Religia i państwo

Cooperatio in malum – klauzula sumienia a aborcja

 Oświadczenie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski z 16 lipca 2014 roku [Źródło: tutaj] to bardzo ważny głos Kościoła, pokazujący jak bardzo rozmija się sposób myślenia znacznej części wiernych z oficjalnym stanowiskiem struktury oficjalnej.

Na samym początku Ekscelencje: Abp Stanisław Gądecki Metropolita Poznański Przewodniczący KEP, Abp Marek Jędraszewski Metropolita Łódzki Zastępca Przewodniczącego KEP, Bp Artur G. Miziński Sekretarz Generalny KEP, stwierdzają że są „(…) uczestnikami publicznej debaty na temat klauzuli sumienia, a także odmowy aborcji nieuleczalnie chorego poczętego in vitro dziecka oraz konsekwencji prawnych wobec lekarza odmawiającego aborcji. (…).” Powołują się na słowa nieżyjącego św. Jana Pawła II, który jednoznacznie wypowiedział się, co do kwalifikacji moralnej oraz w konsekwencji prawnej „bezpośredniego przerwania ciąży” w encyklice „Evangelium Vitae” (wszystkie cytaty za źródłem j.w.). Przywołują także zawarte tam przemyślenia Papieża na temat wzajemnego przenikania się prawa cywilnego i prawa moralnego, wskazujące jednoznacznie na niemożność narzucania przez prawo cywilne norm, które przekraczają jego kompetencje. Co samo w sobie jest dyskusyjne, albowiem Papież tamże uznał, że człowiek stanowiący prawo cywilne (konsensualne) nie ma kompetencji regulować części dotyczących go kwestii – jak np. prawa do życia, śmierci i inne. Papież nazwał wprost eutanazję i przerywanie ciąży zbrodniami – nie wdając się w dywagacje, czy dziecko posiada mózg lub jeszcze szansę na jego rozwój itp., ewentualnie czy człowiek mający świadomość prosił o eutanazję na określonych warunkach jak byłby pozbawiony świadomości.

Dalej jest już tylko powtarzanie tych przyjętych prawd, które w konsekwencji prowadzą do konstatacji, że powinności sumienia zwalniają człowieka z sankcji karnych i wszelkich ujemnych konsekwencji prawnych, dyscyplinarnych lub zawodowych. Mamy tu, bowiem do czynienia z „powinnością sprzeciwu sumienia wobec niegodziwego prawa cywilnego” oraz „zakaz dyskryminacji ze względu na sprzeciw sumienia”. Nie ma tu, zatem miejsca na żadną dyskusję i żadne negatywne sankcje administracyjne, szczególnie niegodziwe w kontekście koncepcji współdziałania w złu – „cooperatio in malum”. Jest nim właśnie przypadek wskazania miejsca, gdzie można dokonać aborcji, co powinien uczynić lekarz powołujący się na klauzulę sumienia.

Niestety jednak czcigodni się głęboko mylą, albowiem ufni mądrości św. Jana Pawła II-giego zupełnie pomijają ludzką naturę rzeczy, których przecież aborcja dotyczy. Trzeba przypomnieć czcigodnym Ojcom, że żyjemy „tu i teraz”, w świecie skończonym i jak bez względnie mają rację w obliczu Boga, każde życie jest tak samo cenne, to DOTYCZY TO TAKŻE MATKI (I OJCA), czyli “szafarzy” aktu poczęcia w kontynuacji bożego dzieła stworzenia. Biorąc pod uwagę nasz świat materialny i jego prawa, których jednym jest rozwój cywilizacyjny, w tym techniczny – nie można jednoznacznie odrzucić samego zabiegu aborcji, jako zdobyczy nauki medycyny w zakresie współczesnej wiedzy z zakresu ginekologii, położnictwa i patologii ciąży.

Aborcja, jako procedura medyczna nie jest złem sama w sobie, ZŁEM JEST CZYNIENIE JEJ Z ZAMIAREM POZBAWIENIA ŻYCIA, CZY TEŻ PRZERWANIA PROCESU ROZWOJU ŻYCIA – jak napisał sam Papież „bezpośredniego przerwania ciąży”.

Patrząc na ciążę z perspektywy wiedzy ginekologicznej i położniczej antyku oraz średniowiecza, rzeczywiście można uznać każde jej przerwanie za działanie z zamiarem pozbawienia życia, czy też przerwania procesu rozwoju życia. Jednakże w świetle dzisiejszej wiedzy, która bardzo wydatnie jest wspierana przez aparaturę techniczną umożliwiającą stwierdzenie, czy płód jest zdolny do samodzielnego życia i dalszego rozwoju już w łonie matki – sytuacja ma inny wymiar. W zasadzie nie można tutaj mówić o aborcji (łac. abortus lub abortio – poronienie, wywołanie poronienia), tylko właśnie o poronieniu płodu niesprawnego – niestanowiącego człowieka w rozumieniu stworzenia bożego. Trudno jest, bowiem uznać, że płód rozwijający się bez mózgu ma żyć!? Niby jak ma żyć – bez centralnego układu sterowania rozwojem organizmu? Kościół może sobie rozważać, czy taki płód-człowiek ma duszę, czy jej nie ma, my natomiast możemy być pewni, że nie mając mózgu prawie na pewno nie ma świadomości swojego istnienia – czy jest, więc człowiekiem? Czy w ogóle można mówić o ciąży w przypadku płodu uszkodzonego – lub uwaga słowo klucz – istotnie niedorozwiniętego, to znaczy tak, że nie jest w stanie samodzielnie się rozwijać zgodnie z wzorcem zapisanym w genach? Przykładowo “fetus in fetu” – płód w płodzie (jak ktoś chce wiedzieć co opisuje ten termin i jest odważny proszę sobie sprawdzić w sieci bo zdjęcia są ekstremalnie drastyczne i po prostu tego nie pokażemy nie jesteśmy czasopismem medycznym – ale Uwaga to tylko dla osób o podwyższonej odporności na drastyczne obrazy) – czy taką ciążę też kobieta ma donosić? Może to nie jest ciąża, tylko stan wymagający poronienia, dla przywrócenia sprawności ciała kobiety? W grę wchodzi tu przecież także ona, musimy pamiętać, że nasze panie nie są tylko inkubatorami, w końcu to ICH BRZUCHY!

Wnioski – przede wszystkim Konferencja Episkopatu bezwzględnie opowiada się po stronie życia i prawa do życia, jednakże pojmuje je kategoriami opisywanymi w antycznej i średniowiecznej medycynie. Stanowisko Kościoła, wsparte autorytetem moralnym Papieża nie dopuszcza możliwości traktowania poronienia płodu wyraźnie niezdolnego do samodzielnego rozwoju, jako sposobu np. ratowania matki przed skutkami traumy związanej z ciążą niemającą szans na pozytywny skutek. Tymczasem właśnie ten aspekt jest niesłychanie ważny, aczkolwiek jest czysto „ziemski”. Aborcja nie jest złem samym w sobie i nie ma mowy o żadnej kooperacji w czynieniu zła, jeżeli lekarz dokonuje aborcji płodu (wywołuje poronienie płodu), który nie ma szans na rozwój, a kontynuowanie ciąży i przecież sam poród – ZAWSZE – wiąże się z ryzykiem dla matki.

Czcigodni Ekscelencje nie rozważają problemu – ryzyka życia matki związanego z donoszeniem uszkodzonego płodu i jego narodzinami a braku szans takiego płodu na normalny rozwój zgodny z jego kodem DNA. Aborcja, jako współczesna procedura medyczna ma na celu leczenie matki – kobiety, oszczędzające jej konsekwencji dysfunkcji płodu. Oczywiście sam zabieg aborcji to także ryzyko, jednakże właśnie, dlatego PODMIOTEM prawa jest matka – kobieta – człowiek, żeby mogła zdecydować, które ryzyko wybiera. Wszystko to prowadzi do ostatecznej konkluzji – zostawmy kobietom ich brzuchy, pozwólmy im AUTONOMICZNIE decydować. Natomiast lekarze ginekolodzy nie mogą wiązać swojej nowoczesnej wiedzy medycznej – klauzulami mającymi oparcie w wiedzy dającej rozumienie ciąży na etapie antyku, może średniowiecza. To jest przecież szkodliwe dla człowieka, a przez co stanowi rzeczywiste „cooperatio in malum”. ŚWIAT SIĘ ZMIENIA! NAPRAWDĘ ŚWIAT SIĘ ZMIENIA!

Prawdopodobnie, gdyby hierarchami Kościoła były kobiety (w tym Papieżem), to problem przerywania ciąży miałby zupełnie inny charakter. Właśnie dlatego, ponieważ wszystko na tym świecie ma charakter konsensualny – w tym Ewangelie, także są wyborem – jak wierzymy dokonanym z natchnienia Ducha Świętego, podobnie jak np. sam wybór Papieża.

8 komentarzy

  1. Jako Polak-Katolik stwierdzam, że koszty “średniowiecza” jakie nam serwuje tzw. “konkordat” – który nawiasem mówiąc można w każdej chwili zerwać bo Watykan go nie przestrzega – to ponad miliard rocznie /za same szkolnictwo/. Ile to km autostrad albo szkół czy szpitali można by wybudować?

    Tzw “zabawa w aborcję i antyaborcję” ma odwrócić uwagę od problemu – choćby takiego jakim jest pewnie ze 100 000 nielegalnych aborcji rocznie w Polsce. Bo statystyki i zycie są nieubłagane. I ktoś to robi – pewnie ci sami “katoliccy lekarze” co mają na drzwiach dr medycyny katolickiej XY

    http://biznes.onet.pl/ile-kosciol-kosztowal-budzet-przez-ostatnie-25-lat,18554,5647859,1,news-detal

    • Niewinnie dodam, że Konkordat został przyjęty niezgodnie z prawem mimo, że podpisał go ówczesny prezydent, zwyczajnie zabrakło quorum w parlamencie aby umowa międzynarodowa, a taką jest Konkordat mogła obowiązywać.

    • Adam Grzelązka

      Obawiam się, że akurat autostrady by nie powstały. Dotychczasowa praktyka pokazuje, że pieniądze zostałyby zwyczajnie rozkradzione i nie powstałoby nic lub jeśli już – jakiś autstradopodobny bubel.

  2. bardzo podoba mi się stanowisko autr a to nowoczesny katolicyzm przepełniony zdrowym i racjonalnym rozumieniem nauki naszego mistrza i pana. Więcej takich tekstów

  3. Jakiś czas temu czytałam satyryczny artykuł, musiał być dobry skoro zapamiętałam, właśnie chodziło o klauzulę sumienia, własnymi słowy zatem bez ujmowania w cudzysłów: co zrobimy jeżeli hydraulik powoła się na klauzulę i nie będzie chciał przetkać nam rury?

  4. Spokojnie. Też “w tym” tkwię, chyba siłą rozbiegu –
    pokoleniowego, nie widzę innej racjonalnej przesłanki.
    Pozdrawiam!

  5. Adam Grzelązka

    Cóż, najpierw wyprodukowano dziecko in vitro, a potem dr Chazan nie chciał go zamordować. Dziecko urodziło się. To, jakie się urodziło, nie jest winą lekarza, ale winą produkcji in vitro. Ciekawe, ze akurat tę wiadomość pernamętnie się pomija. Produkcja dzieci jak widać wciąż się nie udaje, więc aby się nie wydało, ze na taśmie produkcyjnej in vitro coś poszło nie tak, chciano dziecko zamordować. A winę teraz zwala się na lekarza, który mordercą być nie chciał.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.