Paradygmat rozwoju

Cud z Power Pointa – istota nowych pomysłów gospodarczych rządu

 W skrócie, nowa ofensywa gospodarcza rządu opiera się na koncepcji – „jak zjeść ciastko i mieć ciastko”, w zasadzie sucharek, albowiem trudno jest mówić o ciastku porównując naszą gospodarkę, ale z grubsza do takiego modelu można sprowadzić koncepcję przedstawioną przez pana premiera i uszczegóławianą przez jego ministrów. Jest to prawdziwy cud z Power Pointa, 19 stron zawierających genialną koncepcję glinianego garnca, złota w nim zmagazynowanego i niekończących się pokładów wiary publicznej. To wspaniałe, genialne, to zielona wyspa jest, albo raczej ostry oddział w szpitalu psychiatrycznym, w istocie to bez znaczenia, bo władza zawsze opiera się na pewnej fikcji.

Teoretycznie w Power Poincie ministra 60 mln Rostowskiego lub wprost z emocjonalnie odwołujących się do zwykłych ludzi pracy ust premiera – pomysł stworzenia lokomotywy inwestycyjnej agregującej posiadany potencjał jest bardzo dobry. Zwłaszcza w kontekście kredytów, czy też pieniędzy inwestycyjnych (szersza formuła) dla małych i średnich przedsiębiorców odpowiedzialnych za utrzymywanie większości miejsc pracy w kraju. Jest tu jednak pewien banalny zasadniczy problem, polegający na tym, że „z próżnego i Salomon nie naleje”, a raczej na trudnej, aczkolwiek możliwej do przeprowadzenia próbie – wygenerowania środków rozwojowych, w oparciu o zaufanie do całego systemu, który agreguje swoje zasoby opierając się na zaufaniu mniejszych interesariuszy, że „duży może więcej”, a poza tym jest „tak wielki, że nie może upaść”. Innymi słowy, pomysł pana Tuska na podmiot agregujący potencjał można porównać do stworzenia wielkiego glinianego kociołka, który nasi wodzowie razem ulepią, wypalą w ogniu, oznaczą magicznymi znakami, a następnie zakryją własnymi tarczami, postawią wokoło tak stworzonego dzieła swoich wojów i oświadczą wszystkim, że w kociołku jest całe złoto, jakie mieliśmy w wiosce.

Wszystko jest dobrze do momentu, aż kociołek nie pęknie, bo np. był lichej konstrukcji – gdyż sprytni pomagierzy naszych wodzów użyli zamiast gliny – papieru toaletowego zmieszanego z kałem świń wesoło biegających po naszej wiosce, ale póki to się nie stanie nie ma problemu, albowiem jak tylko ktoś się zgłasza po zapłatę władca podchodzi do kociołka, miesza i wyjmuje monetę, którą płaci, mając przy tym pełną świadomość, że jutro odbierze i tą monetę i jeszcze inną – od innej osoby, która będzie musiała zapłacić podatek. Dodatkowo może się uda sprzedać mięso świń do innej wioski, za co będzie więcej monet. Tak w skrócie na modelu to ma działać. Cały genialny pomysł na zagregowanie publicznego majątku polega na zaufaniu, że to jest majątek i że ma on jakąkolwiek wartość.

Sam pomysł jest doskonały, jednakże dziwią jego szczegóły. Po pierwsze sam Bank Gospodarstwa Krajowego jest po prostu kasjerem rządu, wykonuje polecenia kasowe – przyjmując lub wypłacając pieniądze. Ma specjalny status, nie da się w nim założyć konta, co ciekawe, – ponieważ nie musi interesować się efektywnością ekonomiczną często zmieniają się jego władze, co czyni z niego w istocie bezpieczną przystań w naszej gospodarce. Trudno jest zrozumieć, na jakiej podstawie prawnej mamy wnieść do państwowego banku, państwowy majątek i na tej podstawie uzyskać kredyt. Powstaje pytanie gdzie? Czy bezpośrednio w mennicy? Wytwórni Papierów Wartościowych? No, bo jeżeli państwo samo u siebie zastawi swój majątek, to, jakie ponosi ryzyko? Może prościej po prostu byłoby drukować pieniądze, tylko zanim wpuści się je w obieg – wydać je na solidne i trwałe inwestycje infrastrukturalne?

Tajemnicę tego przyszłego sukcesu wyjaśnia właśnie wspomniany pan minister, w swojej prezentacji pt.: „DRUGIE EXPOSÉ Wyliczenia i szczegóły Programu Inwestycje Polskie” do pobrania [tutaj]. Jedynie stojąc na stanowisku, że po prostu nie ładnie jest wszystko ciągle krytykować trzeba uznać konieczność osądzania po owocach, a nie po samych deklaracjach. Jednakże, najlepiej jak osądzą państwo sami, właśnie po tej prezentacji – warto w kilku słowach odnieść się do jej najważniejszych treści, albowiem zawierają zarysowaną powyżej istotę pomysłów gospodarczych rządu interpretowaną nie przez jakiegoś wyzłośliwiającego się analityka, ale pochodzą ze źródła. Warto się z tym materiałem zapoznać, ładnie graficznie opracowany, wyraża w sposób prosty i treściwy (19 slajdów) myśli warte kilkadziesiąt miliardów złotych. To prawdziwy cud Power Pointa, naprawdę!

Slajd 2 zawiera informację „Co zrobiliśmy?”, zamieszczono tam kilka półprzeźroczystych figur równej wielkości opisanych hasłami jak mamy się domyślać sukcesów, a zatem zrobiono już: wzrost gospodarczy, ograniczenie deficytu, spadek długu publicznego, zapewnienie bezpieczeństwa publicznego, wzrost wiarygodności Polski. No prawdziwe pasmo sukcesów! Co najważniejsze – suche fakty, do niczego nie można się przyczepić. To zostało zrobione faktycznie, mniejsza z tym jakim kosztem, jakimi metodami, co przy okazji stracono, zaprzepaszczono i jaki potencjał zmarnowano oraz kto i dlaczego musiał za tą zabawę zapłacić i dlaczego to nie był np. pan minister 60 mln i jemu podobni tylko zwykli konsumenci jogurtów, chleba i smalcu bo w zasadzie Polacy tym się żywią. Ale ufając rządowi (o co apelujemy) idźmy dalej, w głąb tego przekazu!

Slajd 3 to kontynuacja drogi posępnego sukcesu – „Co zrobiliśmy?”, przedstawia ikonograficzne wyobrażenia utożsamiające sukcesy, mamy tam: odchudzenie administracji, dynamiczną prywatyzację, nowy model nadzoru nad Spółkami Skarbu Państwa, politykę surowcową, konsolidację polskiej chemii i nowe inwestycje w energetykę. Można tylko zapytać czy to są jakieś jaja? Przepraszam państwa czytelników, ale inaczej nie da się tego skomentować. Przecież to kpina w żywe oczy i robienie z ludzi idiotów. Przykład – sam premier przyznał się co najmniej dwa razy publicznie do porażki z odchudzaniem administracji! A jeżeli ktoś np. sukces prywatyzacji pewnej stoczni – rzekomym „katarczykom” ma czelność nazywać „dynamiczną prywatyzacją”, nie wspominając już o pewnym wyciągu narciarskim i panach Miro, Zbychu i kimś tam jeszcze – to nie ma po prostu słów, żeby to opisać inaczej niż „dynamiczny idiotyzm”, to chyba adekwatne określenie do przedstawionych na tym slajdzie informacji. Ale oto nadchodzi slajd czwarty dlatego trzymajmy nerwy na wodzy, starając się być obiektywnym.

Slajd 4 mamy tu „Wyliczenia”. A zarazem przedstawienie mapy finansowania priorytetów. Są dwa: zbrojenia na około 30% spodziewanych środków unijnych, oraz energetyka około 20% tychże, oczywiście przy optymistycznym założeniu, że słynne 300 mld otrzymamy. Warto zwrócić uwagę na to, że poziome strzałki są w skali odpowiadającej prezentowanym okresom. Szkoda, że ich grubość nie prezentuje ilości pieniędzy w poszczególnych polach inwestycyjnych. Robi się coraz ciekawiej, przejdźmy zatem dalej.

Slajd 5 – dalsza część wyliczeń, gdzie znajdujemy strzałkę odpowiedzialną za BGK i program Inwestycje Polskie. Co ciekawe tutaj rok 2013 zaczyna się przed 2012, no ale czy nie tylko takie drobiazgi wybacza się tak wdzięcznej i pociesznej władzy?

Slajd 6 – to wyliczenia część dalsza, prezentująca między innymi skandalicznie żałosne 10 mld zł na infrastrukturę naukową, tylko w tym kontekście można to zrozumieć, albowiem to prawdopodobnie głównie zagadnienia infrastrukturalne, no ale cyklotronu za to nie zbudujemy, pomijając już np. kilka badawczych reaktorów jądrowych bo to co mamy powoli przypomina sarkofag egipski.

Slajd 7 to też dalsza część wyliczeń z fascynującą przerywaną na końcu strzałką opisaną, jako kredyt pod zwrot VAT. Naprawdę żyjemy w ciekawym kraju, a minister 60 mln Rostowski niczym Einstein, wykazuje, że czas i pieniądze dzięki Power Pointowi mogą nawzajem zamieniać swój stan skupienia. Fascynująca kontynuacja – na linii czasu mamy jednak pieniążki.

Slajd 8 to dalej wyliczenia, ale z pięknym tzw. „serkiem” – serek to kółko procentowe symbolizujące poszczególnymi fragmentami wycinka koła daną ilość procentów. Zdaniem rządu źródła finansowania inwestycji na lata 2013 – 2020 to: w 39% środki UE, w 17% współfinansowanie środków UE, w 15% budżet państwa, w 13% przedsiębiorstwa prywatne i państwowe oraz 16% to instytucje finansowe. Doprawdy fascynujące, zwłaszcza ukrycie w wycinku przedsiębiorstw udziały podmiotów prywatnych, których jak się domyślamy nie można zmusić do finansowania polityki inwestycyjnej rządu, a jedynie można ich zachęcić. Wydzielenie poza budżet środków z tych państwowych przedsiębiorstw to już jawny skandal, albowiem serek powinien pokazywać tak naprawdę 3 – 4 pozycje: środki publiczne krajowe, środki publiczne unijne, partycypacja podmiotów prywatnych, kredyty i pożyczki. Tylko w ten sposób można uczciwie cokolwiek pokazywać to, co widzimy to najzwyklejsza fikcja a ściślej kreacja fikcji.

Slajd 9 to plansza wprowadzająca do Programu Inwestycje Polskie.

Slajd 10 – wyjaśnienie, „Po co to robimy?”, gdzie wskazano:

  • „Uwolnienie aktywów Skarbu Państwa w celu pobudzenia inwestycji infrastrukturalnych”;
  • „Narzędzie inwestycyjne dla prywatnych inwestorów, samorządów oraz instytucji rządowych: kredyty długoterminowe, gwarancje, kapitał”;
  • „Impuls do większego zaangażowania prywatnego kapitału”;
  • „Mechanizm wiarygodny dla rynku i bezpieczny dla sektora finansów publicznych”.

– niestety posiadana wiedza ekonomiczna, jak również chyba niezłe zdolności analityczne uniemożliwiają autorowi jakiekolwiek odniesienie się do ww. propozycji. Tego po prostu się nie da skomentować, albowiem z przedstawionych punktów nie wynika żadna odpowiedź na żadne pytanie, (których zresztą nikt nie postawił, – po co to robimy to fikcja).

Slajd 11 to już ostateczny dowód na cud Power Pointa, infografika przedstawia cudowne rozmnożenie złotówek. Co pan minister 60 mln zł Rostowski komentował, – jako „tak działa system bankowy”. Cudownie! To może by włożyć pół budżetu i czekać na to lewarowanie przez tą firmę? Przecież to by rozwiązało wszystkie problemy! Może nawet Polacy nie musieliby pracować? Z infografiki wynika idea pięciokrotnego rozmnożenia, to mniej niż Chrystus, który z kilku ryb i paru chlebów stworzył jedzenie dla paru tysięcy, ale mnożnik 5 krotności w naszych warunkach to i tak cudo. Oczekujmy, zatem, aż nas super minister rozmnoży nasz 300 miliardowy budżet do 1,5 bln! No, ale przyjrzyjmy się jak ten cud ma się dokonać:

  • „Kontynuacja planu prywatyzacji spółek Skarbu Państwa”;
  • „Zmiana sposobu wykorzystania wpływów ze sprzedaży akcji spółek Skarbu Państwa”;
  • „Ministerstwo Skarbu Państwa – centrum zarządzania aktywami”;
  • „Zwielokrotnienie możliwości finansowania”.

Ponownie powiadam wam drodzy czytelnicy! Jeżeli ktoś to umie wytłumaczyć, niech się zgłosi do redakcji „Obserwatora politycznego”. Naprawdę nawet przyjmując, że to bełkot i po prostu jaja, ale stwierdzenie o „Zwielokrotnieniu możliwości finansowania” nie jest wytłumaczeniem tego cudu, tylko opisywaniem cudu poprze sam fakt, że tenże się dokona.

Slajd 12 to struktura programu Inwestycje Polskie, piękna plątanina! Raj dla hydraulika! Ważne jest to, że BGK ma służyć w podwójnej roli, jako poręczyciel dla instytucji finansowych oraz jak wynika z kierunków strzałek – ma także bezpośrednio udzielać kredytów? Nie wiem, co powiedział minister do tego slajdu, ale z pewnością nic ciekawego, koncepcja jest klarowna – poręczenia i kredyty bezpośrednio z BGK dla spółek celowych i inwestorów. Oj pachnie wałkiem, a w zasadzie takim wałem, jakiego cywilizowany świat od upadku banków w starożytnym Rzymie nie widział! No może poza przypadkiem obligacji w ZSRR. Taka koncepcja po prostu cuchnie korupcją, marnotrawstwem i niezważaniem na jakąkolwiek efektywność. Jeden przykład, jeżeli bowiem BGK ma udzielać bezpośrednich kredytów inwestorom, to ja się pytam pod zastaw, czego? Akcji spółek z giełdy? Ziemi? A może beczek ze szmatami? Albo praw autorskich do równie genialnych koncepcji jak ta w prezentacji? Nigdy nie pożycza się pieniędzy z jednego ze źródeł finansowania przedsięwzięcia – na rzecz innych podmiotów równolegle inwestujących, jeżeli się samemu w to samo inwestuje! Zresztą przepraszam, cofam, wybaczcie państwo – to chyba model z naszej prywatyzacji, gdzie pod zastaw prywatyzowanego majątku potencjalny inwestor dostawał kredyt i w ten sposób wykupywał majątek od państwa. Były takie przypadki, ale o tym nie napiszemy nawet w Obserwatorze politycznym, bo mogliby nas zastrzelić niezidentyfikowani sprawcy lub coś przejechać, oczywiście bez wykrycia sprawców, zresztą śmiertelnie, więc to bez znaczenia.

Slajd 13 to już propaganda sukcesu.

Slajd 14 to bardzo ciekawy harmonogram, można polecić jego lekturę.

Slajd 15 to wprowadzenie do portfelowej linii gwarancyjnej de minimis. Szczegóły i kolejne slajdy sobie darujmy, można zerknąć, ale to nic innego jak opis programu wsparcia dla małych i średnich przedsiębiorstw.

Wnioski? Mówiąc wprost – niezwykle o nie trudno bez złośliwości i toku przekleństw oraz nawoływania do obalenia tego rządu. Naprawdę widać, że premier nie ma żadnej wizji całości, dobrze, że przynajmniej się do tego przyznał. Naprawdę, jeżeli te 19 slajdów ma uratować naszą gospodarkę a w konsekwencji państwo przed kryzysem wzmocnionym przerwą w wypłatach funduszy unijnych, to dajmy sobie spokój. Po co w ogóle udawać, że to jest jakiś rząd i ma jakiekolwiek pomysły. Zaprezentowany materiał nie wytrzymuje nawet filtra ogólności, który z zasady przynależy wszelkim materiałom najwyższego szczebla strategicznego, prezentującym wizję, zasady ogólne i kierunki. Tutaj nie widać niczego poza czarem Power Pointa! To jest skandal, że ci ludzie mieli odwagę coś takiego nam pokazać, a drugim skandalem jest to, że nasi teoretycznie niezależni ekonomiści nie skopali tego jak najgorszego śmiecia. Z samego zaklinania glinianego kociołka nie przybędzie w nim strawy! Już nie mówiąc o złotych monetach!

One Comment

  1. Wciaz lanie wody, przeciez ta prezentacje to do 5 slajdow mozna zmniejszyc.
    Zeby nie byc krytykancki, ja od premiera i spolki spodziewam sie profesjonalnego podejscia do tematu, a nie populizmu dla mas i lipnej prezentacji.
    Na poczatek strategia i dokument szczegolwy w stylu podobnym jak cos takiego:
    http://www.hm-treasury.gov.uk/ukecon_growth_index.htm
    http://cdn.hm-treasury.gov.uk/2011budget_growth.pdf

    W koncu vel Rostowski w UK ksztalcony, a i gminna wiesc niesie cos o paszporcie od Jej Krolewskiej Mosci, to licze na trzymanie odpowiednich standardow.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.