Ciekawa gra Zachodu wokoło Ukrainy

Europe-Ukraine_(и_не_контролируемые) Зеленый: Украина Салатовый: Крым, ЛНР и ДНР. Серый: Европа Светло-серый: окружающий регион By Rob984, ByStaJ – Location European nation states.svg, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=39878280

Ciekawa gra Zachodu wokoło Ukrainy jest czymś bardziej zaskakującym, niż brak i w zasadzie niezdolność Polski do prowadzenia jakiejkolwiek polityki wschodniej, nawet poprzez jej brak. Nie chodzi o to, że ponieważ my tworzymy intelektualną i relacyjną próżnię, to Zachód coś narzuca. Mamy to szczęście w nieszczęściu, że nasza nieudolna i w części rusofobiczna systemowo władza, nie jest w stanie nic gorszego już zrobić i namieszać. A Zachód po prostu realizuje swoje interesy, przy milczącym poparciu USA, zupełnie ponad naszymi głowami, oczywiście o interes Ukrainy nikt się nawet nie pyta.

To, że Ukraina użyła dronów bojowych kupionych w Turcji – mimo wszystko w kraju NATO, przeciwko trudnym do jednoznacznego zdefiniowania celom w Donbasie, spotkało się z krytyką państw zachodnich. Co więcej dowiedzieliśmy się – co nie jest potwierdzone, że jeden z krajów zachodnich, gdzie właśnie zmieniła się władza, miał blokować możliwość zakupu nowoczesnej broni ofensywnej (snajperskiej, walki radio-elektronicznej) za pośrednictwem agend NATO. Chociaż Ukraińcy zapłacili, mają dostać tylko cześć systemów antydronowych, które zamówili. Oczywiście powody tutaj mogą być po pierwsze polityczne, bo po co Ukrainie taka zaawansowana broń, ale o wiele bardziej racjonalne są technologiczne. Ponieważ, nie ma żadnej pewności, do kogo taka zaawansowana broń w końcu trafi i wszystko jedno w jakich okolicznościach. Kłania się casus naszych rakiet „Grom”, które po przegranej przez Gruzinów wojnie powędrowały w świat.

Oczywiście nikt na Zachodzie nie ma najmniejszego zamiaru nadstawiać głowy w interesie konfliktów pomiędzy ukraińskimi oligarchami, jak również raczej nikt nie traktuje na poważnie tamtejszego Prezydenta – aktora. Z samego sposobu traktowania władz ukraińskich wynika, że są traktowane jako przejściowe i łatwiej jest doprowadzić do ich wymiany, niż wdawać się z nimi w dyskusję o zobowiązaniach Zachodu do gwarantowania granic Ukrainy i jej suwerenności. Można pójść nieco dalej i zastanowić się nad tym, czy w świetle aktualnych ustaleń i zaniechań, zwłaszcza ze strony USA, los Ukrainy jako tworu państwowego nie został już przypieczętowany? Proszę zwrócić uwagę na jedną – niesłychanie niedocenianą okoliczność – otóż, inwestycje zagraniczne na Ukrainie w zasadzie nie istnieją. Dlaczego? Niech na to pytanie odpowiedzą sami Ukraińcy, jest ich wielu na naszym forum, a ww. argument, został posłyszany właśnie od jednego z ukraińskich znajomym, ale o zdecydowanie Wielkoruskich poglądach na swoją ojczyznę i jej miejsce na geopolitycznej mapie. Zachód zorientował się, że podobnie jak na Krymie, większa część Ukraińców nie popiera władz nacjonalistycznych. Powrót do status quo, który jest w stanie zagwarantować jedynie Rosja, jest bardzo, ale to naprawdę bardzo racjonalną alternatywą. Nie mówimy już o wspaniałych czasach rozwoju „radzieckiej Ukrainy”. Mówimy o dramatycznych latach 90-tych i 2000-cznych, w których pomimo całego dramatu, jaki tam miał miejsce, ten kraj jednak funkcjonował – były renty, emerytury i opieka lekarska, szkoły, przedszkola. Proszę to mieć na uwadze, jak tam musi być dzisiaj tragicznie – i to pomimo spekulacji na wzrost Hrywny – że lata dramatycznej transformacji, wspomina się jako okres stabilizacji! Znajomy Ukrainiec z Winnicy twierdzi, że dla ludzi najgorszy i najtragiczniejszy jest brak perspektyw. Można to zrozumieć.

Zachód nie chce mieć problemów z Ukrainą, a zarazem chce handlować z Rosją, bo potrzebuje lewarować się jej potencjałem. Zrozumiemy to wszyscy, jeżeli zabraknie węgla, gazu, wszystkiego co importujemy z Federacji Rosyjskiej i całego Rosyjskiego Świata za jej pośrednictwem. Nikt, kto ma odrobinę zdrowego rozsądku nie zrezygnuje z tego samodzielnie. Naprawdę decydenci na Zachodzie nie są idiotami!

Nasza niemoc w polityce wschodniej jest raczej wypadkową ogólnej słabości państwa, niż celowej strategii rządzących – żeby się nie mieszać. Wszystko jedno, ponieważ liczy się skutek – korzystamy z szansy, żeby milczeć i nie wpaść w problemy. Chyba, że znowu ktoś coś „ciapnie” np. o prymacie rządów prawa i o przynależności państwowej Krymu i zostanie to wykorzystane przez zachodnie mendia (tu nie ma błędu), żeby skupić na nas uwagę, a nie na rzeczywistych decydentach. W końcu wiadomo, że Ukraińcy mają być Zachodowi wdzięczni, a nienawiść mogą pielęgnować do sąsiadów. To takie proste!

Ciekawa gra Zachodu wokoło Ukrainy trwa, jeżeli ziści się jeden ze scenariuszy, to być może będzie to przyzwolenie na grę Ukrainą. Naprawdę wiele nie trzeba, żebyśmy podzielili ich los. To tylko kwestia przewagi ideologii nad pragmatyzmem, a proszę popatrzeć na skład rządu naszego zachodniego sąsiada, naprawdę wiele nie trzeba.

Pytanie o to, czy Ukraina zostanie poświęcona jest pytaniem źle postawionym. Bardziej należy tutaj przyjąć zachodnią narrację o pozwoleniu temu terytorium, na zajęcie właściwego miejsca na mapie (i oczywiście we właściwym kształcie), tak żeby zamieszkująca je ludność mogła się rozwijać np. w półniewolniczej pracy na Zachodzie.

Czy to dla nas dobrze? Na pewno nie. Ponieważ im głębszy bufor tym lepiej. Chodzi o to, że w głębszym buforze możliwe jest więcej scenariuszy, niż mniej. Na pewno jednak o bajeczkach o przyjęciu Ukrainy do NATO, czy nawet Unii Europejskiej, to sobie można tak marzyć, jak o fuzji termojądrowej, chociaż i ona jest chyba bardziej prawdopodobna. Proszę myśleć pragmatycznie, do bólu pragmatycznie, brutalnie – i przyziemnie. Oczywiście wiadomo, że papka i frazesy o wartościach zachodnich, wolności, demokracji i inne sprane kwestie jak np. oburzenie zachodniej opinii publicznej (to naprawdę jest dobre!) – będą się lały z telewizorów. Natomiast rzeczywistość jest taka jaka jest i będzie taka i tylko taka jaka może być. Proszę nie mieć złudzeń.

Tylko się nie wmanewrujmy w żadną awanturę i nie ośmieszmy, na koła historii nie mamy wpływu – w dużej mierze z własnej winy (i nie chodzi tylko o ten rząd, ale nawet bardziej o jednego pana, co mówił Ukraińcom, że umrą i wcześniej jeszcze innego pana, co tam pił jak polewali i nie tylko herbatę). Obecna władza powinna ten proces wokoło Ukrainy i gry nią – bacznie obserwować, ponieważ jeżeli będzie głupio grać z Zachodem, to zostaniemy podobnie potraktowani. Zwłaszcza, że jesteśmy w sytuacji bezalternatywnej, na nas na Wschodzie – nikt nie czeka.

15 komentarzy do “Ciekawa gra Zachodu wokoło Ukrainy

  • 15 grudnia 2021 o 06:10
    Permalink

    , Obawiam się że jednak nasi to wszystko dokument nie zepsują będą się mieszać wykazywać solidarnością i opowiadać głupoty wczoraj pan prezydent Duda wykazał się solidarnością z mężem pani ciechanowskiej nie zrobił tego żaden inny przywódca kraju Unii Europejskiej na to pytanie po co zrobił to pan prezydent Duda co z tego będziemy mieli Przecież nawet jeżeli białoruskie władze by się zmieniły to i tak będzie to wyglądało w ten sposób że będą one szukały partnerów na zachodzie A my będziemy pominięci bo nie mamy dla nich niczego co moglibyśmy im dać poza w tej chwili darmowym życiem na koszt naszego podatnika

    Odpowiedz
  • 15 grudnia 2021 o 06:41
    Permalink

    Sprawa jest o tyle klarowna, że Zachód nie chce dawać Ukrainie zaawansowanej broni, ponieważ ma świadomość że Ukraina dokonuje stale prowokacji przeciwko Rosji. Wykorzystanie do tego celu na to wszystkich dronów co słusznie zauważył autor, A teraz jeszcze broni anty snajperskiej którą Ukraina zamówiła to jest nic innego jak szykowanie prowokacji. Ukraina prowadzi własną grę pomiędzy Rosją i zachodem wykorzystując Polskę jako narzędzie kropka Bardzo rozsądną politykę na kierunku ukraińskim prowadzą Węgrzech. Generalnie to co jest tutaj napisane przez tego Ukraińca Winnicy to prawda oni mają dość nie mają perspektyw trzeba to rozumieć. Bardzo dobry tekst.

    Odpowiedz
  • 15 grudnia 2021 o 08:03
    Permalink

    Bardzo realne spojrzenie na rzeczywistość nad Dnieprem. Powstaje pytanie w co gra Zachód? Ukraińcy sięzorientowali że nic nie dostaną nie wejdą do UE i NATO i będą zawsze w strefie dupy. Dlatego coraz więcej robi się pragmatykami i prorosyjkich jawnie bo widzą jak się żyje w Moskwie, czy na Krymie a jak w Kijowie czy Lwowie i jakie możliwości mają ich dzieci. NIkt nie jest frajerem. A oligarchowie prowadzą własną grę.

    Odpowiedz
  • 15 grudnia 2021 o 08:08
    Permalink

    Dobry, słuszny i pragmatyczny artykuł.

    No i idzie zima.

    To wszystko na temat Ukrainy.

    Odpowiedz
  • 15 grudnia 2021 o 10:28
    Permalink

    Im szybciej kraj 404 przestanie istnieć w obecnych granicach, tym spokojniej będą żyć sąsiedzi. Podpowiadam – wieś o mówiącej nazwie Mytnica znajduje się akurat na autostradzie [Leningrad]-Kijów-Biała Cerkiew-Odessa.

    Odpowiedz
  • 15 grudnia 2021 o 15:48
    Permalink

    Praktycznie gra jest już zakończona. To nie oznacza, że pole gry już jest posprzątane. Będziemy też musieli trochę poczekać na rezultaty tej rozgrywki.
    Kto grał?
    Jak zwykle grały ze sobą dwa mocarstwa. Jedno tracące pozycję hegemona światowego, oraz drugie państwo, wracające do pozycji mocarstwa.
    Gdzie grali?
    Obszar rozgrywki nie był precyzyjnie wyznaczony. Jest znacznie szerszy a niżeli nam się wydaje.
    O co grali tym razem?
    O to samo, co zwykle. O wyrządzenie większych „strat” stronie przeciwnej.
    Co z grą mocarstw ma wspólnego nasz wschodni sąsiad i specyficzna „enklawa” na jego terytorium?
    Odpowiedz jest jak zwykle taka sama. Kiedy potrzebna jest konfrontacja, to każdy pretekst jest dobry do jej rozpoczęcia.

    *****
    Taka uwaga.
    Biorąc pod uwagę słabe nerwy wydawców Obserwatora Politycznego, pominę najbardziej istotne element przeprowadzonej rozgrywki. Przedstawię tylko te elementy „gry”, które jest w stanie wymyślić przeciętny zjadacz chleba.
    *****

    Z grubsza biorąc, możliwe były następujące scenariusze do „przeanalizowania”.

    a) Scenariusz #1.
    Armia naszego wschodniego sąsiada, atakuje obrońców enklawy. Jest silniejsza, więc przerywa obronę. Wtedy armia powracającego mocarstwa rusza na pomoc enklawie. Wynik rozgrywki. Woskowo wygrywa silniejsze mocarstwo, ale „traci”, ponieważ wprowadziło swoje wojska na obszar innego, suwerennego państw. Czeka go wieloletnie potępienie i banicja. Wygranym jest słabnący suweren.

    b) Scenariusz #2.
    Armia naszego wschodniego sąsiada, atakuje obrońców enklawy. Jest silniejsza, więc przerywa obronę. Wtedy armia powracającego mocarstwa powtarza manewr, jakiego dokonała w 1943 roku pod Stalingradem. Nie pomaga obrońcom enklawy, ale otacza wojska naszego wschodniego sąsiada, tworząc tzw. kocioł. Wynik rozgrywki jest podobny do tego ze scenariusza #1. Woskowo wygrywa silniejsze mocarstwo, ale „traci”, ponieważ wprowadziło swoje wojska na obszar innego, suwerennego państw. Czeka go wieloletnie potępienie i banicja. Wygranym jest słabnacy suweren.

    c) Scenariusz #3.
    Armia naszego wschodniego sąsiada, atakuje obrońców enklawy. Jest silniejsza, więc przerywa obronę. Powracające mocarstwo nie wprowadza na teren naszego wychodniego sąsiada ani jednego czołgu, i ani jednego żołnierza. Nie pomaga obrońcom enklawy. Rakietami niszczy ośrodki dowodzenia wojsk wschodniego sąsiada oraz kierownictwo jego administracji.
    Powstaje następujący scenariusz pola gry. Wojska naszego sąsiada są w enklawie, ale jego państwo jest pozbawione „głowy”.
    Gra by się toczyła dalej tyle, że teraz „piłka” byłaby po stronie słabnącego, ale ciągle mocarstwa.

    W tym momencie nastąpiło podliczanie możliwych zysków i strat. Po chwili namysłu, walczące strony postanowiły dokończyć grę przy „zielonym stoliku”. Jak napisałem na wstępie, będziemy musieli poczekać na rezultaty tej rozgrywki. Warto wiedzieć, że wynik tej rozgrywki dotyczy również Nas.

    Odpowiedz
  • 15 grudnia 2021 o 16:17
    Permalink

    Zabrakło tu najważniejszego stwierdzenia, że Ukraina to tylko pole bitwy wydanej Słowianom przez zachodni imperializm. Im szybciej wszyscy na wschód od Odry zrozumiemy, że zachód traktuje nas jak przysłowiowym Murzynów (nie jest to stwierdzenie rasistowskie, bo jedziemy na tym samym wózku co Afrykanie) to może wreszcie się zjednoczymy i utniemy tej hydrze łeb, która pod II wojnie światowej odrosła. Szkoda, że Stalin z Armią Czerwoną nie miał już siły zająć całej Europy.

    Kilka uwag:
    Po pierwsze:
    “Zachód zorientował się, że podobnie jak na Krymie, większa część Ukraińców nie popiera władz nacjonalistycznych.”
    – to prawda, ale też zachód miał to doskonale wkalkulowane w swoje działania, że może się nie udać pełny przewrót i wywołanie wojny z Rosją rękami Ukraińców i Polaków, bo przymiarki do tego były. Obecny stan zawieszenia jest dla zachodu i tak wielkim sukcesem, bo mogą wiązać siły Rosji na tym froncie. Ma to jednak dobre strony dla samej Rosji i Słowian ukraińskich, bo mogą się skonsolidować wokół Wielkiej Rusi. Zachód poszedł na całość jakby nie miał już nic do stracenia i bardzo dobrze, bo w perspektywie długoterminowej straci całkowicie znaczenie na świecie. Czas psychopatów anglosaskich powoli dobiega końca.

    Po drugie:
    “Zachód nie chce mieć problemów z Ukrainą, a zarazem chce handlować z Rosją, bo potrzebuje lewarować się jej potencjałem. Zrozumiemy to wszyscy, jeżeli zabraknie węgla, gazu, wszystkiego co importujemy z Federacji Rosyjskiej i całego Rosyjskiego Świata za jej pośrednictwem. Nikt, kto ma odrobinę zdrowego rozsądku nie zrezygnuje z tego samodzielnie. Naprawdę decydenci na Zachodzie nie są idiotami!”
    – tak, decydenci zachodni nie są idiotami i planują już następne kroki w kierunku rozbicia Rosji za pomocą dawnych demoludów i republik. Dziś oczywiście chcą handlować z Rosją i będą balansować na krawędzi, aby tylko mieć gaz i węgiel, ale jak uda im się rozbić mentalnie i gospodarczo Rosję, to nie będą mieli żadnych sentymentów, aby Rosjanom zadać ostateczny cios kulturowy i zrobić z nich Murzynów jak zrobili teraz z Ukraińców i już dawno z Polaków. CZAS PRZEBUDZENIA JEDNAK NADCHODZI.

    Po trzecie:
    “W końcu wiadomo, że Ukraińcy mają być Zachodowi wdzięczni, a nienawiść mogą pielęgnować do sąsiadów. To takie proste!”
    – owszem, ta sama retoryka dotyczy nas Polaków, mamy być wdzięczni za neokolonialny kapitalizm narzucony nam siłą i podstępem przy pomocy styropianowej agentury. Zaś ciemne owieczki to kupują i wierzą nadal w odzyskanie wolności w 1989 roku. Ba żeby w to wierzyły tylko ciemne owieczki pod religijnym dyktatem to pół biedy, ale że wierzy w to inteligencja bez inteligencji to jest już nasz problem. Na uczelniach wyższych tam znajdziecie zbiorowisko prawdziwej ciemnoty i bezradności intelektualnej, brak charakteru u wykształciuchów to norma. Wystarczy poczytać felietony styropianów w “Przeglądzie”, aby dojść do wniosku, że nie ma dla nas ratunku z takim potencjałem szukających rozumu dawnych styropianowych opozycjonistów. Bo prawicowe mendia III RP to wszem i wobec wiadomo, że z ukrzyżowanymi umysłami zieją nienawistną rusofobią i dla nich nie ma żadnej przeciwwagi, bo sama “Myśl Polska” nie zrównoważy tej skali zidiocenia jaka ma miejsce na polskiej prawicy i skali skundlenia lewactwa obyczajowo-burżuazyjnego.

    Po czwarte:
    “Pytanie o to, czy Ukraina zostanie poświęcona jest pytaniem źle postawionym. Bardziej należy tutaj przyjąć zachodnią narrację o pozwoleniu temu terytorium, na zajęcie właściwego miejsca na mapie (i oczywiście we właściwym kształcie), tak żeby zamieszkująca je ludność mogła się rozwijać np. w półniewolniczej pracy na Zachodzie.” – to jest wyrywanie kawałka po kawałku terytorium Słowian i zamienianie ich w siły niewolnicze. Dawno zrobiono to już z demoludami, zaś losy Ukrainy jeszcze się ważyły przy boku Rosji. Teraz już wiadomo, że to terytorium jest prawie stracone, bo jeżeli uda się zachodowi zainstalować tam banderowski faszyzm i przekręcić mentalnie przynajmniej połowę ludności Ukraińskiej, wychować z nich mięso armatnie to zachód będzie miał na czym żerować przez następne 50 lat, chyba że wcześniej nastąpi jakiś cud i sam zachód upadnie, ale co wtedy z nami zależnymi terytoriami? Nie mamy przecież żadnych prawdziwych elit narodowych, które poprowadziłyby naród do odzyskania suwerenności i wolności.

    A co do inwestowania na Ukrainie, to zachód to robi, tylko że Ukraińcy niewiele na tym zyskają. Ukraina ma być zasobem dobrej ziemi, które wykupią zachodni oligarchowie, zaś sami Ukraińcy zyskają pracę w nowoczesnych zachodnich kołchozach.
    Wyguglać jak link nie przejdzie:
    “Brytyjczycy wyszli z UE i prężnie wchodzą na Ukrainę”
    https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-brytyjczycy-wyszli-z-ue-i-preznie-wchodza-na-ukraine,nId,5050946

    Na pewno nie będą inwestować w nowoczesny przemysł na Wschodzie bo to zbyt duże ryzyko utraty technologii, ale zrobienie z Ukrainy i Polski skansenu jest już dla nich idealną opcją.

    Odpowiedz
  • 15 grudnia 2021 o 19:57
    Permalink

    Tłumaczenie najciekawszych (a wszystko jest ciekawe) urywków z angielskiego z http://thesaker.is/why-russia-didnt-shoot-anything-down-yet/
    Dlaczego Zachód i USA w szczególności są śmiertelnie nastawieni na konfrontację z Rosją i Chinami w każdym zakątku i to tak blisko bezpośredniego militarnego ataku?
    To nie dlatego, że oni chcą odciąć rosyjski gaz od Europy (co spowodowałoby czasowe załamanie gospodarki EU i zniszczyłoby (skutek) zdolność do agregacji rezerw dolarowych) lub odzyskać miejsca pracy od Chin (systemowo niekompatybilnych z hegemonią dolara) albo zapobiec urzeczywistnieniu BRI (związek gospodarczo handlowy Brazylii, Rosji, Indii)…
    Kiedy Kissinger zaprosił Chiny do zachodniej światowej ekonomii, było to rozumiane jako wieczne gromadzenie przez Chiny dolarowych plusów i w swoim czasie (Chiny) stałyby się czymś w rodzaju Japonii lub UE. W przypadku Europy US ma NATO, w przypadku Japonii swoje militarne bazy po to, aby zapewnić obowiązkowe magazynowanie przez nich dolarów. … we wczesnych latach dziewięćdziesiątych USA wzięły największy skład naturalnych surowców, jakim jest Rosja. Z tym w ręku oni mogli myśleć, że trzymają Chiny krótko na smyczy. W późnych dziewięćdziesiątych Azję uderzył kryzys, Pekin był wściekły. W 2000 r. Putin wziął surowce pod kontrolę i tym samych rozciął więzy krępujące Chiny. Później nastąpił rozkwit zakupów surowców za zakumulowane zapasy dolarowe. Ceny nieruchomości poszły do góry, stopy procentowe biznesu poszły za tym.
    Według wszystkich praktycznie widocznych znaków to było nieoficjalne wypowiedzenie wojny. Nie ma żadnej wątpliwości, że każdy bankier wart swojego wynagrodzenia zrozumiał, że nowy gracz wszedł do miasta. A to oznacza również biznes i wszystko, co się do niego zalicza. Stany odpowiedziały epidemią kolorowych rewolucji wszędzie tam, gdzie Chiny prowadziły gospodarczą działalność i dramatycznie podniosły presję na Rosję, żeby ta wróciła na łono dolara. Ale ani Chiny ani Rosja nie zajarzyły. Zamiast tego zapowiedziały utworzenie BRI i później otwarcie zakwestionowały pozycję USA w Syrii i krótko potem wystartowano całkowicie poważnie z dystrybucją S400 na świat (tak samo dobre jak broń atomowa według dyplomatycznego znaczenia).
    … wtedy na początku 90-ych cena złota szła po 300 dolców za uncję a pod koniec 90-ych 1900 dolców za uncję, co niesłychanie rozwścieczyło rynek. Obecnie prywatne majątki trzymane w złocie nie przekraczają 1 %, podczas gdy przez ubiegłe 5000 lat nigdy ten udział nie spadał poniżej 5 %. Kto kupował to złoto? Wówczas zachodnie banki funkcjonowały jako sprzedawca z pierwszej ręki i z ich nielimitowaną fikcyjną dostawą fjuczersów na rynek trzymały cenę złota pod kopułą, a Pekin funkcjonował jako kupujący ostatniej ręki za zmagazynowane dolary. W ten sposób Pekin zburzył kopułę trzymającą w szachu ceny złota. Ważność tego jest widoczna jak się to postawi obok projektu BRI.
    Szacuje się, że dziesiątki tysięcy ton złota zniknęły w czeluściach Chin. Osiągnęły granicę i zniknęły. Nie ma ich w handlu detalicznym i nie ma w oficjalnych danych bankowych, po prostu rozpłynęły się w powietrzu. To znaczy, że Chiny przygotowują się na postdolarową erę. BRI mówi bez obsłonek, że zamierza prowadzić handel w walucie krajowej. Są dwie drogi do akceptacji waluty: albo poparcie przez najpotężniejszą siłę militarną albo poprzez odniesienie jej do złota. Wszystko inne (petrodolar, eurodolar) jest wymuszone pojawieniem siły wojskowej… i BRI przyznał to jako preferowaną opcję dla rozrachunków w handlowych umowach.
    ciąg dalszy nastąpi

    Odpowiedz
  • 15 grudnia 2021 o 20:01
    Permalink

    ciąg dalszy: Takie monetarne podejście (nieważne jaka dzisiaj monetarna architektura) spowodowałoby w krótkim czasie anihilację przewagi i przywilejów Zachodu na scenie globalnej. Samo w sobie byłby to tylko upust własnej chwały, ale poprzez dodanie do tego niewyobrażalnego długu, sprojektowałby gwarantowane dziesięciolecia niewolnictwa. To właśnie jest sedno rzeczy – niewyobrażalny horror dla Zachodu. To jest to, co budzi elity w nocy, podczas gdy ludność niecałkowicie rozumie, że nastąpi dzień rozliczeń pod okiem żółtego giganta i potwornie olbrzymiego niedźwiedzia, przy oznakach topniejącego lodu, co spowoduje powódź, i w czasie pandemii.
    Teraz ta wizja krachu to motyw dla wielkich chłopców, jak będzie wyglądać wojna z Chinami i Rosją, nawet jeżeli tylko hybrydowa (np. Ukraina). Przede wszystkim ani USA ani Zachód nie są porównywalne z ówczesną siłą Napoleona i Hitlera, co beneficjowali militarną albo przemysłową przewagę. Tamte specyficzne przewagi i tak uczyniły z nich samych durni. Bez tej przewagi nawet nie pomyśleliby o marszu na wschód. Nawet USA nie weszło w latach pięćdziesiątych w taką hegemoniczną iluzję. Obecnie, ta ostatnia straciła ostatnie trumfy a z nimi (można przepowiedzieć) luksus fantazji o miękkim militarnym rozwiązaniu.
    Zostawia to nam tylko scenariusz wojny hybrydowej. Jeżeli spojrzeć, to ta opcja może dać bardzo krótkoterminowe dywidendy, ale to nie zmieni kursu na imperialny upadek. Poza tym wszystkim, jeżeli armia ukraińska zostanie zużyta, to i ta karta odejdzie. Faktycznie Ukraina zachowuje jakąś wartość tylko w obecnym układzie, ale jeżeli sytuacja zostanie rozwiązana ( w każdą stronę może zostać rozwiązana), to straci ta Ukraina jakąkolwiek wartość. To samo dotyczy Syrii, Płn. Korei, Taiwany, Myanmaru, Etiopii itp. Zachód pcha w stronę nowego podziału świata podczas gdy Rosja i Chiny czekają tylko czasu jego kapitulacji.
    Oczywiście , około do roku 2018 wszystkie te punkty presji, aby Chiny i Rosja uznały dolar za walutę obowiązującą w handlu BRI, były przewidziane. Ale nastąpił marzec 2018 roku i Putin ogłosił całą paletę hiperdźwiękowych zabawek. To był szach i mat.
    Nie ma wątpliwości, że każdy generał warty jego żołdu podniósł brew albo brwi do góry oraz każdy centralny bankier pojął, że dolar jest teraz nagi, bo nie kryje go ani złoto ani najsilniejsza armia na świecie.
    Kiedy Putin skończył swoją przemowę, lista krajów chcących przyłączyć się do BRI wyraźnie wzrosła. Praktycznym efektem było odejście od dolara w regionalnych umowach handlowych graniczących ze sobą partnerów , częściowo w Azji Pd.Wschodniej ta waluta określana jest jako brzydkie słowo między handlującymi stronami.
    Kiedy globalna ekonomia przestała magazynować a nawet zbywać rezerwy dolarowe, zielone papierki będą odczuwane jak gorące kartofle. Rzadko wspominana konsekwencja tego zjawiska spowoduje przejścia inflacji cen w hiperinflację. To czyni dolar bezużytecznym dla wpływania na zagranicznych aktorów. Te lewe dolary muszą zostać zneutralizowane. Kilka miesięcy później Covid uderzył w Chinach.
    To co jest próbą zmuszenia Chin do zmiany ich dolarowej polityki, lub jakakolwiek narracja jest pisana, wcale nie jest ważne, natomiast odpowiedź Pekinu jest godna zauważenia (i szacunku). W ostatnich 20 latach było wiele przypadków zadawania Chinom cierpień poprzez podejrzane biologiczne wybuchy i jeszcze żadne z nich nie miały wpływu na wskaźniki ekonomiczne (jak np. GDP). Teraz nagle pod pretekstem zarazka podobnego do grypy, dokładnie kiedy Zachód ujrzał w jakiej kruchej znajduje się sytuacji finansowej, oni zdecydowali się ostatecznie zniszczyć wielki przemysłowy ośrodek produkcji. Znowu, niezależnie od poglądów na epidemię, to nie jest punkt (czas chwila) w czasoprzestrzennym kontinuum, gdzie Ksi i jego drużyna nie przewidzieli konsekwencji takich przedsięwzięć zarówno dla swojej ekonomii jak i odpowiednio dla zachodniej.
    Zachodowi została odebrana osłona, żadnego zmysłu w nazywaniu Chin, szkoda została już zrobiona, potrzebne są biliony żeby złagodzić szok, a więc obrali ścieżkę ostatniego oporu. Oni powtarzają piosenkę kowidową, chwycili inicjatywę zamykać ich gospodarki, ażeby forsować za politycznym poparciem dla bezpośredniego monetarnego wsparcia gospodarki i rynku. Tak to kowidowa narracja służy zamaskowaniu przed społeczeństwami kontroli ruchu, co jest ekstra korzyścią dla społecznej niesprawiedliwości.
    ciąg dalszy nastąpi

    Odpowiedz
  • 15 grudnia 2021 o 20:34
    Permalink

    ciąg dalszy: Kilka miesięcy później Chiny rozluźniły i osiągnęły poprzednie ekonomiczne wskaźniki, podczas gdy US i EU stoją w szlamie zamrożonych gospodarek. To pokazuje, że świat nie jest już zależny od kierownictwa Zachodu. W rzeczywistości świat może doskonale funkcjonować bez Zachodu.
    Teraz byłoby jeszcze za wcześnie twierdzić z całkowitą pewnością, jak będzie wyglądać gra, lecz patrząc na przebieg ostatnich 2-3 lat, tutaj wskazuję propozycję, co mogłaby nam dać odpowiedzi na pytania.
    Wczesny szachmat Putina skierowany jest głównie w stosunku do dominacji dolara. Zachowanie regionalnego dominowania chociaż o krótką chwilę dłużej wydaje się jednak ciągle możliwe przynajmniej dla zachodnich elit. Jednakże taki region musi być izolowany od obszarów, które nie poddają się dolarowemu porządku (ale denominacja kryptowaluty może iść w parę z resetem) dopóki bezpośrednia konkurencja nie odkryje oszustwa wartości. Stąd konieczny podział świata. W tym nowym kontekście, te miejsca presji, która skierowana jest przeciw Chinom i Rosji, mogą zostać zastosowane blisko zdolnych do uratowania obszarach globu. To ładnie objaśnia rosnącą histerię wokół tych gorących punktów, a nie ma na celu wywołanie strachu w sercach Chińczyków i Rosjan, lecz ma na celu wkopać w te serca tak głęboko jak można wasalne uczucia, według których Zachód działa militarnie i ekonomicznie.
    Bowiem z powodu zachowania wiarygodności kredytowej ich waluty, w końcu w j sferze dominacji oni potrzebują zastąpienia dla straty tych centralnych banków z trzęsienia ziemi oraz gospodarek, które uciekły do multipolarnego świata. A więc zmieniają cele: globalne ocieplenie z przeszkody do momentu pojawienia się BRI do czarnej dziury emitującej pieniądze. Idea bazowa: przy pomocy zielonej energii, dzięki węglowym kredytom, finansować różne ekosystemy bezwęglowe. Udziały mają być dostępne dla „inwestycji”. Nie jest jasne kto lub co będzie rachowane w księgach, ale jedno może być usprawiedliwione giętka waluta jak rachunek przypadków infekcji kowidem. Ekosystem ściąga CO2 z atmosfery, co ratuje nasze życie, które jest bezcenne. Potrzeba wielkich inwestycji może nam uświadomić pełną wartość tych projektów. I ot, dylemat inflacji raz i na zawsze, na wieczność jest rozwiązany!
    Czy to jest złudne? Oczywiście. Ale pewien mądry człowiek rzekł: Ludzie rzadko myślą to co powinni, zamiast tego są skłonni myśleć o tym , o czym chcieliby myśleć, jeżeli oni potrzebują o tym myśleć.
    Wyraźnie „wielki absurd” w który wpleciono „wielki reset” jest wyraźnym sygnałem o przedstojącej kapitulacji. Stąd Rosja i Chiny cierpliwie czekają przy swoich warunkach, które prawdopodobnie oznaczają bezwarunkowe ogłoszenie. Kto płaci ten decyduje.
    Nie należy sądzić, że oni chcą zburzyć, upokorzyć, lub w inny sposób prześladować Zachód. Tu chodzi o zrozumienie odpowiedzialności, aby w tych ramach znaleźć konsensus lub porozumienie win-win. W takim przypadku wojna ma niewiele sensu, ponieważ to nie jest militarne wyzwanie przeciwko zachodniemu prymatowi a wojskowe powstrzymywanie. W tym sensie bazy NASTO i USA, co są widziane jako projekcja siły pokrywająca planetę, mogą być coraz bardziej traktowane jako granice kurczącej się przestrzeni.

    Odpowiedz
  • 15 grudnia 2021 o 20:37
    Permalink

    ciąg dalszy: Zabawne, Rosja I Chiny robiły co w ich mocy aby uniknąć obecnego żałosnego stanu; to absolutnie zachód sam zgotował sobie to upokorzenie. Już od 1997 azjatyckiego kryzysu Pekin próbował przekonać USDA do strategicznego rozwiązania dolarowego paradoksu w handlu na świecie. Podczas pierwszej dekady stulecia jako przygotowanie do BRI, rozpoczęli Chińczycy ciężko inwestować w wydobycie światowych naturalnych surowców. Poza praktycznym powodem (BRI zażądałoby olbrzymich ilości surowców) to był więc finansowo monetarny aspekt. Sektor surowcowy cierpiał dziesięcioleciami na niedoinwestowanie w wyniku schematu duszenia cen przez zwykłych przestępców działających ramię w ramię z polityką cen złota. Wtedy pomysłem było zwiększyć produkcję, co rozładowałoby manipulowanie fjuczersami bez zapalenia inflacyjnej bomby i tak uwalniają zachodnie banki od wystawienia się na cios. Wtedy dolarowe rezerwy mogły być stopniowo rozładowane we wzrost podaży towarów do BRI z niewielkim łatwo kontrolowanym wybuchem inflacji. Oczywiście to wymagałoby równoległego krok po kroku odejścia od międzynarodowego dolara do odpowiedniego poziomu prawdziwego rozmiaru ameryckiej ekonomii, prawdopodobnie poprzez serię dewaluacji w stosunku do złota. Taki był plan Chin. Niezły plan ustąpienia Zachodu po stwierdzeniu w jakim miejscu on teraz stoi.
    Zabawne, zgodziłyby się USA z propozycjami Chin i Rosji, to wtedy wydawało im się dla nich lepiej wziąć kierownictwo po krachu ZSRR, żeby odsunąć dolar, ani Rosja ani Chiny nie rozbudowałyby swoich sił zbrojnych, kierując środki do gospodarki. Stany mogłyby mieć swoją militarną dominację i działać jak żandarm na świecie ze wszystkimi honorami i korzyściami przypisanymi do tej funkcji. Co za monumentalne roztrwonienie tych trzydziestu lat w rzeczy samej. Okay, mogłoby wszystko wyglądać różowo, pozwólmy dzisiaj powiedzieć, że mogłaby to być wielka okazja do pięknego marzenia…

    Odpowiedz
    • 16 grudnia 2021 o 10:31
      Permalink

      @daniel

      Dobry artykuł, ale z jednym nie zgodzę się z autorem. Zachowanie się Wielkiego Szatana i ogólnie zachodu było na początku lat 90-tych przewidywalne aż do bólu. Oni nie myśleli perspektywicznie, zachwyceni upadkiem bloku wschodniego poszli na całość bo sądzili, że przy obecnej technice i perfekcyjnie dopracowanej manipulacji świadomością ludzi będą panami tego świata, a opanowanie Chin i Rosji jest tylko kwestią czasu, zresztą gospodarczo już do Rosji wtedy weszli i grabili ile się dało. Pytanie jest tylko jedno, czy Rosjanie byli na to przygotowani i czy na pewno scenariusz opisany miał możliwość się ziścić? Ja sądzę że nie koniecznie, bo zachód popełnił jeden zasadniczy błąd z chciwości. Wrzucił w biedę i upokorzył miliony Rosjan i Chińczyków chcąc z nich zrobić niewolników. To jest zniewaga tych nardów, podobnie jak polskiego narodu wrzuconego w biedę po 1990 roku. Tego darować nie możemy zachodowi i poza konieczną współpracą gospodarczą należy odciąć się całkowicie od destrukcyjnej zachodniej cywilizacji. Chiny i Rosja to robią, czas na Polskę i inne demoludy. Miliony polskich rodzin cierpiały i cierpią nadal przez wykluczenie ekonomiczne narzucone nam przez zachodni liberalny kapitalizm. Tego darować im nie możemy, tak jak i politykom styropianu nie można darować ich służby w interesie zachodniego hegemona. Świadomość Polaków rośnie, zwłaszcza młodych, ukazuje się dużo książek kontestujących to całe oszustwo tysiąclecia, więc zmiana pokoleniowa w polityce wkrótce nastąpi i będzie bardzo bolesna dla styropianu.

      Odpowiedz
  • 15 grudnia 2021 o 21:55
    Permalink

    Odniesienia Zachodu do Ukrainy nie są wcale jednolite. Inne cele przyświecają naszemu hegemonowi, a inne UE.

    Dla hegemona Ukraina jest jedynie narzędziem wpływu na Rosję. Bezpośrednie sterowanie władzami Ukrainy ma służyć wywołaniu ciągłego stanu napięcia na linii Rosja-Ukraina. Jest to dobre rozwiązanie, bo zawsze można się tłumaczyć, że “to nie my, to oni”, bo my jedynie wspieramy tworzenie tam demokracji, i co najwyżej jej bronimy. Jeśli hegemon ładuje tam swoją kasę, to jedynie w zbrojenia, które mogłyby odciągać Rosję od innych (zewnętrznych) działań. O znaczącym wspieraniu gospodarki na razie nie ma mowy.

    Dla UE Ukraina ma znaczenie raczej gospodarcze, bo do działań militarnych się nie pali, a raczej (jak może) ich unika. Jednak ścisły sojusz USA-UE powoduje, że chcąc nie chcąc (poprzez NATO), też w tym uczestniczy, głównie w formie propagandowej. UE bardziej zainteresowana jest Ukrainą w kontekście gospodarczym: jako rynkiem zbytu (póki co niewielkim), jako źródłem tanich surowców (rolnictwo, drewno, ziemia), jako miejscem do przenoszenia “brudnej” produkcji i źródłem siły roboczej.

    Ukraińskie władze dobrze wiedzą kto je powołał i od kogo zależą. Rządzący z nadania hegemona starają się zresztą wywiązywać z tego zadania jak najlepiej, bo wiedzą, że to jedyna szansa na korzystanie z profitów, jakie daje rządzenie. Formalnie jest to jakaś hasłowa demokracja, ale w rzeczywistości to bezpośrednie sterowanie w głównych sprawach, po prostu duża zależność. To zarazem przykład jak łatwo daje się zrujnować własny kraj pod szczytnymi patriotycznymi hasłami, które pełnią podobną rolę jak fanatyczne przekonania religijne gdzie indziej. Umiejętnie je kształtując i dobrze grając na takich ludzkich fanatyzmach można osiągnąć wiele, nawet rozkład własnego państwa, a do zideologizowanych obywateli nawet to nie dotrze.

    Zresztą jest kilka państw o nieco podobnym statusie do Ukrainy. To również państwa zideologizowane, zapatrzone w krzywdy przeszłości i szukające uzasadnienia swojego bytu w walce z cieniami tej przeszłości. Również one zależą w dużym stopniu od hegemona: im bardziej zależą, tym bardziej angażują się po stronie Ukrainy. Dochodzi do sytuacji groteskowych, że premier państwa udaje, że pełni rolę premiera Ukrainy – na spotkaniu z przywódcą znaczącego państwa sprawy wzajemnych stosunków stają się drugorzędne, a główne tematy dotyczą Ukrainy. Taka nowa normalność.

    Odpowiedz
    • 16 grudnia 2021 o 10:13
      Permalink

      @Ali

      No właśnie to jest sedno sprawy:
      “Formalnie jest to jakaś hasłowa demokracja, ale w rzeczywistości to bezpośrednie sterowanie w głównych sprawach, po prostu duża zależność. To zarazem przykład jak łatwo daje się zrujnować własny kraj pod szczytnymi patriotycznymi hasłami, które pełnią podobną rolę jak fanatyczne przekonania religijne gdzie indziej. Umiejętnie je kształtując i dobrze grając na takich ludzkich fanatyzmach można osiągnąć wiele, nawet rozkład własnego państwa, a do zideologizowanych obywateli nawet to nie dotrze.”
      – czyli identycznie jak u nas, gdzie “jaśnie państwo” ze styropianem zrujnowało PRL i rujnuje III RP w imię swoich fantazmatów ideologicznych i religijnych, faktycznie realizując interesy hegemona. To co po wojnie zbudowano dla narodu i z narodem, tenże naród – ufając okupantom religijnym i dając się podżegać zaplutym karłom reakcji – sam zniszczył nie będąc świadomym manipulacji swoją świadomością.

      Odpowiedz
  • 16 grudnia 2021 o 20:50
    Permalink

    15 listopada br. Rosja de facto uznała Zbuntowane Republiki Donbasu.

    Ukaz Prezydenta Federacji Rosyjskiej z dnia 15.11.2021 nr 657 “W sprawie udzielenia wsparcia humanitarnego dla ludności poszczególnych rejonów obwodów Donieckiego i Ługańskiego Ukrainy”.
    M.in. uznanie certyfikatów zgodności towarów na terytorium FR, dopuszczenie do systemu zamówień publicznych, zniesienie ograniczeń ilościowych na ekport/import.
    Teraz dodajmy uznawanie dokumentów wewnętrznych LNR/DNR (dyplom ukończenia studiów, prawo jazdy itp.), możliwość korzystania z systemu “Gosuslugi” (komunikacja z Państwem na zasadzie “jedno wirtualne okno”) plus siedemset tysięcy paszportów FR.
    Tak wygląda reintergracja – psy szczekają, a karawana idzie.

    Retoryka pana Hetmana Z. i starszyny się zmienia. Wygląda na to, że kac będzie ciężki.
    Np. pan Hetman Z. powiedział, że kraj [404] w drodze do NATO natknął się na szlaban. Dlatego pan Hetman Z. nie wyklucza przeprowadzenia referendum w sprawie «terytoriów tymczasowo okupowanych».
    Proponuję (gratis) pytanie do przyszłego referendum:
    «Banderlogi, którzy tymczasowo okupowali terytorium Ukrainy powinni wrócić do Banderstadtu
    -natychmiast
    -w ciągu 24 godzin».
    Przydałoby się też zaproponować, aby zabrali ze sobą wszystkie 44 pomniki Bandery, aby nie zmuszać ludzi do wydawania pieniędzy na farbę.
    «Policja w Tarnopolu poszukuje obywatela, który oblał czerwoną farbą pomnik Bandery».

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.