Społeczeństwo

Chyba tylko społeczny bunt może nas uratować przed przeznaczeniem do zniknięcia

 Doświadczenia protestów górniczych dowodzą ostatecznie, że jedynie groźba społecznego buntu na masową skalę, może uratować polskie społeczeństwo przed zniszczeniem w wyniku polityki błędów i zaniechań, jaką realizuje rządząca w kraju elita.

Jeżeli rząd był w stanie zmienić strategię negocjacyjną dotyczącą kilku miliardów złotych – co stanowić miało koszt „reformy” górnictwa w zakresie kilku kopalni przeznaczonych do zapowiedzianej przez szefową rządu ich likwidacji o 180 stopni – TO OZNACZA ŻE NIE MA W RZĄDZIE W POLSCE ŻADNEGO PLANOWANIA. Do tej pory było wiadomym, że nie ma żadnego planowania długoterminowego, ono nie funkcjonowało – nie było takiej tradycji, jedynie pan Kołodko i pan Hausner – zapisali się w historii polskiego planowania resortowego w ogóle jako widoczne punkty, od lat próbuje z pewnym powodzeniem pan Piechociński, ale niestety jego wyniki są poniżej oczekiwać, albowiem ten wybitny człowiek POWINIEN BYĆ OD DAWNA PREMIEREM, w miejsce swojego nieudolnego kolegi z PO i niestety pani premier, która dzisiaj zajmuje to stanowisko. Jeżeli ktoś się oburza na przymiotnik, jakim z pełną świadomością pozwoliliśmy sobie określić politykę pana Tuska, odpowiedź brzmi – gazoport, a raczej – co się z nim dzieje? O elektrownie jądrowe już z litości nie będziemy ponownie pytać – bo i po co? Tak, jak i o inne reformy, po co kopać leżącego? Odszedł i to chyba największa jego zasługa.

Nie jesteśmy ani dojrzałą gospodarką rynkową, ani dojrzałą demokracją, nawarstwiły się wstępne problemy nowego typu (demografia i jej pochodne) oraz przypomniały o sobie ostatnie pozostałości starego systemu, na którego znienawidzonym ideologicznie fundamencie i ogołoconym przez transformację szkielecie, próbujemy stworzyć to coś, co neoliberalni kłamcy i złodzieje nazywają „stabilną demokracją w modelu zachodnim z wolnym rynkiem”. Może po 26 latach dręczenia społeczeństwa i dekompozycji, czas najwyższy na weryfikację kierunku do jakiego zmierzamy? Przecież to nie jest tak, że przyjęte w 1990 roku pryncypia to recepta na zbawienie nad Wisłą, skoro wiadomo, że nawet w ojczyznach tychże poronionych doktryn – to się sprawdzało, tak długo, jak długo można było bezkarnie kogoś okradać – czy to zamorskie kolonie, czy to kraje poddane kuracji transformacyjnej.

Kapitalizm w modelu zachodnim stoi jedną nogą rzeczywiście na twardym fundamencie prawa, systemu, porządku, hierarchii, bezpieczeństwa, ubezpieczeń, zwyczajów nadających ducha systemowi itd. Jednakże jego druga noga zawsze stałą gdzie indziej – na początku był to pokład łodzi korsarskiej, którą pierwsi kapitaliści – tezauryzowali kapitał na innych złodziejach, którzy okradali i mordowali całą cywilizację w Ameryce Południowej, potem ta druga noga – lub jej kikut (bo na morzu bywało różnie), brutalnie wdepnęła na statki z hebanem, jak ktoś nie wie co to było – niech sprawdzi, zwłaszcza ile znamienitych rodów w Wielkiej Brytanii zawdzięcza temu „poświęceniu przodków” początki swojej finansowej prosperity. Dalej była już polityka kanonierek, sprzedawano Chińczykom opium w zamian za srebro! Zaiste fantastyczny interes! Z czasem ta druga noga kolonizatorów, złodziei i terrorystów – bo trzeba nazywać rzeczy po imieniu, gdyż dokładnie tym był handel z Chinami pod groźbą dział – weszła do czworaków dworskich, ponieważ było potrzeba zapewnić fabrycznym maszynom rąk do pracy. Resztę możecie sobie państwo sami dopowiedzieć. Grzechy Zachodu są tak olbrzymie, że tylko wojny, oczywiście przeważnie napastnicze i niesprawiedliwe, były w stanie lekko je zmyć, albo chociaż przesłonić łzy jednych ofiar, krwią innych ofiar. Gdzie w czasie, jak zachodnie demokracje kształtowały swoje ustroje, w tym budowały kapitał – była Polska, lepiej sobie nie przypominać.

Jeżeli w zeszłym roku w jednej z polskojęzycznych telewizji można było usłyszeć jednego z największych szatanów neoliberalnego kłamstwa w Polsce, rzeczywistego geniusza zła mającego w pogardzie współczesny proletariat, który w pełni pewności siebie prorokował do dziennikarki, że kraje zachodnie budowały swój ustrój 300 lat a my dopiero 25 lat, więc jesteśmy na początku drogi, to naprawdę człowiek widzi oczyma duszy sznur i gałąź, a w rękę chce wziąć kamień.

Niestety, jeżeli w ten sposób myślą czołowi ideolodzy i zarządzający systemem, którzy tak się nasycili, że ich rodziny są ustawione na kolejne 200 lat do przodu, to dla nas zwykłych ludzi – tak naprawdę nie ma już tutaj miejsca, o wiele lepiej zrobili ci, którzy chcąc maksymalizować satysfakcję z życia, a często nawet w ogóle przeżyć – uciekli z tego smutnego kraju. Czy jest bowiem rozsądnym funkcjonowanie w realiach, gdzie – nawet śmieciowa i nisko płatna praca STANOWI PRZYWILEJ DLA NIELICZNYCH, O KTÓRY TRZEBA ZABIEGAĆ?

Przy pełni władzy establishmentu, kontrolującego wszystkie instrumenty systemu – jak np. zasiłki (trudno inaczej nazwać 700 zł renty) i inne składowe aparatu władzy, w tym oczywiście media – rewolucja w wariancie klasycznym jest niemożliwa. Ludzie nie wyjdą na ulicę, ponieważ nie ma poczucia wspólnoty, zakłamanie i atawizm – to podstawowe, wręcz fundamentalne składowe medialnego przekazu realizowanego przez dominującą większość mediów w Polsce. Społeczeństwo – poszczególne jednostki są wobec tego aparatu przemocy i zniewolenia jeszcze bardziej bezbronni niż klienci banków, którzy ulegli reklamom kredytów we Frankach. Mechanizm podobny, ale finezja większa, większe zakłamanie, totalna bezwzględność.

W istocie grozi nam coś o wiele bardziej okrutnego – formą buntu społeczeństwa, będzie jego postępujący rozkład. Rozwody przy tym co nastąpi to „pan pikuś”. Mężczyźni zarabiający 1300 zł netto – nie są w swoim mniemaniu mężczyznami, kobiety bojące się powiedzieć szefowej o ciąży to powszechny problem, przy którym praca na kasie w „pieluchomajtkach” to niewinny koszmarek kapitalizmu. Głodne dzieci w szkołach dorastają w nienawiści, a elita wycisza badania niezależnych organizacji na ten temat. Skala rozkłady postępuje i osiągnęła już swój cel – samoograniczenie się społeczeństwa, ilu odpuściło? Modnie jest być singlem? Po co jest mieć dzieci? Za co się zapłaci za ich potrzeby, o chorobach nie mówiąc? Wsparcie dla macierzyństwa? Szkoda, że media w Polsce nie mówią ile „zły Putin” oferuje „becikowego” Rosjankom w zamian za „małe zielone ludziki”, być może to by nieco otworzyło ludziom oczy. W efekcie w następnym pokoleniu chyba w ogóle nie będzie niczego, widać to już jak ludzie rzucają się sobie nawzajem do gardeł we wspólnotach mieszkaniowych, jak się nienawidzą – pełnią prymitywnej, prostej – nienawiści, bez wartości. Tam, gzie nie ma autorytetu – droga do anarchii jest otwarta, prawo Polaków nie fascynuje, na tyle żeby dobrowolnie zgodzili się poświęcać swoją słuszność – jeżeli nie widzą konsekwencji. Efektem rozkładu społeczeństwa będzie zupełna nieodporność państwa np. na pojawienie się „samotnych wilków”, którzy będą się mścili na systemie w zamian za kompleksy, realne i wymyślone problemy. Choroby psychiczne to wielka tajemnica Polaków, a będzie gorzej – więcej stresu, więcej reakcji. Poza tym, w przypadku zewnętrznego bodźca negatywnego – kto nam da gwarancje, że ten umęczony Naród stanąłby do wali w obronie – pod przewodnictwem swoich ciemiężycieli? Kto z państwa chciałby umierać za panią Kopacz? Pana Komorowskiego? To są nasi przywódcy… Generalnie jako klasa polityczna winni obecnej sytuacji, w tym sprowadzenia zagrożenia zewnętrznego. Kto chętny ginąć na ich rozkaz? Jeżeli elity myślą, że Krzyż lub święty obraz pomogą, to prędzej będą mieli je połamane na głowach lub wbite w plecy – to też, już nie działa. Ludzie mają dość! 26 lat nędzy, eksploatacji, braku nadziei, biedy, ubóstwa, problemów ze wszystkim i tego porażającego całe pokolenia odarcia z godności – człowieku, obywatelu – jeżeli nie masz pieniędzy, komunikat urzędu, instytucji, firmy prywatnej, korporacji, każdego kto ma minimum jakiejkolwiek formy władzy nad jednostką jest jeden: JESTEŚ NIKIM, ewentualnie – JESTEŚ NA MOJEJ/NASZEJ ŁASCE, a jak się nie podoba to s…….j. Nie ma więc co się dziwić, że około trzech milionów wybrało inny system. Tak mniej więcej przemawia system do obywateli, czy oni mają kochać ten kraj na kredyt?

Niestety, to jest przerażające i smutne. Nic dobrego z tego na przyszłość nie wyniknie, jeżeli nie zmieni się stosunek państwa do obywateli. Obecnie to rozkład, entropia – mająca na celu opróżnienie zajmowanego terytorium. Naprawdę za 50 lat może być różnie, nowa fala osadnictwa, wspólny język urzędowy, a zgodnie z prawami ciążenia, zawsze prowincja ciąży ku metropolii, w układzie europejskim, jesteśmy czymś gorszym niż prowincja, być może w ogóle ma nas docelowo nie być – przeznaczeni do zniknięcia? Kto wie?

Jeżeli nie pojawi się partia istotnego społecznego nacisku na establishment, to jego przeważnie syci przedstawiciele nadal będą nam obiecywać 300 lat – wspaniałej transformacji, w której oczywiście osiągamy same sukcesy.

8 komentarzy

  1. inicjator_wzrostu

    Kapitalna fraza: “czy [obywatele] mają kochać ten kraj na kredyt?” oraz druga:”być może w ogóle ma nas docelowo nie być – przeznaczeni do zniknięcia?”.
    No i trzecie zdanie, z którym się nie zgodzę.
    “Jeżeli nie pojawi się partia istotnego społecznego nacisku na establishment […]” – tu nie ma co naciskać na OBECNY ESTABLISHMENT, tylko wyłonić NOWY.

    Zupełnie nowy establishment i nowe partie polityczne – bo obecny układ już się przeżył i przynosi same straty ZNIKANIE Polski.

    Ogólnie: słuszny i gorzki tekst.

    Oby wielu go przeczytało i wyciągało wnioski na lata.

    Przecież każdy z nas ma tylko jedno życie.

  2. Polacy w swojej masie już są straceni. Egoizm, kołtun i głupota królują. Przypominamy mieszkańców Afryki którą może uratować tylko ponowna kolonizacja.

    • Mam podobne odczucia. Społeczeństwo zatomizowane, ludzie czerpią satysfakcje z nieszczęścia innych, częste założenie mi się udało reszta może ginąć i nic mnie to nie obchodzi, ogólna pogarda dla ludzi o odmiennych poglądach, wiara w fałszywe mity i legendy na temat wolnorynkowej gospodarki, kult dla rzeczy łatwych prostych i bezwartościowych, bezkrytyczna wiara w model świata kreowany przez media. Jak tak dalej pójdzie to rozbiór przez sąsiadów będzie jedynym wybawieniem dla ludzi żyjących na tych ziemiach bo inaczej zapadną się w czarnej dziurze cywilizacyjnej.

  3. A ja mam dobre wiadomości
    Pan……… wyjechał z Polski wraz z rodziną
    Pan xxxxxxxx wyjechał z Polski wraz z rodziną
    Pan cccccccc wyjechał z Polski wraz z rodziną
    Pan vvvvvvvv wyjechał z Polski wraz z rodziną

    Spokojnie, Polskę obronią ci co pracują za najniższą krajową i na umowach śmieciowych.

  4. 1. Proszę wyraźnie pisać kim jest ten szatan, “geniusz zła neoliberalnego kłamstwa”? Niech zgadnę – xxxxxxxxx?
    2. Już w drugim Pana artykule znajduje się informacja o tym, jak wiele “zły Putin” płaci Rosjankom becikowego. Proszę więc napisać ile – jestem bardzo ciekawy.

    ODPOWIEDŹ NA PIERWSZE PYTANIE – NIE TA OSOBA KTÓRĄ PAN WSKAZAŁ ALE BLISKO. JEST TO TAK OHYDNA KREATURA, ŻE JEJ NAZWISKO NIE PADNIE NA TYM PORTALU NIE MOŻEMY NARAŻAĆ CZYTELNIKÓW NA DYSKOMFORT, WIELE OSÓB CZYTA NAS W PEŁNI UFAJĄC, ŻE O NIEKTÓRYCH ZBRODNIARZACH, ZŁODZIEJACH I KREATURACH TUTAJ NIE BĘDĄ CZYTAĆ.
    ODPOWIEDŹ NA DRUGIE PYTANIE – YANDEX.RU 🙂
    WEBMASTER JÓZEF.

    • Ustawa #256 weszła w życie 1 stycznia 2007 roku. Za urodzenie lub adopcję drugiego i kolejne dzieci w rodzinie dawali jednorazowy zasiłek. Kwota bazowa wynosiła 250 000 rubli (9500$) dla każdego dziecka. Na dzień dzisiejszy-z uwzględnieniem waloryzacji kwota wynosi 453 026 rubli (7200$).

  5. My ze spalonych wsi… Na barykady ludu roboczy… Wyklęty powstań ludu Ziemi…

  6. Gdyby bandyci z Waszyngtonu i Londynu nie zniszczyli ZSRR, to dziś żylibyśmy spokojnie i bezpiecznie!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.