Co by tu jeszcze opodatkować?

Minister Finansów ma poważny problem. Spadają dochody budżetu państwa, nie ma z czego finansować wydatków publicznych, ponieważ odsetki od długów zaciągniętych m.in. przez jego rząd duszą budżet i powodują, że brakuje pieniędzy na wszystko na co normalne państwa wydają pieniądze. Po podwyżce podatku VAT na 8 i 23% oraz majstrowaniu przy najpopularniejszych ulgach pojawił się problem – otóż nie bardzo jest jak dalej zabierać kasę wybiedzonej części społeczeństwa, ponieważ ludzie naprawdę nie mają pieniędzy i przeżywają dramaty związane z próbami utrzymania się przy egzystencji.

Warto pamiętać, że ten sam minister, który tak ochoczo podwyższył nam VAT sprzeciwił się wprowadzeniu opodatkowania transakcji finansowych – podatku wprowadzonego przez czołowe państwa grupy Euro! Co więcej trudno było usłyszeć jakiekolwiek sensowne uzasadnienie powodu dla którego wprowadzeniu tego podatku się sprzeciwiliśmy, a wiadomo że ograniczałby spekulację i był dla państwa jak również rozwoju rynku finansowego w Polsce bardzo korzystny. No ale widocznie temu rządowi bardziej zależy na szczęściu i dobrym poczuciu inwestorów zagranicznych niż polskich matek karmiących coraz rzadziej występujące polskie niemowlęta polskim mlekiem. Matka płaci podatek od przyjemności zakupu żywności i ubranek dla dziecka, a zagraniczny lub krajowy kapitalista kupuje walory w celach spekulacyjnych na giełdzie lub papiery dłużne – bez żadnej opłaty. Czyj to jest rząd?

Jednakże spróbujmy pomóc naszemu umiłowanemu rządowi w jego ciężkim trudzie, poszukajmy obszarów do opodatkowania – co można by jeszcze w naszym kraju opodatkować? Z pewnością znajdzie się kilka kwestii, które mogą być warte rozpatrzenia. Postaramy się je poniżej zaprezentować.

Wspomniane opodatkowanie transakcji finansowych odpuszczamy, no bo się panu ministrowi nie podobało, a byłoby to różnie licząc od 2 do może nawet 8 mld złotych rocznie! Jednakże wiadomo, że trzeba wspierać w Polsce rozbudowę zagranicznego – głównie anglosaskiego kapitalizmu, może dzięki temu Polacy wyjeżdżający do Wielkiej Brytanii będą mieli pracę? Kto wie? Może to o to chodzi?

Podatek katastralny – wspaniałe źródło dochodów podatkowych głównie dla samorządów niestety nie wchodzi w krótkim okresie w grę, ponieważ nasze państwo jest do tego totalnie nie przygotowane – bałagan planistyczny w gminach, w ogóle problem z własnością oraz wszelkie dziwne komplikacje powodują, że do katastru to my możemy dochodzić, ale powoli i przez kolejne 10-15 lat a może i dłużej, gdyż po prostu jesteśmy do tego podatku niedojrzali. Można ewentualnie pomyśleć o różnicowaniu podatku od nieruchomości co proponowały samorządy, w taki sposób, żeby miasta dzielić na strefy i w zależności od tego w której jest się strefie – ponosić o określonej wysokości opłatę jako standardowy podatek od nieruchomości na obecnych zasadach, jedynie uwzględniający strefowanie. To byłoby możliwe do wprowadzenia prostą ustawą, co więcej stanowiłoby bardzo istotne narzędzie władztwa planistycznego dla gmin, albowiem tam gdzie chciałyby na swoim terenie stymulować rozwój – po prostu obniżałyby maksymalnie stawki podatku. Jednakże niestety lobby „banków ziemi” jest w Polsce tak silne, że nikt nie pozwoli łatwo i bezboleśnie na strefowanie nieruchomości. Zbyt wiele osób z tego żyje i zbyt wiele osób włożyło swoje pieniądze w różne interesy. W zależności od podejścia – samorządy mogłyby mieć z tego tytułu kilka – kilkanaście miliardów złotych rocznie więcej, co mogłoby oznaczać zmniejszenie budżetowych subwencji.

Podatek pogłówny – podatek osobisty od każdego stworzenia podporządkowanego władcy – płacą wszyscy mieszkańcy kraju z tego tytułu, że żyją i mają polski paszport. Oczywiście emeryci, renciści i dzieci zniżki obniżające podatek nadzwyczajnie do wartości śladowej, a osoby pracujące do wysokości kilkunastu złotych miesięcznie, jako specjalny podatek umożliwiający wsparcie finansowe dla samorządów lub ciągle nienasyconego fiskusa. Jeżeli udałoby się zastosować progresję, czyli osoby z najwyższej skali podatkowej – płacą proporcjonalnie więcej, to być może w skali kraju (i emigracji), ponieważ podatek byłby nałożony na wszystkich posiadających polskie obywatelstwo udałoby się uzyskać do 3-4 mld złotych w skali roku.

Przywrócenie III progu podatkowego PIT – prosty ruch umożliwiający opodatkowanie osób najlepiej zarabiających, dzięki któremu można by w ciągu roku zebrać od około 3 mld do około siedmiu miliardów złotych rocznie z dochodów osób najlepiej zarabiających. Przy czym jest oczywiste, że niezbędna jest korekta progów podatkowych.

Likwidacja ulg i zwolnień – wraz z podwyższeniem kwoty wolnej od podatku Byłaby bardzo demokratyczna, ponieważ podatki płaciliby wszyscy i wszyscy korzystaliby z nieco większej ulgi bez fikcji becikowego i innych głupich dodatków socjalnych. System podatkowy nie jest od stymulowania dzietności – opodatkowujmy wszystkich uczciwie, a zarazem stwórzmy rzeczywiste instrumentarium wsparcia dla kobiet w ciąży i dla rodzin niezamożnych wychowujących dzieci. Podkreślmy – dzieci, ponieważ wychowywanie tylko jednego dziecka nie powinno być objęte żadnym subsydiowaniem, gdyż dopiero trzecie dziecko w rodzinie i to tylko i wyłącznie pod warunkiem, że jest to rodzina (lub osoba samotna) w trudnej sytuacji, niepełnosprawna lub po prostu spełniająca kryteria nowego systemu – może uzasadnić pomoc państwa.

Podwyższenie podatku PIT – chodzi o ogólne podwyższenie stawek podatku PIT, rząd z łatwością może wycisnąć z nas dodatkowe miliardy, jeżeli nałoży na pracujących 20% stawki podstawowej. Kwestia dwóch kolejnych – lub większej ilości progów jest do dyskusji.

Podatek obrotowy jako element CIT – wprowadzenie podatku obrotowego od dochodów dużych korporacji (wariant węgierski), z pewnością byłoby to bardzo korzystne dla budżetu, ale mieszkańcy państwa stosunkowo szybko odczuliby wzrost cen detalicznych np. w supermarketach, ponieważ przedsiębiorcy nie są fundacjami dobroczynnymi i wiedzą jak nie dać się oszukać państwu.

Opodatkowanie zastępcze – wprowadzenie podatku zastępczego jako zadośćuczynienie za brak poboru do zasadniczej służby wojskowej. Podatek może dotyczyć mężczyzn i kobiet i powinien być połączeniem podatku progresywnego z pogłównym.

Opodatkowanie i oskładkowanie rolników i innych grup uprzywilejowanych – włączenie wszystkich do powszechnego systemu podatkowego i składkowego na tych samych zasadach. Z oczywistymi okresami przejściowymi.

Więcej? Może już lepiej nie podpowiadać panu ministrowi – bo znając nasze smutne realia skończy się jak zawsze na podwyższeniu VAT i akcyzy, ponieważ te podatki można najłatwiej i najszybciej ściągnąć!

2 thoughts on “Co by tu jeszcze opodatkować?

  • 10 maja 2013 o 17:04
    Permalink

    Zostało jeszcze oddychanie.
    Można to opodatkować.
    Wielkość podatku zależna od objętości płuc.
    W zasadzie to jest pomysł na wielką kasę, jeśli KTOŚ się przygotuje do masowej produkcji spirometrów.
    Chyba że znowu nas w tym wyręczą Chińczycy.

    Odpowiedz
  • 10 maja 2013 o 21:23
    Permalink

    Wiele zdań wypisałam na temat polskich polityków, na ogół były to najbrzydsze wyrazy powtarzane po cztery razy. Tym razem przytoczę wypowiedź hiszpańskiego polityka “Społeczeństwo nie zdaje sobie sprawy, że politycy są głupsi niż społeczeństwo sobie wyobraża” a ja się z tym zgadzam.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.