Społeczeństwo

Co zrobić, jeżeli się ma głupszego szefa od siebie?

 Sytuacje, w której górujemy intelektualnie, sprawczo i motorycznie nad przełożonym w naszej gospodarce nie należą do rzadkości. Bardzo często osoby z wyższymi kwalifikacjami ukrywają je, żeby tylko dostać dostępną, a odpowiadającą im z jakichś względów pracę. Doświadczeni w administracyjnych, czy też korporacyjnych strukturach – ściśle trzymają się procedur, żeby tylko nie wyjść przed szereg, albowiem wówczas naraziliby się na kłopoty zawistnych o swoją pozycję szefów i szefowych, których stan można opisać najogólniej, jako „niewiedzących o tym, że nie wiedzą”.

Niestety to codzienność, to standard w naszym kraju, można się z tym spotkać na każdym kroku, albowiem zasady awansu w naszym kraju są dokładnie takie same jak zasady doboru towarzyskiego w naszym społeczeństwie. Nie liczą się kompetencje, cechy charakteru, zdolności odpowiednie na właściwym stanowisku. Te cechy najczęściej nie mają znaczenia, a w zamian za to liczą się plecy, możliwości, korzyści osobiste, w tym seks, zrobienie komuś przysługi. Innymi słowy nepotyzm pokrywa nasze państwo od Bałtyku do Tatr a wszelkiego rodzaju procedury rekrutacyjne za główny cel mają dostosowanie rzeczywistości do oczekiwań przełożonych. Nie ma przy tym znaczenia czy to firma prywatna, czy też urząd państwowy. Liczy się wola właściciela, menedżera czy też lokalnego kacyka – mianowanego na stołek w analogiczny sposób przez politycznych kolesi. Dlatego nie ma, co się dziwić, że dobierają sobie oni ludzi z innych kluczy niż kompetencje, efektywność, przydatność. Bardzo często faktyczny interes państwa, samorządu lub przedsiębiorstwa nie ma żadnego znaczenia, ponieważ dana rzecz jest wydzielonym księstwem jakiejś księżniczki lub księcia.

W takich realiach nikomu, kto ma do siebie odrobinę szacunku, po pewnym czasie nie chce się wydajnie pracować, ponieważ to się po prostu nie opłaca. Po co komu starać się o przeprowadzanie rozwiązań, które oznaczają dla niego jedynie wysiłek i ryzyko podpadnięcia w przypadku niepowodzenia lub skrzyżowania się z interesami czynników trzecich? Dotyczy to tak samo sfery prywatnej jak i administracji, w każdej korporacji – nie raz widziano „dziwnych” dostawców, którzy dostarczali np. usługi consultingowe, wodę, oklejali samochody, czy też sprawowali inne czynności kończące się wystawieniem faktury. Często przy takich okazjach jest tak, że sztucznie pompuje się PKB a część prowizji przekazuje w sposób nielegalny – niepowołanym do tego ludziom, w istocie przestępcom. W administracji odpowiednie ustawienie przetargu nie jest problemem dla doświadczonych pracowników wydziałów ds. zamówień publicznych. Uwarunkowania ustawowe są sformułowane w taki sposób, że za część merytoryczną zawsze odpowiadają czynniki merytoryczne a dział prawny czy też specjaliści od zamówień – jedynie za czynności formalne i przebieg procedury. Wówczas sprawdzają się pracownicy w wieku przedemerytalnym – okresie ochronnym, którym już nic nie można zrobić, nawet dawać poważnych zadań, na których wisi np. wiarygodność danej komórki. Wchodzą do procesu, jako wykwalifikowani specjaliści z wieloletnim doświadczeniem i nawet bezwiednie tak ustawiają wymogi merytoryczne – żeby w pełni odpowiadały mniej lub bardziej zawoalowanym sugestiom ich przełożonych. Potem przetarg się odbywa, jest sukces lub nie ma a emeryt odchodzi sobie na emeryturę, łapiąc wcześniej jeszcze jakąś fajną nagrodę. I co się mu zrobi? Oskarży? Pociągnie do odpowiedzialności, – jeżeli nawet, to przez lata będzie pokazywał, że działał zgodnie z procedurą, powołując się na polecenia przełożonego, który już np. odszedł gdzieś indziej.

Dlatego też we wszelkich sformalizowanych strukturach w Polsce – w tym także w służbach mundurowych nie można pokazywać jak wartościowym pracownikiem się jest, albowiem albo współpracownicy człowieka pociągną na dno kociołka, albo zwierzchnicy poszukają sposobu żeby „młody, zdolny i chętny” nie zagrażał nawet poprzez sam fakt, że potencjalnie może na coś zwrócić uwagę. Nic się nie liczy tylko wypłata i przetrwanie na danym stanowisku, zwłaszcza jak nie ma szans na awans bez wyzbycia się szacunku do własnego ciała.

Wnioski? Siedź cicho Polaku i udawaj głupszego, ponieważ w razie jakbyś chciał złożyć skargę pamiętaj o zachowaniu drogi służbowej, za której nie zastosowanie przełożeni mają prawo cię ukarać.

Kraj niewolników, rządzonych przez imbecyli? Trudno!

One Comment

  1. Podobne obserwacje tak ze sto lat temu mial Dmowski. Niezbyt to dobrze swiadczy o rozwoju, ktory to nastapic mial/mogl w tym czasie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.