Religia i państwo

Christus Resurrectus Est! Vere Resurrectus Est!

 Christus Resurrectus Est! Vere Resurrectus Est! Czyli troche o tym, dlaczego w tym roku nie było Świąt Wielkanocnych na Obserwatorzepolitycznym.pl?

Być może niektórzy z naszych religijnych czytelników zaczęli się zastanawiać, czy aby przypadkiem redakcja sobie nie zapomniała o Świętach Wielkanocnych? Żadnego wiersza w temacie? Żadnego tekstu o obżarstwie? W końcu nic o „głównym bohaterze”! Nawet życzeń nie dali, a w tym roku była okazja nawet „podlizać się ruskim”, bo termin świąt w obu kalendarzach/obrządkach zbieżny. Co się stało z zażenowaniem pytają ultra konserwatywni czytelnicy? Czyżby nawet krakauer uznał wyższość świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkanocnymi?

Pamiętajmy, że to na synodzie nicejskim w IV wieku naszej ery ustalono, kiedy przypada Wielkanoc. No i jest trochę śmiesznie jak na wagę wydarzenia. Skonstruowano algorytm ustalania tego święta i co roku to najważniejsze dla chrześcijan święto przypada w innym terminie, co samo w sobie ma też symbolikę. Oczywiście Prawosławni liczą też trochę inaczej, więc jak ktoś się sprytnie ożenił lub wydał za mąż – zalicza, co roku dublet. Jednakże chyba trochę przez to tak niezwykle trudno jest zrozumieć istotę tego święta, która jest przecież samym sednem i wykładnikiem całej wiary – tak wielu… No, a o poście przed (40-to dniowym) to nawet nie ma, po co wspominać. Wiadomo – życie…

Nic proszę państwa bardziej mylnego. Doskonale zdawaliśmy sobie sprawę z obecności świąt, co więcej mieliśmy pełną świadomość zdziwienia znacznej części z was, a spór, co do wyższości świąt jest i pozostanie nadal nierozwiązany. Jednakże w tym roku widząc te wszystkie nawiązujące do codzienności „ołtarzo-szopko-stajenko-groby”, tych „Chrześcijan” obrzędowych, dla których liczy się chyba bardziej szynka i chałka niż… no właśnie, co? Alleluja – wychwalajmy imię Boga (niesłychanie ważne już w tradycji żydowskiej – w zestawie hymnów, tworzących tzw. Wielki Hallel)? Lepiej było poczekać z refleksją na po święta.

Mianowicie, czy główny bohater tych upamiętnianych z takim pietyzmem (trochę chyba w rocznicę antycznych świąt rzymskich) – bardziej „umarł” czy bardziej „zmartwychwstał”? Kolejność czynności w świetle przekazów jest oczywista i nie podlega żadnej egzegezie lub nawet omawianiu, jednakże w świetle dzisiejszych „ołtarzo-szopko-stajenko-grobów” (dodajcie sobie państwo, co potrzeba do woli), z których niektóre już po raz kolejny szpecą stylizowanymi kadłubami „ruskich samolotów” nastrój świąt – trzeba z bólem uznać, że dla wielu swoich współczesnych wyznawców, główny bohater tamtych wydarzeń chyba jednak bardziej umarł.

No, a jeżeli On wówczas bardziej umarł i dzisiejszy zestaw wierzących w to oczywiste wydarzenie nie jest w stanie cieszyć się z tego, że zmartwychwstał – to, po co to wszystko? Przecież nie tylko święta, nie tylko „ołtarzo-szopko-stajenko-groby” ze stylizowanymi skrzydłami „tutki” tracą sens. No, bo jeżeli On wówczas nie zmartwychwstał to całe chrześcijaństwo to bujda na resorach i niewolnictwo dla pokornych plus lata przemocy i takich przestępstw jak pedofilia dla tych, co mieli mniej szczęścia! Wszystko przez lata w aureoli uświęcenia – zmartwychwstaniem, jako ostatecznym dowodem na boskość głównego bohatera…

Niestety jeszcze bardziej się odechciewa uczestniczyć w zbiorczym pędzie do wsadzania żółtych kurcząt i czekoladowych króliczków do koszyczków a następnie „kicania” z nimi do pobliskiej świątyni celem odbycia rytuału przez komercję. W sklepach wielkopowierzchniowych i dyskontach – już na początku marca było widać czekoladowe jajeczka! Jak można świętować mękę żywego Boga a następnie jego zmartwychwstanie – obżerając się czekoladowymi jajeczkami! Kupując całe koszyki jedzenia, słodkości, alkoholu – no, bo wiadomo, że polskie święta wymagają alkoholu, no bo jak bez? Trzy dni odpoczynku – można piec ciasta, trzeba umyć okna! A On zmartwychwstał – to jest sedno, to jest istota! Nie czekoladowa, czy raczej czekoladopodobna pisanka!

Głupia sprawa – tutaj główny bohater biczowany, cierniem ukoronowany, lżony, poniżony, dźwigający Krzyż a potem do niego przybijany (czy też przymocowywany dla miłośników pseudonaukowych filmików w mainstreamowej dokumentalistyce). Natomiast w naszych domach, co? Telewizorek, szyneczka, jajeczko na twardo, chrzanik, winko, wódeczka, likierek, pomarańcze, czekoladopodobna pisanka. Cudowny dostatek. Nie ma co, można wspominać… mękę pańską… A zmartwychwstanie?

No właśnie, to dopiero On zrobił „nam” numer. Kto tak na prawdę wierzy w to, że „główny bohater” zmartwychwstał? Umarł, ale wstał z grobu? Trudna sprawa… może likierek z czekoladopodobnej pisanki nadziewanej rumem pomoże…

No, bo jak to pogodzić z „tupolewem”, czy też innego rodzaju narodową mitologią, którą przecież oficjalni przedstawiciele Kościoła dominującego dopuszczają do retoryki wyrazu symbolicznego – instalacji para-artystycznych mających upamiętnić fakt tamtych wydarzeń w okolicach OŁTARZY – Z ZASADY POŚWIĘCONYCH BOGU! Czyli nie ma żartów i niedomówień i nie może ich być! Wierzymy w to, że zmartwychwstał, więc możemy wierzyć i w to, że Tusk z Putinem rozpylili mgłę i Tupolewowi odpadły skrzydła?

Zatem Christus Resurrectus Est! Vere Resurrectus Est! Niewierzący niech się skręcają na tą wiadomość, ale On żyje i to wszystko widzi, a nawet wiedział, że te słowa zostaną napisane i przez was przeczytane, zanim narodzili się Ci, co zrodzili piszącego te słowa jak i te słowa czytających…

Naprawdę poważna sprawa z tym zmartwychwstaniem, warto o tym pomyśleć…

4 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    Święta, święta i już (jutro) – po świętach.

    • Dlaczego już(zaraz), po swiętach. Są ludzie i “miejsca”
      gdzie rodzina i znajomi spotykaja sie i “celebrują”
      (utrzymują rozciągniete w czasie) “święta.”

  2. Wierny_Czytelnik

    No i co mam napisać że autor ma rację? że pisanka czyli jajo to pogański zwyczaj odrodzenia i w ogóle te święta wypadają w pogańsko-antyczny okres świąt przemienienia?
    Powstanie wówczas pytanie – czy to co było przypadkowe przed tym zanim człowiek patrząc w twarz Boga mógł zobaczyć twarz człowieka?
    Chyba nie.
    Podejrzewam że krakauer czy raczej “moskauer” lub “putauer” bo i tak go tu nazywają jest księdzem

  3. gdyby “podejrzenia” @Wiernego_Czytelnika, co do profesji/powołania, Krakauera się potwierdziły,
    myślę(na chłopski rozum), iż byłoby co najmniej
    niepokój i rozczarowanie, delikatnie pisząc w “kręgach”
    kościelno – solidarnościowych.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.