Społeczeństwo

Cofamy się w myśleniu o państwie

 Jak to się stało, że znowu się cofamy w myśleniu o państwie? Przecież to jest najgorszy proces, jaki możemy przeprowadzić publicznie! Wiele nie trzeba było, wystarczyła jedna wdowa i „leżymy” i „kwiczymy”, połowa kraju nie śpi z podniecenia, a kila procent elity – również nie śpi, bo nie może zasnąć, ze względu na strach przed tym, co może z teczek wyniknąć. Przecież w ogóle nie wiadomo, co pan generał Kiszczak, mógł w tych teczkach mieć, albowiem coś takiego jak fałszowanie dokumentów w sposób absolutnie profesjonalny, tylko po to, żeby rzucić teczkami pełnymi lojalek i materiałów na konkretnych ludzi w trakcie przesłuchania to była podstawowa metoda pracy wyspecjalizowanych w łamaniu ludzi komórek SB. Jednak świadomi tego dorośli ludzie się boją, ponieważ nie da się dzisiaj udowodnić ani, że się nie współpracowało, ani że się współpracowało w sposób nieistotny itd. Przecież jednym z argumentów ludzi żonglujących teczkami jest twierdzenie, że jak na kogoś nie ma teczek, to znaczy się, że prawdopodobnie był tak ważny, że zostały zniszczone, albo zabrane oczywiście do Moskwy. Jak walczyć z absurdem? Do tego w warunkach niepewności i oczywistości, że kłamstwo miesza się z prawdą!
Pełne szaleństwo, nie ma żadnych przeszkód w pójściu w pełen absurd, kolejne wdowy, którym rzeczywistość może się już mylić z fikcją, będą zaskakiwały naszą rzeczywistość kolejnymi szafami teczek. Nie ma, co ukrywać, że materiał który osobiście wyselekcjonował pan generał Kiszczak, może być materiałem nadzwyczajnej wagi już właśnie z samego tego faktu, że dokonał tego właśnie sam pan Kiszczak. Kto nam da gwarancję, że połowy wpisów pan generał nie napisał sam na działce, na oryginalnych maszynach przez ostatnie lata?
Nie będziemy typować, kto może być następny, to w istocie nie ma, bowiem żadnego znaczenia, liczy się tutaj jednak pewna obserwacja – otóż, w jakim kraju my żyjemy, że kilkadziesiąt segregatorów ze starymi dokumentami – może przewrócić ład społeczny do góry nogami? Co więcej jak to jest możliwe, że mamy w kraju grupę ludzi, która żeruje na sytuacjach krańcowych, które mogą być sztucznie indukowane, jako pożądane, bo bezpieczne z punktu widzenia rządzących. Proszę się zastanowić qui bono?
Niestety jednak, nawet jak wyjmiemy wszystkie teczki z szaf, czy jak kto woli trupy, to innowacji nam od tego nie przybędzie, co więcej w ogóle nie jest to zadanie kreujące pożądaną rzeczywistość, nie da się na tym przygotować obiadu. Być może przez działania niektórych osób w tych materiałach opisanych, niektórzy z nas zjedli przez ostatnie lata mniej niż inni, jednak nie mamy w Polsce modelu prywatnej inkwizycji, tylko publiczną w postaci wiadomo, jakiej instytucji poświęconej budowie pamięci historycznej. Ta instytucja służy określonej retoryce politycznej, konkretnej opcji i właśnie w tym kontekście należy tutaj wszelkie działania postrzegać.
To, że nie było lustracji takiej jak np. w Niemczech, po zlikwidowaniu NRD, to nasz wielki sukces, albowiem zbudowaliśmy nowy system przy pomocy całego, niepodzielonego w sposób idiotyczny społeczeństwa. Komuś bardzo zależy na tym, żeby przy pomoc teczek znowu dzielić Polaków i rządzić przy pomocy strzelania teczkami. Po co to nam jest potrzebne? Jeżeli nie byliśmy w stanie osądzić tych, co strzelali do ludzi na Wybrzeżu, katowali robotników Radomia, czy też zabili górników Wujka – to, po co się mamy ekscytować jakimiś didaskaliami? Po co to jest nam potrzebne? Ktoś chce dzielić Polaków na lepszy i gorszy sort? BO JEŻELI MAMY DOJŚĆ DO PRAWY – TO PROSZĘ WYSTAWIĆ SZUBIENICE – ZBRODNIARZY, ZŁODZIEI, AFERZYSTÓW, TYCH KTÓRZY ZNISZCZYLI NASZ PRZEMYSŁ – PROSZĘ POTRAKTOWAĆ TAK, JAK PRZEWIDYWAŁO PRAWO W OKRESIE JAK KRADLI. Inaczej, po co nam to? Po co? Kto chciałby wiedzieć, że żona miała w młodości nazwijmy to „komercyjny” epizod?
Zastanówmy się, co możemy zrobić, żeby tego typu sprawy nie miały dla naszego kraju większego znaczenia, ponieważ w istocie dotyczą głównie wydarzeń historycznych, których przełożenie na współczesność nie w istocie większego znaczenia, bo nam z tego nic nie przybywa. Jeżeli ma przybyć – proszę ustawić szubienice.
Być może Sejm mógłby dokonać zbiorowej lustracji wszystkich, zwalniając ludzi z odpowiedzialności? Wystarczyłaby zwykła ustawa, która zmieniłaby naszą rzeczywistość. Jednak nie można mieć złudzeń, przy tym Sejmie jakiekolwiek myślenie tego typu nie ma niestety sensu. Oznacza to, więc festiwal teczek przed nami.
Nie jest to nam do niczego, naprawdę do niczego potrzebne. Nikt na tym nie zyska niczego więcej, niż wszyscy stracimy. Dlatego to nam nie pomoże!
Proszę się zastanowić, jeżeli jedna wdowa – owszem utytułowana po mężu, rzuciła na kolana opinię publiczną to, co mogą być w stanie nam przedstawić ludzie ze służb specjalnych państw nam niekoniecznie przychylnych, ale które zachowały ciągłość, wręcz przejęły archiwa bardzo skutecznych służb specjalnych pewnego komunistycznego państwa?
Lepiej sobie nie wyobrażać możliwych komplikacji, jakie mogłyby się pojawić, gdyby tego typu zdarzenia miały miejsce. Oczywiście w żadnej stolicy, żaden prezydent obcego państwa nie będzie do nas strzelał teczkami! Takie rzeczy się podrzuca, właściwym osobom, we właściwym czasie – wówczas siła ich „bicia” jest zwielokrotniona o siłę destrukcyjną zdarzeń, które zainicjują lub wesprą.
Jako państwo jesteśmy zupełnie bezbronni i niezabezpieczeni wobec gry, w której oblewanie kogoś gnojowicą i fekaliami daje najwięcej punktów i bonus, w postaci stymulowania chaosu generalnego, w którym Polacy nawzajem skaczą sobie do oczy. Szanowni Państwo – z dzisiejszej perspektywy nie ma ŻADNEGO, podkreślmy to – już ŻADNEGO znaczenia, kto był kim w 1970 lub 1980 roku. Nie cofajmy się w myśleniu o państwie! Jest wiele problemów dnia codziennego a wyzwania bliskiej, średniookresowej i dalekiej przyszłości są porażające, naprawdę można się wystraszyć. Mamy się, czym martwić, mamy czego się nawet bać, mamy powody do ostrożności! Wszyscy nawet najpodlejsi SB-ccy mordercy jesteśmy na tym samym wózku, który niestety toczy się coraz wolniej i tak, jakby odpadały mu kółka… Każdy, kto dzieli dzisiaj Polskę i Polaków W JAKIKOLWIEK SPOSÓB I Z JAKIEGOKOLWIEK POWODU jest niebezpiecznym podpalaczem i przyczynia się do zniszczenia naszego państwa i podkopuje podstawy bytu narodowego. Szczególnie niebezpieczni są ludzie, którzy działają w imię własnych partykularyzmów. Na rozliczenia historyczne ZAWSZE będzie czas, dlaczego więc dzisiaj to się dzieje? Czyżby ktoś potrzebował tematów zastępczych? Czyżby ktoś budował własny mit?

4 komentarze

  1. W mojej ocenie, ten szum medialny służy 2-m celom: 1. To przykrycie tematu związanego z wizytą W. Orbana w Moskwie. 2. Przykrycie tematu – kwestia turecka na Bliskim Wschodzie. Reasumując. Czyli przejście NATO & ska do militarnej konfrontacji z Rosją. Poprzedzoną wzmożoną akcją propagandową. Ad. 1. W. Orban załatwia dla Węgier poparcie wielowymiarowe. W związku z rozpadem Ukrainy i rozpadem UE. Ad. 2. USA przy pomocy Turcji rozpoczyna wojnę z Rosją na terenie Syrii. Natomiast przy pomocy Japonii z Chinami. O czym milczą media krajowe. Na marginesie pragnę nadmienić, iż w mojej subiektywnej ocenie ta trwająca już III WW niebawem przekształci się w następną kolejną fazę itd. W myśl zasady, że jak ktoś czegoś bardzo pragnie to w końcu to osiąga. Dowodem na przygotowanie na nadejście do kolejnej fazy wojennej jest przyspieszenie dostaw zestawów S-300 do Iranu oraz zwiększenie rosyjskiej floty w pobliżu Syrii z zestawami rakiet, które w każdej chwili mogą być (te bardzo precyzyjne rakiety) wyposażone w głowice nuklearne. Na rozkaz dowództwa FR. Nie można też nie wspomnieć o wysyłce w kosmos ogromnej WAGI (dosłownie i w przenośni) ładunków, które mają „uchronić naszą planetę Ziemię”, przy pomocy ewentualnego uderzenia nuklearnego w nadlatujący meteoryt (SIC!). Cokolwiek to znaczy to bardzo dużo daje do myślenia. Szczególnie, że tym tematem „kosmicznym” zajmuję się wicepremier ROGOZIN. W USA amerykański generał odpowiedzialny za wojska lotnicze USA zemdlał w krzyżowym ogniu pytań na ostatniej konferencji prasowej gdy pytano go w temacie…… Być może jako wojskowy (nie polityk) wolał „zemdleć”…. Aby nie odpowiadać na pytania… Po co stracić dobrą pracę jak można po prostu zemdleć i w ten sposób zakończyć konferencję. Meyer Degan (były szef Mossadu) stracił pracę, gdy w Knesecie szczerze odpowiedział na kilka pytań dotyczących polityki Izraela i militarnych skutków z tego płynących (dla tego państwa powstałego w 1948 roku). Kto wie, o co pytano i co odpowiedział. Rączka w górę drodzy czytelnicy!!!!! Na wszystkie pytania chętnie odpowiem we właściwym czasie. Emil

  2. Państwo mamy ideowe i partyjne, bardziej niż za PRL-u, tylko treści częściowo się zmieniły no i sojusze.

    Skoro nie mamy armat i masła (armaty zamiast masła?) – to pozostaje czysty przekaz medialny łopatologicznej propagandy i wywoływanie kolejnych sensacji oraz skandali, bez troski o zdrowy rozsądek.

    Polityka POGARDY dla rozumu Polaków trwa.

    To jest ten prawdziwy PRZEMYSŁ POGARDY, w nawiązaniu do tak nazwanego przez PiS stylu mówienia o Smoleńsku …

    Dlatego nie dajmy się zwariować i przestańmy oglądać TV oraz czytać tabloidy oraz PARTYJNĄ PRASĘ.

    To ogromna strata czasu, a życie mamy jedno.

    Wesołej NIEDZIELI!

  3. Stach Głąbiński

    Przeciętny obywatel świata na dźwięk słowa Poland odpowiadał: “o yes, I know, Walesa and JP II”. Poważanie, które sobie zdobyliśmy zawdzięczamy – poza tymi dwoma imionami – okrągłemu stołowi i wygenerowanej przez G Kołodko “Strategii dla Polski” (osiągnięcie 7% rocznego wzrostu PKB). Wygląda na to, że dzięki intensywnym zabiegom naszych władz zostanie nam wkrótce tylko mocno już zresztą przybladła pamięć o papieżu-Polaku.

  4. Do czasu jak IPN nie znajdzie kompromatu na JP II,wtedy pozostaną tylko ci co ukradli księżyc.!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.