Cierpienie nie jest powodem do dumy – zrozumieć inne kultury to zrozumieć siebie

graf.red.

Cierpienie nie jest powodem do dumy, podobnie nie jest nim bieda lub to, że się coś przegrało. Co więcej, dzisiaj na świecie żyje więcej ludzi, dla których idea nadstawiania drugiego policzka, jak i miłości bliźniego to w najlepszym wypadku kwestię niemożliwą do zrozumienia. Wręcz przeciwnie, to dowód na to, że ludzie wyrażający taką percepcję są słabsi i co najważniejsze – gotowi do podporządkowania się pod wpływ innej, bardziej brutalnej i ekspansywnej kultury. To niesłychanie ważne, bo chodzi po prostu o prawo do życia, za którym idzie idea życia w wolności, prawa człowieka i inne kwestie. Może to kogoś zdziwi, ale prawa człowieka w rozumieniu zachodnim, są negowane na forum międzynarodowym przez państwa innokulturowe.
Trzeba się starać zrozumieć inne kultury i należy być na nie otwartym, ale uwaga – to najważniejsze, w sposób uwzględniający ich otwartość i jej rozumienie na ich podwórku. Przykładowo, jeżeli jakaś inna kultura uznaje większość z nas za niewiernych, którzy samym faktem swojego istnienia obrażają Boga. Jak i wszystko co najlepsze możemy z ich perspektywy zrobić, poza konwersją na ich kulturę to umrzeć. To wypłacanie jej przedstawicielom wysokiego socjalu w Europie, najdelikatniej mówiąc należy uznać za trudne do uzasadnienia.
To nie jest kwestia rasizmu, ksenofobii czy uprzedzeń. Żeby rozumieć innych, trzeba poznać i zrozumieć ich miarę i percepcję. Naszym obowiązkiem jest spróbować się postrzegać, jak oni widzą nas. W jaki sposób odnoszą się do nas w swojej percepcji. Nie oczekujmy, że inni ludzie, będą nas postrzegać w ten sposób, w jaki my byśmy chcieli być postrzegani. Tylko tak można zbudować postawę tolerancji. Inaczej jest się frajerem, który nie chce, nie jest w stanie lub boi się rozumieć otaczającą rzeczywistość. Szczególnie ten ostatni aspekt jest ciekawy, bo dzisiaj jest wyjątkowo powszechny dla ludzi Zachodu. To żałosne, że uczucie strachu zastąpiło tak szybko poczucie wyższości…
Konflikt na linii USA – Iran jest doskonałym przykładem sporu, który jest realizowany na różnych poziomach odniesienia. Obie strony walczą ze sobą wzajemnie, oskarżając się o kwestie zrozumiałe dla własnej publiczności. Staje się to wygodne dla zainteresowanych. Nie inaczej jest na linii USA – Chiny. W obu krajach jest silna propaganda, grająca kartą przeciwnika. W USA, to komentatorzy i liderzy opinii, programujący społeczeństwo przez miękki wpływ na wszystko co jest związane z wzorcami percepcji. W Chinach to propaganda, wzmocniona konfucjańską logiką i systemem kredytu społecznego.
Nawet podobne mechanizmy są pomiędzy naszym krajem, a krajami zachodu Unii Europejskiej. Oni ciągle uważają, że jesteśmy gorsi, a my ciągle mamy kompleks Zachodu. Tylko, że dzisiaj wojsko z długą bronią chodzi po centrum Brukseli, w Niemczech rządzą gangi młodzieży innokulturowej, a w Paryżu Policja strzela do ludzi protestujących przeciwko biedzie i brakowi perspektyw.
Wzajemne postrzeganie się ludzi jest ważne, a nawet fundamentalne w warunkach “wojen w mediach społecznościowych”. Ponieważ nasi decydenci, tak moderują sporem, żeby to co ogłaszają możliwie najlepiej komunikować do wewnątrz własnej grupy odbiorców.
To porażające, ale prawdziwe. Widzimy to na przykładzie konta pana Donalda Trumpa, który komunikuje się z opinią publiczną za pomocą 160 znaków ze spacjami! Sama idea takiej komunikacji jest w zasadzie zero – jedynkowa, bo nie da się w żaden sposób tego przewartościować. Nie ma tam miejsca na sofistykę, prosty przekaz wzmocniony „emotionkami”, do tego cytat innego wpisu lub zdjęcie. Oto wszystko, co nam zostało jako pole dialogu międzykulturowego.
My postrzegamy rzeczywistość przez nasze własne cierpienie, wartościując je na zasadzie gradacji następstw. Czyli, nie byłoby ofiar i dramatu II Wojny Światowej, gdyby nie jej wybuch. Nie byłoby takiej biedy w kraju, gdyby nie zabory przez 123 lata i szereg wojen. Nie byłoby „czegoś”, gdyby „coś” – mechanizm jest prosty – skutek, poprzedza zdarzenie, a ono poprzedza wyzwalacz. Oczywiście wyzwalacza już nie dostrzegamy, ani nawet nie chcemy przyjąć do wiadomości, że to nasi przodkowie mogli mieć przywiązany sznur do spustu pistoletu, którym ich później rozstrzeliwano. Niestety to nasze elity za ten sznur ciągnęły wcześniej przez lata. Na to już nam w retoryce cierpienia nie starcza wyobraźni. Musimy to zrozumieć, że inni nie chcą nam współcierpieć. Wręcz przeciwnie – mają nas za wiecznie przegranych frajerów.
Cierpienie nie jest powodem do dumy, zrozumieć inne kultury to w ostateczności zrozumieć siebie. W momencie gdy inni oczekują chociaż minimum, dokładnie takiego samego sposobu traktowania, jakiego my życzymy sobie wobec siebie, oburzamy się i niszczymy pomniki ich Ojców i Dziadków…

12 myśli na temat “Cierpienie nie jest powodem do dumy – zrozumieć inne kultury to zrozumieć siebie

  • 14 stycznia 2020 o 07:40
    Permalink

    Czyli kres kultury “białego człowieka” – bo uczucie “strachu zastąpiło tak szybko poczucie wyższości…”

    Amen.

    Czyli można dalej “rozwozić paciorki”, ale już nie wysiadać z szalupy np. na afrykańskim wybrzeżu – bez pistoletu

    Odpowiedz
  • 14 stycznia 2020 o 08:34
    Permalink

    Podoba mi się ten sposób myślenia, bardzo łopatologiczny i pokazujący sprawy jakimi jest.

    Odpowiedz
  • 14 stycznia 2020 o 09:25
    Permalink

    Bardzo trafna analize psychologii polityki i szeroko rozumianego kulturoznastwa zawiera powyzszy felieton, cale epoki wytwarza sie wyobrazenie o innych kulturach i ich politycznym oddzialywaniu, niewatpliwie wiekszosc z nich jest wysublimowana i celowo tworzona propaganda, tj. wiazka twierdzen o innych i ich zachowaniach, by czerpac z tego szerokozakrojone korzysci dla swojego panstwa i swojej wyeksponowanej osoby polityka czy wlasciciele srodkow produkcji,.obecnie malwersanta bankowego obecnego w taolkach calego swiata, zwlaszcza tam, gdzie go podatki i przymus panstwowy nie moga dopasc i dany delikwent zyje sobie w szarej stregie nie polegajac zadnemu porzadkowi prawnemu….
    Zaistne ciekawe skad wziela sie wielowiekowa pogarda “zachodu” do slowianskiego “wschodu” i dlaczego Polacy sami uwazaja sie “za gorszych” a np.Niemcy za lepszych….skad sie to bierze…czy nie przypadkiem z teorii ras, majacej za cel usprawiedliwienie calkiwitego podboju innej grupy etnicznej i politycznej dla maksymalnych korzysci materialnych i zaspokojeniu wlasnego ego tj. maksymalnego dowartosciowaniu sie kosztem innych… na tym bazowal i bazuje kolonializm, obecnie globalizm z miazdzacym wszelkie struktury kulturalne i moralne dumpingiem plac i niwelowanie do zera praw pracowniczych…
    Islustracja tego zjawiska jest min. kolonializm niemiecki w Afryce, dzisiaj Namibia, gdzie “HerrenRasse” ( “rasa panow”) tj Niemcy cwiczyli ludobojstwo i tworzenie obozow koncentracyjnych, a pobcinane glowy Afrykanow przesylali do badan antropologicznych do berlinskiego szpitala Charite’…..ponizony i gispodarczo wyzyskane szczepy afrykanskie Hereros i inne przepedzone z niemieckich sadow zlozyly pozwy o odszkodowania w Nowym Jorku….
    Wczoraj pewien odwazny ( bo emerytowany ? ) prof. nauk politycznych rzekl, ze ten exodus innokulturowych do Europy i wogole na “zachod ” towylacznie na wlasne zyczenia “zachodu”, ktory od ponad 300 lat wtraca sie w tym regionie, powyniszczal cale tradycyjne hednoski polityczne i doprowadzil do wrzenia ..powiedzal takze, ze po wycofaniu sie “zachodu” z tego regionu nie powinno sie obawiac rzekomego wakum ( pustych przestrzeni politycznych ), gdyz wreszcie sami autochtoni zaczna budowac wlasne struktury na Bliskim Wschodzie,od czego od wiekow sa powtrzymywani…

    W Niemczech to nie sa “bandy mlodziezowe”, lecz cale rodziny ( mafie ..) czasami skadajace sie z paru tysiecy czlonkow, wzajemnie pozenionych ,glownie z Lybanu,, ktorych przyjeto na czas wojny domowej jako uchodzcow wojennych ale zabroniono im pracowac i uczeszczac do szkol, vy sie nie zmueszali z “rasa panow”…..to sobie stworzyli panstwo w panstwie z wlasnym szkolnictwem koscielnym i sadownictwem….migracje ludnosci to migracje kultur i ich adaptacja trzeba sie aktywnie zajmowac…
    Przede wszystkim trzeba sie i to” od natychmiast” i to w obliczu narastajacych problemow disyc radykalnie zajac sie problemem demografii i eksplosji narodzin…bez tego problemu nie bylo by globalizacji, wojen, wyniszczaniu srodowiska ….nikt niestety o tym nie mowi….

    Odpowiedz
  • 14 stycznia 2020 o 10:15
    Permalink

    No dobrze, świetny wykład zasadniczych wartości dla przetrwania danej kultury. Ale należało napisać wprost, kto od ponad 1000 lat implementuje nam Polakom to cierpienie? Kto jest odpowiedzialny za zniewolenie i ubezwłasnowolnienie polskich umysłów oraz zniszczenie słowiańskiej kultury? Oświecona szlachta z XIX wieku oraz wielu wcześniejszych jej myślących przedstawicieli nie mieli wątpliwości, że odpowiedzialność za to ponosi okupacyjna religia, tak zresztą ją nazywając. A prawo kościelne było nazywane wprost obcym prawem, cudzoziemskim. Oto przykład z historii:
    W XVI wieku Mikołaj Siennicki, należący do patriotycznej szlachty występującej przeciwko rządom magnatów świeckich i duchownych w 1556 r. podczas mowy sejmowej dowodził: „że poddawanie szlachty jurysdykcji kościelnej nie tylko gwałci swobody i przywileje, ale – skoro duchowni w kraju realizują politykę Rzymu – podważa suwerenność państwa i przynosi ujmę majestatowi królewskiemu”. Ponadto „nazwał prawo kościelne cudzoziemskim prawem nie obowiązującym Polaków i wysunął postulat, aby w Polsce obowiązywało tylko jedno prawo – polskie”. Źródła: M. Borucki, Temida staropolska, LSW, Warszawa 1979, s. 75. A. Nowicki, Walka polskiego odrodzenia o świeckość kultury, w: Dzieje Polski a współczesność, K. Sokół (red.), KiW, Warszawa 1966, s. 69.

    A dziś co mamy? Rząd na “odprawie” u ojca dyrektora. Może nadszedł już czas na wyzwolenie?
    https://demotywatory.pl/4965688/Swiete-slowa-Panie-Adrianie-swiete-slowa

    Odpowiedz
    • 14 stycznia 2020 o 13:54
      Permalink

      …Oświecona (JAJA?JAKA?) 😏 szlachta z XIX wieku oraz wielu wcześniejszych jej myślących przedstawicieli nie mieli wątpliwości…”Nie jesteśmy w stanie, przy pomocy indukcji (bo brak dokumentów), odpowiedzieć na pytanie, co działo się na ziemiach Polski przedpiastowskiej i skąd wziął się taki dziwaczy, na skalę ówczesnej Europy, stan szlachecki. Pozostaje nam dedukcja.
      (…)
      Józef Meisl, który był Żydem, twierdził, że pierwszymi mieszkańcami ziem polskich byli Żydzi wraz z nawróconymi na judaizm Chazarami. Trudno pewnie to udowodnić, ze względu na brak źródeł. Jednak fakt, że polscy władcy byli wyjątkowo przychylnie do nich nastawieni, skłania do zadania sobie pytania: z czego to wynikało? Tłumaczenie tego słowiańską łagodnością nie jest przekonywujące. Przecież na Rusi nie patyczkowano się z nimi. Coś więc na rzeczy musiało być, skoro szlachta odnosiła się wrogo do niemieckiego kupca i Niemca pożyczającego pieniądze, a korzystała z usług Żydów. Jeśli jeszcze uwzględnimy fakt, że nie było ograniczenia wysokości stopy procentowej, to wątpliwości coraz mniej, co do tego, że musiał występować jakiś szczególny rodzaj relacji pomiędzy obu stronami. Tłumaczenie, że Żydzi organizowali handel i dostarczali pieniędzy i z tego względu zasługiwali na wyjątkową ochronę, też nie trzyma się kupy, bo to samo oferowali Niemcy osiedlający się w Polsce. Szlachta zawsze trzymała z Żydami przeciw mieszczanom, czyli Niemcom lub spolszczonym Niemcom.
      (…)
      Dlaczego warstwy rządzące faworyzowały obcych względem swoich? A może dla nich Żydzi nie byli obcymi? Sympatie między ludźmi rodzą się na ogół, gdy łączą ich wspólne korzenie, zbliżony system wartości, podobne cele.

      Szlachta jako stan jest dziwnym zjawiskiem. Przynależność do niego określały nie kryteria społeczno-gospodarcze, lecz wspólne dla wszystkich jego członków przywileje i zobowiązania. Przyjmowanie do stanu szlacheckiego odbywało się poprzez wprowadzenie przez króla do wybranego przez niego rodu. Mogli to robić też wybitni przedstawiciele szlachty poprzez „przyjęcie” do własnego. Szlachta zwracała się do siebie per „panie bracie”. I ten jakiś nadzwyczaj przychylny stosunek do Żydów. Skąd taka sympatia? Jakoś to wszystko dziwnie współgra z masonerią, choć do jej powstania jest jeszcze daleko. Jeśli więc masoneria jest urządzeniem żydowskim, to może i polska szlachta była nim również.
      (…)
      Na uwagę zasługuje jeszcze niewytłumaczalna dla mnie nienawiść i wrogość szlachty do chłopa. W cytowanym wyżej Rozdrożu Dąbrowska pisze:

      »Ten wieczny i żadnym innym uczuciem nigdy nie przeważony strach przed „naruszeniem własności panów” przypomina mimo woli słowa Deczyńskiego: „Każdy szlachcic polski woli stracić połowę swego majątku jakimkolwiek bądź sposobem, niżeli pozwolić na to, żeby chłopi w jego wsi od odrabiania pańszczyzny wolnymi być mieli”.

      W samej rzeczy Polak umiał z godnością znosić utratę przywilejów i majątków, zabieranych mu przez wroga. Umiał z lekkomyślnością sam wyzbywać się dóbr ziemskich dla tysiąca dobrych i złych powodów. Tracił świętą i umiłowaną ziemię ojców na karty, hulanki, fantazje. Oddawał ją za długi Żydom i Niemcom. Dla jednego tylko celu nie chciał nigdy oddać ani piędzi ziemi gruntu – dla chłopa, sedna ojczyzny i narodu. Psychologicznie można to wszystko uzasadnić, jako rzecz „arcyludzką”. Nie mniej składało się na tę postawę między innymi niezmierne wypaczenie pojęć tak o świętym prawie, jak i o świętych obowiązkach własności.«
      (…)
      Szlachta była stanem ludzi wolnych. Przynależność do niego określały nie kryteria społeczno-gospodarcze, lecz wspólne dla wszystkich jego członków przywileje i zobowiązania. A więc była stanem ludzi równych. I wszyscy byli dla siebie braćmi. Mamy więc kwintesencję tego stanu zawartą w trzech słowach: wolność, równość, braterstwo. Gdybym chciał to przetłumaczyć na francuski, to brzmiałoby to tak: liberté, egalité, fraternité. To nie tylko hasło rewolucji francuskiej, zresztą jedno z wielu, dopiero później upowszechnione, to też hasło lóż masońskich: Wielkiego Wschodu Francji i Wielkiej Loży Francji.

      A więc byliśmy, nie bójmy się tego słowa, narodem wybranym, wybranym do przeprowadzenia pewnego eksperymentu, który miał zbadać, jak działają pewne mechanizmy. Z tego eksperymentu wynikło, że wprowadzenie demokracji rozkłada państwo, a ci, którzy tym kierują są anonimowi i nietykalni. Odpowiedzialność w demokracji spada, jak wiadomo, na ogół. Drugi wniosek jest taki, że demokracja nie ma szans na przetrwanie, jeśli działa w pojedynkę tj. otoczona jest monarchiami i do tego absolutnymi (Prusy, Rosja). Trzeci wniosek jest taki, że żeby demokracja przetrwała, trzeba ją wprowadzić we wszystkich znaczących krajach na świecie i z tej pozycji narzucać ją tym krajom, które jej jeszcze nie mają. Po to była rewolucja francuska. Dziś to zadanie wykonują Stany Zjednoczone.
      (…)
      Państwo Polskie jest polskim tylko z nazwy. Przez cały okres istnienia trwało jego przejmowanie przez Żydów. Proces ten nie zaczął się od pojawienia się frankistów w drugiej połowie XVIII wieku. Jednak od tego momentu zaczyna się intensywniejsze parcie Żydów do najwyższej warstwy społeczeństwa polskiego. Później następuje asymilacja po powstaniu styczniowym, wepchnięcie przez cara litwaków do Królestwa Polskiego i w końcu ich liczne przybycie z Armią Czerwoną. Polska polityka od wieków jest prowadzona pod dyktando Żydów. Natomiast Polacy w Polsce są od tego, by przypisywać im wszelkie zło, jakie się w niej działo i dzieje, choć przeważnie nie oni byli i nie są przyczyną tego zła, bo cóż w Polsce mógł chłop pańszczyźniany, a obecnie – zwykły obywatel. https://bb-i.blog/2019/12/16/szlachta/

      https://bb-i.blog/2019/12/28/zydzi/

      https://bb-i.blog/2020/01/09/masoneria/

      Ty, poniał gdzie tkwi diabeł? Dodam że już ‘wszystko było” tzn linkowałem,
      a od ciebie wymagam jedynie trochę wysiłku, nawet nie fizycznego…. !!
      ————————————————————
      …że to nasi przodkowie mogli mieć przywiązany sznur do spustu pistoletu, którym ich później rozstrzeliwano.

      Nie inaczej – było. I jest!!

      Cierpienie, czczenie ofiar ‘całopalenia”, świętowanie klęsk, rozdrapywanie ran to narzucona nam obca i wroga narracja wynikająca z pewnej (azjatyckiej) “tradycji”. PIEPSZYĆ TO… !!

      Ps. Tu idzie o dwie kultury (religie) które uważam za jednakowo obce i wrogie o wspomnianej w tekście mówimy zbyt często…. https://episkopat.pl/dzien-judaizmu-2020-pod-znakiem-swietowania-i-dnia-swietego/
      ——————————————————-
      …… Zebraliśmy się tutaj jako wolni ludzie, aby wziąć odpowiedzialność za los naszej Ojczyzny, naszej wiary, naszej tradycji i naszej cywilizacji. Aby rzucić wyzwanie „Europejczykom”, demoliberałom i socjalistom, z łacińskim krzyżem na naszych białych sztandarach!

      Łacińskie państwo narodu polskiego to my!

      Magdalena Ziętek-Wielomska

      https://konserwatyzm.pl/zietek-wielomska-konfederacja-w-forpoczcie-cywilizacji-lacinskiej/

      Odpowiedz
  • 14 stycznia 2020 o 12:50
    Permalink

    …że to nasi przodkowie mogli mieć przywiązany sznur do spustu pistoletu, którym ich później rozstrzeliwano.

    Nie inaczej – było. I jest!!

    Cierpienie, czczenie ofiar ‘całopalenia”, świętowanie klęsk, rozdrapywanie ran to narzucona nam obca i wroga narracja wynikająca z pewnej (azjatyckiej) “tradycji”. PIEPSZYĆ TO… !!

    Ps. Tu idzie o dwie kultury (religie) które uważam za jednakowo obce i wrogie o wspomnianej w tekście mówimy zbyt często…. https://episkopat.pl/dzien-judaizmu-2020-pod-znakiem-swietowania-i-dnia-swietego/
    ——————————————————-
    …… Zebraliśmy się tutaj jako wolni ludzie, aby wziąć odpowiedzialność za los naszej Ojczyzny, naszej wiary, naszej tradycji i naszej cywilizacji. Aby rzucić wyzwanie „Europejczykom”, demoliberałom i socjalistom, z łacińskim krzyżem na naszych białych sztandarach!

    Łacińskie państwo narodu polskiego to my!

    Magdalena Ziętek-Wielomska

    https://konserwatyzm.pl/zietek-wielomska-konfederacja-w-forpoczcie-cywilizacji-lacinskiej/

    Odpowiedz
  • 14 stycznia 2020 o 18:25
    Permalink

    to jest kwestia tego, jak rozumiemy państwo elementarna odpowiedzialność za nie wymaga od nas przyjęcia wizji autora

    Odpowiedz
  • 14 stycznia 2020 o 21:34
    Permalink

    naród, co czci własne klęski, zasługuje na każdą klęskę.

    Odpowiedz
  • 14 stycznia 2020 o 22:33
    Permalink

    H do d nasz kraj gola my lubimy sobie komplikować i sobie skomplikowaliśmy…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.