Czas poszukać zrozumienia na Wschodzie? Zmieńmy percepcję!

Ot i mamy nową sytuację globalną, nasz wielki brat, ojczyzna demokracji, dobra, miłości bliźniego, dżinsów i popularnych napojów gazowanych chadza sobie na paseczku, czy też ślicznej atłasowej tasiemce, ściśle obejmującej jego szyję a końcóweczka przyciągająca tasiemkę jest gdzie? Ano tak, jak to kiedyś bywało – świetnie się ma na Kremlu w mieście Moskwa.

Mogą sobie eksperci i politycy opowiadać dowolne głupoty, kłamstwa, czy cieszyć się że wygrał pokój itd. Tutaj jednakże wygrał Putin, a narzędzie jego wszechpotęgi nazywa się Ławrow. No i proszę bardzo mamy nową, nowiutką – zupełnie inną niż dotychczasowe sytuację na świecie. Rosja niesłychanie skutecznie pokazała swoją miękką potęgę i to pomimo olbrzymiej równoległej tragedii powodzi na Dalekim Wschodzie. Rosja objawiła swoją imperialną twarz, ale tą przyjazną, albowiem nie można zarzucić Rosjanom, że byliby za rozlewem krwi.

To tworzy nową sytuację. Przede wszystkim dla nas tutaj, albowiem dotychczas w ogóle nie uznawaliśmy Rosji za zagrożenie polityczne, ciesząc się z potęgi zachodniego soft power, a tutaj proszę bardzo jaki klops! Proszę sobie przypomnieć kłamstwa propagandy zachodu na temat wojny w Iraku, albo jeszcze większe odnośnie wojny w Gruzji. Można nawet pokusić się o pytanie, czy ten leniwy zachód, poświęcający uwagę kwestiom gender i transpłciowości – przyszedłby nam z pomocą? Nie odpowiadajmy na to pytanie, niech odpowiedzią będą natowskie ćwiczenia w Polsce STEADFAST JAZZ 2013, gdzie NATO w naszym kraju i niestety także krajach bałtyckich będzie testować swoją gotowość do zbrojnej odpowiedzi na atak. To będzie prawdopodobnie godna odpowiedź na rosyjsko-białoruskie prowokacyjne manewry ZAPAD edycji 2013 – przypomnijmy, poprzednie miały na celu ćwiczenie tłumienia powstania mniejszości narodowej!

Nasz problem polega na tym, że nie ma czegoś takiego jak polskie spojrzenie na Rosję, Białoruś i Ukrainę, albowiem nasza cała polityka wobec tych krajów to zlepek jakichś historycznych majaczeń z popłuczynami interesów zachodu, dążącego wytrwale do rozmiękczenia systemów władzy i mechanizmów działania elit tych krajów poprzez kolejne „pomarańczowe wiosny”. W zasadzie my się rozbijamy o barierę percepcji, ponieważ sami nie rozumiemy, że nie mamy tutaj żadnej własnej polityki i nie potrafimy odkryć tego co jest dla wszystkich jawne, ale dla nas zakryte. Jako państwo buforowe na konflikcie ze wschodem MOŻEMY TYLKO I WYŁĄCZNIE I W KAŻDYCH OKOLICZNOŚCIACH STRACIĆ. Jest to tak oczywiste dla każdego analityka strategicznego, że nie podlega w ogóle dyskusji. W związku z tym w naszym interesie jest co najmniej zachowanie równej odległości właśnie na poziomie percepcyjnym, między wschodem i zachodem. Możemy sobie przynależeć do zachodu, pracować za grosze i wysyłać na służbę na zachód nasze dzieci – nikt temu się nie przeciwstawi, ot to nasz wybór, nasze rozumienie szczęścia i rozwoju cywilizacyjnego. Jednakże nie możemy ciągle wbijać klina i nazywać sąsiada najgorszym z najgorszych, dlatego i tylko dlatego bo jest po prostu wielki i czasami może być okrutny. Jak to wygląda? Najdelikatniej mówiąc jak walenie łbem o ścianę! Osłabienie pozycji amerykańskiej pokazuje, że w razie pojawienia się jakiegoś głupiego konfliktu – odbędą się negocjacje. Co to oznacza? Że jeżeli w warstwie percepcyjnej – czyli tym jak są widziane i postrzegane relacje – utrzymamy dobre stosunki i zdolność rozmawiania z tymi na zachodzie i z tymi na zachodzie, to będziemy w o wiele lepszej pozycji niż zwykły bufor, czyli kraj, którego minister spraw zagranicznych czeka w przedsionku na wynik rozmów wielkich, który jest mu oznajmiany a terytorium najwyżej przeżyje koszmar wojny. W tym znaczeniu, że ten koszmar musimy wliczać przy obecnej polityce, gdyż niestety nasza polityka zagraniczna na przestrzeni ostatnich 23 lat wygląda jak polityka jakiegoś innego kraju, ale na pewno nie tak doświadczonego przez ostatnie 300 lat jak nasz. Nie jest tajemnicą na zachodnich salonach, że to co się nam udało – zapoczątkować i przeprowadzić bezkrwawą transformację to jest uznawane za zbieg okoliczności, możliwy tylko i wyłącznie przy totalnym osłabieniu a nawet upadku wschodniego imperium. Gdyby Gorbaczow był taki jak generałowie, którzy chcieli go obalić w nieszczęsnym i haniebnym puczu – to co byśmy zrobili z uzbrojoną po zęby Armią Czerwoną w Legnicy? Scenariuszy ewentualnego dramatu lepiej sobie nie wyobrażać.

Dlatego zmieńmy percepcję postrzegania Wschodu, a zwłaszcza Federacji Rosyjskiej. Proszę się zastanowić, czy komuś z państwa jacyś Rosjanie zrobili coś złego? Historyczne wydarzenia mają znaczenie historyczne! Realia są tu i teraz! Proszę o tym pamiętać jak odkręcacie kurek z gazem w kuchence lub ciepłą wodę mając piecyk no i przy każdym tankowaniu na stacji paliw. Czasy Bitwy Warszawskiej, Żółkiewskiego, Katynia, rzezi Pragi i innych wydarzeń – minęły. Od nas zależy w jaki sposób nasi partnerzy będą nas postrzegać, w tej chwili mamy ten problem, że przestajemy być partnerami – co najwyżej możemy być stabilnym buforem, no ale czy chcemy żyć w cieniu Iskanderów z atomowymi głowicami? Odpowiedzcie sobie państwo sami…

6 myśli na temat “Czas poszukać zrozumienia na Wschodzie? Zmieńmy percepcję!

  • 15 września 2013 o 08:00
    Permalink

    zeby być w miarę równoprawnym partnerem trzeba przedstawiać sobą jakąkolwiek wartość. albo polityczną, albo gospodarczą, albo militarną. zastanawiam się co my jako państwo polskie możemy położyć na szalę podczas negocjacji… produkcję ziemniaków, cebuli, jabłek i ich eksport na wschód… myśl polityczną adresowaną od p. Kaczyńskiego, p. Tuska, p. Millera… przemysł tzn montownie samochodów, pralek, telewizorów. … ??? ciężko być Polakiem …

    Odpowiedz
  • 15 września 2013 o 11:49
    Permalink

    Cenny artykuł – trzeźwy osąd.
    A czy ciężko być Polakiem?
    jak się nadal będziemy NADYMAĆ i NABZDYCZAĆ – to tak.
    Tylko nich rządzący przestaną opłacać ośrodki wykluwania polskiej nienawiści wobec naszego Wschodniego sąsiada.
    Na początek to by wystarczyło.
    Zabrać pieniądze dla wszelakich Telewizji Biełorus, Ośrodków Wschodnich , IPN-ów, itp.
    Nie wzmacniać PAŃSTWOWO NIENAWIŚCI.
    Obojętność emocjonalna i pragmatyzm gospodarczy.
    Skoro mamy pozostać “montownią” techniki z Zachodu, to powinniśmy być NAJLEPSZĄ montownią na świecie, jak przed laty Korea Południowa.
    Zejdźmy na ziemię, tę ZIEMIĘ.
    A wiadomo kto po niej stąpał!

    Odpowiedz
  • 15 września 2013 o 14:01
    Permalink

    W pełni zgadzam się z oceną i spostrzeżeniami Autora na temat naszej polityki wschodniej.Praktycznie rzecz ujmując,
    polityka ta od transformacji ustrojowej w naszym kraju jest
    nijaka.Dominują w niej zaszłości historyczne i elementy narodowe.Polityczny i medialny establishment,jeżeli w ogóle
    wypowiada się w temacie”Ruskich”,to wyłącznie w sensie pejoratywnym.Rosja może nie jest takim mocarstwem jak ZSRR,
    ale jest dalej bardzo ważnym graczem politycznym na światowej scenie politycznej,o czym świadczą nawet rzadkie
    co prawda,ale znaczące tytuły niektórych gazet-“1:0 dla Putina” w sprawie syryjskiej.Stanowisko Rosji w tym konflikcie było od samego początku w opozycji do Obamy-twarde i pragmatyczne.Amerykański prezydent po wymuszonej
    przez brytyjski parlament decyzji Camerona i negatywnemu
    w większości stosunkowi społeczeństwa amerykańskiego do
    użycia siły wobec Syrii,zwlekał z ostateczną decyzją,próbując zrzucić odpowiedzialność na przedstawicieli narodu,czyli na Kongres.To jednak o czymś
    świadczy,ale dobrze,że tak właśnie się stało,gdyż konflikt w Syrii mógł wymknąć się spod kontroli i objąć
    swym zasięgiem inne obszary.Najbliższy czas pokaże jak
    rozwinie się sytuacja i jak Asad wypełni porozumienie
    w kwestii ujawnienia i zniszczenia arsenałów broni chemicznej znajdujących się na terytorium Syrii.Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  • 15 września 2013 o 22:00
    Permalink

    Ministrem Spraw Zagranicznych Rosji jest Ławrow i to nazwisko jest znane na świecie. Natomiast Ministrem Spraw Zagranicznych Polski jest Radek. A kto to jest Radek? pytają światowi politycy.Natomiast podejrzliwi Polacy pytają, a czyje interesy tak naprawdę reprezentuje Radek i kim on w ogóle jest?

    Odpowiedz
    • 16 września 2013 o 20:10
      Permalink

      wieczorynka tym razem – jak mówi bez ogródek moja wiecznie zdziwiona a postmodernistycznie usposobiona babcia Klara, pamiętająca jeszcze towarzysza Olszowskiego Stefana – pXXXXXXXX jak pXXXXXXXXXX.

      Oto fragment z New York Times’a z 10 września 2013:
      “(…)
      When Mr. Obama headed to St. Petersburg for another Group of 20 meeting, this one hosted by Mr. Putin, and Mr. Kerry headed to Europe for meetings, they were focused instead on gathering support from allies for a statement condemning the Aug. 21 attack, blaming it on Mr. Assad and endorsing an unspecified response.

      But others floated the idea of Syria’s giving up its weapons to Russia. Radoslaw Sikorski, the Polish foreign minister, mentioned it in a telephone call with Mr. Kerry on Aug. 29. Mr. Kerry “seemed interested” and noted that he would soon talk with Mr. Lavrov, Mr. Sikorski recalled. Mr. Sikorski followed up with Mr. Kerry at a meeting in Vilnius, Lithuania, last week, suggesting a deadline for destroying the arsenal.

      Mr. Putin put the idea back onto the agenda in St. Petersburg after thwarting any broader international support for an American strike. “What they fear, and what they oppose all the time by the U.S. or other countries, for that matter, is the use of force without the authorization of the Security Council,” said Dmitry Trenin, director of the Carnegie Moscow Center. If Mr. Putin can pull it off, “it will mean that Russia’s prestige will grow (…)”

      Piszą tam o Obamie, Putinie, Kerrym, Lawrowie, Sikorskim…
      http://www.nytimes.com/2013/09/11/world/middleeast/Syria-An-Unlikely-Evolution.html?pagewanted=all&_r=0

      WPIS OCENZUROWANO – NIE BĘDZIEMY TOLEROWAĆ TAKIEGO JĘZYKA, POZA TYM TEKST W OBCYM JĘZYKU WYPADAŁO BY PRZETŁUMACZYĆ JEŻELI JUŻ SIĘ PAN NA NIEGO POWOŁUJE. wEBMASTER JÓZEF.

      Można i należy być krytycznym,zwłaszcza wobec ministrów, ale po co wciskać swoją ciemnotę i frustrację innym.

      Odpowiedz
      • 16 września 2013 o 21:26
        Permalink

        Babcia Klara, która nieXXXXXXXXXXXXXXXXXXX przeczytawszy “ocenzurowany” wpis oniemiała ze zdumienia. Swoim zwyczajem oceniła “cenzora” OP w swoim bezpardonowym stylu doprowadzając mnie do rozpuku ze śmiechu. Niestety ta fraza nie przeszłaby w OP, nawet po interwencji krakauera, który w materii słownictwa często sobie folguje, tego nie wytrzymałoby, nawet zaprawione w bojach na słowo, ucho.

        Stosowny fragment z NYT w tłumaczeniu: “W tym czasie pojawiła się/została zaproponowana idea przekazania zapasów tej broni Rosji. Kwestię tę poruszył polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, podczas rozmowy telefonicznej z sekretarzem Kerrym w dniu 29.08. Przywołując jej przebieg minister Sikorski podkreślił, że sekretarz stanu wydawał się zainteresowany tym pomysłem, wskazując przy tym, że będzie wkrótce rozmawiał z ministrem Ławrowem. Minister Sikorski kontynuował dyskusję na ten temat z sekretarzem stanu podczas ubiegłotygodniowego spotkania w Wilnie, sugerując wyznaczenie limitu czasowego na zniszczenie syryjskiego arsenału chemicznego…”

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.