„Co” i z „czego” wynika, czyli o niezłej sztuce słów kilka

Pomówmy o faktach, przecież tak naprawdę w rzeczywistości mierzalnej naszymi zmysłami liczą się tylko fakty? Ewentualnie może trochę liczą się też dobre sztuki, no ale napisać sztukę jest sztuką, zwłaszcza sztukę opartą na faktach.

O wiele łatwiej jest dostosować rzeczywistość – moderując ją, do z góry przyjętych tez i założeń, jakie to wspaniałe, można napisać sztukę zupełnie nie licząc się z faktami, po prostu przyjmując to, na co ma się ochotę za prawdę wystarczającą do odpowiedniego nakręcenia fabuły. Jeżeli robi się to w sposób zgodny z możliwościami percepcyjnymi widza no i oczywiście zgodnie z potrzebami czynników wyższych to jest sztuka wyższa! W takich przypadkach, ze sztuki może, bowiem wyniknąć tzw. dodatkowy pożytek, ewentualnie pełna użyteczność w postaci gaży. No, a jeżeli już wynika gaża, to jest proszę państwa wspaniale, jest sukces!

Może, więc fakty się nie liczą? Jednakże jak to tak można samą sztuką symboliczną żyć? W tym znaczeniu, że w obróbce – prawdziwe fakty – nie są wygodne i raczej stosunkowo drogie, ponieważ wymagają opracowania. Przecież o wiele bardziej opłaca się kreować rzeczywistość, co zdecydowanie obniża koszty ogólne, albowiem nikt się nie wałęsa po „planie” bez sensu, wszystko chodzi jak w zegarku, zgodnie z odgórnie ustalonym rozkładem wydarzeń. Czy to nie jest piękne? Czy to nie o to chodzi? Dlatego wymyślono pojęcie „faktów medialnych”.

Niestety coraz częściej jest to jedyny sposób relacjonowania naszej rzeczywistości przez media. Dziennikarze kreują rzeczywistość – nawzajem powielając swoje fakty medialne, czyli nieprawdziwe – oderwane od rzeczywistości w mniejszym, większym lub całkowitym stopniu. Jest, o czym pisać, ponieważ ktoś o czymś piszę – mainstream wyznacza trendy a za nim podąża całość sfery publicystycznej – w tym także, ta jej wartościowa część, która stara się wydobyć nawet z fikcji jej znaczenie. Jest to bardzo ważne, ponieważ po to kreuje się fikcję, żeby mając parę groszy „gaży” przyczynić się interesowi tego, kogo osłania się faktami medialnymi.

Jeżeli przyjrzelibyśmy się w miarę dobrze przeprowadzonym badaniom naszej prasy, telewizji i Internetu – najbardziej charakterystyczną cechą wykresu byłaby CYKLICZNA REAKCYJNOŚĆ całej publicystyki na fakty. Mówimy o wydarzeniach rzeczywistych, które wyznaczają główny bieg spraw – „kalendarz” W ten zakres wchodzą święta, rocznice, wybory, zwyczaje itd. Niektóre redakcje nawet oddają to wprost nazywając swoje programy na zasadzie „dzień za dniem” lub w sposób zbliżony. W oparciu o główny wykres wpasowuje się fakty medialne, które podkręcają czytelnictwo i „klikalność”, dzięki czemu cały biznes się opłaca, ponieważ rośnie sprzedaż reklam zgodnie z banalnym algorytmem – więcej ludzi czyta, to można więcej żądać.

Tutaj jest sedno problemu – to fakty medialne napędzają czytelnictwo i „klikalność”, dzięki czemu sztucznie kreowane już czytelnictwo – rzeczywiście rośnie, a jak rośnie to rosną słupki. Rosną słupki – to są większe przelewy, a jak są większe przelewy można kreować więcej fikcji oraz – szukać większej ilości faktów, mieć nowe platformy dotarcia – samemu wyznaczać trendy.

Przy czym uwaga – jest to naprawdę sztuka, chyba że jest się pierwszym. Pierwszy ma zdecydowanie łatwiej, rynek jest zmieciony, nie ma rynku lub się tworzy a ci, co są pierwsi mają łatwiej, ponieważ nie mają konkurencji. Najłatwiej mają – przeważnie – oczywiście ci, którym podarowano, użyczono, pozwolono wykupić za bezcen publiczny majątek pozostały po kimś innym. Takie przypadki także zna historia, zwłaszcza że jest to bardzo niebezpieczne bo zaraźliwe – po jakimś czasie historia po prostu zatacza koło. Nowy porządek, przekształca się w reżim, jednakże zanim interesariusze się zorientują, z kim mają do czynienia, jaką rolę odgrywają poszczególne osoby, często autentyczne autorytety o pięknej karcie życiorysu – to mijają lata. Niestety tutaj sprawdza się stara prawda – kłamstwo powtarzane staje się tak powszechne, że może być uznawane za prawdziwe. To jest naprawdę sztuka!

4 thoughts on “„Co” i z „czego” wynika, czyli o niezłej sztuce słów kilka

  • 12 marca 2014 o 09:59
    Permalink

    Wszystko co jest w naszych mediach poza tym portalem, Głosem Rosji i DW – to fakty medialne i fikcja lub pół fikcja

    Odpowiedz
  • 12 marca 2014 o 12:12
    Permalink

    Rzeczywiście, FAKTY się NIE LICZĄ.
    Liczy się oglądalność i wpływy z reklam.
    Czyli liczy się kasa.
    Jeżeli fakty nie pasują do lansowanej linii, ostatnio RUSOFOBICZNEJ – tym gorzej dla faktów.
    Po prostu fakty się olewa, a analiza co się bezie działo z polsko-rosyjskimi relacjami handlowymi przez najbliższe 20 lat – nikogo w MENDIACH i wśród RZĄDZĄCYCH – nie obchodzi.
    Po prostu Polacy to PORZUCONY NARÓD.

    Odpowiedz
  • 12 marca 2014 o 17:43
    Permalink

    Świetnie opisane, jak napędza się machina. Dodam tylko, że najpierw trzeba wychować sobie społeczeństwo na “odpowiednim poziomie”, odnoszę wrażenie, że w Polsce to się udało i to w dużym stopniu. Jak by nie było minęło 25-lat.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.