Paradygmat rozwoju

Co zrobić z gminą, w której jest 37% bezrobocie?

 Problem koncentracji terytorialnej zjawisk trudnych społeczne jest bolączką i przekleństwem samorządów. Małe i mniejsze gminy, oddalone od centrów wielkomiejskich są skazane na „zaściankowość” i tworzenie tzw. Polski B, C i może i D. Problemem jest nie tylko odległość od przysłowiowej cywilizacji, ale przede wszystkim brak ruchu – brak dziania się procesów odpowiedniej rangi. W małych gminach na przysłowiowym końcu Polski nie ma koncentracji biznesu, miejsc pracy, edukacji, siedzib władzy, central firm – w zamian za to mieszkańcy mają świeże powietrze, ale to nie wystarcza, żeby żyć. Głównym dostarczycielem dochodów dla takich wspólnot samorządowych są transfery socjalne! Dochody z lokalnej szkoły, komendy policji – być może poczty o ile ta jeszcze się nie zrestrukturyzowała – koniec – tak wygląda zasilanie lokalnej przestrzeni społeczno-gospodarczej w pieniądz, wszystko inne to pochodne tych głównych źródeł, z których muszą żyć – sklepikarze, sprzedawcy mięsa, lokalni samorządowcy i inni ze sfery usługowej i administracyjnej – uzależnieni od lokalnego potencjału.

Jeżeli dana gmina ma szczęście i posiada na swoim terenie inwestora prowadzącego produkcję lub usługę zorientowaną na odpłatność z zewnątrz, to mieszkańcy mają olbrzymie szczęście – mają miejsce pracy, w którym mogą osiągać dochody, – dzięki którym żyje cała gmina. Takich współczesnych „mono-miast” mamy sporo, ściana wschodnia ma to szczęście, że przeważnie ma jeszcze rolnictwo, natomiast na zachodzie a zwłaszcza północnym zachodzie jest podobny problem na skalę całego województwa, gdzie samorządowcy modlą się o jakąkolwiek fabrykę – nawet wyzyskującą pracowników i zatruwającą środowisko, ale dającą pracę!

To właśnie z takich gmin wyjechało z Polski ponad milion mieszkańców niewidzących dla siebie przyszłości w naszym kraju. Nie można się tym ludziom dziwić, ponieważ patrząc z perspektywy młodego człowieka w jakiejś zapadłej dziurze – gdzie nie ma już nawet rolnictwa, – jeżeli ma się wybór rozpocząć życie w drogiej i słabo płacącej Warszawie a bardzo drogim i dobrze płacącym Londynie – wybrali to drugie miasto. Ryzyko w praktyce to samo, a szanse o wiele większe to znaczy premia za wygraną w Londynie jest o wiele większa.

Więc emigracja nie rozwiązuje problemu bezrobocia w biednych gminach, ono dalej trwa z tą jedynie różnicą, że emigranci okresowo – jak pracują wspomagają rodziny w kraju umożliwiając im bytowanie. Co zatem pozostaje? Poszukiwanie inwestora? No przecież politykę proinwestycyjną mają wypisaną na sztandarach wszystkie gminy w Polsce. Z małych zyskały głównie te, które posiadają atrakcyjne surowce na swoim podłożu oraz te, których lokalizacja wypadła koło nowo budowanych sieci infrastrukturalnych. Cała reszta – może liczyć na agroturystykę ewentualnie myśleć o sprzedawaniu działek letnikom na tzw. drugie domy. Inwestorzy, bowiem – nie szukają miejsc do budowy „katedr na pustyni”! No, w co można zainwestować w zapadłej gminie na końcu Polski lub bawet, na – co jest arcyciekawe – Mazowszu, ale z dala od Warszawy i od głównych dróg? I tutaj szanowni państwo zaczynają się problemy gmin nieatrakcyjnych – skazanych na rolnictwo, które niestety zawiodło i się nie zreformowało – nie stwarzając miejsc pracy w lokalnym przemyśle przetwórczym, zrzeszeniach, spółdzielniach i kooperatywach! Nie udało się! Wszystko zawiodło, – ponieważ wieś polska jest wsią bierną i roszczeniową – zdolną do zabezpieczenia swoich interesów socjalnych kosztem reszty społeczeństwa, ale nie zdolnej do spojrzenia na siebie w sposób krytyczny. To właśnie jest sedno problemu – nie ma dochodów, ponieważ naturalne źródło dochodów – bezcenne ze względu na przeznaczenie terenów – nie działa! Stąd mamy gminy z 30-40% bezrobociem, a jeżeli uwzględnimy także bezrobotnych niezarejestrowanych to i ponad 50%

Z jednej strony można powiedzieć i co nas to obchodzi? Jeżeli prowincja nie wytworzyła warunków do zabezpieczenia sobie źródeł dochodu, – dlaczego mamy się tym przejmować? Otóż, dlatego szanowni państwo, – ponieważ ta prowincja – prawie zupełnie bierna albo jałowa to jest około 40% siły roboczej naszej gospodarki! Jeżeli nie zajmiemy się tym problemem w sposób strategiczny i komplementarny – to w ogóle dajmy sobie spokój. Polska wieś – nieprodukująca żywności i polskie miasteczka nieprodukujące niczego z wymarłym rzemiosłem – nieagregujące lokalnego potencjału – wyciągną swoje odzwyczajone od pługa lub młotka szewskiego ręce po transfery społeczne, – za które kupią chleb pieczony z czeskiej mąki, chińskie zabawki dla dzieci i używane samochody z Niemiec!

Rząd powinien opracować specjalny program totalnej rewitalizacji samorządów i lokalnych społeczności, w których bezrobocie przekroczyło 35% Poza tym progiem nie liczy się już nic papierowego tylko same konkrety – trzeba za wszelką cenę pomagać takim gminom przetrwać i się odrodzić, ponieważ nie ma innego sposobu na przynajmniej lekkie nawiązywanie do konstytucyjnej zasady rozwoju zrównoważonego, która w naszym kraju obowiązuje.

9 komentarzy

  1. Bardzo dobry artykuł. Są takie gminy, nawet w centrum Polski.
    Wskaźniki makroekonomiczne np. dla Mazowsza, z przebogatą Warszawą – przysłaniają biedę w gminach odległych zaledwie 60-70 km od Warszawskiej Giełdy.
    Im dalej – tym gorzej.
    Czy tam działają fundusze Unijne?
    Jak najbardziej – działają.
    Tylko że zamiast na ogólnodostępną infrastrukturę – idą na AGUAPARKI.
    Wszystkie powiaty na Mazowszu je już mają.
    Nieważne koszty ich dalszego utrzymania, liczy się prestiż lokalnej władzy.
    Dlatego nie wierzę w żadne urzędnicz naprawianie świata, tym bardziej rozkręcania biznesu na prowincji.
    Nikt nie zainwestuje w biednej gminie tylko z powodu sąsiedztwa aquapaku odległego o 15 km, skoro mostki i drogi dojazdowe do tej gminy wykluczają przejazd pojazdów powyżej 15 ton!
    Pozdrawiam @Autora.

  2. Wiem, wkładam paluchy między drzwie…
    Ale: Piszący powyższy felieton siedzi sobie w ciepłym fotelu na Floriańskiej albo innym Kurdwanowie i kombinuje… O czym by napisać by było nośne:)))/bezrobocie na wsi/ – też bym tak robił… i robię, pisząc poniższe.

    Jest, niestety, prawdą, że bezrobocie w wielu gminach “osiąga” 50%. Winni? Winni są wszyscy rządzący od 1989r. Z niewiedzy, z niechęci, z lenistwa, ze strachu, że jak nie wyjdzie to obarczą ich winą…i tak obarczą.

    Postpegieerowskie wsie z ich niewykształconymi, leniwymi, zapijaczonymi mieszkańcami, którym się z jednej strony nie chce, z drugiej nie umieją, nie mają najmniejszych, żadnych, szans na rozwój.MIESZKAŃCY NAWET NIE WIEDZĄ I NIE ROZUMIEJĄ, ŻE MOŻNA ŻYĆ INACZEJ. Ci 40,50,60-latkowie nigdy nie przystosują się, już, do gospodarki rynkowej, walki o byt, konkurowania o pracę. Dla nich nie ma już ratunku. Muszą otrzymać wsparcie państwa by móc GODNIEJ funkcjonować.
    Państwo, Unia Europejska stworzyła od cholery funduszy /to nie ściema/ by pomagać takim obszarom i tym ludziom. Ci ludzie muszą WYJŚĆ z rolnictwa, nawet kosztem tego, że będą bezrobotnymi do końca życia. Muszą swoje “hektary” sprzedać, przekazać za renty, przepić tak by te grunty przejęli nowocześni rolnicy.
    TU WTRĘT z innej beczki:
    Rolnictwo polskie asymiluje największą liczbę ludzi z wyższym wykształceniem, ekonomika polskiego rolnictwa to ewenement w Europie. Jakość polskich płodów rolnych spędza sen z oczków Holendrom, Niemcom czy innym Francuzom. Co chwilę wybuchają “aferki” obrzydzające polskie produkty…to nie przypadek – to świadoma, brutalna działalność Czechów, Niemców..Angoli..

    Lecz i Ci wykształceni, bardziej światli, którzy po szkołach wrócili na wieś potrzebują pomocy, doradztwa, potrzebują internetu, telefonów. Bez tego nie sprzedadzą, bez tego drogo kupią, bez tego nie ruszą do przodu.

    Sprawdziłem! Wyjście do rolnika z ofertą doradztwa prawnego – sprawy spadkowe nie przeprowadzone od pokoleń, sprawy “egzekucji” wypłat odszkodowań, leasingu, rat, dostosowania gospodarstw do wymogów UE i XXIw. to obszar który zaabsorbować może dziesiątki tysięcy obecnych, MĄDRZEJSZYCH, bezrobotnych. Ludziom na wsi trzeba dać tylko cel, pokazać, że można się zorganizować… i Oni to szybko łapią. Wyśmiewane Koła Gospodyń Wiejskich to potencjał, który umiejętnie wykorzystany da ścieżki sprzedaży bezpośredniej. I w drugą stronę kupowania grupowego /proszę nie mieszać do tego gruponu:))/.
    Ochotnicze Straże Pożarne to już zorganizowane grupy wsparcia… tylko trzeba im dać cel… I nie powinno być to tylko organizowanie zabawy ludowej czy jakiegoś festynu.
    http://www.doradcy-d5.pl/
    To funkcjonuje, to organizuje wieś, to pomaga w przezwyciężeniu marazmu, bezrobocia. To pokazuje, że można żyć inaczej z celem i bez arizonki.

    Leszek

    • Witam

      odnośnie:

      “Wiem, wkładam paluchy między drzwie… Ale: Piszący powyższy felieton siedzi sobie w ciepłym fotelu na Floriańskiej albo innym Kurdwanowie i kombinuje… O czym by napisać by było nośne:)))/bezrobocie na wsi/ – też bym tak robił… i robię, pisząc poniższe.”

      – akurat ten tekst pisałem w wygodnym i skórzanym fotelu w Warszawie 🙂

      Serdecznie pozdrawiam

      k.

  3. 1. Nie tylko pojedyncze gminy, całe powiaty polskie doświadczają bezrobocia na masową skalę:

    TOP 5 powiaty polskie – stopa bezrobocia rejestrowanego – stan na koniec marca 2013
    1. Szydłowiecki 38,6 %
    2. Wałbrzyski 34,8
    3. Piski 33,7
    4. Nowodworski 31,6
    5. Radomski 31,5 (17,7 tys. zarejestrowanych bezrobotnych!!!)
    Rzeczywista stopa bezrobocia jest – wg ekspertów – wyższa od statystyk GUS.

    2. Większość spośród zarejestrowanych osób bez zajęcia to takie, które wcześniej pracowały już zawodowo. W końcu marca było ich ponad 1,9 mln (82,6 proc. ogółu bezrobotnych). Ze statystyk wynika również, że tylko 17,2 proc. osób bez zajęcia ma prawo do zasiłku.

    3. Warto mieć na uwadze, że jeśli jedna osoba jest bezrobotna, to problem ten dotyczy dodatkowo trzech innych – małżonka, dzieci, czy innych bliskich bezrobotnemu osób.

    4. Europa doświadcza obecnie jednego z największych koszmarów – bezrobocia na masową skalę. I to właśnie bezrobocie, a nie kryzys zadłużenia, znajdzie się w centrum politycznych problemów Starego Kontynentu. Już dziś widać nową, wyłaniającą się geopolitykę tego regionu – pisze szef ośrodka Stratfor George Friedman.

    5. Nie ma skutecznych metod rozwiązania problemu bezrobocia ani w skali lokalnej, ani regionalnej czy krajowej. Kto łudzi, ten mami, ale władzę może przejąć.

  4. Miałem nie włączać się w dyskusję ,ale nie wytrzymałem.
    Zatem od początku. Na temat Białorusi miałem takie informacje jak wszyscy w Polsce.Nasza firma wygrała przetarg na zaprojektowanie i wybudowanie trzech nowych kompleksów przy istniejącej rafinerii.Jako ,że rosyjskim władam tak jak niemieckim i polskim(rodzinne zaszłości)wysłano mnie tam na rekonesans.Jeździłem tam kilkakrotnie,za każdym razem uderzała mnie co raz to inna informacja.
    – Kołchozy sprywatyzował 15 lat temu Łukaszenka.Pracują do dzisiaj i dobrze się mają.Powstały spółki pracownicze z 20 % udziałem państwa.
    – Fabryki sprywatyzowano podobnie.Produkują na rynek krajowy i zagraniczny . Nie wiem czemu traktorów Białoruś nie sprowadza się do Polski?
    – bez dotacji unijnych buduje się drogi i autostrady. W ubiegłym roku powstało 170 km autostrady Mińsk- Mogiliew.
    – mają prawie 20 % PKB.Prawie tyle co Chiny.
    – brak agresywnych reklam przy drogach.
    – Polonia nie jest prześladowana.To co u nas się mówi o tym to mit.To właśnie Polska prześladuje Polonię białoruską nie wpuszczając ich do kraju przodków.Przykład: Polak,żołnierz Września 39,obrońca Warszawy.zaproszony przez organizację kombatancką nie został wpuszczony do Polski…. bo stanowi zagrożenie dla III RP.Czytałem wpis w paszporcie.

    Przebywając w gościach u Białorusinów,nie chwaląc się ,byłem dla nich kimś ważnym.Zorganizowano mi spotkanie z opozycjonistą panem Poźniakiem(chyba nie przekręciłem nazwiska). To on właśnie opowiedział mi o tym ósmym cudzie.Opowiedział mi min. o tym jak na Kongresie demokratycznym w USA .Panowie w ciemnych garniturach proponowali mu pieniądze na walkę z reżimem- odmówił,twierdząc ,ze nie będzie miał jak oddać. Na to usłyszał… jak przejmiesz władzę to otworzysz granice dla biznesu….
    Na Białorusi biznes zachodni i polski jest obecny ,ale nie padają przed nimi na kolana.Nie oddają za darmo nowoczesnych hut i przedsiębiorstw,które za jakiś czas są zamykane.
    Brak bezrobocia, prawie wszyscy mają jakieś zajęcie.żywność nie jest modyfikowana chemicznie, z przyjemnością piłem mleko o smaku mleka ,gdzieś w przydrożnym barze.
    Możecie wierzyć lub nie ,ja tam przestałem łykać jak indyk informacje o reżimie na Białorusi. Za tydzień znowu tam jadę.

    • Szanowny Panie – mamy zatem do pana serdeczną prośbę – proszę przygotować fotoreportaż z pobytu – chętnie go opublikujemy!

  5. Wooow… już wiem kto powinien zastąpić Tuska jak ucieknie do Brukseli…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.