadaje to typowe wydmuszki – należy założyć, że to co powiedział “w starym stylu” po prostu powiedzieć musiał w końcu idą święta, a tenże też chce mieć na szynkę dla dzieci i prezenty pod choinkę (rozsądny człowiek). Pan Grzegorz – pragmatyczny – Schetyna, jako minister spraw zagranicznych po tych całych latach horroru w polityce wschodniej jest jak widać w stanie, co najwyżej zmienić, jedynie jej akcenty! Jeżeli już wektory mają pozostać takie same – to, chociaż niech się zmieni retoryka i sposób jej uprawiania. Wiadomo, że zbyt wiele nie można wymagać w granicach naszej suwerenności.

Dla wszystkich powinno być oczywiste po tym przemówieniu, że Polska odpuściła, sobie troszkę ponarzekamy, pomoralizujemy, wyślemy jakieś koce – gdzieś, nie ważne gdzie. I to mniej więcej tyle, ale w sumie to bardzo dobrze, – bo głównym celem pana Schetyny na tym stanowisku jest zagwarantować, że nic już bardziej nie zostanie popsute i to może mu się udać. Dlatego sądźmy go bardziej po czynach niż po deklaracjach. Jest oczywistym, że bardzo wielu zależy na tym, żeby panu Schetynie pośliznęła się noga, właśnie dlatego należy go wspierać, ponieważ jest prawdopodobnym że powrót do tego, co było wcześniej to w konsekwencji zagrożenie wojną, a jedynie poprzez stopniową ewolucję podejścia do kwestii polityki zagranicznej można – nie narażając się naszemu wielkiemu “sojusznikowi” uratować kraj od wizji bycia buforem w jego scenariuszach. Być może to kogoś zszokuje, ale “ostrość” tego przemówienia pana Schetyny wyznacza skalę naszej rzeczywistej suwerenności wobec tego wielkiego “sojusznika”, którego często nazywamy także “wielkim demiurgiem”. Praktycznie rzecz biorąc Schetyna i tak powiedział za dużo. Jeżeli będzie konsekwentny – czeka go los problemów z nagle bardzo silnymi wrogami osobistymi. Proszę nie  mieć złudzeń, tak – naprawdę jeżeli jesteśmy rozgrywani to na wszystkich płaszczyznach, smycz personalna jest najpewniejsza – od zawsze.

2 komentarze

  1. Autor zapomniał jeszcze o “krzyżu” na samiutkim Giewoncie…

  2. Mnie tak, zupełnie bez powodu przypomniało się jak kończą nad wyraz gorliwi przyjaciele usmenów (ostatnio Irak, Libia) podkreślam zbieżność skojarzeń przypadkowa.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.