Co dalej Polsko?

Chciałoby się zapytać, – co dalej Polsko? Co dalej? Co będzie się działo z nami dalej? Jaki los czeka nasze państwo? Co się stanie z naszym społeczeństwem? Czego możemy się spodziewać w nowej, a może jednak w starej rzeczywistości? Przecież tak naprawdę, wraz z końcem wyborów nie liczą się już żadne obietnice, ani żadne cudowne recepty na zmiany w kraju, oto jest poniedziałek po wyborach – oto wracamy do naszej codziennej, szarej rzeczywistości.

Być może zmieni się bardzo wiele, być może zmieni się nawet wszystko, zwłaszcza jeżeli doszłoby do przesilenia wyborczego w wyborach parlamentarnych. Może być też odwrotnie, może się nic nie zmienić? Przecież tak naprawdę nic się nie zmienia w rozumieniu rządzącego wielkiego obozu prawicy? Tak jak PO-PiS rządził Polską przez ostatnie 10 lat, tak nadal będzie nią rządził – niestety nie mieliśmy innego wyboru. Może się jeszcze zdarzyć najgorszy scenariusz, mianowicie mogą być zmiany pozorowane. Władza może stworzyć obraz reform i zmian, a tak naprawdę nie zmienić niczego. Usłużne media głównego nurtu – w przypadku większości redakcji zgodzą się z taką rzeczywistością. Społeczeństwo okłamywane w środkach przekazu, zorientuje się dopiero za rok lub dwa, że jest ofiarą kolejnego poziomu doskonałości propagandy i co wówczas? Pokora czy „Majdan”?

Istota naszego problemu polega na tym, że nawet, jeżeli byśmy wybrali obu kandydatów na jedno i to samo stanowisko, to nie zmieniłoby w ogóle sytuacji, w jakiej się znajdujemy. Nie przybyło nam pieniędzy, nie pojawiło się więcej ofert pracy, środowisko naturalne nie zrobiło się czystsze, jak również nie jesteśmy szczęśliwsi. Wybory prezydenckie nie rozwiązały żadnego z problemów Polaków, do których w swojej pysze i pewności siebie aplikowali kandydaci. Czy było to, więc wielkie oszustwo na olbrzymią skalę? Trudno ocenić, liczy się bardziej to, że te kolejne wybory mogą wymusić rzeczywistą zmianę, jeżeli społeczeństwo zagłosuje za zmianami, to te zmiany nastąpią. Niestety jak na razie nie wiadomo, na kogo mielibyśmy głosować i w imię, jakiego programu. Samo mówienie o potrzebie zmiany może i jest dobre i skuteczne, ale kończy się tak jak te wybory – niczym. Jest tak jak było, nie ma ZMIANY.

Naród wybrał sobie takiego przywódcę, jaki miał wybór, a ponieważ wybór był praktycznie żaden, to znaczy nie było różnicy pomiędzy jedną i tą samą opcją polityczną, to będziemy mieli to, co wybraliśmy. Zagadką jest to, czy jest to bardziej wybór społeczeństwa, czy też bardziej wynik agresywnej promocji? Na pewno wielu uczciwych ludzi raczej nie poszło na te wybory, ponieważ na kandydata popieranego przez PiS nie można było głosować z powodów ideologicznych, a na „alternatywę” z przyzwoitości i szacunku do samego siebie. Jednak społeczeństwo nie składa się tylko z ludzi uczciwych, są także najuczciwsi, jak również uczciwi-inaczej. Stąd mamy to, co mamy.

Najbardziej przeraża bezalternatywność przedłożonych opcji, założona od samego początku przez obóz rządzący, tj. promocja jedynie słusznego kandydata, za wszelką cenę i wbrew logice, a sondaże pokazywały swoje. Do przemyślenia jest wszystko – przede wszystkim tryb wyboru prezydenta, mianowicie czy jednak nie byłoby lepiej, gdyby wyboru dokonywał parlament? Prościej, szybciej i taniej? W końcu mamy w kraju system demokracji przedstawicielskiej, oparty o parlament, – dlatego też, takie wzmocnienie siły parlamentu byłoby jak najbardziej sensowne, chyba że chcielibyśmy zmienić wszystko włącznie z konstytucją. Nie da się jednak zmienić wszystkiego, zawsze trzeba się na czymś oprzeć. Właśnie, dlatego opłaca się nam oprzeć na ustroju parlamentarnym, być może jest daleki od doskonałości, ale taka jest Polska i jej społeczeństwo, po poprawieniu ordynacji wyborczej możemy być z naszego modelu mimo wszystko zadowoleni, lepszego „tu i teraz” nie będzie.

Na pytanie, co dalej Polsko? Niestety trzeba odpowiedzieć, że „jakoś tam będzie”. Jest to chyba najbardziej okrutne stwierdzenie z możliwych, niestety jednak optymalnie oddające naturę naszych skomplikowanych relacji i niepewność, co do przyszłości. W istocie, bowiem już samo to, żeby nie było gorzej – to będzie bardzo wiele.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

6 thoughts on “Co dalej Polsko?

  • 25 maja 2015 o 06:32
    Permalink

    Jak to co dalej Polsko? Normalnie, czyli Antek, Jarek i s-ka! Czyli wypowiadamy wojnę Rosji żeby odzyskać wrak hurrra

    Odpowiedz
  • 25 maja 2015 o 07:26
    Permalink

    Ludzie chcą zmiany,a że nie będzie lepiej to pewne,trzymanie Jarka w cieniu da rezultat Pisowi w wyborach parlamentarnych.Biedna ta Polska oj biedna.

    Odpowiedz
    • 25 maja 2015 o 11:27
      Permalink

      Kto to jest komentator”@Anonim” ?Prosze zerknac na wydanie OP z dnia wczorajszego…

      Odpowiedz
  • 25 maja 2015 o 07:27
    Permalink

    Dzień Dobry.
    Ja bardzo krótko. Uważam że w obecnej chwili zajmowanie się polityką to już troszkę fetyszyzm działający na szkodę większości społeczeństwa. Ostatni spektakl był marny może dlatego że główny aktor zapluł się jadem. Naród potrzebuje oddechu. Odpocząć. Spoglądając na współplemieńców mam wrażenie że lada chwila będą wyrywać bruk z ulic i skoczą sobie do gardeł. Politycy i polityka to nic dobrego. A jak dalej będą ujadać to w końcu Naród sobie tą rękę odgryzie i zakopie.
    Ja uważam że polityką zajmują się (nie tylko “zawodowo”) jedynie desperaci którzy nic innego nie potrafią robić a nawet jeśli coś wiedzą to jest to tylko teoria i to nieco oderwana od rzeczywistości.
    Pozdrawiam
    Udanego dnia

    Odpowiedz
  • 25 maja 2015 o 08:47
    Permalink

    Co dalej Polsko?

    Nic.Kontynuacja.Tak naprawdę nic się nie znieni/ło
    dopóty,dopóki ster dzierży opcja solidarnościowa.
    A kierunki ‘polityki wschodniej” czy “partactwa” nie ulegną przewartościowaniu, gdyż rusofobia jest drożdżami
    obozu rządzącego Polską po 89’ – wbrew woli Narodu

    “Wybory” jesienne wygra PiS…po to by za cztery lata
    zwyciężyła PO (lub jej mutacja).
    To wszystko jest przewidywalne i ograniczone aż do “bulu”, imitacja demokracji made in usa – przeniesiona
    na grunt lechicki.

    Odpowiedz
    • 27 maja 2015 o 10:05
      Permalink

      ” jak PO-PiS rządził Polską przez ostatnie 10 lat, tak nadal będzie nią rządził”
      Od autora: Felieton opublikowałem 11.05.2015 o godz. 2 w nocy a o 9.00 rano prezydent Komorowski oświadczył, że zarządzi referendum w sprawie JOW. Politycy PO i PiS od rana przekonują o słuszności JOW-ów: że nie można ignorować żądań społeczeństwa. Zdaje się więc, że mam chyba rację?

      tekst za: http://pikio.pl/o-tym-jak-popis-zapewnil-sobie-wladze-na-kolejne-kilkadziesiat-lat/

      Wszyscy chyba się zgodzimy, że celem nadrzędnym obecnego układu sił – POPiS-u – jest skuteczne ugruntowanie podziału władzy między sobą, tak by bezpiecznie co kilka lat wymieniać się stołkami i nie martwić się o to, że w przyszłości pojawi się siła, która będzie w stanie realnie zagrozić układowi.

      Ale jak tu zabetonować scenę polityczną bez oskarżeń o działanie na szkodę demokracji, bez narażania się na oskarżenia o chęć trwania przy korycie, bez oskarżeń o łamanie konstytucyjnych praw obywateli i odbieranie im podstawowych praw obywatelskich?

      Bardzo prosto! Wystarczy przekonać ludzi, że sami tego chcą. Wystarczy sprawić, że społeczeństwo będzie tego wręcz żądać. Wystarczy – przy małej pomocy własnych mediów – wypromować patriotę, najlepiej znanego powszechnie celebrytę, który pod płaszczykiem antysystemowca przekona ludzi do rozwiązania, które utrwali władzę jego mocodawców (ewentualnie, który będzie robił to nieświadomie). Co tam przekona, przecież i tak 90% popierających Kukiza i JOW-y nie ma zielonego pojęcia czym one są i czym w rzeczywistości skutkują (bo w końcu je popierają w imię walki z systemem – fuck logic!). Nie ma to już jednak żadnego znaczenia bo dzięki „antysystemowemu” Kukizowi ogromna część Polaków JOW-y kojarzy z walką z obecnym obozem władzy i zgniłym systemem. Zadanie zostało zatem wykonane celująco.

      Zauważcie, że przed „antysystemowym Kukizem”, na każdego kto wspomniał o JOW-ach patrzono jak na bezczelnego partyjniaka POPiS-u, który chce zabetonowania sceny politycznej w Polsce. Dzięki Kukizowi to się zmieniło i teraz tak Komorowski jak i Duda (tak PO jak i PiS) mogli się bezpiecznie stać gorącymi zwolennikami jednomandatowych okręgów wyborczych, które dadzą im władze na kolejne kilkanaście a nawet kilkadziesiąt lat.

      Czeka nas teraz dwutygodniowa kampania przed drugą turą wyborów, podczas której duet Duda-Komorowski będzie się licytował w tym kto jest w stanie zapewnić szybsze wprowadzenie JOW-ów. Niezależnie od tego kto wygra wybory nie zdziwię się jeśli zwycięzca po objęciu urzędu prezydenta w ekspresowym tempie zainicjuje prace nad ustawą zmieniającą ordynację wyborczą, która przez sejm przejdzie oczywiście jak przez masełko bo takie rozwiązanie jest jak najbardziej na rękę i PO i PiS (które razem mogą zmienić konstytucję).

      A w jesiennych wyborach, dzięki nowej ordynacji wyborczej w sejmie na stałe zapanuje podział sił podobny do tego, który mamy obecnie w senacie (gdzie już działają JOW-y), czyli 60% PO, 38% PiS (lub 60% PiS, 38% PO) i 2% reszta.

      Innym bardzo dobrym przykładem działania JOW-ów na wzór brytyjski jest nomen omen Wielka Brytania gdzie ugrupowania „antysystemowe” od lat zdobywają po jednym, góra dwa mandaty.

      Ten, który wymyślił „antysystemowego” Kukiza z JOW-ami powinien dostać medal bo jest geniuszem socjotechniki – przekonał ofiarę gwałtu do tego, że skuteczną walką z gwałcicielami jest żądanie od nich by ją gwałcili, non stop. 🙂

      http://www.pikio.pl

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.