Polityka

Co może odsunąć ten establishment od władzy?

 Nasz kraj niestety jest we władaniu parszywego establishmentu, który jest mieszanką poprzedniej i styropianowej elity. O ile jeszcze te dwa nurty oddzielnie stanowiły jakąś wartość, to po połączeniu, które się dokonało to nic innego jak bagno. To bagno przeżera na przestrzał całe nasze państwo, jego wszystkie instytucje i nie da się z niego wyjść bez odrzucenia obecnego establishmentu – w całości. Niestety transformacja wymaga ofiar i czas najwyższy, żeby zaczęli ponosić je także ci, którzy są wielkimi beneficjentami zachodzących zmian.

Jednakże odsunąć establishment bez dokonywania rewolucji jest bardzo trudno, a tej nie chcemy, ponieważ jest oczywistym że jej koszt będzie o wiele większy niż owoce transformacji i najwięcej zapłacą osoby najbiedniejsze – zwykli Polacy, podczas gdy elita swoim zwyczajem ucieknie przez przysłowiowe Zaleszczyki.

Naturalnym sposobem zmiany establishmentu jest sposób biologiczny, starzenie się powoduje zmianę pokoleniową, jednakże to troszkę mało i zbyt powoli, zwłaszcza że po latorośli naszej elity nie można spodziewać się niczego dobrego, ani nawet niczego logicznego. To już przeważnie ludzie „międzynarodowi” w najlepszym wypadku traktujący Polskę jako miejsce robienia interesów, jednakże – zwłaszcza ci najzamożniejsi, mający najwięcej do powiedzenia w sprawach kluczowych – nie są związani z Polską jako ze wspólnotą losów. Odpowiednio wcześnie zadbali o to ich rodzice. Dlatego tutaj nie można mieć złudzeń, aczkolwiek nie można też nikomu odmawiać patriotyzmu.

Jeżeli zatem odrzucamy rewolucję, odrzucamy zmianę pokoleń – pozostaje nam potrzeba obudzenia w społeczeństwie potrzeby „czegoś nowego”, co spowodowałoby przy okazji ujawnienie nowych liderów, przynajmniej w warstwie politycznej. W warstwie ekonomicznej jest to prawie niemożliwe bez nacjonalizacji, jednakże już samo uwspólnianie reguł, czyli spowodowanie, żeby wszyscy mieli rzeczywiście te same prawa do udziału w narodowym torcie powinno spowodować przetasowania ekonomiczne, w tym w szczególności budowę klasy średniej, autonomicznej finansowo i zdolnej do myślenia kategoriami interesu ogólnego, jako interesu Wspólnoty i interesu osobistego.

„Coś nowego” jednak nie powstanie samo, najprawdopodobniej może powstać w opozycji do dotychczasowego modelu, najlepiej w oparciu o ideę narodową i myśl socjalistyczną, jako przeciwstawienie się zewnętrznej agenturze mającej wpływ na kraj i doktrynalnie neoliberalnej przegniłej myśli ekonomicznej, która wydrenowała Polaków z godności, powodując że rodzi się ich mniej niż za niemiecko-sowieckiej okupacji.

Problemem jest brak autentycznych elit, zdolnych do przemówienia do większości. Po pierwsze autentycznie takich osób w Polsce dzisiaj nie ma, a te popłuczyny które są i próbują podcierać swoje parszywe ryje np. ideologią narodową – są tak bezbłędnie rozprowadzane przez media mainstreamowe, że nie ma możliwości przebicia się z myślą narodową i socjalistyczną do powszechnej świadomości społecznej. Mainstream się zabezpieczył i spowodował takie zabagnienie percepcji Polaków, że złe jest wszystko co nie wynika z błękitnego przekazu. Przez co nic nie jest już tym czym się wydaje, a nawet przestaje być tym, czym było ponieważ tradycja także jest co najwyżej „obciachem”.

W powyższym kontekście tym, czego potrzeba są autentyczni liderzy, zdolni do zmiany nieszczęsnego paradygmatu zniewolenia społeczeństwa. W sposób, który będzie autentyczny i niepodlegający falsyfikacji. Przy czym uwaga – nie chodzi tutaj o fenomen Wałęsy, który był fenomenem, jednakże niestety sterowanym – i nie ma znaczenia, czy przez kogoś, czy przez zmiany jakie spowodowano w jego percepcji. Teorię pożytecznych głupców mamy jako Naród dopracowaną do perfekcji już od XVIII wieku, można się tylko zastanawiać jak doszło do takiego cudu jak pojawienie się kilku wielkich autorytetów i rzeczników sprawy narodowej u zarania niepodległości – Piłsudski, Dmowski, Paderewski, Daszyński – to był fenomen, tak nadzwyczajny że niestety niepowtarzalny bo gdzie tam Wałęsie do Piłsudskiego.

Może jednak będziemy mieli szczęście i pojawi się ktoś lub grupa osób, zdolna do wskazania Narodowi prawdy i właściwej drogi – to znaczy, takiej drogi, która zagwarantuje nie tylko jego dalsze trwanie i przetrwanie ale także i rozwój.

Przy czym – strzeżmy się agentury! Jeszcze bardziej pożytecznych głupców! Szczególnie tych niestety nie brakuje w naszym establishmencie.

2 komentarze

  1. Ja bym nikogo nie odsuwał, tylko zaproponował początek odchodzenia od NEOLIBERALNEJ utopii, na rzecz normalnego liberalnego kapitalizmu.
    W tym pierwszym chodzi o wolność dla RYNKU, w drugim – o WOLNOŚĆ dla człowieka, przy pomocy wielu narzędzi.
    Rynek jest jednym z nich.
    Kto to rozsądnie przeprowadzi – będzie miał władzę w tym kraju i sławę w świecie.

    • Zapytajmy – co może odsunąć ten establishment ? Podobny ideowo “estabishment”. Tak czy owak – ZAWSZE Nowak. Potrzebna jest przede wszystkim zmiana pokoleniowa, zmiana wektorów w polityce i gospodarce. To co niektórzy uwazają za sukces “transformacji”, my Polacy uwazamy za zbrodnię na Polsce i Polakach. Takie “reformy” i ojcowie tych reform, w light opcji, powinni byc skazani na dożywotnią banicję. Nie napiszę na co zasłużyli, pozostawiam w domyśle kazdego skrzywdzonego Polaka, a zapewniam Państwa jest nas dużo . We wlasciwym czasie w Warszawie mozna urządzić reżimowi “euromajdan’. ONI niech się mają na baczności .

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.