Czemu w życiu nam nie wyszło? W trosce o jakość…

Zazwyczaj narzekamy na trudy życia, na to ze nic nie idzie nam łatwo i ze wszystkim mamy pod przysłowiowa górkę. Warto się zastanowić co jest tego przyczyną, czy to tylko nam jest tak ciężko? Czy to spisek losu czy nasza wina? Można mieć nieodparte wrażenie, że jednym z największych problemów naszego społeczeństwa jest „byle jakoś”, „byle jakoś” spowodowana jakimś skrzywieniem emocjonalnym absolutnie nie związana z powiedzeniem „jaka płaca taka praca”.

Tak się złożyło, że na skutek nieudolności złodzieja został uszkodzony samochód, mniejsza o samą historię kradzieży istotniejsze jest to, że samochód trafia do warsztatu specjalizującego się w akurat tej marce. Diagnoza jest smutna i mało optymistyczna, na skutek usiłowania kradzieży uszkodzeniu uległy dwa komputery, jeden w wyniku prób złamania zabezpieczeń, drugi na skutek zalania wodą po próbie siłowego pokonania zabezpieczeń. Cóż, takie życie – specjaliści uprzejmie informują, że pierwszy z komputerów udało się uratować przeprogramowując, drugi niestety uszkodzony jest fizycznie jako, że woda średnio działa na elektronikę i jest do wymienienia. Cena nowego w autoryzowanej sieci sprzedaży bardziej przypomina numer PESEL niż cenę dlatego proponują załatwienie używanego, wprawdzie cena jest dwukrotnie wyższa niż oferowana na popularnym serwisie aukcyjnym ale oni gwarantują, że będzie ok. Pierwszy zamontowany jednak nie działa i naprawa samochodu oddala się o kilka dni (w grę wchodzi weekend). Kiedy w poniedziałek okazuje się, że działa już komputer to mechanicy przyznają, że rozbierając samochód złamali mechanizm wycieraczek i ściągną nowy, czyli używany i będzie to klienta kosztować „jakieś grosze”. Klient zagryza wargi i pyta tylko kiedy będzie gotowy samochód, pojutrze bo wycieraczki będą u nas dopiero jutro popołudniu. W wtorkowe popołudnie samochód jest do odbioru… krótka dyskusja na temat trzycyfrowej ceny za usługę, tłumaczenie, że uszkodzenia spowodowane przez mechanika nie są problemem klienta i samochód odebrany.

Niby sukces ale… No tak wycieraczki działają, tylko zakres ich pracy znacznie wykracza poza krawędź szyby, niby drobiazg ale wymaga powrotu do warsztatu. Korekta zajmuje naście minut, oczywiście nie zasługuje w mniemaniu mechaników na słowo przepraszam. Nie działa również sterowanie komputera z kierownicy samochodu, jak twierdzą mechanicy wymaga to ściągnięcia jeszcze jednego komputera i dadzą znać jak przyjedzie.

Klient jadąc w korkach do domu dostaje komunikat, o zbyt wysokiej temperaturze płynu chłodniczego, odczekuje swoje na poboczu aż samochód wystygnie, za radą mechaników włącza ogrzewanie „na maksa” i na drugi dzień zjawia się w warsztacie… Naprawa jest błyskawiczna, drobiazg fachowcy nie podpięli wtyczki wentylatora a urządzenia elektryczne bez prądu nie działają najlepiej. Kolejny raz nawet idiotycznego słowa przepraszam klient nie usłyszał. Sprawdzenie tego czy działa wszystko mechanikowi mogło zając kilka minut, przez byle jakość fachowców klient stracił wiele godzin i zjadł furę niepotrzebnych nerwów. Jedynym pozytywem jest to, ze nie musiał dopłacać do naprawy co w opinii wielu mechaników nie jest oczywiste.

Mechanicy są przekonani, że swoja prace wykonali fantastycznie a klient się czepia. Pomyślmy ile razy się spotkaliśmy z kimś kto wykonywał swoja prace wyjątkowo niedbale? Tak wiem, że może był słabo opłacany, że może to nie była jego praca marzeń ale robił to tak że chyba lepiej by było aby siedział i nie robił nic. Pomyślmy ile razy my spapraliśmy nasza prace robiąc ruchy pozorowane a nasza praca, firma na tym ucierpiała. Ile razy nie chciało się nam i zrobiliśmy coś byle jak?

Zacznijmy od siebie, podnieśmy wszyscy etos pracy, zawalczmy o jakość i jeśli zrobimy to wszyscy, życie stanie się łatwiejsze i bardziej uporządkowane. Zmieńmy prześmiewcze powiedzenie „co masz zrobić dzisiaj zrób pojutrze będziesz miał dwa dni wolnego” na zrób swoje i ciesz się dobrze wykonana pracą.

Jednakże czy przemiana moralna naszego społeczeństwa w herosów i tytanów pracy w ogóle jest możliwa? Wszystko jest niedoskonałe i dlaczego komuś, kto zarabia 1600 brutto ma się chcieć? Teoretycznie jeżeli ktoś podejmuje się jakiejkolwiek pracy, ba w ogóle jakiejkolwiek aktywności – to należy od niego wymagać, żeby robił to czego się podejmuje w sposób zgodny z regułami sztuki i przyjętymi standardami. Jeżeli mu się nie podoba wynagrodzenie – niech szuka innej pracy, jednakże problemem naszego kraju jest to, że tutaj prawie wszyscy zarabiają za mało i nie można łatwo poszukać innej alternatywy. To może być deprymujące i może stresować, powodować zniechęcenie, no ale właśnie od tego jest przymus, a nawet czasami przemoc – chociażby w postaci krzyku, a potem spirala się nakręca… No i nasza rzeczywistość wygląda tak jak wygląda…

One thought on “Czemu w życiu nam nie wyszło? W trosce o jakość…

  • 30 września 2013 o 10:28
    Permalink

    “Bylejakość” nie wynika z “chęci”, a tym bardziej z gaży…
    – to wynik wyedukowania od wczesnego dzieciństwa…!
    Od najmłodszych lat człowiek uczy się rzetelności w wykonywaniu najpierw prostych czynności, a potem coraz bardziej skomplikowanych zadań.
    Czego rodzice nie wpoją dziecku za młodu, tego nawet najlepsza szkoła, zakład, lub wysoka gaża nie jest w stanie załatwić…!
    – człowiek, jeśli wychowany został na “ciaracha”, takim zostanie….
    To wynik kultury technicznej, kultury pracy itd. danego Społeczeństwa. Jeśli pokolenie poprzedników miało określony stosunek do rzetelności wykonywania swoich zadań, to trzeba bardzo wiele edukacyjnego wysiłku, by zmienić go w następnym.
    Jakoś tak się szczęśliwie złożyło w moim życiu, iż od najmłodszych lat słyszałem, najpierw od swoich rodziców, a potem od innych “przewodników” mojego przysposobienia zawodowego żelazną regułę, którą powtarzam gdzie tylko mogę i każdemu, komu tylko mogę:
    “JEśLI MASZ COś NIEDOKŁADNIE, LUB źLE ZROBIć, TO NIE RóB TEGO WCALE!!!”
    I jak wcześniej już powiedziałem, brak, lub znikoma zapłata za wykonaną pracę nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla spartolonej roboty…!
    Ile razy ludzie wykonują coś dla siebie (bez opcji “zapłaty”), a partolą to okrutnie…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.