Religia i państwo

Od chrztu do dobrej zmiany

 Z okazji umownej rocznicy chrztu państwa, pan Prezydent Andrzej Duda wygłosił mowę, którą można przeczytać na stronie internetowej [tutaj]. Trzeba uczciwie powiedzieć, że to jest bardzo dobre przemówienie pana Prezydenta, to jest przemówienie godne męża stanu, stojącego w konfrontacji z historią 1000 letniego bytowania Narodu. Dobre wstawki o hitlerowcach – nie ranią niemieckich uszu, to ważne na pewno pan Ambasador o tym napisze w raporcie do Berlina, o kardynale Stefanie Wyszyńskim, o Ślubach Jasnogórskich, o millenium chrztu Polski w 1966 roku, Prymasie Tysiąclecia, poczuciu suwerenności, niezłomnym duchu narodowym, nierozerwalnym związku polskości z chrześcijaństwem, trzech filarach cywilizacji, które stały się filarami polskiej tożsamości i kultury, o niszczeniu podstaw naszej cywilizacji i próbach zastępowania ich innymi niespójnymi, luźno naszkicowanymi koncepcjami, kończąc o tradycji silnej Polski, dla przyszłych pokoleń i że pan Prezydent wierzy, że sprostamy temu zadaniu.

Naprawdę nic dodać, nic ująć. Może jak pan Prezydent wymieniał, że Dekalog i Ewangelia wnikały coraz głębiej w serca – to mógł coś dodać do Niemna i Dniepru, bo zaraz nam nasi przyjaciele na Litwie, Białorusi i Ukrainie przypomną „katolizację”, kolonizację, przemoc „polskich panów” itd. Jednak to można przemilczeć, to nie ma znaczenia w ogólnym pozytywnym wydźwięku tej przemowy, tak dobrej i tak okrągłej, że prawie o niczym. Ponieważ sprawa prawie dotyczy dosłownie niczego. Równie dobrze moglibyśmy świętować Króla Popiela, albo inne legendy. Co prawda historycy są zgodni nawet, co do daty, jednak trudno nie być, jak się na państwowym uniwersytecie bierze się pieniądza na katedrze historii! Co sobie jeszcze wybierzemy z historii? Może rocznicę przepędzenia Celtów? No śmiało, kto jest taki odważny, żeby powiedzieć, kiedy się Polska zaczęła? No, więc właśnie dlatego taka wygodna jest ta data.

Przede wszystkim, to nie ma czego świętować, albowiem jeżeli się dobrze zastanowimy nad tą chrystianizacją w ogóle, a w szczególności z Zachodu, to jest to także, jedna z wielu przyczyn późniejszych nieszczęść, które na nasz kraj spadły. Być może los naszego kraju potoczyłby się inaczej, gdybyśmy przyjęli mnichów z Bizancjum, a nie z Czech/Niemiec/Włoch. Więc w tym sensie nie ma czego świętować, że to nie było wydarzenie bez konsekwencji, ponosimy je do dzisiaj. Współcześnie grozi nam laicyzacja jak każdemu zachodniemu społeczeństwu celującemu w konsumpcjonizmie, więc jest to raczej powód do poważnej refleksji niż do świętowania. Jeżeli zdamy sobie sprawę z tego, jaki charakter ma nawet dzisiaj nasza powszechna religijność, jaką rolę odgrywa kościół dominujący w państwie i wobec społeczeństwa, to już naprawdę nie ma czego świętować, a przy najmniej nie jest to okazja będąca powodem do świętowania dla wszystkich.

Zadajmy sobie pytanie o wymiar tego Chrześcijaństwa w Polsce? Czy ono naprawdę się powszechnie przyjęło? Weszło pod strzechy, ale czy weszło do serc? Może umysłów? Może dominującej większości świadomych obywateli i wiernych? Wiadomo, że jeszcze za Króla Władysława Jagiełły były „święte gaje”, Król sam urodzony w „pogaństwie” (złe słowo, ale konieczne w naszym kodzie kulturowym), doskonale wiedział, o co w tym wszystkim chodzi, nie żałował ani miecza, ani pochodni. Czy dzisiaj naprawdę można o nas powiedzieć, że jesteśmy społeczeństwem Chrześcijańskim w pełni tego słowa znaczenia? Może to jest tak, że pewien kod kulturowo-religijny jest wykorzystywany przez pewną grupę nadzwyczajnie inteligentnych i sprytnych ludzi, którzy korzystają na tym, że ludzie kończą na religijności obrzędowo-uczestniczącej, nie sięgając nawet do głównej świętej księgi, tak żeby starać się zrozumieć, o co w ich wierze chodzi i w Kogo w ogóle wierzą? Pomińmy już odpłatną modlitwę, pomińmy wspieranie dobrej zmiany, – bo tu przecież o coś więcej chodzi, niż tylko o sprawy doczesne. Jednakże, ludzie swoje widzą i rozumieją, coraz więcej ludzi – widzi i rozumie. Po raz kolejny, miejmy nadzieję ostatni, po 1050 lat programowania cywilizacyjnego, znowu sojusz tronu z ołtarzem pozwolił na wydanie władzy konkretnemu stronnictwu. Niestety pasterze, a przynajmniej wielu z nich robi bardzo wiele, żeby owieczki były nie tylko zagubione, ale przede wszystkim żeby dawały się strzyc. W ogóle czy większość wierzących rozumie, że wiara, a religia to dwie w istocie różne kwestie?

Niestety, więc nie ma czego świętować, zwłaszcza w wymiarze państwowym, albowiem państwo dzisiaj powinno być świeckie. Nawet, jeżeli obywatele są wierzący w dominującej większości, to nie ma żadnego powodu, żeby afirmować dowolne wyznanie lub bezwyznaniowość.

Swoją drogą, jakie to ciekawe – 1050 lat i dopiero teraz nastała dobra zmiana! Czy to nie jest wspaniałe samo w sobie? Być może za 1050 lat, będzie 1050-ta rocznica dobrej zmiany?

Cieszmy się jednak, 1050 lat Chrześcijaństwa w Polsce, tylko jak ktoś sobie kupił nowy samochód, to dobrze jest mieć garaż, bo „niewidzialna ręka” może porysować lakier lub wymazać klamki tym, co nasi czworonożni przyjaciele zostawiają po sobie na trawnikach…

10 komentarzy

  1. to prawda ,ale najistotniejsze juz
    co yo znaczy dla UE
    poszedl jasny przekaz ze nie chcemy
    multikulti
    ja tak to odczytuje
    a laicyzacja coz za duzo niektorzy poniekat maja kasy.
    No i dlatego nastapila laicyzavja w Europie i ten kregoup moralny sie
    po prostu rozmyl.
    Dlatego i jeden z wielu cxynnikow
    ktory rozsadza tam spoleczenstwa o
    srodka.

  2. Bardzo trafne i mocne podsumowanie

  3. Przemówienie czy homilia? Gdzie zaczyna się państwo wyznaniowe?Co z wyznawcami innych religii i ateistami?Pytania na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. mamy XXI wiek!

  4. Konrad Skolnicki

    1050lat dobrej zmiany wrrrrrr!

  5. … Być może los naszego kraju potoczyłby się inaczej, gdybyśmy przyjęli mnichów z Bizancjum…Autorze,”coś”
    mi podpowiada że przyjęliśmy,napiszę tak na oko,około
    150 lat przed wiarą niemiecką. Tyle że tamten chrzest
    nie miał mocy obowiązującej,dlatego że nie był
    słuszny ideologicznie – więc nie mógł przyjąć się
    wśród Lachów. Dziś niektórzy “nasi – obcy” zachłystują się
    radością, z powodu przyjęcia dominacji niemieckiej
    przed 1050 laty…gdyż dzisiaj “pisalibyśmy cyrilicą
    i chodzili do cerkwi”. 🙂
    “Wiem, że Ci tęskno do Olimpu, ale wracaj do Słowian, bo tam łacniej zbawienie osiągniesz.” (umierający św. Cyryl do św. Metodego, Rzym, 869 rok po Chrystusie). “Я знаю, что ты скучаешь по Олимпу, но возвращайся к Славянам, потому что там легче найдешь избавление души.” (умирающий Св. Кирилл к Св. Мефодию, Рим, 869 год от Рождества Христова). Słowianie-chrześcijanie łączcie się! – Славяне-христианe, соединяйтесь!

  6. Jak chodzi o moje zdanie to wystarczy przeczytać jak się zachował kardynał August Hlond w 1939 roku i następne jak zachował się kardynał Stefan Wyszyński po zakończeniu II światowej (chodzi o uznanie zachodnich granic Polski). Tematu nie rozwijam gdyż w dalszym ciągu jest “gorący”, kto zechce to znajdzie materiały nawet w internecie, proponuję te pisane bez IPN. Podobnie wygląda sprawa z Chrztem Polski, dlaczego został zawarty i jak długo przekonywano Polan (około 300 lat) do uznania tej religii, trudno powiedzieć, że były to metody delikatne.

  7. Powinniśmy wrócić do korzeni, czyli do Prasłowiańskich wierzeń w Swarożyca, Światowida, Święte Dęby, Święte Gaje.

    Nic by sie nie zmieniło, a może Puszcza Białowieska by ocalała.

    • @Inicjator
      mam wrazenie, ze wiekszosc ludzi w Polsce ma praslowianska wiare a ta “nagonka” wladz kosciola rk, to taki kod kulturalny, bardzo wykorzystowany przez bardzo inteligentnych i sprytnych ludzi…., ktirzy tsk manewruja spoleczenstwem, by osisgac swije cele polityczne i korzystac z przywilei klasowych i miec ciagly dostep do majatku ..
      Nota bene swietny felieton, zmusza do glebszych refleksji…czesciej oceniam ten fenomen krk w Polsce w podobny sposob…uwazam tez, ze panstwo winno byc swieckie…czego administracja panstwowa, ustawidawca i jurysdykcja szukaja w kosciele ? Czego posluguja sie krk jako pregierzem posluchu spoleczenstwa …za co ma sie spoleczenstwo karac a za co wynagradzac i w jakim to celu mydli sie oczy obywateli Bogiem jesli chodzi o np.pidzial dobr narodowych wsrid obywateli, zapewnieie I’m mieszkania i.pracy, opieki medycznej, distepu do wyksztalcenia …doprawdy pojac nie mizna dlaczego ludzi straszy sie w tych kwestiach kosciolem i wiara….jej insygnia pochodza z epoki feudalnej, gdzie wladcy panstw byli przez rzekomych przedstawicieli “Boga” na ziemi / dygnitarzy koscielnych / koronowani i wypisazani w absolutna wladze, ta koronacja miala siac zgroze i posluch wsrod ludzi…taki organ zastraszania ludzi…ale po co, w jakim celu zamiast reform spolecznych i gospodarczych probuje sie w dalszym ciagu ludzi straszyc Bogiem …

    • http://niewygodne.info.pl/artykul6/02952-Czego-Greenpeace-nie-powie-o-Puszczy.htm

      Ps. Nie słyszałem by “ci” zieloni czy czerwoni,
      protestowali np. na Wołyniu przeciwko dewastacji
      środowiska przez kopiących jantar… 🙂
      Dziwne? Niet…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.