Chiny mają globalnie inne interesy niż Rosja

Obecna strategia Federacji Rosyjskiej zakładająca „zwrot na Wschód”, jest bardziej strategią ad hoc, niż rzeczywistym wielkim działaniem strategicznym. Rosja podpisując kilkadziesiąt różnych umów z Chinami, zabezpieczyła sobie ten kierunek strategiczny głównie w warstwie ekonomicznej. To znaczy, Chiny będą stanowiły jeszcze bardziej liczącą się alternatywę strategiczną w wymianie handlowej niż do tej pory, w znacznej mierze będą w stanie zrównoważyć ograniczone zainteresowanie Zachodu rosyjskim rynkiem. Jednakże poza korzyściami ekonomicznymi, które też są dyskusyjne, albowiem zapewne negocjując bez przerwania relacji z Zachodem, Rosjanie być może mieliby lepsze warunki. To, Rosja ze współpracy z Chinami nie ma nic. Nie ma żadnych strategicznych korzyści, może z wyjątkiem tymczasowego zachowania status quo w Azji Centralnej, przy czym chińskie soft i economic power robi swoje.

Największe projekty infrastrukturalne Chin, jak również stworzenie nowych generalnych ram finansowych wraz z własnym bankiem inwestycyjnym, czy też nawet intensyfikacja wymiany handlowej, to wszystko to są z punktu widzenia Federacji Rosyjskiej – wielkie projekty o znaczeniu fundamentalnym, potencjalnie zdolne do zmiany rosyjskiej przestrzeni na bardziej intensywnie zagospodarowaną, natomiast z perspektywy Chin, to tylko strategiczne projekty inwestycyjne, w których Rosja ma pełnić rolę pośrednika logistycznego – wielkiego hubu, w tym stacji benzynowej.

Można postawić tezę, że Rosja skonfliktowana z Zachodem, jest o wiele mniej atrakcyjnym, a zarazem o wiele tańszym w pozyskaniu partnerem dla Chin, niż Rosja silnie oparta na Zachodzie, a zwłaszcza na Unii Europejskiej. Wynika to z tego powodu, że Chiny mają globalnie inne interesy niż Rosja, co jest niezaprzeczalne i nie podlega dyskusji.

Przede wszystkim Rosja ma ciągle problem związany z niską intensywnością wykorzystania swojego własnego potencjału. Kraj jest olbrzymi, praktycznie niemożliwy do ogarnięcia z perspektywy klasycznej infrastruktury i logistyki. To odwieczne przekleństwo, a zarazem źródło rosyjskiej potęgi. Ten wielki wysiłek modernizacyjny, którego jesteśmy świadkami od początku rządów pana Władimira Putina, którego ukoronowaniem było podwyższenie jakości sprawności rosyjskiej infrastruktury transportowej w związku z mega projektem olimpijskim – to realne, prawdziwe i rzeczywiste przeciwdziałanie z problemowi niskiej intensywności wykorzystywania własnego potencjału. Dzisiejsza Rosja potrzebuje takich projektów o wiele więcej, czego mają pełną świadomość i obywatele i władze państwowe.

Być może właśnie tą potrzebą, należy tłumaczyć rosyjską otwartość na ofertę infrastrukturalną Chin, która po pierwsze ma przybliżyć Chiny do Europy, w sposób ABSOLUTNIE bezpieczny od przewagi US Navy na morzach i oceanach świata, co wynika samo przez się z przebiegania szlaków transportowych przez terytorium Rosji, gdzie chińskich kontenerów nikt nie zatopi. Jednakże Rosjanie muszą mieć świadomość, że tymi samymi kanałami, którymi mają być transportowane kontenery na linii Wschód-Zachód, mogą być również transportowane czołgi. Oczywiście chińskie czołgi. Wiadomo, że przed tym ryzykiem Rosję zabezpiecza jej gigantyczny potencjał broni niekonwencjonalnej, jednakże to nie o to chodzi w relacjach międzynarodowych.

Dla Chin Rosja jest właśnie tego typu głębią strategiczną, pewną osią transportową, bazą surowcową i olbrzymim potencjałem, który mogą uruchamiać przez kolejne inwestycje, które stopniowo będą wzmacniać przede wszystkim ich potencjał.

Ponieważ renta ze współpracy gospodarczej, jaką będą w relacjach chińsko-rosyjskich zgarniać Chiny, będzie o wiele większa od tego, co dostanie się Rosjanom, to prędzej czy później, ta nierównowaga, wzmacniania przez nierównowagę skali – będzie przeszkadzać w relacjach, stymulować ich ograniczenie, a docelowo może spowodować istotne różnice i wywołać konflikt. Wszystko przez to, że Rosjanie dobrowolnie godzą się na bezalternatywność relacji z Chinami, które uznali – przynajmniej językiem oficjalnego przekazu za strategiczne. Tymczasem, one takie nie są i nie będą nigdy. Współczesne Chiny, to nie jest dobroduszny Związek Radziecki, który kierując się internacjonalistyczną ideologią potępu, wysyłał do Chin nauczycieli, budował fabryki, zapory wodne, przekazywał technologię i zachodnią kulturę techniczną. Tego długu, Chiny nigdy w Rosji nie spłacą, a nawet nie zamierzają. Wolą dzisiaj zaoferować Rosji – nowoczesny model uzależnienia, którego symbolem są kontenery bezużytecznego szmelcu, importowane z Chin do Rosji, w zamian za bezcenne i życiodajne surowce.

Ponieważ rozumiane globalnie interesy Chin i Rosji są odmienne, a przede wszystkim, oba kraje inaczej postrzegają swoją role i we wzajemnych relacjach, jak również mają inne zapatrywanie na stosunki z podmiotami trzecimi, to prędzej czy później dojdzie do konfliktu. Dla Rosji koncepcja świata wielobiegunowego jest oficjalnym mianownikiem relacji globalnych, które Rosję satysfakcjonują i na płaszczyźnie funkcjonalnej i czysto emocjonalnej. Chiny postrzegają świat zupełnie inaczej. To państwo środka, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Wszystko co ich otacza, z ich perspektywy jest mniej lub bardziej użyteczne, w tym są również zagrożenia i przeciwnicy. Rosja ze względu na bezwzględną dominację chińskiego potencjału, będzie w tym chińskim postrzeganiu się kurczyć. Momentem przełomowym będzie stworzenie broni zdolnej do przechwytywania bądź niszczenia głowic broni jądrowej, o co w przypadku klasycznej technologii rakietowej nie jest już dzisiaj trudno. Gwałtowny rozwój technologii powoduje, że Chiny mogą więcej, a będą mogły jeszcze więcej. No, a jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia. W globalnej sieci powiązań, ze specyfiki chińskiego postrzegania świata jako swojego otoczenia, to USA będą realnym zagrożeniem, a zatem wedle chińskiego sposobu postrzegania rzeczywistości – będzie to świat dwubiegunowy, z jednej strony z Chinami, a z drugiej z Ameryką. Wszystkie inne relacje, które nie będą w stanie im zagrozić w rozumieniu strategicznym – ekonomicznie, bądź militarnie, nie będą uznawane za równorzędne. Z tym Rosja musi liczyć się dzisiaj, ponieważ wraz z każdą kroplą ropy pompowaną na Wschód, tak naprawdę hoduje sobie żmiję, czy też raczej prawdziwego smoka. Uwaga, mówimy o perspektywie 30-50 lat! Jednak ukierunkowanie kluczowych trendów decyduje się właśnie dzisiaj.

Z powyższych względów, nie da się zrozumieć powodu, dla którego Rosja nie skopiuje tego co jest najlepsze w strategii Chin i nie wykorzysta potencjału Zachodu, podobnie jak to zrobiły Chiny – do lewarowania własnych przewag. Amerykanie doskonale wiedzieli jak spowodować, żeby Rosja – względnie tanio zaczęła wyprzedawać się Chińczykom. Obecny cykl gospodarki globalnej wygląda dla Rosji deprymująco, albowiem Chińczycy płacą Rosjanom przeważnie zbędnymi plastikowymi śmieciami, w zamian za strategiczne surowce, dzięki którym ciągle wzmacniają swoją gospodarkę, już nie tylko żyjąc z eksportu na Zachód, ale przede wszystkim rozbudowując własny rynek wewnętrzny.

W ten sposób dochodzimy do dwóch kluczowych i strategicznych pytań dla świata: Czy w przypadku konfliktu strategicznego w Azji, w którym po drugiej stronie stałyby USA, Rosja zachowa się jako lojalna głębia strategiczna dla Chin? Czy też wręcz przeciwnie, odetnie dostawy – zmuszając smoka do rozsądku?

W pierwszym przypadku tj., jeżeli uznamy bardziej prawdopodobny wariant pierwszy, to presja z Zachodu na Rosję będzie narastać, bez względu na formę, będziemy stale konkurować, żeby wiązać jakąś część rosyjskiego potencjału. Optymalnie taką, żeby Rosja nie mogła swobodnie wejść gospodarczo w Arktykę. W drugim przypadku, tj., jeżeli uznamy za bardziej prawdopodobny wariant drugi, a właściwie jeżeli tak będą myśleli Chińczycy, to bardzo szybko może się okazać, że Rosjanie mają problem zupełnie nowego typu. Bez relacji z Zachodem umożliwiających uniknięcie szantażu, ze strony Chin, są w trudniejszej i bardziej wymagającej pozycji strategicznej.

Zobaczymy, czy w warunkach tak złożonej gry globalnej, będzie możliwe zachowanie pokoju światowego, bo wcale nie jest powiedziane, że wcześniejsza wojna, powodująca reset i nowe ułożenie stolika do gry – nie jest bardziej w interesie niektórych państw, uznających się za globalnego hegemona, a Rosję pogardliwie określających jako mocarstwo regionalne.

27 myśli na temat “Chiny mają globalnie inne interesy niż Rosja

  • 1 lipca 2015 o 08:53
    Permalink

    Czas pokaże,mam nadzieje że Autor się myli,sojusz z UEiUSA to droga do donikąd.

    Odpowiedz
  • 1 lipca 2015 o 09:42
    Permalink

    Niesłychanie trzeźwe i w istocie krytyczne spojrzenie

    Odpowiedz
  • 1 lipca 2015 o 11:07
    Permalink

    Gimbaza w OSW zgłupieje jak to przeczyta w de facto oficjalnym publikatorze Kremla w Polsce 🙂

    Odpowiedz
  • 1 lipca 2015 o 12:41
    Permalink

    Byłbym bardzo spokojny jeżeli chodzi o rosyjskie postrzeganie wschodu, a zwłaszcza Chin. Tamtejsza prasa i internet pisze wprost o chińskim zagrożeniu. Rosjanie mają pełną świadomość, że stosunek seksualny ze smokiem może skończyć się przypaleniem futra u niedźwiedzia…

    Odpowiedz
    • 1 lipca 2015 o 16:53
      Permalink

      Owszem, od zawsze Chiny i Rosja rywalizuja ze soba i oba panstwa sa tej gospodarczej i politycznej rywalizacji swiadome, konflikt z UE niejako zmusil Rosje do intesyfikacji kontaktow z Chinami, dazenia Rosji byly by przy wolnosci decyzji inne, w kieruku UE …dla Rosji Chiny to takze “inna” konfucjanistyczna kultura w mysleniu i dzialaniu, poczytywana za “obca” w stosunku do europejskiej mentalnosci ..

      Odpowiedz
  • 1 lipca 2015 o 12:48
    Permalink

    Niestety ale nie moge sie zgodzic z tym artykulem, czytam chinska i rosyjska prase i tam to wyglada o wiele inaczej, teraz i w przyszlosci tak Rosja jak i Chiny sa skazane na siebie i oni doskonale zdaja sobie z tego sprawe

    Odpowiedz
    • 1 lipca 2015 o 17:03
      Permalink

      Tez odnosze takie wrazenie, ze Chiny i Rosja sa w obliczu sytuacji na swiecie niejako skazane na siebie, ale rywalizacja miedzy Rosja i Chinami pozostaje nienaruszona, zastanawia mnie dlaczego nic nie slychac o zaavizowanym pakcie wojskowym. skadajacym sie z Chin, Rosji, Iranu i Indii jako przeciwsile do Nato ? Wiem , ze Indie i Chiny maja swoje konflikty np. spor o Tybet, a wlasciwie o zloza surowcow mineralnych, o ktore oba tak intensywnie sie rozwijajace panstwa walcza zawziecie za zaslonieta (przed swiatem ) kurtyna !!!

      Odpowiedz
  • 1 lipca 2015 o 17:11
    Permalink

    Chiny maja inne globalne interesy niz Rosja ! Ten dzisiejszy bliski romans miedzy nimi zostal wymuszony konfliktem UE z Rosja, a nie wolnym podjeciem decyzji o tym …Rosja i Chiny to odwieczni rywale i w polityce i w gospodarce, ludnosc Rosji w porownaniu do ilosci ludnisci Chin to “kropeczka”, moze objektywnie napawac troska o rozwoj wydarzen …

    Odpowiedz
  • 1 lipca 2015 o 17:24
    Permalink

    Autor artykułu posiada dużą wiedzę na temat opłacalności lub nie, umów zawartych pomiędzy FR a Chinami. Natomiast w mojej gminie/wsi każda umowa na cokolwiek, to tajemnica handlowa i nikt nie wie skąd, jak i dlaczego.
    Obecne działania FR określane przez autora ad hoc, są moim zdaniem właściwe. Minie ileś lat zmieni się sytuacja i ustali aneksy do obecnie zawartych umów, umowy zawarte po wsze czasy przetrwały średnio około dwóch lat.

    Odpowiedz
  • 1 lipca 2015 o 17:52
    Permalink

    Niestety. Autor ma wiele racji w spojrzeniu chłodnym okiem
    tygrysa(amurskiego) na (przyszły) kontekst współpracy
    czy raczej…osobiście żywiłem podobne odczucia w temacie, jednocześnie, robiąc dobrą minę do ‘złej gry”. 🙁
    A Syberia blisko to łakomy kąsek,już dziś…Ussuri dziś
    Chińczycy przekraczają inaczej, w przeciwieństwie,
    do marca 1968r. – lecz efekt końcowy może być podobny.
    Poważne państwa a do takich zaliczam ChRL maja wytyczone
    cele dalekosiężne – wytyczone na dziesiątki lat do przodu.
    Podobnie jak Niemcy!! W Europie!

    Odpowiedz
  • 1 lipca 2015 o 19:02
    Permalink

    Bardzo trzeźwe i wizjonerskie spojrzenie na problem

    Odpowiedz
  • 1 lipca 2015 o 22:03
    Permalink

    Niedźwiedź prosi przekazać, aby “Zachód” bardzo się nie martwił z powodu jego (niedźwiedzia) stosunkow ze smokiem.
    W rosyjskim folklorze smok ma trzy głowy, i nic, głupi Wania jakoś tam sobie radzi.
    Chińczyków nikt tu się nie boi, no może za wyjątkiem “liberałów”, ale te zawsze boją się wszystkich.
    A co do “bezużytecznego szmelcu”, to w 1980 roku w hipermarkecie SEARS wspaniałego miasta Vancouver B.C. każda druga rzecz miała napis MADE IN CHINA (dzisiaj, chyba już każda pierwsza) 🙂

    Odpowiedz
  • 2 lipca 2015 o 08:22
    Permalink

    Reasumując: Nie taki diabeł straszny,jak go malują…
    jednak wypowiedź @Kamczatki,jakkolwiek celna, na “finiszu”
    nie napawa optymizmem!

    Odpowiedz
    • 2 lipca 2015 o 14:32
      Permalink

      Niestety.
      Chociaż w tym przypadku to raczej zdrowy pesymizm. W tym sensie, że pesymista to dobrze poinformowany optymista. 🙂

      Odpowiedz
  • 2 lipca 2015 o 10:06
    Permalink

    Tak dobry artykul
    realia Rosja zdaje sobie
    sprawe,ze sankcje kiedys
    sie skoncza.

    Odpowiedz
  • 2 lipca 2015 o 16:27
    Permalink

    Zgadzam się z analizą autora nowej sytuacji stosunków FR-Chiny. Dążenia, cele i kierunek rozwoju tych dwu narodów jest chyba również jasno i słusznie zinterpretowany.
    Co się tyczy ewentualnego stosunku do tej “przyszłości” przez przedstawicieli tych nacji, to chyba jednak nie można tego tak jednoznacznie określić.
    Mówię to oczywiście, tylko i wyłącznie z własnego punktu widzenia, własnych życiowych doświadczeń i obserwacji.
    I naturalnie, nie z punktu widzenia Rosjanina, lecz Słowianina (a właściwie rodowitego Slązaka), częściowo wyrosłego na podwalinach rosyjskiej kultury i mentalności.
    Jak widzą to Rosjanie, a tym bardziej Chińczycy na pewno możemy tylko przypuszczać. Na pewno coś bliższego o Rosjanach mógłby zakomunikować nam Pan Kamczatka (bo, o ile dobrze zrozumiałem, jest chyba Rosjaninem?)
    Jedno jest jednak pewne, oba te Narody w ostatnim okresie nie miały zbyt wiele pozytywnych doświadczeń z tzw. “Zachodem”. I pewne jest również to, że oba narody wiedzą, co im grozi w razie ponownego ich zdominowania przez “Zachód” z Wypasaczamibydła na czele.
    Zgoda, Chińczycy mogą już teraz postrzegać Rosjan, jako mało znaczący, dobrze uzbrojony i bogaty w naturalne bogactwa narodzik. Przecież, tylko biorąc pod uwagę liczebność i przemysłowy potencjał, to de facto tak jest już teraz.
    Jedno jest jednak również pewne, od tego “narodziku” Chińczycy nie muszą spodziewać się jakiegokolwiek globalnego zagrożenia (no chyba, że doszłoby jakimś sposobem do nagłego i ostrego konfliktu o “być, albo nie być, ale oznaczało by to nuklearną wojne). A wręcz przeciwnie, oczekiwać mogą raczej poprawy relacji pomiędzy narodami. Planowanie więc jakiegoś drastycznego scenariusza mającego na celu “wyeliminowanie” rosyjskiego Narodu i “zajęcie jego bogactw i przestrzeni życiowej” nie miałoby chyba najmniejszego sensu, bo ze względu na ilościowe różnice w liczbie Ludności, to chyba nieunikniony proces przyszłych 50-100 lat i na pewno istnieje możliwość “bezkrwawego” jego przeprowadzenia. Przecież zawsze można pewną ubogą część swojego Narodu “oddać pod rosyjską administrację”, umożliwiając “kolonizowanie” Syberi. Przypuszczam, że obiu stronom byłoby to na rękę i na pewno znalazłoby sie wielu chętnych do tego.
    Jak widzą to Rosjanie, tego nie wiem, ale mogę przypuszczać, iż mając wybór pomiędzy “dobrowolnym” oddaniem swoich narodowych dóbr (oczywiście, pod natowskimi lufami) w ręce Fachowcówodwypasukrów i zostaniem ich niewolnikami na już “ich” plantacjach, manufakturach, czy kopalniach (no OK, w zamian dostaną jakiegoś smartfona;)), a ewentualną powolną integracją, mentalnościowo może z trochę inną nacją, ale o bardzo podobnym nastawieniu i co najważniejsze, podobnym, LEWICOWYM śWIATOPGLąDZIE, to moim zdaniem, pogodzą się i wybiorą tę drugą opcję.
    Na pewno w jednym autor ma rację…
    – ostatecznie wygrała AZJA (ok, może jeszcze nie zupełnie, ale co to są 50-100 lat rozwoju Ludzkości?)
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • 2 lipca 2015 o 19:29
      Permalink

      Bardzo dobry i wyważony tekst, podobnie odbieram temat.

      Kilka lat temu czytałam artykuł pisany przez Rosjanina w tłumaczeniu na polski, że Chińczycy od dość dawna zasiedlają przygraniczne tereny z Rosją, włączają się w rosyjską kulturę, zakładają łączone rodziny (tu głównie chodzi mężczyzna Chińczyk i kobieta Rosjanka), Rosjanie żartobliwie nazywają takich przybyszów “gaspadin kitajec”, wydźwięk artykułu był przyjazny bez żadnych podtekstów i fobii.

      Odpowiedz
      • 3 lipca 2015 o 08:37
        Permalink

        Czytam państwa komentarze w temacie “jak i co byłoby lepiej”,dla FR i Rosjan i dochodzę do wniosku
        że mają ‘wybór’ w postaci jakiejś formy
        unicestwienia,w pewnym przedziale czasowym.
        To co postrzega “wieczorynka” jako nieunikniony
        proces – napawa mnie przerażeniem! “To” już dzieje
        się w newralgicznych obwodach południowej Syberii,
        np.Приморский Край, wystarczy popatrzeć na mapę,a wnioski
        nasuwają się same.Nie zgodzę się również z “50 parolatkiem”
        co do “formy” kolonizacji, jak i “lewicowości rasy żółtej”
        no, może po za ścisłym kierownictwem K.P. ChRL. 🙂
        A i “tam” różnie bywa z tą lewicowością. 🙂

        Pozdrawiam serdecznie i upalnie zarazem!

        Odpowiedz
      • 3 lipca 2015 o 09:46
        Permalink

        “@krzyk58”,03.07’2015,8:3
        wzajemne przenikanie sie ludnisci graniczenej istnialo juz id zawsze, to prawie proces naturalny, prosze porownawczo zerknac na np.Niemcy / Dania ( Dunczycy maja swoich mniejszossciowych poslow w parlamencie Hamburga (Bürgerschaft ) i Landtagu Schleswig-Holstein w Libece, to samo w Saarbrücken maja mniejszosci z Francji / Alzacji i Lotaryngi / “swoich “, mniejszosci narodowe reprezentujacych poslow, Baskowie z Hiszpani w zach.-pol. Francji, it’d., itd. to nic nowego , problem zaczyna sie wtedy , gdy zasiedlenia terenow sasiednich odbywa sie za pomoca niechcianych aktow administracyjnych, ktorych egzekucja dokonywana jest przymusowo przez policje lub wojski , wtedy mozna mowic o kolonizacji / zasiedlaniu przymusowym i ewentualnym zagarnianiu terenow sasiednich …Miedzy Rosja i Chinami w reginach granicznych.byla i jest bardzo zywa i dobrowolna wspolpraca gospodarcza , tereny te bogaca sie szybciej i przy pomocy Chin porosyjskie tereny , teraz niby suwerenne z wielka wdzieczniscia odnisza sie do Chin, gdyz te daly im prace i nawet bogactwo, za tym ida kontakty ludzkie, malzenstwa mieszane, szkoly z 2 jezykami , to przyjazne kontakty na bazie symbiozy / obopolnych korzysci …
        Chiny i Rosja chca pod Ciesnina Beringa zbudiwac tunel dla polaczenia kolejowego i z rurami do transportu ropy i gazu na Alaske i polaczyc linie koleii zelaznych z Rosji i Chin z kolejami Usa …to projekt badzo drogi, ale Risja wydala w 2011 pozwolenie na jego budowe …

        Odpowiedz
  • 2 lipca 2015 o 17:30
    Permalink

    Wystarczy popatrzeć na mapę, granica z Chinami jest tak samo długa jak z krajami UE, tak, każdy kraj ma swój interes ale takie straszenie Chinami to bez sensu. Chiny nie wyparują, były, są i będą graniczyć z Rosji przez wiele, wiele lat, nie ma powodu aby stosunki z Europą były ważniejsze niż stosunki z Chinami.

    Odpowiedz
  • 3 lipca 2015 o 10:52
    Permalink

    jak napisalem wczesniej obecnie jak i w przyszlosci te dwa panstwa sa skazane na siebie i nikt nikogo nie zawladnie to czyste mrzonki, tym bardziej ze w nowej doktrynie wojennej USA jest wyraznie napisane ze kraje takie jak Chiny i Rosja to potencjalni wrogowie USA, dlatego jedynym wyjsciem dla tych krajow to bardzo scisla wspolpraca z czego oni sami zdaja sobie z tego sprawe

    “Erstmals seit 2011 hat die US-Regierung eine neue Militärdoktrin veröffentlicht. Darin werden China und Russland als große Gefahren und Bedrohung der USA bezeichnet. General Dempsey hält einen Krieg zwischen den Supermächten zunehmend für denkbar.”

    Odpowiedz
  • 3 lipca 2015 o 12:25
    Permalink

    Do “krzyk58”
    Szanowny Panie, możliwe, że nie wyraziłem dostatecznie zwięźle i nieprawidłowo zinterpretował Pan treść mojego przekazu.
    Abstrahując od tego, że na samym początku podkreślam, iż “Mówię to oczywiście, tylko i wyłącznie z własnego punktu widzenia, własnych życiowych doświadczeń i obserwacji”, to na pewno ja, a przypuszczam, że i Pani “Wieczorynka”, w żadnym wypadku nie chcemy ani nikogo pouczać, ani “wytyczać” komuś jakichś kierunków rozwoju („jak i co byłoby lepiej”).
    Poprostu, autor analizuje obecną geo-polityczną sytuację w Eurazji i snuje dalekosiężne rozważania kierunku dalszego jej rozwoju, a ja przekazałem tylko “swoją” interpretację tego tematu.
    Używając terminu “unicestwiania”, chciałem tylko przekazać myśl, że niezależnie od tego, jak rozwinie się tam w przyszłości sytuacja, żADNA ZE STRON nie ma potrzeby rozpatrywania, czy brania w ogóle pod uwagę takiej ewentualności jakiegoś holokaustu w swoich dalekosiężnych planach.
    W przeciwieństwie np. do holokaustów, które miały już miejsce, lub prawdopodobnie były planowane. Ostatnim takim przykładem mogą być plany i działania “nowego” rządu Ukrainy w stosunku do części ludności rosyjskiego pochodzenia.
    I oczywiście, żebym był dobrze zrozumianym, terminu “holokaust” używam nie tylko, jako określenia fizycznej eliminacji członków jakiejś społeczności, ale, i to w większym stopniu, jako synonimu likwidacji WPŁYWóW, STRUKTUR, a szczególnie NARODOWOśCI I PAńSTWOWOśCI jakiegoś narodu (LIKWIDACJI CAŁOśCI).
    Oczywiście, w dalszej części rozważam (tylko rozważam, nie pouczam!), dlaczego tak sądzę. A że użyłem terminu “wystarczy coś tam zrobić”, to tylko dlatego, że chciałem wykazać, iż, Chńczycy, rozważając ewentualną ekspansję na rosyjskie tereny, na pewno biorą (czy wezmą) taka ewentualność pod uwagę.
    Co się tyczy “zaakceptowania i zgody” od strony FR, to tylko MOJE przypuszczenia.
    Jak już wspominałem, odnoszę się tylko do analizy sytuacji Szanownego Krakauera, z którymi się w pełni zgadzam, a w której wykazuje, iż prędzej, czy później musi dojść do konfliktu interesów obiu narodów.
    Staram się tylko rozważyć wszystkie możliwe scenariusze przyszłego konfliktu i w kwintesencji wykazać, że akurat w tym “starciu” będzie możliwe również pokojowe, czy, jak kto woli, “bezkrwawe” rozwiązanie.
    A wziąwszy jeszcze pod uwagę aspekty socjologiczne (kurczenie sie rosyjskiej populacji w stosunku do rozrastającej się w drastycznym tempie chińskiej) dochodzę właśnie do takich konkluzji.
    Oczywiście, nie rozważam tutaj jutra, ani pojutrza, w którymś miejscu pisałem, że chodzi o 50-100 lat.
    Na pewno nas już to nie dotyczy (wychodzę z założenia, że Pana “58” w nicku określa pański wiek), więc jesteśmy w podobnym wieku (ok, jestem 2 lata młodszy ;)), ale nasze dzieci i wnuki.
    Oba państwa, mając w historii takie same przykre doświadczenia w stosunku do cywilizacji “zachodniej” i “LEWICOWE” nastawienie (może użyłem niezbyt wyrazistego terminu, ale chodzi mi nie o “socjalizm”, czy “komunizm”, tylko o HUMANITARYZM), moim zdaniem, zdecydują się raczej na “bezkrwawe” rozwiązanie i nie doprowadzą do globalnego konfliktu, bo wiadomo, dla obiu narodów oznaczało by to KONIEC (i nie tylko dla nich, a dla WSZYSTKICH).
    Reasumując, myślę, że chcąc kontynuować ciągłość swoich państw i narodów w przyszłości (50-100 lat!), oba narody SKAZANE Są NA INTEGRACJę.
    I tylko to chciałem przekazać
    Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
  • 3 lipca 2015 o 12:49
    Permalink

    @krolowa bona
    Przecież temat ostatnimi czasy wałkujemy na okrągło…
    z mieszania się zbyt odległych kultur,cywilizacji,
    NIGDY NIC DOBREGO NIE WYNIKŁO…no chyba że Rosjanie
    niepomni “doświadczeń multi-kulti na zachodzie Europy z uporem godny lepszej sprawy sami pragną ‘iśc w koegzystencję”.MAJĄC już ‘U SIEBIE” podobne problemy
    w dużych aglomeracjach z obcą mentalnie napływową ludnością
    z “podbrzusza” FR…każdy jest kowalem swego losu,
    a w konkretnych przypadkach ucierpią PRZYSZŁE POKOLENIA
    którym przyjdzie we własnych ojczyznach zmierzyć się z
    OBCĄ mentalnie i cywilizacyjnie WIĘKSZOŚCIĄ!!!
    I to nie jest “sens fikszyn”.!!To nieodległa przyszłość!

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • 5 lipca 2015 o 05:21
      Permalink

      Wspominam tylko o fenomenach ludnosci granicznej, ktora sie w naturalny sposob przenika , sa pojednania i konflikty i”konfederacje wspolistnienia”, dalam w moim komentarzu tego przyklady …

      Prosze zerknac na losy Alzacji i Lotaringii, dla Francuzow byli oni “Niemcami”, dla Niemcow “Francuzami” , od ok. 1918 do 1945 roku zmieniali cos 6 razy swoje obywatelstwo z niemieckiego na francuskie i nazad, Kraj Saary dopiero w latach 70-tych zostal po porozumieniu stron w ok.1/3 przylaczony do Niemiec / Saarland ze stolica federacji w Saarbrueken / z wszelkimi prawami mniejszosci narodowych i tak w Saarbruecken siedza poslowie reprezentujacy Francuzow , ktorzy tam mieszkaja, a w Strassburgu poslowie niemieccy, reprezentujacy Niemcow, ktorzy tam mieszkaja, podobnie jest to uregulowane miedzy Belgia i Niemcami …po jakims czasie w pokoju asymiluja sie te narodowosci wzajemnie …z UE tak jakby sie to bardzo dobrze udalo i Dunczykami ….sa tez takie pozytywne procesy kulturalne, nie tylko konflikty ….O.K.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.