Czy czarny scenariusz terrorystycznej prowokacji w Polsce jest możliwy? /political fiction/

Żyjemy w trudnych czasach, nasze państwo znajduje się w stanie instytucjonalnego nieuporządkowania, o czym świadczą sami ministrowie – chyba każdy Polak zna teorię o księstwach udzielnych i o kupie kamieni. Niestety jest w tym bardzo wiele prawdy, pewne struktury nie działają tak jak powinny działać i nic się na to nie poradzi, ponieważ nie jest możliwa sanacja państwa, w którym ustępujący premier namaszcza swoją następczynie wbrew, nawet własnemu otoczeniu. To nie jest nawet monarchia, to coś pod względem ustrojowym korzystającego z ustroju latyfundiów magnackich.

W sąsiednim kraju dzieje się wojna domowa, walczą ze sobą różne strony. Ten konflikt na Ukrainie nie jest czarno-biały, armia, wojska wewnętrzne, służba bezpieczeństwa, inne struktury siłowe, wreszcie ugrupowania paramilitarne radykalnych i skrajnie radykalnych ugrupowań oraz zwykli przestępcy, kryminaliści. Na to wszystko nakładają się jeszcze prywatne oddziały wojskowe oligarchów. Mozaika jest olbrzymia, podziały są językowe, polityczne i kulturowe.

Szczególnym zagrożeniem są ugrupowania radykalne, których członkowie mogą być podatni na sterowanie przez czynniki decyzyjne, zdolne do przeprowadzenia terrorystycznej prowokacji na terenie państwa sąsiedniego, warto dodać że te “czynniki” to potężni demiurgowie mający pieniądze i środki – oraz własne kanały oddziaływania także u nas w kraju. Zdesperowani ludzie mogą się posunąć do dowolnych okrucieństw, żeby tylko zwrócić uwagę na swoją sprawę oraz co jest dla nich z punktu widzenia interesu narodowego najważniejsze – włączyć do konfliktu kraj sąsiedni. Najlepiej, żeby był to kraj powiązany w Sojuszu obronnym z innymi państwami Zachodu, umocowany gospodarczo w strukturach ponadnarodowych i graniczący z krajem, który oskarża się o agresję na Ukrainę. Polska jest najlepszym kandydatem do dokonania znaczącej prowokacji mającej na celu spowodowanie włączenia naszego kraju w działania wojenne.

Najbardziej skutecznym sposobem na „umoczenie” Polski w konflikt na Ukrainie byłoby przeprowadzenie prowokacji przeciwko państwu Rosyjskiemu na naszym terytorium. Najbardziej porażający byłby zamach np. na samolot przelatujący nad Polską z rosyjskim oficjelem. Jest o to o tyle łatwo, że na Ukrainie znajdują się polskiej produkcji rakiety przeciwlotnicze „Grom”. Nie jest jasne skąd się tam wzięły, jednakże można zobaczyć nawet na filmach z frontu, że ukraińskie czy to służby specjalne czy to formacje paramilitarne – rzekomo rekwirują takki sprzęt – uwaga – rosyjskim dziennikarzom! Naprawdę Ukraina to kraj cudów, jednakże to co się stało z polską bronią sprzedaną do Gruzji w wyniku rzekomego zajęcia całych baz wojskowych przez wojska rosyjskie – to fenomen.

Nie można sobie wyobrazić bardziej wysublimowanego scenariusza niż właśnie zestrzelenie rosyjskiego samolotu rządowego nad Polską przez członków radykalnych ugrupowań z Ukrainy przy użyciu rakiety polskiej produkcji. Ze względu na parametry takiej rakiety byłoby to możliwe wobec samolotu w fazie startu lub lądowania, bo samoloty komunikacyjne latają poza zasięgiem rakiet bliskiego zasięgu.

Biorąc pod uwagę infiltrację naszego rynku pracy przez obywateli Ukrainy i obecność silnej mniejszości narodowej, przeniknięcie grupy nie jest niemożliwe. Natomiast co do przerzucenia uzbrojenia, to nie takie rzeczy przez zieloną granicę przenikają jak mała i lekka rakieta Grom lub Igła (rosyjska).

W praktyce oznacza to dla nas poważny problem i konieczność monitorowania ruchu lotniczego oraz stref dookoła lotniskowych, w tym w szczególności stref podejścia do lądowania lub w przedłużeniu osi pasa startowego – to najbardziej prawdopodobne rejony ataku. Teoretycznie lotniska projektuje się w ten sposób, żeby nadzorowanie całych stref było stosunkowo łatwe, jednakże szybkiego działania zdesperowanego i sprawnego zespołu ludzi działającego w oparciu o przećwiczony scenariusz nie da się łatwo powstrzymać.

Czy możemy takie działania antycypować? Miejmy nadzieję, że nasze służby specjalne trzymają rękę na pulsie i kontrolują sytuację w sposób skuteczny. Poza tym czas najwyższy zacząć się zastanawiać nad zacieśnieniem kontroli granicznych z Ukrainą, Słowacją i Białorusią. To są najbardziej prawdopodobne kierunki przenikania do Polski kontrabandy. Nie ma żartów, musimy być gotowi na każdy nawet najmniej prawdopodobny scenariusz, nawet na takie political fiction jak powyżej zaprezentowano.

Proszę pamiętać – dla wielkiego demiurga nasz kraj jest jedynie narzędziem do osiągania jego celów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.