Ekonomia

Co będzie oznaczać bankructwo Grecji dla zwykłych ludzi?

 Media informują nas bezustannie o dramacie finansowym Grecji, bliskiej niewypłacalności rządu tego kraju i implikacjach tego faktu dla światowych rynków w postaci silnego impulsu kryzysowego oznaczającego recesję gospodarcza na skalę porównywalną po bankructwie banku Lehman Brothers.

Istotnie zagrożenie jest poważne, jest się, czego bać – zwłaszcza, jeżeli jest się posiadaczem greckich papierów dłużnych, bez względu na okres ich zapadalności. Jednakże czy faktu niewypłacalności rządu greckiego powinni się obawiać zwykli zjadacze chleba nad Wisłą?

Możliwe implikacje bezpośrednie dla przeciętnego Polaka będą zerowe, ponieważ nasze instytucje finansowe nie są zaangażowane w greckim długu publicznym, natomiast nie bez znaczenia będzie dla nas odbita fala, czyli reakcja globalnej w tym europejskiej gospodarki na ten silny impuls recesyjny, jakim będzie formalna niewypłacalność Greków. Istotnym jest zrozumienie, że chodzi o formalne bankructwo, – czyli nie zapłacenie swoich zobowiązań, albowiem w rzeczywistości Grecja zbankrutowała już dawno – jedynie podtrzymują ją instytucje europejskie, dokonując transferów poszczególnych transz środków pomocowych.

Reakcją rynków na bankructwo Grecji będzie z pewnością szybka gra na spadek wartości Euro do Dolara i waluty japońskiej. Odrębnym problemem są rynki złota, surowców masowych, akcji i ich pochodnych oraz Frank szwajcarski.

Deklaracja SNB o utrzymaniu kursu franka w sztywnej wartości 1,2 Euro, ma to znaczenie dla rynków, że wiedzą, na co grać w przypadku osłabienia Euro. Oznacza to, że w krótkiej perspektywie czasowej, można obrócić spekulacyjnie bardzo dużą ilością pieniędzy licząc na to, ze Szwajcarzy skapitulują i poluzują widełki. Odpowiednie ustawienie pozycji na walutę, da możliwość zarobienia bardzo dużej ilości euro osobom, które wymienią franka odpowiednio wcześniej po kursie usztywnionym. Jednakże potrzebne jest do tego umiejętne osłabienie eurowaluty do Dolara o tyle, żeby szwajcarom nie opłacało się utrzymywać sztucznego kursu na poziomie 1,2 gdyż mogliby zostać uderzeni stosunkowo drogim Dolarem. Stwarza to fantastyczne okazje dla spekulantów i spekulacji należy się tutaj mocno obawiać. Pewną rolę w procesie osłabienia Euro może odegrać także funt, zważywszy na bardzo duże zasoby tej waluty u brokerów walutowych londyńskiego City.

Złoto, rzekomo odnotowało już spekulacyjną górkę, jednakże mając na względzie brak jakichkolwiek stabilnych baz, dokąd kapitał może bezpiecznie zawitać i jeszcze zarobić, nie należy się spodziewać spadku jego ceny przy scenariuszu bankructwa Grecji.

Surowce od początku kryzysu stały się wdzięcznym polem dla wszelkiego rodzaju spekulacji, najlepiej pokazuje to wahanie cen ropy naftowej. Z pewnością należy spodziewać się wzrostów jej ceny, albowiem spodziewając się spadku wartości posiadanego Euro, maklerzy inwestycyjni doradzą klientom zakup kontraktów na dostawy na ropę (i inne surowce), na długo w przyszłość, albowiem to zawsze będzie można sprzedać, licząc na zwyżkę cen, przy niestabilności zachowania kursu euro do Dolara i innych kluczowych walut i niskiej podaży złota. Surowce, zdecydowanie będą doskonałą lokatą. Dotyczy to także kontraktów na produkty na giełdach żywnościowych. Oznacza to dla przeciętnego Kowalskiego przede wszystkim wzrost na stacji i w sklepie spożywczym, a dla państwa wyższą inflację jedynie częściowo rekompensowaną zwiększonymi wpływami podatkowymi. W zależności od tempa przywrócenia rynków do stanu równowagi, tj. długości czasu i skali ucieczki od Euro, możemy przygotować się na dłuższy okres funkcjonowania w podwyższonych realiach inflacyjnych. To wszystko oczywiście przy założeniu, że EBC nie będzie skłonny do nadmiernych interwencji, czego oczywiście nie można się spodziewać, gdyż na to nie zgodzą się główni gracze. A zatem jego polityka stanie się dodatkowym czynnikiem komplikującym grę rynków, uniemożliwiająca swobodne przeniesienie rachunku za upadek Grecji na barki obywateli Unii Europejskiej. Nie należy potęgi EBC lekceważyć, celne interwencje a przede wszystkim ich skala – mogą spowodować bardzo dużo turbulencji w przyjętych strategiach inwestycyjnych spekulantów. Z pewnością docelowo jednak, odnotujemy spadek wartości Euro do Dolara i Franka szwajcarskiego, którego po prostu nie będzie się dało na obecnym poziomie obronić. W praktyce należy spodziewać się odchylenia od parytetu 1,2 o jakieś 20-30%.

Ostatnim elementem, układanki są ceny akcji i ich pochodnych na światowych, w tym głównie europejskich giełdach. Obniżenie wartości Euro wcale nie musi oznaczać jakiejś niekończącej się wyprzedaży, a jedynie korekty spekulacyjnej. Pewne firmy jak VW, Exxon, Apple, lub inne giganty po prostu nie powinny spaść poniżej swojego naturalnego poziomu, czyli odzwierciedlenia wartości księgowej przedsiębiorstw. Korekta wartości spekulacyjnej jest oczywista, to się już dzieje, albowiem trend spadkowy na całym świecie jest jednoznaczny. Natomiast, znakiem zapytania jest utrzymanie wartości marek należących do największych korporacji. Udział wartości Brandów w wycenie wielkich korporacji czasami przekracza wartość księgową i know-how firmy (np. Coca-Cola). Pęknięcie bańki Brandów, jest naturalnym etapem przepowiadanego kryzysu.

W ostateczności pieniądze wycofane z giełd i rynków finansowych zasilą sektor bankowy na stabilnych lokatach, obligacje publiczne oraz wybrane korporacje, które gwarantują wzrost wartości. Nie bez znaczenia będzie także zachowanie się cen na rynku nieruchomości. W przypadku przedłużającego się kryzysu, wyhodowanie kilku mniejszych baniek spekulacyjnych na nieruchomościach może być kuszącą alternatywą dla pozbawionych zajęcia spekulantów.

Dlatego, aczkolwiek możemy być spokojni o los gospodarki nad Wisłą, spodziewajmy się spadku wartości złotówki średnio o jakieś 20-40% w ciągu do 6 miesięcy od bankructwa Grecji, czyli dolna granica do Euro a górna do Dolara. Oczywiście wariantów może być wiele, o co nie trudno zważywszy na płytkość naszego rynku kapitałowego (kilkanaście milionów dowolnej waluty rzucone na rynek może oznaczać poważną korektę kursu). W dalszej kolejności spowoduje to lekki spadek zamożności społeczeństwa, złotówka znowu zamortyzuje naszą niższa konkurencyjność – eksport o ile nie wzrośnie to wyrażany w zdewaluowanym złotym utrzyma się na aktualnym poziomie, co będzie bardzo istotne dla gospodarki. Import, z pewnością spadnie, co spowoduje poprawę bilansu handlowego bez straty dla gospodarki, albowiem będzie to dotyczyło głównie dóbr konsumpcyjnych. To z kolei poprawi stan przemysłu rodzimego, albowiem zwiększy się sprzedaż krajowych produktów. A na wszystkim najbardziej skorzystają rolnicy, albowiem wzrosną ceny żywności. Wszystko to oczywiście wywoła presję na wzrost płac oraz transferów socjalnych. I tylko od rządu będzie zależeć o ile zuboży społeczeństwo.

Nie bez znaczenia dla nas, będzie wzrost kosztów obsługi zadłużenia zagranicznego i jego udział w bilansie zadłużenia kraju (ryzyko przekroczenia progów konstytucyjnych po spadku wartości złotówki). Miejmy nadzieję, że nasi fachowcy od kreatywnej księgowości sobie z tym jakoś poradzą, a Rada Polityki Pieniężnej zadziała na tyle na ile można amortyzująco, żeby uniknąć podwyższenia inflacji powyżej społecznie i ekspercko akceptowanego poziomu 5-7% Powrót do inflacji dwucyfrowej oznaczałby nędze biedniejszych warstw społeczeństwa i możliwą masową oznakę niezadowolenia w postaci sukcesu partii populistycznej. Zdecydowanie inflacja to dla nas najpoważniejsze zagrożenie. Dlatego nie minie nas silna jednorazowa, albo kilka mniejszych – podwyżek stóp. Dzięki czemu pieniądz będzie droższy, ale równolegle przydusi to wzrost gospodarczy, pogorszy zasobność naszych portfeli a zarazem zdolność gospodarki do przyjęcia szoku cenowego. Jedyną nadzieją jest to, że firmy już od pewnego czasu gromadzą zapasy – nie czyniąc inwestycji. Czeka nas ciekawy okres.

Polecamy: Grecja prawdopodobnie wyjdzie ze Strefy Euro a potem jest ryzyko że upadnie

3 komentarze

  1. snb nie zejdzie ponizej 1.2, ja tylko czekam na 1.200 i biore grube longi na eur/chf. z kim helweci handluja bardziej, z usa czy z ue? oni zaleza od niemcow, to niemiecki kraj.

  2. jak grecja upadnie euro pójdzie w górę bo wiele euro wyparuje z rynku jako niespłacony dług
    tak jak dolar szedł w góre a nie w dół gdy upadał Lehman

  3. Bardzo ciekawy artykul, dzieki.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.