Co nienormalnego jest z gospodarką że wszyscy się martwią spadkami cen ropy?

Ropa naftowa oscyluje już z ceną na poziomie 40 USD za baryłkę, co przeraża wszystkich, zarówno producentów jak i o dziwo – importerów ropy naftowej. Pierwsi mniej zarabiają na jej wydobyciu, a drudzy mniej zedrą w podatkach z własnych obywateli, którym opodatkowali paliwo do niebotycznych poziomów. W szczególnej sytuacji jest np. Unia Europejska, gdzie antyrozwojowa, po prostu szkodliwa dla rozwoju gospodarczego polityka doprowadziła do stałych stawek akcyzy naliczanej do określonej objętości paliwa. Oznacza to, że nawet jeżeli spada cena surowca – praktycznie trzykrotnie w stosunku do ostatniej górki cenowej, to i tak w krajach konsumentach nie ma z tego prawie nic dla obywateli, albowiem fiskus musi wziąć swoje.

Ceny paliw na stacjach benzynowych są elastyczne bardziej w górę, tj. o wiele łatwiej się je podwyższa niż obniża. Ta zasada jest w całej Unii Europejskiej, w Niemczech doszło już do mistrzostwa świata, albowiem ceny potrafią się tam zmieniać na stacjach kilka razy na dzień, w zależności od popytu i oczywiście polityki koncernów paliwowych, które mają jeden cel – zarobić jak najwięcej.

W normalnej wolnej gospodarce rynkowej, spadek cen ropy naftowej powinien oznaczać spadek cen paliw na stacjach paliw. Ponieważ fundamentalny surowiec tanieje, to powinno oznaczać spowodowanie obniżenia cen produktów pochodnych. W konsekwencji ten spadek cen powinien prowadzić do spadku cen usług, które są oparte na transporcie. Zaczynamy od biletów i taryf lotniczych cargo (znakomity biznes na globalną skalę), a na cenach kolejek podmiejskich napędzanych silnikami Diesla kończąc. Wszystko powinno potanieć, taryfy powinny zostać obniżone. Przecież wszyscy korzystający z połączeń lotniczych na pewno pamiętają, jeszcze nie dawno, że linie lotnicze były w stanie wprowadzić tzw. dopłatę paliwową, która mogła zaskoczyć podróżnego jeżeli wzrosła cena paliwa lotniczego.

W branży naftowej, która dokonała ostatnimi latami olbrzymiego postępu jeżeli chodzi o wydobycie, ze źródeł wcześniej ocenianych jako bardzo trudne i trudne – zapanowała konsternacja, ponieważ przy obecnej cenie ropy naftowej plany zwiększenia wydobycia, właśnie o złoża ze źródeł trudno dostępnych – nie mają sensu. Podobnie jak opłacalne nie jest wydobycie ropy ze złóż niekonwencjonalnych w USA. Spadek cen spowodowany przez Saudyjczyków prowadzi do globalnego odejścia od produkcji (wydobycia), ropy naftowej w warunkach, które nie są w stanie z Arabią Saudyjską konkurować. Ropa Arabska jest najtańsza, jedynie Wenezuelczycy, dosłownie siedzący na największych (udokumentowanych) zasobach ropy są w stanie konkurować z nimi cenowo – zwiększając podaż. Jednak to i tak mało w generalnym wolumenie eksportu państw Zatoki, które teraz zwiększone o potencjał gigantycznych złóż irańskich – będą przez długie lata dyktować warunki cenowe dla świata.

Przynajmniej do kolejnej wojny na Bliskim Wschodzie, bo jak ta się wydarzy i bezpieczeństwo dostaw będzie ocenione przez rynki na ryzykowne, to cena ropy znowu będzie rosnąć, co jest tym bardziej pewne, ponieważ generalne zapotrzebowanie państw rozwijających się na paliwa – rośnie i będzie rosnąć. Dzisiaj spowolnienie w Chinach przeraża spekulantów giełdowych, jednak w długiej perspektywie czasowej – Chiny, Indie, Wietnam, Korea Południowa, Japonia i inne kraje Azji, nie mające dostatecznej wielkości własnych złóż, będą skazane na wzrost importu z Bliskiego Wschodu i Rosji. Trudno jest ocenić na jakim poziomie ceny zrównoważą popyt w skali globalnej, może to być około 40 USD, może 60 USD za baryłkę? W obu przypadkach jest to mniej niż Arabia Saudyjska i Federacja Rosyjska potrzebują do zrównoważenia budżetów. W obu krajach satysfakcjonującym poziomem jest około 100 lub kilka Dolarów ponad za baryłkę ropy.

Patrząc jednak na spadek cen z punktu widzenia krajów konsumentów, to przecież powinniśmy się cieszyć i nawet budować rezerwowe zbiorniki, jeżeli tylko mamy takie możliwości, bo przecież jest to cenowe Eldorado, w którym można na poważnie zmniejszyć ceny paliw, co powinno spowodować wzrost ruchliwości w gospodarce, a tym samym stanowić czynnik stymulujący wzrost PKB. Na Zachodzie dzisiaj cena benzyny na poziomie 1,4 Euro za litr jest zjawiskiem, które nie jest niczym nadzwyczajnym. Przy tych cenach surowca oraz super wydajności branży, powinno być możliwym obniżenie detalicznej ceny paliwa nawet o połowę.

W przypadku Polski ceny Oleju Napędowego dzisiaj to około 4,2-4,3 za lit, benzyny E 95 około 4,6-4,8 a E98 4,95-5,1 PLN za litr. Rząd jakoś nie zapowiada planu obniżek? Ciekawe dlaczego? Może jeżeli udałoby się wprowadzić przykładowo jednolitą cenę na ON i benzynę, to byłby poważny krok w kierunku ekologii? Oczywiście byłoby dobrze, żeby cena była bardziej zbliżona do tańszego Oleju, ale nie ma cudów, za ekologię się płaci. Bez względu jednak na przyjętą filozofię, nie można sobie wyobrazić sytuacji, w której państwu zależy na wysokich cenach paliwa, które bardzo wysoko opodatkowuje i ma z tego pieniądze.

Czyżby więc po raz kolejny przekleństwo neoliberalnych recept na zarządzanie gospodarką w postaci oparcia budżetu państwa na podatkach pośrednich i akcyzie – pokazało swoje prawdziwe antyrozwojowe i generujące biedę, wykluczenie, nierówny podział dochodu narodowego oblicze? Powtórzmy w normalnej wolnorynkowej – liberalnej gospodarce, po obniżeniu cen, powinna wzrosnąć podaż i popyt danego dobra. Oczywiście mogą one rosnąć nieliniowo i wzrost popytu na paliwo, może nie zrównoważyć bezpośrednich dochodów budżetowych z podatków, ale chyba ktoś słyszał w Ministerstwie Finansów o mnożniku gospodarczym?

Wiadomo, że dochody budżetu są nieelastyczne w dół, tj. nikt nie chce ich uszczuplać, ale tak się składa, że to właśnie paliwa napędowe są dźwignią wzrostu i rozwoju gospodarczego współcześnie. Nie można sobie wyobrazić innego, bardziej uniwersalnego wzmocnienia dla gospodarki, niż przez obniżenie cen paliw. Jeżeli to nie byłoby w stanie rozruszać gospodarki, to przynajmniej ludzie mieliby tanie wakacje…

6 myśli na temat “Co nienormalnego jest z gospodarką że wszyscy się martwią spadkami cen ropy?

  • 19 sierpnia 2015 o 05:14
    Permalink

    Mamy do czynienia z tzw. punktem przekłamania neoliberalnej ludobójczej gospodarki opartej na wyzysku człowieka przez korporacje i sprzymierzone z nimi państwo jako instrument przemocy w rękach elit. Gdyby było normalnie, to podatki i akcyzy które stanowią 50% wartości ceny paliwa – po prostu dawno by pomniejszono, przynajmniej analogicznie do spadku wartości surowca!

    Odpowiedz
  • 19 sierpnia 2015 o 07:42
    Permalink

    Zastanawiałem się również nad tym fenomenem. Wytłumaczenie jest jedno – oni się boją, że stracą wpływy podatkowe

    Odpowiedz
  • 19 sierpnia 2015 o 07:59
    Permalink

    Kapitalizm nie funkcjonuje dla ludzi,ale dla zysku.

    Odpowiedz
  • 19 sierpnia 2015 o 09:16
    Permalink

    Szanowny i Ceniony Autorze! I Pan i my wiemy doskonale że budżet KAŻDEGO niemal kraju zbudowany jest na pewnych filarach które przynoszą STAŁY wpływ. Wpływy do skarbu państwa z podatków i akcyz związanych z ropą i jej przetwarzaniem sa zazwyczaj co roku stałe, policzalne i przewidywalne. Oczywiście o ile cena ropy na giełdach światowych jest tak samo przewidywalna. W przypadku gdy ropa tanieje – gwałtownie maleja wpływy do budżetu. Dlatego ZAWSZE w takim przypadku KAŻDY rząd MUSI podnieść jakieś podatki by zrównoważyć te stratę. Od lat w przypadkach gdy ropa w jakimś okresie tanieje i maleją ceny na CPN-ach – studzę głowy uradowanych znajomych że to co mniej (chwilowo) wyda się na stacji – NA PEWNO zostanie zrównoważone we wzroście innych cen czy podatków!
    Tak to działa!

    Zupełnie inną sprawą jest fakt niezwykle istotny – dewaluacji juana oraz od kilkunastu dni także rubla. Krach giełdy chińskiej i dewaluacja juana przyjmowana jest w tonach panikarskich od kilkunastu dni przez ekonomistów zachodnich.
    Rubel – po okresie “przywiązania” do cen ropy – znów się “oderwał” i “tanieje”. Ręce zacierają szejkowie – wbrew pozorom – bo im tez z powodu taniej ropy budżety się nie dopinają. Ale chyba tu chodzi o ostateczny cios dla przemysłu wydobywczego USA – metoda “łupkowa” – który ma teraz ogromne problemy a jak donosi nasz najlepszy ekspert Pan Andrzej Szczęśniak (polecam jego blog!) – ilośc odwiertów oraz wydobycie bardzo gwałtownie maleje!

    PS
    Chiny niewatpliwie “grają” na niskie ceny ropy – bo akurat chyba tylko im na tym zależy – teraz są w trakcie negocjacji i podpisywania jakichś specjalnych umów na dostawy z Iranu…

    PS2
    Linkowałem w innym miejscu dane statystyczne z USA mówiące o tym że od dwóch czy trzech miesięcy rosną gwałtownie zakupy przez obywateli USA wszelkich produktów żywnościowych o długim terminie przechowywania. Przypomina to panikę krachu giełdowego z roku 2008. Czyżby “lud” przeczuwał nieuchronny krach?

    Odpowiedz
  • 19 sierpnia 2015 o 16:28
    Permalink

    Niskie ceny ropy to zapowiedź wzrostu cen innych produktów i podatków, bo to i susza w Europie i rok wyborczy w Polsce (te OBIETNICE!) – zapowiadają NIEPOKOJE społeczne.

    Gra na zniżkę cen ropy i gazu ma wg mnie osłabić Rosję.

    Główni gracze dysponują olbrzymia górą wirtualnych dolarów, więc dadzą sobie radę i lekko zrównoważą świat realnej gospodarki z zasobami posiadanych środków – to wariant optymistyczny.

    Pesymistyczny jest taki, że znowu ucierpią najbiedniejsi, a tym samym mogą być zamieszki i destabilizacja w wielu regionach uważanych d tej pory za stabilne.

    Pożyjemy – zobaczymy.

    Odpowiedz
  • 19 sierpnia 2015 o 21:36
    Permalink

    Widzę że inne media podchwyciły temat…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.