Soft Power

Co może zrobić wywiad mocarstwa pomawianego o dokonanie zamachu na polski samolot rządowy

 Wszelkie dywagacje są dopuszczalne, nawet domorosłych dendrologów. Siedząc bezpiecznie w pomieszczeniach komisji sejmowych, w bogatej Warszawie, korzystając z dobrodziejstwa klimatyzacji można pleść dowolne brednie, opowiadać niestworzone historie i stawiać dowolne pytania. Dodatkowo, przy odrobinie złej woli, a może zbytniej pewności siebie można stawiać hipotezy, będące w istocie oskarżeniami. Wszystko jest akceptowane w tonacji prawa do wolności wypowiedzi lub wolnego żartu, jeżeli nie narusza kwestii związanych z interesem państwowym. Chodzi o wyjątkowo delikatną kwestię związaną z odczytywaniem sygnałów generowanych w naszej przestrzeni politycznej przez ośrodki zewnętrzne. Mało, kto i prawdopodobnie wcale nie zastanawia się nad tym, w jaki sposób odbierają nas eksperci i politycy za granicą, a konkretnie jak odbierają dyskusje toczoną przez naszych ekspertów i polityków.

Flagowym przykładem tego typu dyskusji politycznej o znaczeniu strategicznym, bezpośrednio dotykającej interesu państwowego jest kwestia wyjaśnienia przyczyn katastrofy na podsmoleńskim lotnisku, która wydarzyła się 10 kwietnia 2010 roku. Nie miejmy złudzeń, ci, którzy interesują się sprawami polskimi bacznie i czujnie śledzą przebieg toczącej się w naszym kraju przebieg debaty, a w zasadzie “krucjaty o prawdę”. Polska jest dużym krajem, który z racji swojego potencjału interesuje zarówno “przyjaciół” jak i potencjalnych “wrogów”. Dlatego niezwykle ciekawe jest, w jaki sposób śledzą nasze spory wywiady i ośrodki kształtowania opinii państw obcych, zwłaszcza tych, z którymi sąsiadujemy. Kluczowym państwem, biernie włączonym w cały proces wydarzeń jest Federacja Rosyjska, nie można mieć złudzeń, że Rosjan nie interesuje Polska, zwłaszcza w tak banalnie łatwym do sterowania przypadku jak wszystko to, co się wiąże z dyskursem “posmoleńskim”.

Nasz główny problem polega na tym, że w swoich rozważaniach o Rosji zapominamy, że jest to termonuklearne supermocarstwo o ambicjach globalnych, mające zapewnione źródło finansowania dla realizowania dowolnej polityki zagranicznej, jaką tylko władcy tego państwa sobie wymyślą. W praktyce oznacza to, że w ważeniu potencjałów my mamy 1 a Rosjanie 100. Niestety nie uwzględniamy tego w zupełności lekceważąc siłę oddziaływania tego państwa, w tym oddziaływania za pomocą narzędzi soft power, jak również brudnej gry, którą może prowadzić gdyby zechciało.

Stale i nieustannie prowokujemy Federację Rosyjską licznymi oskarżeniami, posuniętymi nawet o bezpośrednie sprawstwo zamachu na polski samolot rządowy! Nie ma znaczenia, że czyni to grupa posłów opozycji! W języku polityki międzynarodowej oznacza to ostrzeżenie, które rejestrują odpowiednie czynniki analityczne w służbach specjalnych imperium. Imperia mają to do siebie, że na każde ostrzeżenie traktowane, jako zagrożenie dla własnego prestiżu przygotowują adekwatną odpowiedź, albo kilka scenariuszy odpowiedzi – jeżeli są to wystarczająco silne i doświadczone imperia – a takim zdecydowanie jest Rosja.

Co to dla nas oznacza? Co najmniej tyle, że Rosjanie mają dokładnie rozpracowany każdy nasz krok i ruch w wielu wariantach rozpisanych za pomocą technik analitycznych i teorii gier, ale mają już odpowiedzi – interakcję, kontrakcję, przeciwdziałanie – na każde z przewidzianych naszych zachowań. Konkretyzując – doskonale wiedzą jak może się zachować obecna opozycja i czego będzie domagać się Polska po dojściu panów Kaczyńskiego i Macierewicza do władzy. Mają rozpracowany praktycznie każde możliwe pytanie i każdą możliwą odpowiedź zwłaszcza, że deklaracje naszych polityków opozycyjnych są banalnie czytelne i jednoznaczne.

Wyrażając zrozumienie dla bólu i cierpienia pana Kaczyńskiego po stracie brata, bratowej oraz wielu osób znajomych – można mu zarzucić, że w razie objęcia władzy w Polsce prawdopodobnie nie będzie obiektywny dla wyjaśnienia sprawy śmierci członków delegacji, głównie i tylko, dlatego ponieważ ma w tym osobisty interes, dając tego liczne dowody w swoich wielu wypowiedziach i wystąpieniach publicznych. Niedawna ostra reakcja w parlamencie podczas debaty emerytalnej, na prowokację “zadzwoń do brata” dowodzi, że pan Kaczyński może wyrażać skłonność do nerwowego i emocjonalnego reagowania na wszelkie próby deprecjonowania pamięci jego brata. Jeżeli to się dzieje w polskim parlamencie – to wystarczy że nazwiemy sprawcę po imieniu i ukarzemy odpowiednio zgodnie z regulaminem Sejmu. Jeżeli to dzieje się na polskiej ulicy, to także nie ma problemu – można procesowo domagać się zaprzestania szkalowania pamięci zmarłej osoby. Do tego pan Kaczyński ma pełne prawo, może pozywać przed sądem każdego, kto chociażby negatywnie oceni osobę jego tragicznie zmarłego brata – ujmując tym samym czci jego pamięci. Powstaje jednak problem, jeżeli atak nastąpiłby spoza granic Polski? Podobnie do pamiętnej “wojny kartoflanej”, pierwszego konfliktu polsko-niemieckiego od czasów II Wojny Światowej? Jak zachowa się odpowiadając na atak ze strony mediów lub polityków rosyjskich Jarosław Kaczyński, jako premier rządu Rzeczpospolitej? Czy zdoła utrzymać nerwy na wodzy? Czy też, pomimo całej inteligencji, którą wykazuje, jako jednostka nadprzeciętna i wybitna, całej erudycji, kultury, doświadczenia i umiejętności retorycznych – da się banalnie sprowokować jak w Sejmie? Przy okazji pociągając za sobą w przepaść cały kraj? Możemy być tego pewni, że Rosjanie mają doskonałe profile psychologiczne naszych polityków i wiedzą, czego można się spodziewać po panu Kaczyńskim – w reakcji na starannie podjętą grę. Być może pan Kaczyński zaskoczy wszystkich i o sprawie będzie milczał tłumiąc swój ból w sobie? Z pewnością on jak i inne rodziny ofiar, a także całe społeczeństwo – mają prawo znać prawdę, co do rzeczywistych przyczyn katastrofy, jednakże problemem jest czy jako społeczeństwo i państwo jesteśmy w stanie ponieść ewentualną cenę za tą wiedzę? Tego się dowiemy w najbliższych wyborach parlamentarnych.

Niestety problem polega na tym, że Rosjanie, a ściślej rosyjskie służby specjalne to wyjątkowo trudny przeciwnik, zdolny do prowadzenia działań na wielu płaszczyznach – wykorzystując przy tym całe spektrum metod oddziaływania. Oznacza to formowanie nastrojów publicznych od mikroskali poprzez umieszczanie komentarzy na Youtube pod filmami pana Pospieszalskiego i innych apologetów “martyrologii smoleńskiej”, poprzez inspirowane artykuły prasowe – osób kształtujących opinię publiczną a na brudnej grze kończąc. Co to jest chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć.

Podstawą działania wywiadu w takich sprawach jest oddalenie wszelkich podejrzeń od własnego kraju, prawda rzeczywista, czyli to, czego domagać się będzie strona polska – nie ma zupełnie żadnego znaczenia. Innymi słowy, jeżeli oskarżymy Rosjan o zamach, działając nawet w sposób dorozumiany, będą się oni bronić adekwatnymi metodami i środkami dostosowanymi do siły oddziaływania naszych argumentów. Wiadomo w przyrodzie, że najlepszą obroną jest atak, podobnie w grze wywiadów nic się bardziej nie liczy niż dezinformacja, przerzucenie “ciężaru dowodu” na przeciwnika, a nawet zupełna zamiana ról ofiary – sprawcy. Nasz problem polega na tym, że wszystko opieramy na domniemaniach, które mają to do siebie, że bardzo łatwo je obalić. W momencie, gdy do wyjaśnienia przyczyn katastrofy zostaną zaangażowane nasze służby specjalne, z naciskiem szefa nowego rządu – na skuteczność i wyniki – nie mamy gwarancji, że monitorujący ich prace lub antycypujący jej wyniki Rosjanie zagrają w to, co umieją prawdopodobnie najlepiej na świecie – czyli grę wywiadów, gdzie nie ma żartów.

Nie ma lepszego scenariusza w rozgrywce międzypaństwowej niż scenariusz va banque – fabularnie irracjonalny, technicznie wykonalny i obiektywnie nie weryfikowalny. Państwo podejmując grę, będąc oskarżane o de facto zabicie głowy innego państwa może takie oskarżenia bagatelizować albo, jeżeli jego interesy zostaną naruszone – odwrócić sytuację, w taki sposób żeby wykazać swoją własną krzywdę wywodzącą się z domniemanej zemsty oskarżającego. Dowody zawsze można sfabrykować zwłaszcza, że katastrofy lotnicze w Rosji są standardem, co więcej mogą się zdarzyć w miejscu gdzie nie ma absolutnie żadnej infrastruktury – uniemożliwiając jakiekolwiek działania bezpośrednie bez udziału strony rosyjskiej.

Potrzebny jest jedynie cel, motyw i szyta grubymi nićmi poszlakowa historyjka, którą można z oburzeniem, zdziwieniem i łzami w oczach sprzedać najpierw własnemu narodowi a potem światowej opinii publicznej. Tak się składa, że cel jest pod ręką, i to do tego doskonały, bo rangi państwowej, nieco zawadzający, mający własne ambicje – idealny do poświęcenia w imię wielkiej sprawy, przy czym, nikt go specjalnie żałował nie będzie – poza tym wiadomo, że car może być tylko jeden. Chyba nie trzeba uszczegóławiać, o kogo chodzi.

Motyw będzie bardzo łatwo sfabrykować, przecież po polskiej stronie nie brak osób uznawanych przez nasze rodzime media za “oszołomów” a nawet “talibów”, pomijając już taki drobny fakt, że nawet nasz minister spraw zagranicznych osobiście nie ukrywał faktu wzięcia udziału w wojnie przeciwko wojskom radzieckim w Afganistanie… Nie ma przeszkód, żeby ukryty agent wpływu – dysponujący środkami oraz starannie opracowaną przez służby specjalne ścieżką ułatwień – na ich terenie – nie znalazł kilku gorących głów, którym w wielkim sekrecie przekaże tajemnice i zachęci ich do popełnienia aktu terroru państwowego.

Po fakcie odprawia się mszę, współczuje rodzinom ofiar, a zarazem otwiera śledztwo – drobiazgowe, staranne dochodzenie – wszystko sterowane i naprowadzane na właściwe ślady przez służby specjalne. Z czasem na światło dzienne zaczynają wychodzić fakty, wskazujące na udział w akcie terrorystycznym osób narodowości polskiej, działających na zlecenie polskich ośrodków politycznych – izolowanych, jednakże fakt pozostanie faktem. Przecież można poświęcić nawet własnego agenta wpływu i co z tego, że wszystko wyzna Polakom? Liczą się światowe media i przekaz wygłoszony w nich przez oficjalne czynniki przygniecione tragedią – realnego zamachu, wskazującego poszlaki prowadzące do Polski. Nie ma znaczenia stopień ich wiarygodności, jak również możliwość sfabrykowania całej historii – od zainicjowania poczynając a na ułatwieniu sprawstwa kończąc. W momentach emocji ogólnonarodowej liczą się fakty medialne i umiejętne sterowanie emocjami tłumu, a nawet całego narodu.

W efekcie nasze państwo stanęłoby przed nową niewiadomą, w której wszelkie próby obrony własnego dobrego imienia w najlepszym wypadku byłyby tak nieudolne, jak obecnie próby przeprowadzenia obiektywnego śledztwa smoleńskiego. Ewentualnie weszlibyśmy w otwarty spór z Rosją przy pełnej lub częściowej dezaprobacie dla naszej polityki ze strony zachodnich sojuszników.

Wniosek jest banalny – z katastrofy pod Smoleńskiem podobnie jak ze zbrodni w Katyniu, mogą powstać dla nas tylko negatywy – nie mamy możliwości przełamać negatywnego stereotypu Polaków – przeciwników Rosjan, albowiem po takiej zbrodni każdy rozumie, że nie jesteśmy w stanie tego systemu państwowego darzyć sympatią. To się genetycznie nie godzi. Zastanawiające jest, dlaczego wszelkie relacje ze wschodnim sąsiadem praktycznie od zawsze układają się źle… Dlatego jak się jest słabym lepiej jest milczeć.

One Comment

  1. это возможно. подтверждает принятие сценария. спасибо

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.