Chiny – prawdziwa polska szansa

Chiny obecnie drugą gospodarkę na kuli ziemskiej, trendy rozwojowe są jednoznaczne – państwo komunistyczne będzie większą gospodarką od dotychczasowego lidera – to tylko kwestia najbliższego dziesięciolecia i Chiny przegonią USA, nie można być wobec tego zagadnienia biernym. Chiny przez ostatnie 10 lat stały się fabryką świata, w zasadzie wszystkie państwa coś z Chin importują, wiele stara się sprzedawać Chińczykom swoje produkty, z różnymi skutkami, albowiem jest to niesłychanie trudny rynek sam w sobie, a polityka antyimportowa tamtejszego rządu to dodatkowa bariera ograniczająca rozwój handlu. Nie muszą wiele robić, wystarczy, że sztucznie zaniżają kurs własnej waluty i to już powoduje, że nikogo na tamtejszych rynkach nie jest stać na dominującą większość naszych produktów, co skutecznie hamuje import. Natomiast produkty luksusowe sprzedają się w Chinach doskonale głównie dlatego, bo tamtejszą klasę posiadającą stać na płacenie w zasadzie każdej ceny, dlatego nie można się dziwić, że handel z Chinami przybiera bardzo trudny z perspektywy naszej gospodarki charakter, gdyż nie wytwarzamy dóbr luksusowych, a przynajmniej nie pod własnymi markami. Oznacza to, że stoimy, jako kraj na przegranej pozycji eksportowej wobec innych konkurentów z Unii Europejskiej, gdyż nawet jak coś tam sprzedajemy, to są to głównie komponenty lub produkcja montażowa – rzeczy pod obcymi markami.

Z perspektywy naszego kraju największym wyzwaniem jest właśnie znalezienie niszy lub nisz eksportowych, które można zapełnić naszymi produktami – pozostawiającymi jakąkolwiek wartość dodaną w kraju. Chiny są pod względem importu trzecim krajem na świecie a wspominana struktura wymiany towarowej z zagranicą powoduje, że samo wejście na rynek, na którym praktycznie wszystko jest – jest najdelikatniej mówiąc trudne, a o barierach prawnych, językowych, mentalnościowych, transportowych i jakościowych nie ma nawet, co myśleć. Jednakże w Chinach trzeba być, w zasadzie trzeba było tam być cały czas od upadku handlu barterowego za czasów realnego socjalizmu. Mieliśmy wówczas kilka bardzo ciekawych przyczółków, nawet eksportowaliśmy na tamtejszy rynek samochody! Nasze Polonezy – doskonale sprawdzały się w topornych warunkach chińskich warsztatów samochodowych. Niestety były to śladowe ilości, bardzo szybko w ogóle myślenie o produktach z Polski – zniknęło z Chin, o ile w ogóle można mówić o obecności marki Polska w percepcji Chińskich konsumentów. Obecnie ten kraj importuje głównie to, co później reeksportuje, czyli zaawansowane komponenty i elementy, których nie jest w stanie sam wytworzyć oraz wszelkiego rodzaju surowce, energię, zaawansowaną chemię i ciągle technologie.

Wielką szansą dla takich krajów jak Polska jest chińska ekspansja inwestycyjna, niestety nie mieliśmy w tym zakresie dobrych doświadczeń w kraju. Jednakże Chińczycy bardzo konsekwentnie realizują przyjętą strategię rozwoju swoich działalności na rynkach globalnych i bardzo chętnie zainwestują pieniądze, których mają w nadmiarze – wszędzie tam, gdzie to się im opłaci, albowiem ich rynek jest tak olbrzymi, że są gotowi importować wszystko, co jest im potrzebne, a zarazem ciągle poszukują możliwości zwiększenia eksportu. My nie jesteśmy głównym kierunkiem ich ekspansji, albowiem po pierwsze nie mamy nic do zaoferowania, co ich interesuje w pierwszym rzędzie – tj. surowce lub technologie, jak również do drugie – jesteśmy na tyle niedużym rynkiem, że nie mamy w praktyce większego znaczenia w ich bilansie handlowym, jesteśmy po prostu częścią wielkiej Unii Europejskiej i tyle. Gdybyśmy mieli, chociaż przedsiębiorstwa z sektorów wysokich technologii, które mogłyby zainteresować chińczyków, to z pewnością przyciągnęlibyśmy znaczny kapitał, jednakże czegoś takiego nie ma i to jest kolejny mit o rzekomej innowacyjności naszej gospodarki.

Żeby na trwałe wejść na chiński rynek – potrzebujemy konsekwentnej strategii przeznaczonej do znalezienia, czy też stworzenia jednej – kilku nisz eksportowych, które można w tamtym kraju wykreować i wykorzystać. Potrzebujemy w Chinach posiadać wysoko wyprofilowane misje gospodarcze, wyspecjalizowane w docieraniu do biznesmenów i urzędników decydujących o możliwościach współpracy – w taki sposób, żeby polski rezydent tam na miejscu, mógł przyprowadzić polskiego przedsiębiorcę – za rękę do chińskiego partnera. Całość w pierwszych okresach rozruchowych powinna mieć gwarancje najlepiej specjalnego funduszu eksportowego, tak żeby przedsiębiorcy nie bali się wysyłać towar. Gdybyśmy mieli odrobinę fantazji, warto pomyśleć o stworzeniu polskich stref przemysłowych w Chinach, zajmujących się produkcją – przetwarzaniem naszych produktów tam na miejscu, co jest możliwe np. w branży rolno-spożywczej, gdzie nie opłaca się wysyłać produktów jednostkowych (mleko, masło, przetwory), ale ich olbrzymią ilość w specjalnie do tego celu przeznaczonych ekonomicznych środkach przewożenia – pakowanie i insertowanie może się odbywać tam na miejscu – ze spełnieniem wszystkich chińskich norm, najlepiej we współpracy z tamtejszymi partnerami. Marząc dalej – można myśleć o kilku tego typu „strefach”, jak również docelowo sieci sprzedaży hurtowej i detalicznej wybranych produktów, które zdobyłyby sobie pozycję na tamtejszym rynku. Jednakże na to wszystko potrzeba kapitału i wytrwałości.

Warto pomyśleć o wypracowaniu na przykładzie Chin – takiego wzorca polskiej ekspansji handlowej mającej na celu wzrost eksportu i ułatwienia w imporcie do Polski tamtejszych towarów u nas poszukiwanych. Jeżeli udałoby się w Chinach doprowadzić do znacznego wzrostu importu z Polski np. wysoko przetworzonej żywności doskonałej jakości, to byłby to globalny sukces naszych krajowych producentów. Z pewnością można w tych procesach wykorzystać wsparcie Unii Europejskiej, która nie może nam odmówić pomocy, ponieważ sama jest zainteresowana ogólnym popieraniem wymiany handlowej z Chinami, zwłaszcza w dziedzinie unijnego eksportu.

2 myśli na temat “Chiny – prawdziwa polska szansa

  • 28 grudnia 2012 o 11:36
    Permalink

    Ja bym się tak Chinami jak Autor nie zachwycał.
    Gdyby Chiny przejęły rolę Rosji wobec Polski sprzed 30 lat, to moglibyśmy zacząć rozróżniać Azję od Europy …
    Teraz to nam się wszystko miesza.
    Rosjanie wyszliby wówczas na naszych braci w słowiańszczyźnie, a bracia Chińczycy – no cóż, to obca mentalność, gdzie liczy się zbiorowość, rodzina i tradycja.
    Stąd płacenie przez rodziny za koszty egzekucji skazanego, bo to rodzina DOPUŚCIŁA do przestępstwa …
    Po 200, 300 latach już byśmy tej różnicy nie widzieli.
    I pomyśleć, ze kiedyś przed laty modlono się o Polsko-Chińską granicę na Bugu.
    Ja się takiego ENTUZJASTĘ przed 30 laty zapytałem: skąd wiesz że ona będzie oparta akurat o Bug?

    Odpowiedz
  • 28 grudnia 2012 o 12:47
    Permalink

    Niestety w taki sposób jak autor to tutaj nikt nie myśli. Nie ma na nic pieniędzy – i nikogo to nie interesuje bo nasza administracja żyje do godziny 15 tej – potem świat się może skończyć!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.