Religia i państwo

Co jest ważniejsze: Biblia czy Konstytucja?

 Przez ponad tysiąc lat z kilkoma przerwami udawało się nam rządzić państwem i stanowić prawa bez rozwikłania postawionego w tytule dylematu. Co ciekawe – najbardziej zainteresowanemu czyli Kościołowi dominującemu nie zależało na wyjaśnieniu tego problemu, a władza świecka bała się dywagować od upokorzenia Cesarza pod murami Canossy i lokalnego (rzekomego) porąbania biskupa Szczepana przez Bolesława Śmiałego. To był jednak XI wiek, od tego czasu upłynęło sporo czasu – sytuacja koegzystencji się zastała na 1000 lat. Kościół nauczył się osiągać swoje swoimi metodami, czasami jedynie rzucił jakąś klątwę, czy ekskomunikę. Stracił Anglię, doszło do Reformacji, spalono kilka czarownic, naukowców. Mniejsza z tym, liczyło się to, że Kościół dominujący trwale był w sojuszu z władzą, podobnie było też w innych państwach – jak w Rosji Carów – gdzie Cerkiew przez całe pokolenia trzymała lud w posłuszeństwie produkując wiernych poddanych. To się skończyło wraz z humanizmem i w momencie, w którym nauka pokonała ciemnogród. Nie dało się ludzi już bardziej okłamywać prymitywnymi metodami wmawiając im prostą wiarę w duchy i konieczność całowania po pierścieniach. Państwa cywilne i codzienne problemy całych społeczeństw zepchnęły religię na drugi plan, jednakże Kościoły instytucjonalne nie straciły wpływów. Powielanie zwyczajów z pokolenia na pokolenie, nacisk na obyczajowość religijną i inne sposoby instytucjonalnego przymusu (jak pochowanie, sakramenty i inne) powodują, że Kościoły są nadal obecne we współczesnej rzeczywistości.

Czynnikiem, który dzisiaj ponownie wzmacnia Kościół dominujący w Polsce jest zachowanie przez niego wpływu na wiernych, co stanowi bardzo istotny kanał dotarcia z przekazem do wiernych. Przekaz może mieć charakter moralny lub jakikolwiek, czego jesteśmy praktycznie codziennie świadkami. Niestety przekaz może być też polityczny, albowiem Kościół uważa, że może po pierwsze w ramach wolności słowa głosić co uważa za stosowne a po drugie – realizuje swoją misję daną mu przez Boga na ziemi. Skutkiem możliwości zawarcia przekazu politycznego i powszechności dotarcia do społeczeństwa – Kościół jest liczącym się podmiotem na scenie politycznej, albowiem nie może go zlekceważyć żadna opcja polityczna jeżeli chce na poważnie zajmować się sprawami publicznymi w tym kraju.

Kościół jest podmiotem autonomicznym i niezależnym, nawet bardziej trwałym od państwowości na naszym terenie. Ma własne prawa i kluczowe przesłanie tworzone przez przekaz biblijny oraz dorobek tradycji – wynikający zgodnie doktryną z wpływu Ducha Świętego (czyli też pochodzi od Boga). W Kościele Katolickim Papież jest nieomylny i do niego należy ostatnie słowo.

Jednakże przez ostatnie 200 lat z okładem sporo się wydarzyło, rewolucje, ruchy społeczne, wyzwolenie z niewolnictwa feudalnego, potem wyzwolenie z niewolnictwa wobec kapitalistów, do tego emancypacja kobiet – chyba jeden z najsilniejszych ciosów jaki Kościół dominujący otrzymał w swojej historii i inne wydarzenia. Wszystko to doprowadziło do powstania państw nowoczesnych – posiadających prawodawstwo wywodzące się w mniejszym lub większym stopniu ze zdobyczy cywilizacyjnych jakie Rewolucja Francuska rozniosła na cesarskich bagnetach armii Napoleona po całej Europie. Tak, to Cesarz Francuzów namieszał – i to strasznie! W całej Europie pojawiły się kodyfikacje cywilne, które bardzo szybko zakorzeniły się na trwałe – czyniąc trwały podział i rozdział pomiędzy tym co kościelne a co państwowe. Resztę zrobiła administracja omnipotentnych monarchii oświeconych i biurokracja wymuszająca podległość zwykłych ludzi nie tylko pod księgi parafialne ale pod coś więcej – rejestry i spisy cywilne. Ten stan dwuznaczności trwa do dzisiaj, chociaż w krajach, w których nastąpiła sekularyzacja – likwidowane są parafie i nie rejestruje się już nie ochrzczonych potomków swoich rodziców – ateistów. Więc można mówić o pewnym przełomie, czy też nawrocie do pogaństwa jak kto woli.

Cechą charakterystyczną władzy kościelnej – jak każdej innej władzy było utrzymywanie licznych zakazów. Wraz z rozwojem cywilizacji – władzy świeckiej udawało się na zasadzie zwyczaju – poszerzać obszar wolności, ponieważ w konkretnym kierunku podążały nastawienia i uczucia ludzi, nawet potężny Kościół dominujący nie mógł się im przeciwstawiać, zwłaszcza jak stracił władzę za pomocą np. indeksu ksiąg zakazanych i innych wynalazków niesłychanie ważnej w jego dziejach inkwizycji.

Obecnie, gdy Kościół nie ma praktycznie żadnej formalnej władzy i można bez niego żyć nawet w takich państwach jak nasze – próbuje on bronić swojej pozycji poprzez odwołanie do sumień i zakorzenionych w ludziach lęków. Jednym ze sposobów jest odwołanie się do Biblii jako nadrzędnego przekazu, który ukształtował naszą cywilizację. Co ciekawe jest to realizowane dziwnie, albowiem sama Biblia nie jest nauczana przynajmniej przez Kościół dominujący w sposób powszechny. Przeciętny wierny ma szansę zapoznać się z nią głównie w postaci jej nowszej części – zwanej „Nowym Testamentem” zawierającym w dużym uproszczeniu relacje na temat życia na ziemi i zmartwychwstania Jezusa z Nazaretu syna Józefa – żyjącego na początku I w. n.e. w dawnej rzymskiej prowincji Judea. Przekaz tej księgi wzbogaconej o liczne przekazy pierwszych ojców kościoła ma charakter uniwersalny i mówi o przyjściu Boga w ciele człowieka na świat w celu odkupienia grzechów ludzkości, zgodnie z tym co było przepowiedziane przez żydowskich proroków w starszej części Biblii – zwanej „Starym Testamentem” (w tradycji chrześcijańskiej). To bardzo ciekawy, komplementarny i uniwersalistyczny przekaz, który daje wiele do myślenia, zwłaszcza jak się obserwuje jak na przestrzeni wieków Kościół od niego się oddalał i w jaki sposób tłumaczył coraz to nowe interpretacje oryginalnego przekazu. Problem Kościoła dominującego na przestrzeni wieków polegał bowiem na tym, że za bardzo lubił politykę. Chociaż nie można się nie zgodzić, ze stwierdzeniem, że gdyby nie był w pewnych okresach czasu wystarczająco stanowczy/brutalny to chyba jako struktura administracyjna by nie przetrwał a właśnie z biurokracji i administracji bierze się jego ziemska potęga.

Dylemat co jest ważniejsze Biblia, czy Konstytucja jest pozorny, albowiem rozwiązał go na kartach Biblii sam Jezus – w Ewangelii wg. św. Mateusza w rozdziale 22 jest bardzo ciekawy fragment od wersetu 17 „(…) Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? 18 Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: Czemu Mnie wystawiacie na próbę, obłudnicy? 19 Pokażcie Mi monetę podatkową! Przynieśli Mu denara. 20 On ich zapytał: Czyj jest ten obraz i napis? 21 Odpowiedzieli: Cezara. Wówczas rzekł do nich: Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.” Tych słów nie można krytycznie komentować będąc chrześcijaninem, chociaż są Rabini, którzy to potrafią! Nagrania z ich słowami można znaleźć w Internecie także w języku polskim – warte polecenia!

Na płaszczyźnie państwowej – doczesnej nie ma żadnych dyskusji należy przestrzegać prawa stworzonego przez ludzi. Jeżeli tak jak na początku chrześcijaństwa jest ono z nim skrajnie sprzeczne – chrześcijanin ma przed sobą wspaniałą drogę męczennika lub może zgrzeszyć – licząc na wybaczenie. W większości jednak przypadków współczesne prawo nie stawia chrześcijan przed jakimś dramatycznym imperatywem nakazującym np. usuwać nienarodzone dziecko jeżeli stwierdzono jego niepełnosprawność w łonie matki. Okrucieństwo z systemów cywilnych zniknęło wraz z triumfem humanizmu, no ale na kartach Biblii nadal jest – wystarczy poczytać jej starszą część – do czego – co trzeba otwarcie powiedzieć Kościół dominujący powszechnie nie zachęca. I niech to posłuży za ostateczną odpowiedź na pytanie co jest ważniejsze, czy Biblia, czy Konstytucja…

2 komentarze

  1. Dla wierzących w sprawach ich wiary – Ewangelia Święta.
    Dla wszystkich obywateli w danym Państwie – konstytucja.
    Skąd to udziwnione rozdzielenie obu?
    Czy komuś zależy na kłótni?
    Księża i kardynałowie mówią bez przerwy, co nie zmniejsza ilości seksu przedmałżeńskiego i pozamałżeńskiego w przyrodzie, jak również nie hamuje kontroli urodzin, w niby katolickich parach.
    Oni czynią swoją powinność, ludzie robią to co im wygodne.
    Sztuczny spór i dziwaczne pytanie.

  2. W moim świecie – sumienie.
    Indywidualny dekalog, który pozwala mi patrzeć prosto w oczy, nie odwracać głowy i nie chować się za większymi plecami…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.