Cios w plecy bardzo ułatwia igranie z ogniem

Pan Recep Tayyip Erdoğan stracił resztki międzynarodowej wiarygodności i ośmieszył Turcję, sugerując że Rosja ma jakiekolwiek związki z handlem ropą z tzw. państwa islamskiego. To smutne, że tak doświadczony, zasłużony i wybitny polityk musi posuwać się do tak niezrozumiałych zachowań. Prawdopodobnie w Turcji mógł być przygotowywany jakiś wewnętrzny akt protestu przeciwko jego polityce i do tego było potrzebne silne spięcie dyplomatyczne na skale globalną Turcja ma bardzo długą tradycję zamachów stanu, nie mamy pewności, że tym razem wojsko czegoś w tym kraju nie planuje. W dużym uproszczeniu możemy z pewnością stwierdzić, że turecka retoryka w tej sprawie po prostu nie trzyma się kupy, jest szyta grubymi nićmi.

Fakty są proste i banalne, Turcy – z jakichś powodów, przygotowali pułapkę w powietrzu na rosyjski samolot i podstępnie przyczynili się do zabicia jednego z pilotów. Niestety był to samolot Federacji Rosyjskiej, zabitym pilotem był Rosjanin, a mordercą turecki pilot i turecka rakieta wystrzelona z tureckiego samolotu, – czyli przez siły NATO. Rosyjski samolot być może był przez chwilę na terytorium Turcji – na zasadzie sporu o grubość kreski na mapie, możemy dyskutować czy bardzo naruszył, czy nie – jedno jest pewne, nie miał złych zamiarów, w ogóle nie miał uzbrojenia. W wyniku zestrzelenia – samolot spadł na terytorium Syrii. To rozstrzyga sprawę naruszenia tureckiej przestrzeni powietrznej, a zarazem otwiera możliwości do konfrontacji z NATO. Od tej chwili, nawet jak Rosjanie zestrzelą samolot nato-wski, na linii granicznej i spadnie on po stronie granicy, niewskazującej na naruszenie rosyjskiej przestrzeni powietrznej – to nie ma problemu, tak wygląda prawo do samoobrony i to potwierdzone przez Waszyngton. To Amerykanie, jako pierwsi zadeklarowali się po stronie tureckiej. Czy przewidzieli skutki takiej interpretacji – tego nie możemy być pewni.

Turcja pomimo błędu nie jest w stanie się zdobyć nawet na prosty, ludzki gest – przeprosin, co po prostu jest ośmieszające i deklasujące w ramach wspólnoty międzynarodowej, albowiem morderca nie dość, że dopuścił się swojego czynu, to jeszcze nie widzi w tym nic złego. Mogłoby tak być, gdyby Su-24 rozbił się po tureckiej stronie granicy, wówczas Turcy pokazywaliby połamane skrzydła o zmiennej geometrii tej doskonałej konstrukcji frontowej, jako dowód na rosyjską prowokację i naruszenie ich przestrzeni. Jednak tak się nie stało, Turcy zabili człowieka w Syrii, poza swoją granicą – nie udowodnią, że było inaczej, nie da się, a w świetle rosyjskich zapisów z radarów – mówimy o odległości 4 km od granicy – to całkiem sporo jak na swobodne spadanie z wysokości około 6 km! Naprawdę dobre samoloty robili w ZSRR!

Rosja jest w multi-trudnej sytuacji. Kryzys można porównać, do kryzysu kubańskiego, ale rozgrywającego się w ciszy gabinetów najpotężniejszych ludzi na świecie, którzy bardzo się wysilali, żeby osiągnąć swoje cele i zmusić pana Władimira Putina do ruchu, a jakikolwiek ruch Rosji w pierwszych dniach po takim incydencie, byłby co najwyżej demonstracją siły militarnej, a to nie o to chodzi jeżeli jest się supermocarstwem. Ustalmy, co się stało z perspektywy tureckiej? Zestrzelili samolot, który – dobrze dajemy dobrą wiarę, okazał się samolotem rosyjskim. Przyjmujemy, że Turcy nie wiedzieli, do kogo strzelali. To pozwala im względnie wyjść z twarzą, bez przeżywania wewnętrznego zamachu stanu. Jak to wygląda z perspektywy Rosji? Było wiadomo, że pan prezydent Putin bierze na siebie olbrzymie ryzyko „afganizacji’ wojny w Syrii, rosyjskie gazety pisały o obawach przeciętnych Rosjan przed angażowaniem się w ten konflikt. Pan minister Siergiej Ławrow wielokrotnie próbował zrobić wszystko, żeby się porozumieć z Zachodem i ich arabskimi sojusznikami, niestety jednak pomimo mistrzowskiej ekwilibrystyki i pełnej delikatności rosyjskiej dyplomacji – wojna w Syrii to typowa „proxy war”. Do tej pory Bogate państwa południa Zatoki walczyły przeciwko Iranowi i Syrii, po podziałach religijnych, politycznych i biznesowych. W tą wojnę wmieszali się Turcy, przychylając się do koalicji antysyryjskiej oraz osiągając swoje cele w zabijaniu Kurdów w Syrii (mówimy o złamaniu kilku konwencji Narodów Zjednoczonych – czego nikt nie oprotestował – poza wspomnianym ministrem Ławrowem, który na jednej z konferencji prasowych nie mógł się nadziwić, dlaczego tak się dzieje – przy pełnej bierności i bezskuteczności USA). Reasumując powyższe – atak na rosyjski samolot w tej układance, to jest dokładnie to samo, co zabójstwo opozycjonisty pod murami Kremla, dokładnie to samo co zamach stanu na Ukrainie i dokładnie to samo, co wojna gospodarcza przeciwko Rosji prowadzona za pomocą sankcji. Ktoś liczył na to, że w końcu wyrachowanym pragmatykom na Kremlu puszczą nerwy i zaangażują się w akcję, której konsekwencje będą dla Zachodu o wiele bardziej korzystne niż jakaś tam walka z jakimiś handlarzami ropą i mordercami na pustyni. Przecież nie jest tajemnicą, że wystarczą dwie lub trzy jednostki liniowe USA i nie ma żadnego tzw. państwa islamskiego, ponieważ nie jest w stanie wytrzymać zderzenia z pełnowartościowymi jednostkami wojsk lądowych, ze wsparciem lotniczym. Również nie jest tajemnicą, że utrzymywanie obecnego stanu rzeczy jest wygodne dla wszystkich – tyle broni dawno nie zamówiono w USA, co w ostatnich dwóch latach zamówiły państwa południa Zatoki.

Gdyby na uniesieniu się przez Rosjan dumą i honorem, Zachodowi udało się – przez ten pożałowania akt bandytyzmu powietrznego – wciągnąć Rosję w sytuację, bez wyjścia, mielibyśmy do czynienia z nową sytuacją międzynarodową. Przecież z punktu widzenia interesów Rosji – broni ich tylko jedna stacja RT.com, nie ma innych – poza nielicznymi – obiektywnych mediów na świecie, przekazujących niezakłamany obraz sytuacji. W konsekwencji liczy się fakt medialny, który może być dowolnym kłamstwem tak, jak przekazy z Ukrainy o rzekomych rosyjskich kolumnach pancernych grzejących silniki przed marszem na Kijów! Możemy się założyć, że nawet jakby Turcy zestrzelili rosyjski samolot nad Placem Czerwonym, to i tak zachodnie media, co najwyżej by przemilczały taki szczegół, że sytuacja miała miejsce kilka tysięcy kilometrów od granicy i za całym Morzem Czarnym. Po prostu media nie przekazałyby pełni prawdy, nie kłamano by, ponieważ sytuacja byłaby zbyt jasna, jedynie nie powiedziano by całej prawdy. Oczywiście nie brakowałoby ekspertów i komentarzy przekonujących światową opinię publiczną, że Rosjanie są sami sobie winni, że sprowokowali Turków, że wiele razy naruszali ich przestrzeń powietrzną i Turcy w końcu musieli zareagować, no a że wyszło to akurat nad Moskwą, to widocznie tak Rosjanie ich prowokowali, że ich wciągali w swoją przestrzeń powietrzną i to tylko wskazuje na to, że to wszystko pan Putin z panem Miedwiediewem uknuli na Kremlu, ponieważ są złymi ludźmi i chcą zrzucić na Ankarę dużą bombę z napisem „Za Cokolwiek”, przecież wiadomo, że korpus wyparuje i nie będzie żadnych śladów.

Innymi słowy, bez względu na to, czego by Rosjanie nie zrobili, jak by się nie starali. Czego pani Margarita Simonyan (Маргарита Симоньян) nie pokazywałaby w RT – dzięki narażaniu życia przez bohaterskich rosyjskich dziennikarzy – to wszystko i tak zostanie pokazane, jako rosyjska przebiegłość, ustawianie rzeczywistości i imperialna gra. Nie da się łatwo pokonać zimnowojennych schematów dobra i zła, nawet jeżeli się utrzymywało cały Donbas przez dwa lata wojny, dało schronienie dwóm milionom uchodźców – to i tak Rosję oskarżą o akurat to, na co będzie zapotrzebowanie.

Możemy być pewni, że rosyjskie kierownictwo spodziewało się jakiejś, ale nie tego typu prymitywnej prowokacji. Na pewno nie lotniczej, albowiem pan Obama osobiście kilka dni przed incydentem rozmawiał i zapewniał pana Putina (na szczycie G20 w Turcji) o potrzebie współdziałania. Co więcej, to Amerykanie zobowiązali się koordynować przekazywanie informacji o lotach nad Syrią. Przecież w październiku 2015 USA i Federacja Rosyjska podpisały memorandum o porozumieniu w sprawie zapobiegania incydentom w przestrzeni powietrznej nad Syrią (The Memorandum of Mutual Understanding between the Defense Ministries of Russia and the United States on preventing incidents and providing for aviation flights during operations in Syria). Uzgodniono tam zasady honorowania się stron i łączności dla samolotów i bezpilotowych statków powietrznych. Zgrano częstotliwości i że strony mają być ze sobą non-stop w kontakcie w celu unikania niebezpieczeństw. Ponadto USA się zobowiązały poinformować o ustaleniach wszystkie inne strony walczące z terrorystami nad Syrią. Szczegóły o porozumieniu RT.com [tutaj]. No i co się stało? Turków nie poinformowali, bo wspierają terroryzm? Rosjanie jak widać zrobili wszystko, żeby zabezpieczyć funkcjonowanie we wspólnie użytkowanej przestrzeni powietrznej w sposób bezkonfliktowy. Co jeszcze miała zrobić Rosja? Pomalować samoloty na seledynowo, żeby były lepiej widoczne dla tureckich pilotów?

Dzisiaj jesteśmy w nowej sytuacji – Rosjanie zostali bezczelnie i brutalnie zaatakowani, dokładnie tam, gdzie się tego nie spodziewali, ponieważ cała logika procesów w jakie są zaangażowane wszystkie strony wskazywała na to, że opłaca się współpraca. Tymczasem było dokładnie odwrotnie – dokładnie jak w bajce o „skorpionie i żabie”, w której skorpion prosi żabę, żeby go przewiozła przez rzekę, – po czym ją śmiertelnie kłuje kolcem jadowym, zapytany przez konającą żabę, – „dlaczego to zrobił, przecież żaba dotrzymała umowy?” – Skorpion odpowiada: bo jestem skorpionem i moją naturą jest zabijanie! Dokładnie było to samo tym razem. Ile to Rosja, jeszcze za czasów ZSRR zawarła porozumień o nie rozszerzaniu NATO na Wschód? Skończyło się zamachem stanu w Kijowie, właściwie dwoma zamachami, bo jeden był 12 lat temu, ale nie wystarczyło, więc trzeba było powtórzyć. W tym przypadku podobnie – Rosjanie zaufali Zachodowi, zostali zaatakowani dokładnie tam, gdzie umówili się na bezpieczeństwo. Dlatego to nie mógł być przypadek!

Chodziło o poważne sprowokowanie Rosji, a konkretnie pana Władimira Putina, żeby w wyniku emocji – słusznego gniewu popełnił błąd, następnie wielokrotnie wykorzystywany przeciwko Rosji. To znaczy, sytuację przedstawiono by zgodnie z powyższym schematem i to Rosja musiałaby się tłumaczyć. Jeżeli ktokolwiek ma jakiekolwiek złudzenia, niech sobie przypomni, jaka fala nienawiści, kłamstw i niedomówień towarzyszyła relacjonowaniu przez większość Zachodnich mediów – Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Sochi!

Supermocarstwo po tym pokazuje swoją wielkość, że samo wybiera sposób, miejsce, czas i formę odpowiedzi. Rosja nic nie musi, ani dzisiaj, ani jutro. To agresor ma problem, to on się zhańbił morderstwem. Dobrze się stało tyle, że Rosjanie mają kolejny dowód na to, że nie można mieć złudzeń w relacjach z Zachodem i opanowaniu Swojego Prezydenta zawdzięczają to, że jak zawsze są rozgrywającymi w sytuacji, w której inni gracze mogą już tylko popełniać kolejne błędy. W tej grze Rosja nie popełniła ich wcale i w stawce o nowy porządek świata, jaką jest gra toczona dzisiaj na Bliskim Wschodzie – jest krajem decydującym o głównej wygranej. Z tego powodu proszę się nie dziwić, że Zachód wybiera opcję – zerową, w której wszyscy przegrają (z wyjątkiem terrorystów).

Przy czym nikt nie mógłby mieć pretensji do Federacji Rosyjskiej, gdyby uznała, że w wyniku tureckiej agresji jest w stanie wojny z NATO. Zginął człowiek, a to zawsze zobowiązuje –  cios w plecy bardzo ułatwia igranie z ogniem.

19 myśli na temat “Cios w plecy bardzo ułatwia igranie z ogniem

  • 28 listopada 2015 o 06:59
    Permalink

    Autor pięknie zamyka sprawę, nie ulega wątpliwości wina Turcji

    Odpowiedz
  • 28 listopada 2015 o 08:40
    Permalink

    Z drugiej strony nie należy wykluczyć, że ten przypadek ZESTRZELENIA był przez Rosjan przygotowany (przewidywany?), bo teraz to ONI wyciągają z niego korzyści, tak jak pokazanie flagi krymskich Tatarów na tle wysadzonych słupów elektrycznych na Ukrainie.

    Rosjanie umieją rozgrywać niezrównoważonych emocjonalnie partnerów.

    Szachy, to gra którą w Rosji uprawia się na poważnie i na wysokim poziomie.

    Po prostu Rosjanie MYŚLĄ, a przeciwnicy są podzieleni, więc ich rozgrywają po kolei.

    Odpowiedz
  • 28 listopada 2015 o 09:03
    Permalink

    Sytuacja pokazała, że nie można ufać Turcji i na niej w czymkolwiek polegać. Erdogan wybrał islamizm, niech idzie własną drogą, ale trzeba mieć świadomość że w ciągu 50 lat czeka nas konflikt z nimi

    Odpowiedz
    • 29 listopada 2015 o 03:37
      Permalink

      Poglady @WALDEMAR SPOD CZESKIEJ GRANICY popieram.

      Odpowiedz
  • 28 listopada 2015 o 10:54
    Permalink

    Rosja to najpotężniejszy kraj na swiecie nie mogą tej prawdy spokojnie przełknąć Amerykanie Dowcip o skorpionie, którego natura jest zabijanie ,dobrze ukazuje amerykanskamentalnośc amerykanom chodzi jak zwykle o poprzakowanie sobie kolejnych krajów .tym razem roponośnych jedynym mocarstwem ,które może im w tym przeszkodzić ,jest rosja będą wiec robic wszystko ,aby te ROSJĘ ,ukazywać swiatu w najgorszym swietle . prawdziwe imperium zla -USA_ rosnie i rozkwita i nteres w handlu bronia kwitnie jak dawno nie kwitł potrzeba jeszcze zagarnąć ropa Narzucac ,dyktować światu jej ceny turcy okazali się zwykłymi barbarzyńcami W myśl konwencji genewskiej nie zabija się ladujacych na spadochronach, ratujących swe zycie pilotow .Oni to zrobili. W dodatku aby zamknąć dyskusje winy ,czy nie turkow ,trzeba przypomnieć. Rosyjski samolot nie był w ogóle uzbrojony . Czym mógł zagrażać Turkom? Był właściwie wolno przelatującym szybowcem .Czy strela się rakietami do szybowcow? Pozdrawiam – Adam

    Odpowiedz
    • 28 listopada 2015 o 12:09
      Permalink

      … turcy okazali się zwykłymi barbarzyńcami W myśl konwencji genewskiej nie zabija się ladujacych na spadochronach, ratujących swe zycie pilotow .
      Wg. wzorca genewskiego należy respektować pewne reguły gry dotyczą zawsze obu stron, w tym konkretnym
      przypadku Turcy są częścią pewnego paktu militarnego
      a w związku z członkostwem wzorce postępowania i zachowania
      są u nich “zachodnie – natowskie”. Dotychczas tak było (po89′)
      iż silniejszego nikt nie śmiał pytać o reguły gry,
      a już stawiać zarzutów…

      Świat jednobiegunowy na szczęście kończy(się) (powoli)wraca do równowagi (sił).
      A w związku z powyższy “incydentem” pytamy w szerokim nie tylko “tureckim kontekście” czy
      NATO to współcześni barbarzyńcy?

      Co My Polacy – “tam” robimy?

      Odpowiedz
  • 28 listopada 2015 o 12:45
    Permalink

    Trochę mnie śmieszą takie artykuły wskazujące na szlachetna duszę miękkich Iwanów stojących po stronie dobra. Tak , amerykanie chcą sobie podporządkować Rosję i dysponują całym arsenałem możliwości. A Rosja się broni i próbuje wszelkich sposobów. Podpisuje łamane traktaty, bo jest za słaba by te sprawy wymusić siłą.Czy Rosja jest skazana na klęskę ? nie wiadomo, są sprytni a też czas może wiele zmienić.Wielu już próbowało złamać Rosję, poniosła wiele klęsk i strat, ale ciągle tam jest.Myślę że gdyby Rosja odniosła sukces, to zobaczymy inną Rosję, skądinąd dobrze nam polakom znaną. Rosję imperialną, brutalną.

    Odpowiedz
      • 28 listopada 2015 o 18:11
        Permalink

        Przeczytałem ten artykuł. To zbiór półprawd, nic o stalinowskich deportacjach całych narodów.Ale nie chcę o tym dyskutować, nie jestem historykiem.Jako polak staram się posiadać wiedzę na tematy polsko-rosyjskie.Wydaje mi się stosunek władz rosyjskich do polaków za caratu i obecnie jest podobny.Niech mi pan wytłumaczy dlaczego rosjanie za swoje święto narodowe wybrali datę wygnania polaków z Kremla.Naprawdę to polacy tym epizodem tak tragicznie zapisali się w historii Rosji ? nie tatarzy przez wieki okupujący Rosję ? nie niemcy traktujący rosjan jako podludzi ? nie turcy ? nie francuzi dzięki którym Moskwa spłonęła ? Czy rosjanie naprawdę wierzą ze nasze gadanie ustala politykę NATO, czy politykę sankcji UE ? Dlaczego wprowadzili sankcje przeciwko Polsce, mieli okazje zrobić gratis pierwszy krok w naszym kierunku. A mają za co. Wymazanie z historii polskiego dorobku handlowanie kawałkami naszej ojczyzny.A teraz zapowiedzi unicestwienia, to mało ?

        Odpowiedz
      • 28 listopada 2015 o 21:30
        Permalink

        Panie “lemingu” nie będę pana nawracał, gdyż
        przekonanego do jedynie obowiązujących “słusznych” racji nikt i nic nie przekona…
        oczywiście trafiają się wyjątki od wspomnianej
        reguły jeszcze w (pewnie) 90′,91’żyłem podobną
        iluzją polityczno-historyczną.
        Pisze Pan ‘To zbiór półprawd, nic o stalinowskich deportacjach całych narodów”…
        należało jeszcze zapytać o rzekome “stalinowskie represje” :)Ech,panie ‘lemingu” dam panu radę
        jest dużo w sieci dostępnych materiałów które
        oczywiście należy weryfikować , szukać potwierdzenia tez z różnych źródeł – GENERALNIE
        ROSYJSKICH, zachodnich nie rekomenduję z uwagi
        na stek bzdur i w najlepszym wypadku półprawd.
        Jeśli milsza panu ‘prawda” serwowana przez
        “bogoojczyźniane,polskojęzyczne” portale czy
        marsjańska gazeta dla Polaków(ćwierćinteligentów),a treści zawartej
        na łamach OP – nie rozumiesz – nie moja wina.

        Odpowiedz
    • 28 listopada 2015 o 21:21
      Permalink

      W Rosji już od ponad dziesięciu lat najbardziej popularne imiona męskie Aleksander i Andrzej. “Szlachetna dusza miękkich Aleksandrów” – jakos nie bardzo, prawda? Nieprawidłowa jakaś konstrukcja, zbyt cywilizowana. Ale u pana całkiem inna historia. Od razu przed oczami obraz faceta z wielką brodą i w czapce (uszanka) z czerwoną gwiazdą (hollywood), ale szlachetnego(?) i miękkiego(?). Co to ma być – YETI?

      Patriotyzm to jest piękne i godne szacunku. Ale wtedy liczy się każdy szczegół (nie drobiazg). O ile wiem (mogę się mylić), ale w tradycji pana języka ojczystego rzeczownik “Polak” pisze się z dużej litery.

      Pozdrawiam, Oleg (nie Iwan).

      P.s. Przepraszam że my “ciągle tam jest”.

      Odpowiedz
  • 28 listopada 2015 o 14:10
    Permalink

    Jednak jestem “trochę” złośliwcem… w nawiązaniu do końcowych akapitów K. przyznam, iż nie będę protestował
    jeśli “kiedyś” – za wszystkie krzywdy i zniewagi zzzzzzzzzzzz
    🙂

    SZANOWNY PANIE TAKA RETORYKA NAM NIE SŁUŻY. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

    Odpowiedz
  • 28 listopada 2015 o 22:34
    Permalink

    PANIE JÓZEFIE – Serce wyrywa się na klawiaturę …
    Takie czasy, wszak jakby nie patrzeć (na kalendarz)
    nieuchronnie zbliża się “Rok 1984″…pewnie straciłem
    poczucie czasu i rzeczywistości…a może to nie ja?
    Może to ONY – sam już nie wiem …

    Odpowiedz
  • 29 listopada 2015 o 09:11
    Permalink

    Panie Adamie i Krzyku,pamięć historyczna jest po to aby wyciągać z niej wnioski, panowie to doskonale robią,inni obudzą się z ręką w nocniku,narracja historyczna leminga zmierza do udowodnienia teorii wiecznych wrogów,czytaj Rosji.Rosja pomimo wszystko,da sobie radę w Syrii.a Turcja poniesię klęskę ,ekonomiczną i polityczną,nie można jednocześnie być i nie być w koalicji przeciwko islamistom.Pozdrawiam>

    Odpowiedz
  • 29 listopada 2015 o 17:37
    Permalink

    No tak,prezydent Turcji Erdogan powiedział:.,, nikt nie może powstrzymać rozstrzesytenianiu islamu w Europie,, hm znamienne slowa,tak to poczatek konca Europy o chrzescijanskiej kultury,, swietny artykoł i trafnie i celna diagnoza .

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.