Co może zrobić każdy z nas w tym trudnym czasie epidemii? (cz.3 Aspekty psychologiczne)

fot. red.

Aspekty psychologiczne

Ludzie są gotowi do zachowania dyscypliny, a ściślej – samodyscypliny, jeżeli znają plan, co więcej ten plan ma cel, środki i kary oraz najważniejszą rzecz – wyznacza koniec stanu zachowania dyscypliny, którą narzuca. Za planem musi stać autorytet, w warunkach epidemii, poparty siłą i możliwością zapewnienia bezpieczeństwa. Ponieważ tutaj o bezpieczeństwo chodzi. Jedynym sposobem do przynajmniej próby zabezpieczenia całej populacji, jest sprawienie wrażenia, że sytuacja jest pod kontrolą.

W warunkach zagrożenia ludzie idą w autorefleksję, która może przekierować nasze myślenie na lęki i depresję. Z zasady szukamy bezpieczeństwa i martwimy się o najbliższych, a tutaj nie ma bezpieczeństwa, jest niepewność i nie wiadomo w jaki sposób sytuacja się rozwinie. Dostępne są różne statystyki, pokazujące różne wartości zarażeń na różnych próbach populacji. Szczególnie ciekawe są te, które pochodzą z pokładów luksusowych statków, gdzie doszło do zarażeń w warunkach ograniczenia ludzi w zamkniętej i wydzielonej przestrzeni. UWAGA – nie można jednak się tutaj kierować po prostu żadnymi cyferkami, bo żeby wyciągać wnioski, to trzeba rozumieć wielkie liczby i prawa jakimi one się poddają.

Przenosząc to wszystko na relacje domowe i na relacje w ramach interakcji z innymi ludźmi, podstawą jest – unikać paniki – stopniowo dostosujemy się do nowej sytuacji. Osoby mniej odporne psychicznie będą stanowiły istotne obciążenie dla otoczenia i najbliższych. Niestety w naszym kraju coś takiego jak pomoc psychologiczna to generalnie fikcja w publicznej służbie zdrowia (z wyjątkiem szlachetnych wyjątków), a depresja może przytrafić się każdemu. Nie powielajmy więc plotek, nie naciskajmy psychicznie na innych ludzi, ponieważ każdy się boi i nie ma potrzeby rozładowywania swoich emocji na innych ludziach, zwłaszcza w sytuacjach konfliktowych.

Problemem jest przebywanie na ograniczonej przestrzeni ciągle. Warunki mieszkaniowe większości społeczeństwa nadal są trudne lub złe. Trzeba jednak zrozumieć, że izolacja jest najlepszą metodą unikania zarażenia. Ludzie starsi i chorzy na poważne choroby, w ogóle powinni unikać wychodzenia z domów.

Ekstremalnym kłopotem są alkoholicy i palacze, ponieważ ich potrzeby są wyznaczane przez nałogi. Alkoholika nie da się kontrolować, jeżeli nie dostanie chociaż minimalnie potrzebnej mu dawki alkoholu. Jeżeli chce się mieć spokój w domu, należy również i te potrzeby zabezpieczyć, ponieważ na leczenie w obecnym stanie systemu raczej – na tym kierunku – nie ma co liczyć.

Człowiek potrzebuje socjalizacji – kontaktu z innym człowiekiem, życie w odosobnieniu wiąże się ze zwiększeniem ryzyka wpadnięcia w depresję, a na pewno może oznaczać istotny dyskomfort psychiczny, w tym stres. Dlatego ważne jest, żeby utrzymywać kontakt z najbliższymi i ze znajomymi, do czego siłą rzeczy trzeba wykorzystywać narzędzia do zdalnej komunikacji. W warunkach izolacji, jakikolwiek kontakt jest pozytywny, tylko trzeba pamiętać, żeby nie przelewać swoich smutków na innych.

Pozytywnym przykładem zmian wywołanych przez tę epidemię, jest przyśpieszona cyfryzacja instytucji i społeczeństwa. Nagle się okazuje, że bardzo dużą ilość rzeczy można zrealizować zdalnie, przez Internet – bez wychodzenia z domu. E-learning właśnie rozwija się najdynamiczniej, ze wszystkich branż internetowych. To jest bardzo dobra wiadomość, ponieważ pokazuje – jak można redukować koszty bezpośrednie i oszczędzać czas związany z przemieszczaniem się w celach edukacyjnych, które można realizować zdalnie. Oczywiście jest to trudne, jak ma się trójkę dzieci i jeden komputer, a wszystkie muszą odrobić zadania, jednak ta sytuacja, wymaga stopniowego dostosowania się do nowych warunków.

Musimy mieć świadomość, że kontekst psychologiczny zagadnienia jest ekstremalnie złożony i nie ma tutaj dwóch takich samych przypadków, bo każdy to przeżywa inaczej. Na pewno zaś, trzeba robić wszystko, żeby normalnie funkcjonować, nawet pracując w domu z trójką dzieci obok, sąsiadem, który wierci i odgłosami z kuchni, gdzie trwa wyczarowywanie posiłków.

Zapraszamy w najbliższych dniach na 4-cią część felietonu, będącą jego podsumowaniem.

30 myśli na temat “Co może zrobić każdy z nas w tym trudnym czasie epidemii? (cz.3 Aspekty psychologiczne)

  • 28 marca 2020 o 05:07
    Permalink

    Nałogowcy są takim samym kłopotem jak człowiek bez nałogów. Bo przecież równie dobrze można narzekać, że ludzie jedzą. Tutaj termin do spożycia jest krótki.

    Powiem więcej, wódki można zgromadzić na rok, gorzej z zapasami żywności, więc tutaj się nie zgadzam.

    Fajnie, że Pan Krakauer zajął się tematem psychicznym, choć żałuję że tak skromnie. Przez ostatnie dni zastanawiam się jak wy wytrzymujecie w blokowiskach. Sam posiadam kilka ha pola zagospodarowanego stajnią, końmi, osiołkami, psami, kotami, a teraz jeszcze właśnie zrobiłem kurnik. Mam do kogo i do czego wyjść wraz z żoną. Tu deskę przybiję, tam buduję westernowy okrąglak, a tam napoje zwierzynę czy naprawię ogrodzenie wspólnie z pracownikiem. Teraz planuję jak i gdzie zakopać żywność długoterminową. Wieczorami wiedza z internetu, czasem książka, czasem spełnianie poezją czy tworzenie innych dzieł. Ciągle jednak wiem, mając w pamięci blokowisko sprzed 30 lat, że znalezienie sobie zajęcia na 45m2 graniczy z cudem. Naprawdę bardzo wam współczuję choć widzę bardzo dużo korzyści z tej epidemii. Z pewnością człowiek zbliża się do siebie. Śpiewający artysta (przecież cholernie znany) online dla 200 widzów nie dla jakiegoś PR, reklamy czy budowania widzów w teatrze, to zupełna nowość. To swego rodzaju zbliżenie z ludźmi (choć to tylko internet, ale to mało istotne) o którym powstają właśnie mądre opracowania naukowe. Nagle się okazuje, że nie tylko jak Pan Krakauer wspomniał można uczyć się zdalnie oszczedzając wiele, ale i korzystać z obcowania z widzami, z tymi często zakompleksionymi. Dawniej, kiedy celebryta był dostępny na FB czy YT, tłumy uniemożliwiały kontakt. Jednak teraz wysyp artystów i ludzi nauki jest tak duży, że zrobiło się naprawdę swojsko.
    Właśnie powstają teraz niesamowite rzeczy, mamy alfabet składający się z 32 liter i w końcu zaczynamy się nim świetnie bawić.

    Teraz jesteśmy uzbrojeni w czas, ja zachęcam abyśmy z niego korzystali. Gospodarka upadnie czy to zrobimy czy nie, więc…

    …co nam szkodzi?

    ps. zobaczycie, moi drodzy, zatęsknimy jeszcze za tym ciekawym okresem.

    Odpowiedz
  • 28 marca 2020 o 07:11
    Permalink

    Co możemy zrobić w czasie epidemii?

    Trwać.

    Odpowiedz
  • 28 marca 2020 o 08:28
    Permalink

    Tak jak ostatnio, odniosę się do dwóch kwestii z początku artykułu, bo są wręcz ponadczasowe, chociaż może nie całkiem po myśli Autora.
    1.
    Cytat: “Ludzie są gotowi do zachowania dyscypliny, a ściślej – samodyscypliny, jeżeli znają plan, co więcej ten plan ma cel, środki i kary oraz… koniec”.
    Owszem, ludzie znają plan i zachowują się odpowiednio do przedstawianego im zagrożenia. Ze zrozumieniem przyjmują narzucane im ograniczenia, gdyż w nie uwierzyli. To wspaniała sytuacja na przeprowadzenie (wymuszonych) zmian, które nadejdą. Jak zmienią się zasady regulujące światowy ład i porządek ekonomiczny, przyjmiemy je ze spokojem, bo wokół czyha ten bezwzględny wirus, szczególnie na tych co nie chcą się podporządkować ograniczeniom wprowadzonym z myślą o ludziach i w trosce o ich dobro, zdrowie i życie.
    2.
    Cytat: “Za planem musi stać autorytet… poparty siłą i możliwością zapewnienia bezpieczeństwa”.
    Tak jest i być powinno. Nie może być chaosu i prowizorki. Zmiany nie zawsze okazują się miłe, ale są potrzebne dla utrzymania porządku, ale też władzy w ciężkim okresie przejściowym. Jeśli obudzimy się wkrótce w nowym rozdaniu, to reakcje mogłyby być nieprzewidywalne, a tak wszystko będzie pod kontrolą. Wirus sobie pójdzie, a nawet okaże się, że wybory mogą się odbyć w ogłoszonym wcześniej terminie.

    Odpowiedz
  • 28 marca 2020 o 10:01
    Permalink

    Owszem problemy psychiczne na pewno są i będą, zwłaszcza u tych, którzy prowadzili rozrywkowe i często nieodpowiedzialne życie. Niektórzy mają szansę zapić się na śmierć w tej kwarantannie. Ale ja widzę też pozytywy.
    A kłopoty z psychiką to mają i będą mieli fanatycy religijni, bo ich świat się wali, zaś okupanci mogą przez to stracić wiernych, gdy zaufanie do boga spadnie, a nie da się już ludziom wmówić prosto, że to kara za grzechy.
    Kłopoty z psychiką ma chyba Antoni mmmmmmm? Wyguglajcie na onecie:
    Antoni mmmmmm chce kościołów pełnych ludzi w czasie pandemii? “Raz jeszcze apeluję do pana ministra”
    “Zakaz gromadzenia się na mszy św. więcej niż pięć osób jest po prostu nieroztropny. Uderza nie tylko w naszą tradycję, ale także w naszą odporność w tych najtrudniejszych czasach – stwierdził w czasie pandemii koronawirusa Antoni mmmmmmm w TV Tttttttt.”

    Oto dowiadujemy się, że odporność na koronawirusa można zdobyć na mszy w Kościele. Pogratulować Polakom wyborów polityków, którzy chcą ich narazić na potencjalną śmierć. Ten pan powinien być już skończony, jako obywatel i jako polityk, a tu proszę TV Trwam udziela mu głosu i akceptuje brednie, które wypowiada. Polacy co z wami jest nie tak, że tego zagrożenia nie dostrzeganie w tych okupacyjnych strukturach i ludziach je wspomagających?

    Sz. Krakauer pisze o socjalizacji, więc jest tu też szansa na odbudowanie więzi rodzinnych, powrót do prasłowiańskich korzeni, naszej prawdziwej kultury. A przypomnę ze starożytnych kronik jak to było ongiś, zanim nam tu siłą zaprowadzono okupacyjną religię i feudalizm.

    Kronikarz biskupa Ottona Mistelbacha w „Żywocie św. Ottona” pisał u schyłku XI w., o oświadczeniu Szczecinian temuż biskupowi, w odpowiedzi na napastliwe propozycje zmiany wiary na chrześcijaństwo. Cyt.: „Pośród chrześcijan pełno jest złodziei i rabusiów, oraz tych, których (za ich przestępstwa) pozbawiono stóp i oczu; znajdują się tam wszelkie typy przestępstw oraz kar, a jeden chrześcijanin przeklina drugiego. Niech taka religia będzie daleko od nas!”. Źródło: C.H. Robinson, D.D., The life of Otto, Apostle of Pomerania 1060-1139, New York 1920, s. 69.

    W Kronice Helmolda z XII wieku jest taki opis jednego z plemion słowiańskich: „Chociaż nienawiść imienia Chrystusowego i ognisko zabobonów większe było u Ranów niż u wszystkich [innych] Słowian, odznaczali się jednak wielu wrodzonymi zaletami. Cechowała ich w wysokim stopniu gościnność, okazują też należny szacunek rodzicom. Nie spotka się również u nich nigdy ani ubogich, ani żebraków; skoro bowiem ktoś u nich staje się niedołężny wskutek choroby lub starości, porucza się go spadkobiercy, który winien go otaczać najtroskliwszą opieką. Albowiem gościnność i troska o rodziców uchodzą u Słowian za pierwsze cnoty. Poza tym ziemia Rugian obfituje w owoce, ryby i dziczyznę. Stolica owego kraju zowie się Arkona”. Źródło: J. Matuszewski (tłum) – Helmolda Kronika Słowian, PWN, Warszawa 1974, s. 410-411; L. Leciejewicz – Słowianie zachodni. Z dziejów tworzenia się średniowiecznej Europy, Wyd. Ossolineum 1989, s. 220.

    Biografowie Ottona byli także zadziwieni gościnnością i kulturą Słowian nadbałtyckich. Przykładowo Herbord, zapewne przesadnie, ale jednak, że: „takie jest zaś wśród nich zaufanie i wspólnota, że całkiem nie znajdziesz złodziei i oszustów. Skrzyń lub schowków zamkniętych nie posiadają, bo ani zamku ani klucza u nich nie widzieliśmy (…) Odzież swoją, pieniądze i wszystkie kosztowności swoje chowają w beczkach i stągwiach całkiem prosto przykrytych (…) Stół zawsze jest tam pełen wszystkiego, co potrzebne do picia i jedzenia, a po zabraniu jednego zastawia się co innego (…) Nakrycia przykrywa się czystą chustą w oczekiwaniu na biesiadnika. O jakiejkolwiek porze chcą się posilić, obojętnie, goście czy domownicy, znajdują wszystko przygotowane na stole”. Źródło: L. Leciejewicz, Słowianie zachodni. Z dziejów tworzenia się średniowiecznej Europy, Wyd. Ossolineum 1989, s. 221.

    Jak widać po tych starożytnych zapisach, mamy do czego wracać i co odbudowywać. Należy tylko z naszego życia pozbyć się fałszywych bogów mamony i czarnej zarazy oraz zachodniej kultury głupoty, a da się na nowo stworzyć przyjazne i odpowiedzialne społeczeństwo.

    Obecnie więc trzeba szczególną uwagę poświęcić swoim starszym rodzicom i dziadkom, aby ochronić ich przed ryzykiem zakażenia koronawirusem i narażeniem na możliwą śmierć, a najlepiej to zrobić chroniąc siebie i ich.

    Oczywiście w środowisku wiejskim ludzie mają nieco lepiej, ale w miastach też da się to przyzwoicie zorganizować.

    Wielu zwolnionych pracowników wreszcie odpocznie także od kapitalistycznego wyzysku, niech tylko państwo zabezpieczy im byt.

    Praca zdalna zaczyna być zaletą, bo można w bardziej komfortowych domowych warunkach (oczywiście o ile ktoś je ma) coś robić, gdy nikt nie przeszkadza. I co ciekawe w urzędach państwowych mogli ograniczyć nikomu niepotrzebną robotę na wczoraj, np. jakieś tam pierdoły dla dyrektora, kierownika, naczelnika itd., a pracownicy w domu mogą zająć się merytoryczną robotą spokojnie, bo nikt im nie przeszkadza. Można, można.

    Odpowiedz
    • 28 marca 2020 o 10:49
      Permalink

      Kiedyś panie Miecławie próbowałem znaleźć nie tyle przyczynę co praprzyczynę naszej biedy i głupoty, a co za tym idzie braku umiejętności rządzenia, utrwalania w sobie poczucia wartości i przede wszystkim stałości.
      Ja nie wierzę w przypadek, że nasz głupota jest efektem motyla, nie jest tym na pewno chęć pożądania. To może być sterowane najwyżej innymi czynnikami i być tylko efektem. Nawet gdybyśmy myśleli, że tu wystarczy wymasować nasze ego, połechtać nas, pochwalić i oddamy dorobek także mnie nie satysfakcjonował choć to poniekąd prawa.
      Doszedłem do wniosku, że praprzyczyną jest gościnność. Naiwność jest tylko jej sługą.

      A potem już poleci:

      1. “Jacy wy, Polacy jesteście cudowni”
      2. “Na pewno chcecie być bardziej wolni”
      3. “My wam pomożemy”
      3. “Po co wam te zakłady przemysłowe(?)”
      4. “Przyjedzie do was Bush”
      5. “Musimy mieć u was bazy, żeby was chronić”

      Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • 28 marca 2020 o 14:19
        Permalink

        Poniekąd prawda, że ta gościnność mogła nas zgubić. Bo przyjmowaliśmy obcych jak swoich, geny zostały wymieszane, kultura zniszczona, a potem nam narzucili obcą religię i dalej już poleciało niszczenie słowiańskiego świata. Popełnili krwawi ewangelizatorzy tylko jeden podstawowy błąd, że zadowolili się poddanymi niewolnikami słowiańskimi czyniąc z nich chłopów pańszczyźnianych i trzymając w analfabetyzmie, dzięki czemu mógł przetrwać przynajmniej język polski na poziomie komunikacji, do którego po wiekach sama szlachta – będąca namiestnikami feudalnymi okupanta – wróciła i walczyła o jego urzędowe przywrócenie. Pisałem już o tym więc na pewno pan czytał.
        Tylko dlatego mówimy jeszcze po polsku, że nie uczono poddanych łaciny. Na szczęście. No i mamy trochę źródeł historycznych na których możemy oprzeć główne idee nowego słowiańskiego stylu życia w zgodzie z przyrodą. Im wcześniej Polacy zrozumieją zło tkwiące w obcej zachodniej kulturze i religii, tym lepiej dla przyszłości Polski i Polaków.
        Pozdrawiam

        Odpowiedz
        • 28 marca 2020 o 16:16
          Permalink

          Zdecyduj: jeszcze jesteśmy – czy już nas nie ma? W twoich postach przebija (wyeksponowana) straszna nienawiść do tego co drogie i bliskie sercu Polaka i Słowianina. Miecławie, nie ma takiej opcji zjeść ciastko i mieć ciastko. 🙂
          Podcinasz podstawy Cywilizacji Łacińskiej, bez której NAS ‘nie ma i być nie może”.
          Różnej maści szeroko rozumiana lewica, ludzie bez ojczyzny, jak i bezbożni hierarchowie neobolszewiccy w KK , wyczuli że to już ten moment gdzie można otwartym tekstem atakować
          podstawy naszej Cywilizacji (Białego Człowieka). Teraz albo nigdy… mam nadzieję że przewrócą
          się snute chore plany , w chorych głowach -“kolektywizacji świata” (skrót), dlatego że wedle serbskiego powiedzenia: na Niebie Pan Bóg, a na Ziemi Rossija!
          Czuwają!!
          Amin
          🙂

          Jest niezwykła modlitwa, Psalm 90 (91 – w polskiej wersji Biblii – A.L.) – „Kto przebywa w pieczy Najwyższego” (ros. – «Живый в помощи Вышняго»). Modlitwa ta ma Potężną Moc, gdy człowiekowi grozi śmiertelne niebezpieczeństwo i jeśli przeczyta on tę modlitwę, to Pan Bóg go uratuje od każdego nieszczęścia…………………..http://prawoslawnikatolicy.pl/psalm-90-91-ratuje-smiercia-uzdrawia/

          Odpowiedz
          • 28 marca 2020 o 20:54
            Permalink

            @krzyk58.
            A ty znowu odleciałeś, zbyt dużo kadzidła chyba wchłonąłeś? Już ci kiedyś pisałem, że nie ma nic takiego jak cywilizacja łacińska. To złudna manipulacja okupanta religijnego i zachodniego imperializmu, którym zawdzięczamy upadek słowiańskiej kultury sprzed ponad tysiąca lat oraz niszczenie odrodzenia się tej kultury, które cyklicznie następowało od czasu powstania Miecława, aż po walkę o język polski w wiekach średnich, następnie polskie prawo, które po raz pierwszy zaczęło być wykładane dopiero w Akademii Zamojskiej (wykłady były jednak prowadzone po grecku i łacinie), aż po utrzymanie języka polskiego i polskiej kultury w czasach zaborów.
            “Trzeba tu podkreślić, że właśnie w Akademii Zamojskiej po raz pierwszy przedmiotem wykładów stało się prawo polskie”. Źródło: K. Bukowska, Tomasz Drezner. Polski romanista XVII wieku i jego znaczenie dla nauki prawa w Polsce, Wyd. Prawnicze, Warszawa 1960, s. 55-59.
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Akademia_Zamojska

            Taka wielka próba odtworzenia kultury słowiańskiej miała miejsce w okresie PRL-u zanikająca jednak już w II połowie lat 70 pod wpływem imperializmu zachodniego i działań kościoła.

            Pamiętam z wczesnego dzieciństwa pod koniec lat 60-tych i gdzieś tak do 1975 roku w mojej miejscowości świętowano słowiańskie święta związane z porami roku. Kiedy to się zaczęło po wojnie, nie wiem, ale przed wojną tego nie było bo Kościół i “jaśnie państwo” nie pozwalało.
            A więc topiliśmy razem z dorosłymi marzannę na wiosnę, puszczaliśmy wianki w czerwcu na pobliskiej rzece, skakaliśmy przez ogień wieczorem a potem się bawiliśmy na tzw. majówce. Dorośli pili i tańczyli, my urządzaliśmy różne zabawy do północy pod okiem nauczyciela. I naraz wszystko się skończyło, bo za Gierka Kościół zaczął odzyskiwać wpływy w połowie lat 70-tych, ksiądz z ambony darł się, że to pogaństwo, więc ci bardziej wierzący się wystraszyli i zaprzestano odnawiania tych obrzędów, które w sumie były tylko wspólnotową zabawą a nie wielbieniem jakichś tam dawnych bóstw, o których jeszcze wtedy jako dzieci nie mieliśmy żadnego pojęcia.
            W to miejsce weszło umartwianie się w Kościele na organizowanych okolicznościowych mszach, których z kolegami unikaliśmy na wszelkie sposoby. Potem w II połowie lat 70-tych zaczęła się magia wędrującego obrazu, a miejscowi wierzący powariowali na jego punkcie. Potem wiadomo, w 1989 roku tak jak kazał pleban poparli styropian i obecnie mają szansę w trybie przyspieszonym zejścia z tego świata w wyniku epidemii.

            @Adam ma rację, to natura zapewne się mści za liberalizm i kapitalizm niszczący ludzką egzystencję i planetę.

            Żadne zaklinanie rzeczywistości tu nie pomoże. To co nazywają cywilizacją łacińską to była niszcząca siła imperialnego kościoła połączonego interesami z monarchiami zachodnimi, szczególnie ze świętym Cesarstwem Rzymskim Narodu Niemieckiego, zagrażającego naszej egzystencji. Już choćby z tego powodu, czyli stojącego za tym imperializmu niemieckiego i roli w nim Kościoła jako niemieckiej V kolumny, taką cywilizację i kulturę należy odrzucić. To już wolę “dziki wschód” jak mawiają, bo tam musi być jakaś prawdziwa cywilizacja.
            Obejrzyj sobie wreszcie ten hit.:-)
            https://vod.pl/klasyka-polskiego-kina/seksmisja/qwesjsv

            A z tym psalmem wybierz się do Włoch, może ci chorzy uwierzą? No i będziesz miał szansę udowodnić jego skuteczność magiku o siedmiu boleści.:-)

          • 28 marca 2020 o 21:40
            Permalink

            @Miecław. “Adam ma rację, to natura zapewne się mści za liberalizm i kapitalizm niszczący ludzką egzystencję i planetę.”
            Hej wy tam na lewicy, macie już nową (świecką) świętą, niejaką Gretę T. Ta panienka też ładnie dmie w “te trąby”… ku uciesze (lewicowej) gawiedzi. 😁

          • 28 marca 2020 o 22:13
            Permalink

            ” To już wolę “dziki wschód” jak mawiają, bo tam musi być jakaś prawdziwa cywilizacja.”
            I TU nie mylisz się, ale na Boga, dlaczego dziki? Nawet ujęty w ” …” 🙂 gdyby Zachód (dziki) to byłoby proste i logiczne nawiązanie… jedno zdanie z większej całości dedykuję też niejakiemu “Erniemu”
            (nicka piszę “z głowy”, być może nieco przeinaczyłem zawołanie). Otóż…. TO jest ten
            szeroko rozumiany Wschód. Cytat: Święci Ojcowie przenośnie mówili “Światło zaświeciło
            ze Wschodu”. Wschód symbolicznie oznaczał Raj.Eden, kraj wiecznego Boskiego Światła.

          • 29 marca 2020 o 12:14
            Permalink

            @krzyk58.

            Po pierwsze ty się odczep od tego wysterowanego dzieciaka imieniem Greta. Co ona jest winna że wszelkiej maści prawica na świecie otumaniona religijnie, jak m.in. prezydent Brazylii tak niedawno opiewany przez ciebie, w pogoni za zyskiem i zawłaszczaniem planety dla siebie, straciła wszelkie zahamowania i normy ludzkiego postępowania. W ten sposób cała ta światowa prawica związana z kapitalizmem i liberalizmem, tak jak katolicy w Polsce, dokonuje systematycznego samozniszczenia.

            Greta to tylko krzyk rozpaczy dziecka jeszcze nie do końca świadomego, jakie debile rządzą światem i krajami. Jak dalej niszczenie planety będzie postępowało w tym tempie, a wszystko w imieniu boga, który podobno dał ludziom prawo panowania na ziemi, tak sobie to psychopaci wyimaginowali, że to co się dzieje, to może być właśnie początek naszego końca i cofnięcie nas do życia bardzie zgodnego z naturą. Widzi mi się, że ta epidemia musi być lewicową karą boską, jak nic. 🙂

            Słowianie, ludzie wschodu żyli kiedyś zgodnie z naturą i nieźle na tym wychodzili, bo wszelkie zarazy zbierały żniwo w brudnej i zapuszczonej intelektualnie przez katolicyzm Europie. Poczytaj średniowieczne kroniki, dlaczego u nas nie było tylu ofiar dżumy, czy czegoś tam?
            Bo my jeszcze w średniowieczu zachowaliśmy zwyczaje naszych przodków Prasłowian do czystości, czyli bania i smaganie brzozowym witkami, nasze Zadrugi i Opola były nasycone lasami, praktycznie wioski były w lesie, o czym wspominają źródła arabskie do dziejów słowiańszczyzny. Przyroda i uświęcona kultura dawała nam ochronę przed zarazą, która zawitała na ziemie polskie wraz z katolicyzmem, który się myć zabraniał. Przecież miasta Europy zachodniej były kiedyś wielkim rynsztokiem gówna i w takim rynsztoku ci ludzie żyli, co się Słowianom nie mieściło w głowach, ale oczywiście wraz z katolicyzmem nasze miasta zaczęły się też przekształcać w taki rynsztok, także intelektualny. Poczytaj sobie prawdziwe źródła, a dowiesz się prawdy, obecnie przemilczanej.

            Po drugie – z dawien dawna wschód był kojarzony z rajem piszesz, ale to było wtedy gdy słońce było bogiem. A dziki wcale nie musi oznaczać braki cywilizacji, wręcz przeciwnie.
            https://demotywatory.pl/4986180/–nikdo-nen%C3%AD-doma
            https://demotywatory.pl/4981073/Wstyd
            https://demotywatory.pl/4964708/W-rozwoju-naszej-cywilizacji-brakuje-rozwoju-moralnosci
            https://demotywatory.pl/szukaj/page/20?q=cywilizacja&where=wszystkie&when=inf&size=max

            Oto piękne świadectwo polskości:
            https://demotywatory.pl/4959496/Czym-jest-polskosc

  • 28 marca 2020 o 10:24
    Permalink

    ZACZĄĆ UZYWAĆ MÓZGU !!!

    100% społeczeństwa w vvvvv,, posiadło ” umiejętność czytania i pisania ,
    98% nie wie zupełnie w jakim celu.

    Odpowiedz
  • 28 marca 2020 o 10:27
    Permalink

    Aspekt psychologiczny jest ultra ważny i dotyczy każdego. Zarówno rodziców, dzieci, wszystkich. Alkohol i papierosy na pewno nie pomagają w przetrwaniu epidemii w izolacji w domu.

    Odpowiedz
  • 28 marca 2020 o 11:23
    Permalink

    Podstawą wszystkiego jest spokój, rozsądek, oszczędność i podporządkowanie się… wówczas przetrwamy.

    Odpowiedz
  • 28 marca 2020 o 12:30
    Permalink

    To ze słabi psychicznie się wyeliminują to nie problem , gorzej że pijusy i palacze w rodzinach zużywają zasoby na żywność.

    Odpowiedz
      • 28 marca 2020 o 21:17
        Permalink

        @krzyk58

        Nie dziw się, że nie wiedzą. Brak tej wiedzy po przodkach, jak sobie radzić w sposób naturalny jest jednym z elementów tego co nazywam zachodnią kulturą głupoty. Jest to właśnie dowód utraty wiedzy, na skutek zerwania więzi międzypokoleniowej w wyniku komercjalizacji form naszego życia w stylu zachodnim. Naturalne sposoby życia i zaspokojenia swoich egzystencjalnych potrzeb możemy spotkać jeszcze w mniejszych bardziej zamkniętych enklawach wiejskich, chociaż w Polsce to już rzadkość, która jeszcze w PRL-u była normą, więcej jest tego obecnie na Białorusi i Syberii.

        Obawiam się, że gdyby jednego dnia zdarzyła się jakaś katastrofa cywilizacyjna odcinająca nas od źródeł informacji typu internet i niszcząca biblioteki, to byśmy nie przetrwali. Katolicy z głodu by poumierali modląc się o mannę z nieba, która jest tylko pobożnym życzeniem owieczek nieświadomych zasad egzystencji i przetrwania. Reszta sterowana smartfonem byłaby bezradna zupełnie. Wtedy dopiero trzeba byłoby odnowić kolektywne myślenie, czyli zebrać szczątkową wiedzę od poszczególnych jednostek wynikającą z ich różnych doświadczeń i zawodów po to, aby zorganizować sobie na nowo przetrwanie w grupie społecznej. Indywidualiści bez wiedzy i doświadczenia nie mają szans na przetrwanie.

        Odpowiedz
        • 28 marca 2020 o 21:58
          Permalink

          Miecławie, “te wedy” utraciliśmy, raczej bezpowrotnie dla przynajmniej 90 % Polaków
          w Polsce Ludowej. Tak.Tak, tak. Pamiętasz jaki to był obciach przyznać się do własnych (przaśnych)
          korzeni… presja na zmianę świadomości, parcie na bycie postępowym i nowoczesnym,
          w tamtym szaleństwie była (perfidna) metoda aparatczyków, moderujących osobowości. To wtedy utraciliśmy bezpowrotnie kontakt ze zdrowymi odwiecznymi zasadami w imię “awansu” (społecznego)! Coś za coś… Kolejna odsłona niczym w cyklu powieści krakowskiego autora Gołubiewa – ” Szło Nowe”
          Czytał?
          🙂

          Odpowiedz
          • 29 marca 2020 o 15:07
            Permalink

            @krzyk58.

            To o czym piszesz, czyli:
            “Pamiętasz jaki to był obciach przyznać się do własnych (przaśnych)
            korzeni… presja na zmianę świadomości, parcie na bycie postępowym i nowoczesnym,
            w tamtym szaleństwie była (perfidna) metoda aparatczyków, moderujących osobowości. To wtedy utraciliśmy bezpowrotnie kontakt ze zdrowymi odwiecznymi zasadami w imię “awansu” (społecznego)!” – było poniekąd odreagowaniem zniewolonego ludu po tramie feudalizmu i nie miało nic wspólnego z utratą własnych korzeni. Ci analfabeci z II RP swoje korzenie pamiętali tylko do pokolenia dziadków, o pradziadkach już nikt nie wspominał, nawet o groby nie dbał. Pochodź po swoim cmentarzu i popatrz na tablice na grobach. Informacje o zmarłych z reguły pochodzą najwcześniej z początku XX wieku, często jest tylko rok śmierci i ile człowiek żył lat. Dlaczego nie ma informacji z XIX wieku? Odpowiem ci. Bo otumanione religią pospólstwo żyjące w poddaństwie myślało tylko jak przeżyć, ale nie żeby zachować głębszą pamięć o przodkach i jeszcze dbać o jej zachowanie. W mojej rodzinie było inaczej, stąd tyle wiem o jej przeszłości, bo babcia o to zadbała. A teraz ja dbam o to. Jest niezwykle ciężko, gdy musisz z własnymi dziećmi toczyć walkę o świadomość bo kultura głupoty jest dominująca i przyciąga uwagę młodych pokoleń, które dziś szczególnie zapominają o swoich korzeniach. Jest to na rękę “jaśnie państwu” bo może pod szyldem prawicy manipulować świadomością młodzieży, która teraz czci przykładowo przeklętych przez ich przodków. Takie są skutki utraty świadomości międzypokoleniowej.

            Postęp cywilizacyjny w PRL odbywał się równomiernie z tworzeniem pamięci kulturowej, pamięci o swoich korzeniach. Popatrz na kroniki filmowe z wczesnego PRL-u jak są przesycone tym odwoływaniem się do korzeni robotniczo-chłopskich tworząc wręcz kult tego pochodzenia.
            Jako antidotum na to, “jaśnie państwo” w PRL-u pozbawione większego wpływu na władzę, znalazło sposób w postaci subtelnej satyry obśmiewającej system i pokazującej mentalność robotniczo-chłopską, jako coś żenującego. Przejawiało się to, np. w niektórych filmach, oczywiście nie wprost bo cenzura by to wycięła, ale w sposób zawoalowany.

            Z drugiej strony personalizm katolicki robił swoje. W szerszym zakresie utrata pamięci międzypokoleniowej rozpoczęła się dopiero w II połowie lat 70-tych i latach 80-tych. Pojawiła się moda na tzw. “zachód” we filmie, piosence i kulturze, gdzie zachodnią kulturę stawiano za wzór do naśladowania, kościół temu nie przeciwdziałał tylko płynął w nurtem do kapitalizmu III RP.

            Efekt był taki, że jak panie z mojej wioski poszły do plebana po dary z zachodu, to się zachwycały francuskimi produktami, że takie dobre. To że były to jakieś najtańsze na tamtym rynku produkty i w sumie śmieciowe jedzenie już do nich nie docierało, ważne, że było ładne opakowanie i jakoś tak lepiej smakowało, no bo obce. Tych ludzi PRL nauczył pisać i czytać, ale chyba faktycznie dr Jaśkowski ma rację, że 98% nie zrozumiało po co (teraz to cytuje @jerzyjj).

            Pod koniec lat 80-tych gdy babcia zmarła, to i w moim domu zaprzestano piec chleb, po jakimś czasie piec się rozwalił i w tej chwili nie ma już po nim śladu. W wielu rodzinach wiejskich to lenistwo zaczęło się w II połowie lat 70-tych, gdy za Gierka sklepy zapełniły się produktami spożywczymi. A gdy nastała III RP to już poleciało z górki i wiejskim gospodyniom (niestety w tym i mojej siostrze,która tam pozostała) przestało się opłacać cokolwiek robić dobrego dla siebie. Lepiej iść i kupić, a czas wolny spędzić w kulturze głupoty, czyli oglądając w TV seriale i słuchając disco-polo.

            To nie PRL za to odpowiada, tylko “jaśnie państwo” promujące zachodnią kulturę i Kościół ze swoim personalizmem, gdzie liczy się tu i teraz, aby zasłużyć na zbawienie, ważniejsze są modlitwy i umartwianie się, niż zachowanie rodzimej kultury i pamięci międzypokoleniowej. Nigdy na mszach czy rekolekcjach, które swego czasu lubiłem, ze względu na lepsze kazania wygłaszane przez zaproszonych zakonników, aby nawoływali w nich do zachowania dziedzictwa polsko-słowiańskiej kultury. Było to tylko narzucanie katolickich dogmatów. Mając 13 lat już to zrozumiałem i więcej na rekolekcjach się nie pojawiłem.

            Upadek zawdzięczamy zachodniej kulturze głupoty i okupacyjnej religii.

  • 28 marca 2020 o 17:32
    Permalink

    W psychice człowieka to ten wirus , sieje przede wszystkim , – strach. Nie będę nawet próbował rozpisywać się , o tym, jakie on wywołuje w ludzkim umyśle i co za tym idzie w praktycznym życiu , skutki.
    Mnie , oprócz wielu dotychczas problemów jakie wywołał , a wiemy , ze mnóstwo, zaintrygowało mnie , jak się zrodził. Od razu mówię , ze nic poza jednym , mnie nie interesuje. nic , tzn, ze nie dociekam , czy to jakaś nowa mutacja czegoś co już mamy , czy uciekł komuś z laboratorium , czy został użyty jako jeden z 3-ech rodzajów broni masowego rażenia itp. itp.
    Pytam samego siebie, czy nie jest, to aby zemsta samej NATURY , za Jej traktowanie przez człowieka?
    To człowiek w ekosystemie stoi na piedestale- Najwyżej . On ma tez największe możliwości wpływania na naturę . Dla wierzących w Boga, ma nawet od Niego daną mu najwyższą władze nad nią całą i wszelkim , najmniejszym stworzeniem. wszystkim co na ziemi w powietrzu , w wodzie , pod wodą i pod ziemią.
    Wierzę w Boga , w kościół ale , tylko w Chrystusowy . Obecny dla mnie to obraza Boga i nauk Jezusa.
    Natura sama wymierza nam karę . Dziwi mnie , dlaczego wybrała akurat taki sposób . Do końca i tak nic nie wiem , niczego , jak Fryderyk Nietzche .
    Gdybym do rozważań, mimo wszystko, włączył Boga , to i tak na nic , bo jest Niepojęty. Stąd ma pewność , że to zemsta natury. Ile mamy wobec niej grzeszków nie wyliczę. Jednym słowem ma tysiące powodów.

    Odpowiedz
    • 29 marca 2020 o 13:33
      Permalink

      do Adam !!!
      Każdy wychowany w gggg rodzinie jak wiekszosc ggggg ciemniakow wierzy w ggggg.
      Na kontynencie amerykanskim gdzie światowej slawy archeolodzy, religioznawcy i pisarze, którzy często wyposazeni w miliony dolarow prawie cale swoje zycie spedzili na bliskim wschodzie by udowodnic, że ggggg byl postacia historyczna tzn , ze kiedys tam zyl jak to jest opisane w Nowym Testamencie. Jakież najwieksze zaskoczenie gdy Ci ludzie po latach badan naukowych jednoglosnie oswiadczyli ,ze nie ma nawet jednego dowodu (oprocz superfalszerstw „naukoFcow” kosciola gggggg) na to ,ze ggggg kiedykolwiek istnial…stwierdzili,ze ggggg nigdy nie pomogli ukrzyzowac ggggg ani tez on nie zmartwychwstal 3-ciego dnia po smierci…bo on NIGDY nie istnial. ggggg dokonali monumentalnego plagiatu wymyslajac ggggg i cala jego biografie zerzneli z zyjacego wiele lat przed ggggg egipskiego bozka Ozyrysa ,do ktorego modlono sie w Egipcie i ze ggggg gggg doslownie zerzneli swoja gggggg gggggg gggggg z egipskiej bogini Isiz (stad ciemna karnacja ggggg gggg ggggggg) z dzieciatkiem Horus na rekach, do ktorej modlono sie w Egipcie wiele lat przed ggggggg … Obydwaj robili te same cuda:potrafili zamienic wode w wino, leczyli slepych, gluchych ,tredowatych, wskrzeszali zmarlych, chodzili po wodzie, obydwaj umarli na ggggg i zmartwychwstali 3-ciego dnia po smierci. ggggg ciemnota religijna wierzy w gggggg podobnie jak kiedys wierzono w mity greckie I Zeusa. gggggg nie zdaja sobie sprawy ,ze to wszystko to mity ggggggg I gdyby ggggg kiedykolwiek zyl to dzisiaj ponad polowa gggggg modlila by sie do niego. Dziwne,ze narod , ktory wydal tak wielkiego pisarza jak Boleslaw Prus, ktory juz ponad sto lat temu w „Faraonie” odslonil te klamstwa kaplanow gggggg nadal wierzy w bajki wymyslone przez pastuchów gggggg .

      Odpowiedz
  • 28 marca 2020 o 19:03
    Permalink

    Ja korzystam z usług dowożonych zakupów przez znaną firmę.

    Odpowiedz
  • 28 marca 2020 o 19:17
    Permalink

    “E-learning właśnie rozwija się najdynamiczniej, ze wszystkich branż internetowych”
    Tylko, że to fikcja. Żeby sensownie prowadzić zdalne nauczanie potrzebne są miesiące przygotowań, szkoleń i wyposażenie wykładowców oraz nauczycieli. Zresztą tak samo jest z telepracą oraz pracą zdalną. Gdyby to było takie proste (i tanie) to było by stosowane od dawna.
    Te metody są świetne jako zapasowe jednak mają zauważalnie niższą skuteczność (nauczanie) czy wydajność (praca).

    Odpowiedz
  • 28 marca 2020 o 21:03
    Permalink

    https://marucha.wordpress.com/2020/03/28/salvini-ostro-o-unii-europejskiej-to-nie-jest-zwiazek-to-gniazdo-wezy-i-szakali/#more-83172 🙂

    Dodam że użył (Salvini) dyplomatycznego języka moim zdaniem na określenie stanu stosunków,
    zależności i podległości w tym zbolszewizowanym sztucznym tworze, to, to- nie ma prawa istnieć
    biorąc pod uwagę choćby akty założycielskie różnych ojców: nazistów, lewaków i braci fartuszkowej…
    Rozumiem rozczarowanie Włochów “tym tworem” ,zwłaszcza gdy “tak potrzebne” Italiańcom maseczki “twarzowe” podbierają możniejsi i lepiej ustosunkowani w “tym eurokołchozie”. TO już
    przelało kielich “z goryczą”. W Europie pojawiają się “nowe tryndy”, tylko polska partia rządząca zastygła w marazmie politycznym , nieodmienne jest:

    – wściekle prounijna,

    – wściekle proamerykańska,

    – wściekle prożydoska,

    – no i wściekle antyrosyjska (rusofobska)!

    Czy to aby nie paranoja? Zważywszy na sprzeczność interesów ujętych nieco wyżej.

    To samo mogę napisać o pozostałych partiach reżimowych pookragłostołowych. To chore.
    Jako Naród położony w sercu Europy mamy trzy dekady do tyłu….
    Ile jeszcze (wytrzymamy)?

    Odpowiedz
    • 29 marca 2020 o 15:59
      Permalink

      Ależ oczywiście – TO PARANOJA. Paranoja kołtunów intelektualnych, których na dworach “jaśnie pańskich” nie brakowało. W Polsce pozbawione inteligencji społecznej post-sanacyjne “jaśnie państwo” ze swoimi lokajami już tak mają. Oni się niczego się nie uczą z historii i ekonomii, a mentalnie tkwią razem z klerem w jakichś mitach i feudalizmie.

      Odpowiedz
  • 29 marca 2020 o 18:16
    Permalink

    Do Jerzyj.Piszesz z taką pewnoscią i łatwocia , do ciemniaków , właściwą ..pomidor. Kim Ty jestes o Najjaśniejszy??? ” Jeszcze nikt nie udowodnił ,że Bóg istnieje, ale tez nikt nie udowodnił, że Boga nie ma “- A. Einstein.
    Pozdrawiam z całym szacunkiem , mego Oświeciciela i Serdecznie Dziekuję.
    Całe zycie człowiek uczy sie od mądrych i od ….. pomidor , szczęściem,- najmniej.

    DZIĘKUJĘ ZA POMIDORA. WEB. JÓZ.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.