Paradygmat rozwoju

Czego byśmy sobie życzyli w 2019 roku? (cz.3) Polityka obronna – potencjał odstraszania

 Swobodny dostęp do broni i szkolenia obronne

Warunkiem naszej niepodległości jest wykorzystanie posiadanego potencjału ludnościowego dla celów obrony terytorium kraju przed agresją. Musimy wypracować potencjał odstraszania w oparciu o broń konwencjonalną i niekonwencjonalną. Będzie to możliwe tylko wówczas, gdy każdy kto będzie zdolny do walki, będzie tę walkę mógł podjąć. Do tego potrzeba broni i odpowiedniego przeszkolenia pozwalającego na udział w walce. Potrzebne są również stosowne zapasy i generalne przygotowanie państwa do szczególnego stanu nadzwyczajnego, którym jest prowadzenie wojny.

Potrzebujemy zmienić zasady prawa do posiadania broni, w tym broni maszynowej, czysto wojskowej. Każdy kto jest chętny i spełni określone warunki, powinien mieć prawo, być zachęcany i wspierany przez państwo w posiadaniu broni i innych koniecznych materiałów wojennych i szkoleniu się w jej użyciu. Realnie w ciągu 3-5 l;at, można przeprowadzić istotną militaryzację społeczeństwa, w tym znaczeniu, że docelowo powinniśmy mieć funkcjonujące w społeczeństwie 2 mln sztuk broni krótkiej i długiej. To niezbędne minimum pozwalające na nasycenie Obrony Terytorialnej w oparciu o środowiska lokalne i ich własne, zgromadzone w czasie pokoju zasoby. To wymaga przede wszystkim woli politycznej i odpowiedniego szkolenia ludzi, broń w produkcji masowej jest zaskakująco tania, a amunicja jednostkowo w wielkich seriach jest tańsza 10-krotnie, niż w małych.

W warunkach nadzoru elektronicznego i przy odpowiedniej zmianie prawa, można zapewnić bezpieczny obrót bronią. Przede wszystkim jednak musimy sobie uświadomić jedną banalną okoliczność, otóż broń nie strzela sama, zawsze ktoś musi nacisnąć spust. Stąd wielka rola szkolenia obronnego, które pomoże wytworzyć odpowiednie nawyki oraz umiejętności. Wielką rolę mają wszelkie formacje mundurowe i środowiskowe zajmujące się wychowaniem dzieci i młodzieży, jak również organizacje branżowe promujące postawy proobronnościowe. Wszystko się liczy, zwłaszcza w kontekście wychowania patriotycznego, które jest szczególnie ważne, bo percepcja rzeczywistości przez obywateli powinna być patriotyczna.

Każdy powinien mieć prawo do broni, jak również każdy powinien być przynajmniej w minimalnym stopniu przeszkolony w obchodzeniu się z nią i w sposobach przetrwania w strefie wojny. Oznacza to postulat edukacji dzieci i młodzieży oraz aktywizacji dorosłych w tym kierunku, każdy musi umieć zakładać maskę, każdy sprawny fizycznie i psychicznie, a spełniający warunki – powinien być przeszkolony w stopniu podstawowym z użycia broni. Dlatego pomysł rządzących na strzelnice w sieci powiatowej jest doskonały i należy go popierać, ponieważ strzelectwo to piękny i bardzo praktyczny sport.

Broń masowego rażenia i środki jej przenoszenia

W perspektywie długoterminowej, tylko broń masowego rażenia i środki jej przenoszenia mogą zapewnić nam pewność trwania w tym miejscu świata. Jesteśmy położeni pomiędzy Niemcami, a Ukrainą i Rosją, to się nie zmieni. Z doświadczeń historycznych można wyciągnąć wiele nauk, ale jedna jest pewna w 100%. Otóż, w razie awantury pomiędzy Wschodem a Zachodem, każda armia maszerująca, musi przejść przez nasze terytorium. To ma swoje dobre i złe strony. 

Żeby się zabezpieczyć na pokolenia, tak żeby stworzyć pewność suwerenności dla naszych potomków (oczywiście jeżeli kogoś stać na ich posiadanie), powinniśmy za wszelką cenę dążyć do wejścia w posiadanie broni masowego rażenia i skutecznych środków jej przenoszenia na terytorium przeciwnika. 

Oczywiście najskuteczniejszym straszakiem byłaby broń jądrowa, jednak na to nie ma szans przy obecnym stanie technologii. Realnie od powstania pierwszej elektrowni jądrowej, poprzez wyszkolenie kadr i wyprodukowanie odpowiednich komponentów, należy liczyć, że bezpiecznym czasem na opracowanie i przetestowanie działających głowic bojowych to 15-25 lat. 

Ponieważ tyle czasu możemy nie mieć, należy rozważyć możliwość opracowania i wejścia w posiadanie równie okrutnej broni masowego rażenia, a może nawet w istocie i bardziej przerażającej – broni biologicznej. To co potrafią mutowalne wirusy bojowe jest możliwe do wyobrażenia, poprzez odniesienie do odwrotności możliwości współczesnych leków przeciwwirusowych. To straszna i przerażająca broń, jednak jedyna którą można stosunkowo szybko (w okresie do 5-7 lat) i za stosunkowo niewielkie pieniądze (20-30 mld USD) opracować w warunkach jakie posiadamy i jakie możemy stworzyć.

Taka broń wymaga środków przenoszenia, które mogą zagwarantować nam prawo do zemsty, jeżeli zostaniemy zaatakowani, a tym samym skutecznie odstraszać przeciwnika. W tym celu niezbędny jest rozwój technologii rakietowych i nowoczesnych dronów bojowych, zdolnych do przeniknięcia na terytorium nieprzyjaciela. To niesłychanie ważny komponent systemu, albowiem szaleństwem jest używanie własnej broni biologicznej na własnym terytorium.

To są niezwykle złożone sprawy, ale ponieważ należą do kategorii najważniejszych należy je zawsze mieć na uwadze i uznawać za cele nadrzędne. Nie ma niczego ważniejszego, niż bezpieczeństwo. Możemy polegać tylko na sobie. Nikt nam nie przyjdzie z pomocą jak będzie już gorąco i sytuacja będzie wymagać przełamania. Naszym celem jest budowa tak dużego potencjału odstraszania, żeby nikomu z potencjalnie “chętnych’ nie opłacało się ryzykować zaatakowania nas. W tym także w wojnie hybrydowej, gdy atakują ludzie bez dystynkcji i oznaczeń przynależności państwowej. Proszę pamiętać, że zanim nastąpiły wydarzenia na Krymie, mieliśmy o wiele szerzej zakrojone działania tego typu na Bałkanach.

Bardzo specyficzną bronią masowego rażenia jest broń informatyczna (cybernetycznej). Wirusy komputerowe i inne sposoby zdalnego szkodzenia w sieciach informatycznych, to broń taka sama jak kule. Potrafi zabijać, uderzać w najważniejszą tkankę infrastrukturalną jaka tylko jest w samym sercu kraju będącego celem ataku. Umiejętność stosowania broni informatycznej jest kluczowy dla zdalnego wywiadu jak i paraliżowania działań przeciwnika. Samo sianie chaosu na odległość jest groźną bronią. Kompetencje w tym zakresie, zwłaszcza na rzecz zapewnienia cyberbezpieczeństwa, muszą być rozwijane na równi z innymi rodzajami broni. Jest to tym łatwiejsze, bo może stanowić element napędowy dla całego sektora gospodarki związanej z informatyką (będzie do tego odniesienie w ostatniej części naszych rozważań).

Zapraszamy jutro na część czwartą cyklu poświęconą ekonomii.

18 komentarzy

  1. Autor słusznie pisze, że “Warunkiem naszej niepodległości jest wykorzystanie posiadanego potencjału ludnościowego dla celów obrony terytorium kraju przed agresją.”

    Tylko że ten “potencjał ludnościowy”, tu traktowany jako ZASÓB – tego tak nie odczuwa.

    Brak zasadniczej służby wojskowej oduczył część społeczeństwa myślenia o OBOWIĄZKU OBRONY, traktując to jako zadanie dla jakiegoś mitycznego państwa, jako USŁUGĘ typu “pizza na żądanie”.

    Potrzeba kilku pokoleń, żeby zmienić to nastawienie.

    W Polsce jest jakieś 30 000 – 50 000 młodych ludzi skłonnych do poświęceń proobronnych, czego przykładem jest niewielka chęć służby w weekendowych Wojskach OT.

    Do tego kilkutysięczna rzesza “kiboli”, z utęsknieniem czekających na broń maszynową w domach.

    Ale można będzie szpanować na grillu!

    Do tego tzw. “ustawki” nie byłyby już takie bezkrwawe …

    No i myślenie posiadacza broni: czy to już ten moment, żeby jej użyć, czy warto umierać za kolejny obalony lub przykryty koszulką pomnik Lecha Kaczyńskiego?

    Mam broń oraz amunicję, to ja decyduję kiedy i jak jej użyć.

    Dlatego to nie jest takie proste, skoro to ma służyć obronie Państwa w godzinie próby.

    Do tego brak wyraźnego podziału na CYWILI z bronią od KOMBATANTÓW w regularnych oddziałach wojska, nawet OT.

    Najeźdźca wiedząc co go tu czeka, będzie działał “profilaktycznie”, bo tam też są żołnierze, co chcą przeżyć.

    Potem, kilka lat po “epizodzie wojennym” kolejne bolesne rocznice spalenia jakiegoś Pcimia czy Parczewa.

    A strzelectwo popieram, tylko pod kontrolą państwa.

    Co do posiadania broni masowego rażenia, to już czas na jej zdobycie i posiadanie – bezpowrotnie minął.

    Nie pozwolą nam na jej posiadanie obecnie ją posiadający.

    Skończyło się i już.

    Poza tym potencjalny “najeźdźca” wiedząc, że czeka go uderzenie tą bronią, zawsze może wykonać “uderzenie prewencyjne”.

    I co wówczas pozostanie, jak nie mamy Obrony Cywilnej i straty wśród ludności mogą być porażające.

    Do tego zima, mróz minus 15 stopni, brak gazu i ciepła w domach oraz brak paliw do pojazdów.

    No i paraliż sieci telekomunikacyjnych.

    Wynik: chaos i straty.

    A szosa na Zaleszczyki już jest przejezdna, bo będą ją patrolować “sotnie” spod znaku Tryzuba.

    Jednym słowem: bać się należy, ale z umiarem, żeby nie było paraliżu.

    Strach i nadzieja, to główne narzędzia polityki w Naszym Nadwiślańskim Macondo.

    Tylko ta NADZIEJA nie może być płytka i emocjonalna, tylko realistyczna i głęboka, oparta na rachunku zysków i strat.

    A co to za nadzieja, która zakłada na wstępie duże straty własne?

    To nie ma sensu.

    Amen.

  2. Narodowe Siły Zbrojne 2.0

    Zgadzam się z tezami ale w znaczeniu modelowym – idealnie tak powinniśmy dążyć, co jest niemożliwe nikt nam na to nie pozwoli zwłaszcza Niemcy

  3. Reaktory atomowe w Polsce istnieją od dawna więc kadra jest. Większym problemem niż budowa głowicy atomowej jest dla nas zbudowanie rakiety zdolnej do jej przenoszenia na większe odległości. A ta rakieta musi jeszcze posiadać zdolność do oszukiwania systemów antyrakietowych aby to wszystko miało sens. Moim zdaniem najszybszym rozwiązaniem jest po prostu rozbudowa artylerii głównie rakietowej o zasięgu kilkuset km. To znacznie tańsze niż rakiety większego zasięgu można więc prowadzić atak masowy, którego nie są w stanie zatrzymać systemy antyrakietowe. Robią tak np. Białorusini, którzy we współpracy z Chińczykami produkują zestawy Polonez. Posiadając taki potencjał mielibyśmy coś w rodzaju systemu antydostępowego, który de facto wykluczałby przemarsz wojsk przez Polskę. W ostateczności ta rakietowa artyleria mogłaby służyć jako broń odstraszająca bo za jej pomocą moglibyśmy zagrozić Berlinowi i Kaliningradowi. Ukraińców bym się nie obawiał bo są i długo będą słabi a roszczenia wobec nich mają inni jak np. Węgrzy. Zresztą najlepszą gwarancją dla nas jest konflikt rosyjsko-ukraiński w którym obie strony wzajemnie się osłabiają.

  4. Ktoś tu oszalał. W każdym domu karabin maszynowy. Pytanie, tylko do kogo strzelać?

  5. Jak to do kogo strzecać? Do wrogów mocium panie! Do wrogów! A kto jest wrogiem wskaże nam pan prezes!

  6. Przepraszam Autorze, czy w Krakowie obchodzą już prima aprilis ?.
    Jeżeli tak to życzę dobrej zabawy.

  7. Wiara, że “swobodny dostęp do broni” (w tym maszynowej) coś załatwi, to tylko wiara, nic więcej.
    Co ma nam niby dać lub zapewnić “swobodny dostęp do broni”? Rozumiem, że taki dostęp ma być przez cały czas, bez względu na to czy mamy pokój czy wojnę. Dzięki temu, w czasie wojny, będzie ona od razu pod ręką. Czy jest to uzasadnione? Odpowiadając rozważmy sytuację wojny i pokoju.

    Najpierw jednak zadajmy sobie pytanie: co jest najważniejsze dla narodu i państwa? Dla narodu to przetrwanie, lub inaczej mówiąc: niewyginięcie. Czy taka broń to zapewni? Jeśli potencjalny okupant będzie rozumny, to wcale jego ludzie się tu nie pojawią. Wystarczy, że zapanuje nad władzą (jeśli ta nie zwieje) lub stworzy nową jej wersję. Wówczas władza ogłosi np., że “kto zda broń, ten otrzyma racje żywnościowe, a pozostali nie”. Przy widmie głodu, większość ludzi sama broń zda, bo trzeba zapewnić przetrwanie sobie i rodzinie. W obecnych czasach (gdy państwa narodowe powoli odchodzą w niepamięć), bohaterów może być niewielu, i szybko wyginą. Co to da? W obecnej dobie nie chodzi przecież o to, że trzeba się bić w relacji człowiek – człowiek, lecz o zapanowanie nad ludźmi – spowodowanie aby robili to, co jest korzystne dla “okupanta”, a to jakie hasła przy tej okazji głoszą jest już nieistotne.

    Dysponowanie bronią w czasie pokoju to nieco inny problem, chociaż pewne podobieństwa można zauważyć. Wiara, że broń posiadać będą jedynie osoby gruntownie sprawdzone jest naiwna. To tak jak dysponowanie legalnym alkoholem w czasach prohibicji – kto miał przemożną chęć wypicia, ten dostęp do butelki znajdował. Trzeba po prostu przyjąć, że każdy “potrzebujący” broń zdobędzie – tak uczy życie i historia.
    Jeśli okres wojowania nie nastąpi, lub będzie krótki, to trzeba się będzie zmierzyć z powszechnymi problemami pochopnego użycia broni lub uzbrojonym bandytyzmem. Trzeba będzie prowadzić ciągłą i drogą inwigilację społeczeństwa, nie tylko w kontekście możliwości dostępu do broni, ale również dla nieustającej kontroli nad jej potencjalnym lub rzeczywistym użyciem. Oznacza to ciągły wzrost wydatków na ochronę policyjną i prywatną (ochroniarze).

    Czytam dalej o “warunkach nadzoru elektronicznego” i “odpowiedniej zmianie prawa” dla posiadaczy broni. Rozumiem, że chodzi o większą inwigilację, kontrolę i zamordyzm. Czy akurat tego potrzebujemy, to ma stanowić rozwiązanie naszych problemów? Wygląda to raczej jak uzasadnienie do wprowadzenia państwa policyjnego.

    O broni masowego rażenia nie ma nawet sensu dyskutować, gdyż małemu państwu nic ona nie da, poza zapewnieniem zniszczenia i eksterminacji ludności. Liczymy może na odstraszanie? A co będzie jeśli potencjalny przeciwnik (nawet równie mały) dojdzie do przekonania, że przetrwa ten, kto pierwszy tej broni użyje? Jeśli nawet po części przetrwamy atak, to co to ma być za satysfakcja, że w ten sam sposób odpowiemy? Tak czy owak, i on i my już z tego nie wyjdziemy. Gdzie tu więc realizacja idei przetrwania narodu? Spełnienie nadziei pokładanych w posiadaniu broni masowego rażenia pomoże “załatwić” nas samych. Nie ma co, interesująca perspektywa.

  8. No wreszcie ktoś napisał prawdę tak jaki jest.

  9. Każde polskie dziecko musi dostać na komunię św. przynajmniej kałacha ! Co większe RPG 7 lub nowszy ! Alleluja i do … psychuszki !
    A w każdym obejściu – czołg ! ( albo dwa )

    ps. Zobaczcie reakcję @boba . Jak zwykle zapalił się do tematu . Taka psychika … odmienna . Amerykańska .

  10. Autorze , kolejny raz chcesz pozbawić ludzi życia lansując herezje o swobodnym dostępie do broni . Kukizowcy przestali , Ty znowu .
    Człowieku , ja chcę wyjść swobodnie z domu , a nie przedzierać się kanałami jak w PW !!! Tamci rozwalili Warszawę , Ty chcesz cały kraj

    Wyobraź sobie marsz 11 listopada z tysiącami świrów pod bronią !
    Tylko co potem ???

    KeDyW . Do lekcji chłopcze , do lekcji . Nie do kałacha !
    ps. ta ksywka rozwala !

  11. @Inicjator. “Co do posiadania broni masowego rażenia, to już czas na jej zdobycie i posiadanie – bezpowrotnie minął.

    Nie pozwolą nam na jej posiadanie obecnie ją posiadający.”

    Wynik nie jest przesądzony dopóki piłka jest w grze (na boisku).
    Niewykluczone też że jesteśmy blisko celu… być może wcale TAM nie zmierzamy, BO, wszak – “po coś jesteśmy w “gronie przyjaciół”?
    Pomijam już narrację i kontekst wypływający z morału
    bajki “Przyjaciele”I. Krasickiego.

    Kiedyś, ten czas był tak samo dobry, albo zły jak i dziś….

    “Profesor nie miał w zwyczaju zapisywać swoich myśli. Wszystkie schematy i plany miał w głowie. A przynajmniej tak utrzymywano. Dlatego nikt z jego następców nie był w stanie nawiązać do badań tego geniusza – dodaje Bożyk.

    Dlatego polski program atomowy nie został dokończony. Niektórzy mówią też, że środki finansowe wydane na konstrukcję bomby były tak wielkie, że przyczyniły się do kryzysu ekonomicznego w połowie lat 70., który w konsekwencji w 1980 zmiótł ze sceny politycznej Edwarda Gierka.”

    …………….Profesor (ponoć) był kiepskim kierowcą, taka fama poszła w lud nie tylko robotniczo-chłopski… ))

  12. @Ali . “lecz o zapanowanie nad ludźmi – spowodowanie aby robili to, co jest korzystne dla “okupanta”,,
    Myślę że zastosowanie TU czasu teraźniejszego byłoby na miejscu.

    “O broni masowego rażenia nie ma nawet sensu dyskutować, gdyż małemu państwu nic ona nie da,”
    ?
    Hmmm… Mały (wielki) Szatan wydaje się być jeszcze mniejszy
    (od Lechistanu) i ma – i niekiedy, wymachuje ‘maczugą”…
    Co do oferty nie do odrzucenia w temacie podporządkowania się nowej władzy to oczywista- oczywistość, zresztą już temat
    był przerabiany zdać (broń) w wyznaczonych miejscach pod sankcją, a np. ‘stójkowi” – stawić się z bronią do dyspozycji nowych władz! Wot i wsio.

  13. To teraz ja napiszę swoją prawdę na temat zbrojeniówki.

    Otóż w mojej chałupie są 4 koty.
    Jedna z koteczek gdy otworzy oko zaraz jest agresywna w stosunku do pozostałych. Funkcjonuje na zasadzie … postraszyło by się…

    Co prawda w większości przypadków koteczka wygrywa. Jednak zdarza się, że czasami oberwie. I tak jest wśród ludzi.

  14. A teraz ponoć autentyczna rozmowa (tak twierdzi osoba zamieszczająca tekst w sieci) pomiędzy kapitanem statku hiszpańskiego i amerykańskiego.

    -Amerykanin , zejdźcie 15 stopni na północ
    -Hiszpan , zejdźcie 15 stopni na południe
    to przegadywanie się powtarza się kilka razy
    -Amerykanin, jesteśmy eskortowani przez ileś tam okrętów (tu wyliczanka)
    -Hiszpan, my jesteśmy eskortowani przez psa i kanarka, który śpi
    -Hiszpan, zejdźcie 15 stopni na południe gdyż za chwilę uderzycie w skały.
    -Amerykanin, zrozumiałem, dziękuję.
    Takich mamy mądrali za oceanem.

  15. @ bob
    Nie “reaktory”, tylko reaktor z PRL sztuk 1 o nazwie “Maria”.

    Jak widać nawet władze PRL były pod wpływem Matki Boskiej …

    @krzyk58

    PROFESOR był w dodatku generałem dywizji, nawet Ministrem Nauki i nikt nie odważył się sprawdzić, czy miał prawo jazdy, a lubił prowadzić samochód. Zaczynał swoją służbę w Kriegsmaine, szkoląc się pod koniec wojny na “podwodniaka”, ale nie zdążył wziąć udziału w bojowym rejsie, bo wojna się skończyła.

    Potem studiował w Gdańsku i współtworzył Wojskową Akademię Techniczną, której był przez pewien czas – Komendantem.

    Jego ostatnie osiągnięcia to instytut Mikrosyntezy Jądrowej WAT, gdzie badano możliwości osiągnięcia reakcji jądrowych przy pomocy laserów, a On był jego Dyrektorem i przyjeżdżał popołudniami z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, żeby sobie “pogrzebać przy jądrach” – jak wówczas mówiono.

    To nie były “powalające” nakłady, raczej trochę ponad przeciętne w naszej ówczesnej nauce, która była nauką kraju socjalistycznego, w Sojuszu z ZSRR, o czym nie należy zapominać.

    Nie udało się z wielu powodów, ale najlepiej do tego dopisać “teorię spiskową”, że ten wypadek w którym On zginął, a żona została poważnie ranna – to działanie “wrogich sił” albo konkurentów.

    Z tego co wiem, to jeździł nonszalancko albo nawet brawurowo.

    Może rozładowywał stres?

    Bo był również wysokim (formalnie) działaczem partyjnym.

    Gierek Go szanował, jak i ludzie którzy Go znali.

    Umiał stworzyć w WAT zespół ludzi, gdzie liczył się głównie INTELEKT i umiejętność korzystania z wiedzy.

    To był wówczas trochę dziwa instytucja ówczesny WAT, gdzie na popołudniowych “warsztatach” Wydziału Fizyki Teoretycznej obok pułkowników zabierali głos szeregowi podchorążowie, i to na równych prawach – byle mieli coś ciekawego do powiedzenia.

    To trzeba było jeszcze umieć na tablicy doprowadzić do końca, a że dyskutanci mieli białe od kredy ręce, porozpinane mundury i poluzowane krawaty – nie dziwiło nikogo.

    Wejść mógł każdy, bo to były cotygodniowe (lub częstsze) spotkania w zwykłej (akurat wolnej) sali wykładowej.

    Umysł PROFESORA był ponad przeciętny, poza tym miał ujmującą osobowość.

    Szkoda że odszedł tak szybko, u szczytu swoich możliwości.

    Tylko żeby były wynik praktyczne – nakłady musiałyby być 100 razy większe oraz musiałoby być więcej naukowców Jego formatu w Polsce.

  16. @fly
    Najczęściej się z Tobą zgadzam ale temat dostępu do broni (swobodnego?) został tu opisany argumentami “nie na temat”. Stąd, w jedności miejsca i czasu, tu również zgadzam się z Tobą, lecz jeśli przesuniemy horyzont w przyszłość to już niekoniecznie. Bo jeśli ludzie będą dalej “idiocieć” (co widać coraz częściej w lekturze treści w sieci Internet) to winniśmy dążyć do całkowitego rozbrojenia a obronę przed dzikimi zwierzętami oprzeć na pałkach i dzidach. Zaś jeśli ruszymy w końcu z rozwojem umysłowym skorelowanym z rozwojem fizycznym (ale nie po “prochach”) to swobodny dostęp będzie czymś naturalnym podobnie jak wolność. Ostatecznie i racjonalnie tzw wolność i swobodny dostęp do czegokolwiek łączy relacja z poziomem zdolności poznawczych, analitycznych, zdolnością zapamiętywania, oraz funkcji motorycznych czy tzw tężyzny fizycznej. Wtedy ten że swobodny dostęp do broni byłby obecny co niekoniecznie przełożyłoby się na większą ilość broni w rękach obywateli a wręcz przeciwnie.
    Ludziom głupim nie daje się swobodnego dostępu do czegokolwiek od broni po wolność, tylko reglamentuje, tak jak “nie daje się dziecku zapałek” a “małpie nie daje się brzytwy”. W teraźniejszości gdzie znacząca większość metrykalnie dorosła prezentuje się mentalnością i intelektem “dziecka” a czasem i “małpy” nie ma mowy o wielu rzeczach. Odrębnym tematem jest to że reglamentacja jest tworzona przez wcale nie najlepszą cześć owej większości, co tworzy kolejny dowód na idiocenie skoro na przedstawicieli wysuwają się jednostki opisane według kryterium odwrotnego.
    I to się tyczy wszelkich tematów ” życzeniowych” w tym również tu gdzie Autor żyje w getcie wyobraźni stworzonym wyłącznie z własnych poglądów opartych na spojrzeniu na getto, a nie badawczego i analitycznego spojrzenia na rzeczywistość, na jej ogół i całość. Taki festiwal fantazmatów – “wiatraki, piniąndze, broń maszynowa i atomowa, a wszyscy staną się mądrzy dzięki jednej ustawie”

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.