Co można zrobić żeby zwiększyć nasze zdolności obronne? (cz.2)

fot. red. MSPO 2018

Pobór nie ma alternatywy

Na pewno trzeba również lepiej wykorzystywać ten potencjał wojskowy, który mamy. Podstawą powinien być „pobór ochotniczy”, na początek oparty na systemie korzyści podatkowych i edukacyjnych, dla tych którzy zdecydują się na służbę wojskową. Natomiast nie jest tajemnicą, że już w średniookresowej perspektywie trzeba będzie odtworzyć armię poborową, bo system rezerw nie istnieje, a Obrona Terytorialna jest nieliczna.

Wojsko musi się opłacać… Żołnierzom!

Dla wojska zawodowego nie ma innej alternatywy jak dalsza profesjonalizacja. Wymusza ją wzrost komplikacji technologicznej nowoczesnego uzbrojenia.

W pierwszej kolejności oznacza to, konieczność troski o kadry. Jeżeli na budowie w Anglii lub w zakładzie samochodowym w Niemczech, można zarobić więcej, niż Kapitan Wojska Polskiego, to dlaczego się dziwimy, że nasi najzdolniejsi młodzi mężczyźni, wolą zarabiać na rodziny prawdziwe pieniądze?

Żołnierze muszą zarabiać tyle, żeby było nas stać na wybieranie do Wojska (i innych służb mundurowych) – najlepszych. Mówimy o elicie naszego Narodu! Nie ma większego zaszczytu, niż służba Rzeczpospolitej pod jej sztandarami. Jeżeli narażamy kogoś na ryzyko kalectwa lub śmierci, zapewnijmy mu wynagrodzenie odpowiednie do tego ryzyka, jak również zabezpieczenie na wypadek choroby, kalectwa i odszkodowanie dla rodziny, którą pozostawi.

Proszę pamiętać, że Żołnierz, nie może sobie „dorobić” po godzinach. Za profesjonalizm, czyli za naukę, ćwiczenia, wysiłek – oraz – podporządkowanie się, często najdelikatniej mówiąc trudnym warunkom, trzeba płacić.

„Ściepa” ogólnokrajowa na uzbrojenie?

Konieczne są zakupy nowoczesnego uzbrojenia, jednak mamy świadomość, że tu “szału” nie będzie. Na duże ilości najnowszego uzbrojenia zachodniego nie będzie nas stać, a zasoby używanego – pozostałego po czasach „Zimnej Wojny” już się wyczerpały. Dlatego będzie tutaj bardzo trudno o nadzwyczajne zmiany ilościowe i jakościowe łącznie.

W naszym interesie jest uruchomienie potencjału przeróbek, renowacji i modernizacji posiadanego sprzętu wojskowego. Tylko w ten sposób, możemy dać naszym Żołnierzom sprzęt, który umożliwi im wejście w kontakt bojowy z przeciwnikiem.

Wszystko jest ważne, w tym na pewno utrzymanie zdolności podwodnych Marynarki Wojennej. Może trzeba zrobić publiczną zbiórkę na nowe okręty podwodne? Mamy mechanizm “Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy”. W najbliższych dniach opublikujemy artykuł o tym jak ważne dla nas są takie okręty. Jest to wielkie wyzwanie strategiczne. Jeżeli nasza Marynarka Wojenna utraci zdolności podwodne, to będzie wina tych i poprzednio rządzących naszym krajem – nieudaczników.

Na broń masowego rażenia nie mamy szans, a kraj który w takim położeniu nie ma broni jądrowej, opiera swoje istnienie o łona swoich kobiet. O nic więcej. Trzeba tę prostą prawdę zrozumieć. A żeby móc bronić tych kobiet, mężczyźni i wszyscy chętni muszą posiadać nieograniczony dostęp do broni w tym maszynowej. Nie ma innego sposobu na obronę terytorium, niż powszechna obrona masowa. Ta z kolei potrzebuję broni, zapasów amunicji i przeszkolonych ludzi. Żeby nie było za późno…

Oczywiście modlitwa, też nie zaszkodzi. W naszych realiach jednak nawet ona nie jest za darmo…

21 myśli na temat “Co można zrobić żeby zwiększyć nasze zdolności obronne? (cz.2)

  • 11 grudnia 2019 o 05:04
    Permalink

    Zgadzam się z postulatem powszechnego dostępu do broni. Każdy Polak powinien mieć karabin, każdy dom powinien być twierdzą polskości. Polska tylko dla Polaków (i mieszkańców Unii Europejskiej).

    Odpowiedz
    • 11 grudnia 2019 o 08:34
      Permalink

      zgadzam się ale z zakazem wynoszenia broni poza obręb domu/posesji. To nawet byłoby dobre, bo się patologia wystrzela.

      Odpowiedz
    • 11 grudnia 2019 o 18:18
      Permalink

      Bron posiadaja gangsterzy i wolni ludzie.Niewolnikom bron zostala zabrana. Czy polska to wolny kraj

      Odpowiedz
    • 11 grudnia 2019 o 18:25
      Permalink

      @Narodowe Siły Zbrojne 2.0. Jest ustawa o “bratniej pomocy’? I to powinno (euroentuzjastom) wystarczyć. 🙂
      Więc śpij snem praworządnego i sprawiedliwego.
      Być może pośród serdecznych (euro)przyjaciół, “psy nie zjedzą zająca”. 🙂

      @Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej. “……z artykułu wynika, że mamy wręczyć Ukraińcom kupę kasy i broń.’
      A oni – Nam – “Puławy”?

      “Wojsko musi się opłacać… Żołnierzom!
      Porównajmy, na konkretnym przykładzie…
      Ile zarabia żołnierz LEGII CUDZOZIEMSKIEJ? – 7 metrów pod ziemią
      https://www.youtube.com/watch?v=GTOxAOs7kaw
      Żołd: legionisty (cudzoziemskiego) 20:50 min. Jak bardzo odstajemy
      in minus, niech każdy sobie dopowie ( szeregowy żołnierz-legionista
      zarabia najniższą (francuską) krajową, natomiast szeregowy żołnierz WP
      zarabia (pi razy drzwi..) moim zdaniem 2x najniższa średnia kraj0wa (PL).

      Odpowiedz
  • 11 grudnia 2019 o 05:12
    Permalink

    Tezy Autora artykułu w pełni popieram.

    Ma razie w Banasiowej Republice Nadwiślańskiego Macondo – pozostaje modlitwa.

    Amen.

    Odpowiedz
    • 11 grudnia 2019 o 07:32
      Permalink

      Ale módlmy się wtedy do jakiegoś boga wojny – Peruna, Tora, Marsa czy Ateny, a nie do boga, który dał się zabić na krzyżu w imię miłości bliźniego hahahaha

      Odpowiedz
  • 11 grudnia 2019 o 06:02
    Permalink

    Krakauer!
    za tą frazę: “kraj który w takim położeniu nie ma broni jądrowej, opiera swoje istnienie o łona swoich kobiet”
    – uratowałeś siebie i swoich współpracowników od zawiśnięcia zamiast liści… Dobrze podany argument. Jeszcze Polska Nie Zginęła

    Odpowiedz
  • 11 grudnia 2019 o 08:36
    Permalink

    …z artykułu wynika, że mamy wręczyć Ukraińcom kupę kasy i broń. Równie dobrze możemy drutem kolczastym sami owijać własne dzieci.

    Odpowiedz
  • 11 grudnia 2019 o 08:42
    Permalink

    Bardzo cenię wiedzę, inteligencję erudycję Autora. Niestety zupełnie nie podzielam jego poglądów w zakresie uzbrojenia Polaków. Jesteśmy narodem kulturowo młodym, jeszcze dobrze nie zabliźniły nam się rany po amputowanych przez chrześcijaństwo ogonach. Nie zdążyły nam się wykształcić też jeszcze zmysły, które by utratę tego organu zrekompensowały. Nie posiadamy jeszcze własnych więzi społecznych, wspólnej narodowej kultury, poczucia wspólnoty narodowej i zdolności do kompromisu w sprawach narodowo najważniejszych. Nie dorośliśmy, jak Szwajcarzy czy Anglicy, do powszechnego dostępu do broni palnej, tym bardziej maszynowej. Zupełnie inaczej (niż w publikacjach Krakauera) też wyobrażam sobie III wojnę światową. Nie będzie w niej miejsca na okopy i odstrzeliwanie się przed nacierającą tyralierą. Użyta zostanie broń masowej zagłady, z pewnością termojądrowa nad naszymi miastami i wielkimi instalacjami wojskowymi, jądrowa (plutonowa) nad węzłami komunikacyjnymi i niewielkimi zgrupowaniami wojskowymi. Być może biologiczna celowana w geny typowe dla naszego narodu. Celem tych działań wojennych na naszym terytorium nie będzie podporządkowanie nas obcemu państwu, lecz biologiczne wyniszczenie. Tu karabiny, nawet maszynowe trzymane w szafach na wiele się nie przydadzą, bo tylko podniosą (eufemistycznie nazywając) zachowania aspołeczne na wyższy, nieznany jeszcze w Polsce poziom, vide Meksyk i Ameryka Łacińska. W jakie więc środki bojowe mamy inwestować, bo w odwetową broń masowej zagłady Niemcy, Rosja czy USA nam nie pozwolą. Mają do nas na to zbyt mało zaufania. Myślę, że najskuteczniejsze inwestycje zbrojeniowe to pozyskanie zaufania sąsiadów, uczynienie z Polski potrzebnego im kooperanta w zakresie przemysłowym, technologicznym, naukowym, kulturalnym i handlowym. Zaprzestanie szkodzenia ich interesom, szczególnie prowokowania ich do wojny prewencyjnej. Jak długo bowiem będziemy “sworzniem geopolitycznym” (Wielka Szachownica Z.B. 1997) czy niezatapialnym lotniskowcem USS “Poland”, to nasze terytorium będzie kwalifikowane jako jedno z najniebezpieczniejszych miejsc w Europie.

    Odpowiedz
    • 11 grudnia 2019 o 09:42
      Permalink

      A ja rozumiem te kwestie bo mi proszę pana Niemcy zabili większe pół rodziny. Drugie pół mogło a nawet musiało się patrzeć na szybie idę jak ich te sk….y wieszały. Jakby mieli broń mieliby wybór. Właśnie o to chodzi i za to autora szanuje. Chcemy prawa do broni.

      Odpowiedz
      • 11 grudnia 2019 o 13:20
        Permalink

        jakby mieli wiedzę i mądry Rząd to nie byłoby wojny a nawet jakby była moznaby uniknąć masowych grobów

        Odpowiedz
  • 11 grudnia 2019 o 09:48
    Permalink

    Polsce jest potrzebny rozwój nauki i myślące elity techniczne do rozwoju własnego przemysłu i walki konkurencyjnej z okupantami ekonomicznymi i religijnymi, a nie broń. To na naukę powinny być przeznaczone środki finansowe. To nie są czasy pierwotne. Obecna broń ma inny wymiar. To są osiągnięcia naukowe, którymi przykładowo może się pochwalić Rosja czy Chiny. Broń w domu to przeżytek. Co nam po uzbrojonych po zęby prekariuszach o mentalności z epoki kamienia łupanego, bez książki w domu i umiejętności myślenia? Jak i tak będą musieli zapie*dalać dla zachodnich właścicieli.

    Odpowiedz
  • 11 grudnia 2019 o 11:14
    Permalink

    @Autor:”„Ściepa” ogólnokrajowa na uzbrojenie?”
    W ŻADNYM wypadku. Państwo ma ogromne dochody tylko marnuje je na przekupywanie elektoratu i różne programy, które marnują środki.

    Odpowiedz
    • 11 grudnia 2019 o 16:36
      Permalink

      Nie marnuje a wydaje z sensem – celowo- w perspektywie długoterminowej.
      ‘Marnuje”, w tym przypadku – to już lewicowa logika i retoryka. zabrać biednym dać bogatym…
      Państwo przeznacza zgodnie z zaleceniami sielsovieta brukselskiego
      ogromne pieniądze na finansowanie i tworzenie lewicowo-liberalnej eurofikcji. Z TYM należy skończyć!

      Odpowiedz
  • 11 grudnia 2019 o 12:02
    Permalink

    Autor jest notorycznym militarystą. W sytuacji gdy w wypadku jakiegokolwiek konfliktu mocarstw będziemy istnieć tylko najwyżej godzinę. Najlepszym uzbrojeniem jest totalne rozbrojenie i neutralność. Szczególnie w sytuacji gdy państwo znalazło się w stanie anomii, czyli rozkładu i upadku. Przy zdemoralizowanych elitach władzy, korupcji, katastrofie służby zdrowia, edukacji, energetyki i klimatu.

    Odpowiedz
  • 11 grudnia 2019 o 16:51
    Permalink

    Dwa stwierdzenia w artykule są naprawdę zdumiewające:
    (1) “kraj… opiera swoje istnienie o łona swoich kobiet”,
    (2) “wszyscy chętni muszą posiadać nieograniczony dostęp do broni w tym maszynowej”.
    Dla mnie jest to po prostu nawoływanie cywilnej części narodu do terroryzmu, a dalej, do samozagłady całego narodu.
    Uzupełnia to jeszcze wniosek, że:
    (3) “nie ma innego sposobu na obronę terytorium, niż powszechna obrona masowa”, która
    (4) “potrzebuje broni, zapasów amunicji i przeszkolonych ludzi”.

    Spróbuję teraz odnieść się kolejno do wymienionych powyżej nawoływań Autora.
    1.
    Okazuje się, że “łona kobiet” świadczą o patriotyzmie obywateli. Kobieta, która masowo nie rodzi, nie dba o swój kraj, a więc nie jest patriotką.
    Takie postawienie sprawy przypomina podejście reprezentowane przez naszego zachodniego sąsiada przed około 80 laty – to samo stawianie na piedestale oficjalnych idei państwowych (nacjonalistycznych), a jednocześnie dezawuowanie roli jednostki. Oczywiście, wówczas rządzący wiedzieli najlepiej co jest najlepsze dla “narodu”, którego wszystkie jednostki były “za głupie”, żeby to wiedzieć. To właśnie był nacjonalizm i totalitaryzm. Chcemy przejąć pałeczkę pod hasłem “t.k.m” (teraz k… my)?
    2.
    Ten “nieograniczony dostęp do broni” to zapewne jakaś próba cofnięcia rozwoju cywilizacyjnego. Naprawdę Autor wierzy, że to coś załatwi?
    Radzę najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie: co jest najważniejsze dla narodu? Odpowiedź: dla narodu najważniejsze jest PRZETRWANIE.
    Czy jeśli w nierównej walce wszyscy wyginą, to czy naród przetrwa? NIE, bo jakim cudem?
    Czy naród może istnieć bez państwowości, a raczej bez rządzących nim (głupich) polityków? Może. To dlaczego chcemy wszystkich cywili zmienić w terrorystów, a w konsekwencji zapewnić ich zlikwidowanie przez chmurę dronów?
    Co mają zrobić cywile, jeśli ukaże się obwieszczenie nowych władz, że trzeba zdać posiadaną (zarejestrowaną w urzędzie) broń. Uciec do lasu?
    3.
    Jeśli ruszy “obrona masowa” to kto będzie zapewniał byt rodzinie, wszystkim cywilnym obywatelom, a więc również całemu narodowi? Sami cofniemy się w swoim rozwoju do “praw dżungli”, gdzie i tak pojęcia typu “naród” przestaną cokolwiek znaczyć, bo zacznie się wewnętrzna walka o przeżycie jednostek (niekiedy rodzin). Cofnięcie się w rozwoju cywilizacyjnym to nie problem, nożna zawsze (np. Libia).
    Przypomnijmy sobie: każde nieudane powstanie z przeszłości tylko pogarszało los ludzi. Taka ma być ta perspektywa beznadziejnej walki do upadłego? Sami sobie chcemy zgotować taki los?
    4.
    Co najmniej od stu lat, każda wojna, a nawet przygotowania do niej, rujnuje społeczeństwo. Dzieje się tak z uwagi na olbrzymie możliwości niszczenia współczesnej broni, ale również z uwagi na koszt przygotowań militarnych.
    Dalej chcemy się zbroić i okopywać, niszczyć i tak nie najwyższy poziom rozwoju cywilizacyjnego? Chcemy wyginąć w nierównej walce?
    To pytam: kto wtedy będzie świętował poległych bohaterów, odwiedzał groby, palił znicze, odczytywał apele poległych, jak nikogo już nie będzie?

    Odpowiedz
    • 11 grudnia 2019 o 18:24
      Permalink

      Myślę Ali że powierzchownie postrzegasz autora. Sprawa jest rzeczywista – jak się nie ma broni takiej, jak potencjalni agresorzy, to jezęli chce się przeżyć to trzeba mieć większą dzietność niż mogą cię zabić. Stąd postulat dzietności to prawdziwa metafora naszej słabości.
      Jeżeli chodzi o dostep do broni to uważam że powinniśmy mieć takie prawo. Wolność do i wolność od. Ja wybieram prawo do samoobrony w obliczu wroga. Jeżeli myślisz inaczej to ok, tylko pytanie – dlaczego ja mam umierać za obronę szkoły twoich dzieci, czci twojej żony i twojego domu? Skoro ty masz cykora, to może płać większe podatki ? bez urazy ale nie mam szacunku dla słabych z wyboru, a ty wybierasz słabość…

      Odpowiedz
      • 11 grudnia 2019 o 21:21
        Permalink

        Panie Dzieju, a nie rozsądniej trwać (tak-BYĆ!) żywym tchórzem, niż martwym lwem?!

        Może pora odrzucić nie naszą religię romantyczno-powstańczą “całopalenia”?

        …jak się nie ma broni takiej, jak potencjalni agresorzy, to jezęli chce się przeżyć to trzeba mieć większą dzietność niż mogą cię zabić.”

        Rozumiem że “te (przyszłe) pokolenia żałobami czarne…” satysfakcjonują twoje ego?

        Odpowiedz
    • 11 grudnia 2019 o 21:02
      Permalink

      @yossarian (11 grudnia 2019 at 18:24)
      Odpowiedzi na uwagi:
      1.
      Cytat: “jak się nie ma broni takiej, jak potencjalni agresorzy…”.
      W obecnych czasach rzeczywiste wojny się toczy:
      – tylko przy wielokrotnej przewadze sił własnych, oraz
      – jak najdalej od własnych granic.
      Kto więc w naszym przypadku miałby być tym potencjalnym agresorem?
      Jest jeszcze możliwość, że w wojnę zostaniemy wmanipulowani przez sprytniejszych, deklarujących się jako przyjaciele.
      2.
      W przypadku porównywalnych sił, żadne rozsądne państwo nie przystępuje do fizycznej (rzeczywistej) wojny. Przyczyna: zarówno ten kto wygra, jak i przegrany, będą na tyle osłabieni, że gospodarczo stracą względem pozostałych (nie uczestniczących w konflikcie). Najwygodniej jest poszukać “głupiego”, który za podrzucone mu “idee fixe” (religijne lub historyczne) będzie się bił “za bezdurno”. Oczywiście wierząc w to, że ktoś mu przyrzekł pomoc – naiwniak.
      3.
      Teraz do dominacji i wyzysku obcego państwa wcale nie trzeba go zdobywać, ani zaprowadzać własnej administracji. Nie ma to sensu, bo jest zbyt kosztowne. Najlepiej jak administracja i wojsko państwa zależnego pracuje na rzecz hegemona, a rząd i ludność (zmanipulowana pozornym zagrożeniem) nawet nie zdają sobie sprawy, że działają de facto “dobrowolnie” na rzecz obcego państwa, a nawet się z tego cieszą.
      4.
      Cytat: “jeżeli chce się przeżyć to trzeba mieć większą dzietność, niż mogą cię zabić”.
      Rozumiem, że najbardziej rozumną (w sensie narodowym) i patriotyczną postawę prezentuje ludność środkowej Afryki, gdzie przyrost naturalny jest największy. Tylko jak przekonać do tego Polki?
      5.
      Cytat: “Jeżeli chodzi o dostep do broni to uważam że powinniśmy mieć takie prawo”.
      Mogę to nawet twórczo rozwinąć (poniżej). 🙂
      Jak każdy będzie miał pistolet w kieszeni to się obroni. Niby proste, ale czy faktycznie tak będzie?
      Może jeśli ktoś ma między 20 a 40, ma refleks, jest przeszkolony, to może mu się uda z jednym napastnikiem. A jeśli napastników będzie więcej, to też się uda? Jak w westernach i kryminałach, gdzie bieganie z “klamką” to teraz jak prawdziwy balet, ile inwencji, ile innowacji w ujęciach. Ale zejdźmy na ziemię: to przecież tylko filmy, tylko bajki.
      Teraz można “legalnie” oberwać tylko gołymi rękami, kijem, nożem, butelką itp., a po zezwoleniach na broń, również kulką. Czy jeśli będziemy mieć pistolet, to zwiększy to nasze szanse na skuteczną obronę? Oczywiście, że tak jeśli napastnik będzie uzbrojony tradycyjnie (wspomniany kij, nóż, butelka). Ale przecież napastnik nie musi być bezgranicznie głupi, i też się zaopatrzy w pistolet, a może dodatkowo w coś cięższego kalibru. Co wtedy zrobić?
      Ależ wiadomo, należy pisać petycje i wnioskować o zmianę prawa i dostęp do lepszego uzbrojenia, np. w karabiny maszynowe. Po kolejnej nowelizacji prawa może już będziemy uzbrojeni w automaty. A napastnik? Co za pytanie, też będzie miał automat, a może coś więcej, np. poręczną, mobilną wyrzutnię rakiet. No i co wtedy?
      Jasne, trzeba tak zmienić prawo, aby każdy mógł posiadać broń ciężką, np. jakąś armatkę, prywatny czołg, a może pocisk samosterujący. Będzie można wtedy się okopać w domostwie i ze spokojem oczekiwać napastników. Naprawdę? A co jeśli napastnik uzbroi się podobnie lub jeszcze lepiej (np. wyrzutnia rakiet, bombowiec itd.). Co wtedy?
      Jest rozwiązanie: powinny być zezwolenia na prywatne posiadanie broni jądrowej. Demokratycznie, dla każdego kto do tej pory działał tylko w obronie własnej. Zabili mu rodzinę, więc teraz jak się uzbroi w taką broń, to “na pewno” nikt go nie zaatakuje. Powiedzmy, że na razie nie, ale ten gość postanowi się zemścić np. na politykach, którzy doprowadzili do takiej sytuacji albo na reszcie społeczeństwa, i sam stanie się napastnikiem. Co mu zależy, rodzina w grobach, nie ma co z sobą zrobić, to przynajmniej się zemści. Fajnie, co?
      6.
      Cytat: “dlaczego ja mam umierać za obronę szkoły twoich dzieci, czci twojej żony i twojego domu?”.
      Z góry dziękuję za dobre chęci, ale nie potrzebuję tego.
      Nie wiem czy sobie poradzę sam, z rodziną, z przyjaciółmi, ale aż tak bardzo mi nie zależy.
      Jeśli musiałbym być obywatelem obcego państwa, to trudno. Ale jeśli byłoby lepiej zorganizowane, to problem byłby mniejszy.
      Popatrz ilu ludzi emigruje z Polski od wieków. Ci sprzed kilku pokoleń nawet nie wiedzą, że są gdzieś “obcymi”. I co: gdzie ich patriotyzm się podział? Zapewne tam, gdzie nasz byłby za dwa pokolenia życia w innym kraju (jak na emigracji).
      7.
      Cytat: “nie mam szacunku dla słabych z wyboru, a ty wybierasz słabość…”.
      Czy aby na pewno? A jeśli ja wybiorę życie, a ty pewną śmierć, to kto okaże się tym “słabym”?
      8.
      Na koniec pozwolę sobie podać adres do materiału przytoczonego przed kilku dniami przez Bior – warto przeczytać:
      http://gajowego1.rssing.com/browser.php?indx=7303236&item=908
      Jak widać wojna to fajna przygoda, póki się nie ziści.

      Odpowiedz
    • 12 grudnia 2019 o 00:26
      Permalink

      Zgadzam się z tobą. Wiele razy już tu protestowałem wobec postulatów powszechnego uzbrojenia, ale Sz. Krakauer jest odporny w tym wypadku na argumenty. Najciekawsze jest to, że prawa dostępu do broni domagają się często ludzie, prawdziwe ofiary losu, co to na strzelnicach nawet sobie nie radzą, a co dopiero w sytuacji zagrożenia. Ostatni nieszczęśliwy wypadek z użyciem broni palnej przez policjanta w Koninie, powinien niektórym rozjaśnić pod czupryną, że mieć broń to nie wszystko, gdy nawet zawodowcy, mają z nią problem, a co dopiero amatorzy o umiejętnościach pożal się boże. Naprzyjmują do Policji byłych katechetów i osoby nieradzące sobie ze stresem, a potem szok, że doszło do tragedii.
      https://wolnemedia.net/stonoga-ujawnil-dane-policjanta-z-konina/

      Teraz to strach po ulicy chodzić, bo można przy okazji kulkę dostać od policjanta, bo strzeli nie tam gdzie trzeba, albo ze stresu zapomni o warunkach użycia tej broni i zabije niegroźnego złodzieja. To już chyba bezpieczniej było w PRL-u bo milicjanci broń nosili w zamkniętych kaburach i w sytuacji zagrożenia musieli bardziej polegać na umiejętnościach samoobrony niż na użyciu broni, bo zanim by ją wyciągnęli i przeładowali to już by zginęli od sprzedanej pod żebro kosy, więc w zasadzie broni chyba nie używali w takim stopniu jak obecna policja w III RP.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.