Kto chętny umierać za Hong Kong?

rgbstock.com Autor: Sanja GjeneroŚmiało! Kolejna rewolucja! Tym razem parasolkowa i to nawet w kraju, którego Naród nie mordował naszych przodków. Śmiało – są chętni do pomocy? Może ktoś pojedzie sobie poskakać pod parasolką na skrzyżowaniu w Hong Kongu? Nasi politycy nie rozumieją po Chińsku? Nic nie szkodzi, tam prawie każdy zna angielski. Spokojnie bez obaw – to autentyczny oddolny ruch demokratyczny wymagający wsparcia, ludzie upominają się o demokracje, sprzeciwiając się krwawej dyktaturze, która ogranicza ich prawa do samostanowienia i zabiera im wolność.

Znamy skądś tą retorykę? Brakuje tylko flag unijnych, Hong Kong nie musi chcieć się przyłączyć do Unii! Poza tym naprawdę wszystko pasuje i to o wiele bardziej niż do poprzedniego przypadku „rozsiewania demokracji”. Brakuje tylko ambasadorki pewnego imperium, która zamiast powiedzieć „F**k the EU”, powie „F**k You China!” i po sprawie – wszystko w normie! Można gotować chińskie zupki, rozdawać pierogi, leczyć rannych, potrzeba masek przeciwgazowych itd.

W ogóle już trzeba się zastanowić nad dwiema ważnymi kwestiami, bo przecież jesteśmy demokratami i jesteśmy za wolnością, mamy kolorową rewolucję w wersji „na chińskich Komunistów”, więc śmiało – proszę sobie poużywać! Problem pierwszy jest taki, nie czy – ale kiedy i jakie sankcje nałożymy na Chiny za prześladowanie mieszkańców Hong Kongu? Przecież nie może być tak, że bez realnych i obiektywnie potwierdzonych dowodów rosyjskiej agresji – nałożyliśmy na ten kraj sankcje, a w przypadku Chin będziemy milczeć, no bo nie będzie wesoło np. zabraknie znanych telefonów, znanego producenta. Toż, to byłby dramat! Jednakże sankcje muszą być, jeżeli świat zachodni nie chce wyjść już nie na cynicznych hipokrytów, ale po prostu na idiotów. To będzie bardzo ciekawe, jakie to sankcje zostaną na Chiny nałożone. Uwaga – poważne państwa, mają na wszystko przygotowane scenariusze, które właśnie powinny być po prostu wyjmowane z segregatorów i dopasowywane do wydarzeń. Wówczas widać możliwe reakcje drugiej strony i można prognozować rozwój sytuacji. Decyzje o działaniach jutro zapadają przedwczoraj! Drugi problem jest konsekwencją naszego zaangażowania w sprawy wewnętrzne Ukrainy. Przecież w Chinach zapowiada się właśnie wojna domowa, czyli replikowanie dramatu relacji z Ukrainy. Jeżeli tak i oczywiście jako rzecznicy wolności będziemy po stronie buntujących się demokratycznie, to powstaje kwestia czy dostarczać im broń i jaką? Czy szkolić oddziały buntowników? Gdzie to wykonywać, jakimi środkami? Kto to wszystko ma sfinansować?

Czy świat zachodni jest gotowy unieść koszty sankcji wobec Chin? Czy ewentualnie znajdzie się w jakimś kraju skończony, skretyniały, debil w randze ministra spraw zagranicznych i poinformuje swój Naród, że „teraz” trzeba będzie ponosić konsekwencje? Śmiało proszę państwa – chcecie ponosić konsekwencje?

Jeżeli tak, to staje się oczywistym, że wolne państwa powinny pod kierownictwem największej demokracji na świecie, prawdziwej krynicy wolności – przeprowadzić akcję zbrojną! Żeby wesprzeć protestujących – przecież demokratycznie w obronie wolności – należy rozważyć ostrzelanie pociskami manewrującymi głównych celów w Chinach, tak żeby osłabić potencjał represji „reżimu komunistycznego”.

No i co? Znajdą się chętni umierać za Hong Kong? Śmiało! Niech nasz rząd od razu obrazi kolejne mocarstwo – powtórzmy scenariusz sumy wszystkich błędów z problemu ukraińskiego! Brakuje odważnych? Co to panowie – strach was obleciał, że podrożeją karty pamięci do telefonów i popularne modele tabletów? Śmiało! Odwagi! Przecież tak bardzo bronimy wolności! Trzeba szybko ściągnąć jakiegoś studenta, akurat wytrzeźwieje w trakcie lotu do Polski i dać mu nagrodę wiadomo kogo! Odwagi! Naprawdę bądźmy konsekwentni – jeżeli wspieraliśmy i nawoływaliśmy do wspierania „powstania” na Ukrainie, to w tej chwili nie możemy stosować podwójnego standardu wobec Hong Kongu! Przy czym nie ma najmniejszego znaczenia, że nie rozumiemy kto i po co tam protestuje! Nasze dzielne media na pewno ukierunkują społeczną sympatię w taki sposób, że „komuchom” się dostanie to co jest im należne, natomiast dokonają afirmacji powstańców. Śmiało – do przodu! Możemy nawet wysłać statek z bronią i maskami przeciwgazowymi!

No, co jest? Jakoś tak głupio? Nie wiadomo o co chodzi? No przecież o wolność chodzi! W samych Chinach mamy jeszcze co najmniej dwie prowincje – etniczne, z których co najmniej jedna była niepodległym państwem anektowanym przez „komunistów”. Dalej chcecie kupować chińskie gadżety? Chcecie wspierać Komunistów? Chcecie wspierać tych co gazują młodzież w Hong Kongu? Co jeżeli wejdą tam służby specjalne z Chin kontynentalnych i w jednym z najważniejszych dla globalnej gospodarki miejsc na świecie, rozpocznie się regularna miejska wojna partyzancka?

Mierzmy tą samą miarą, bądźmy konsekwentni, ale nie powielajmy już błędów z przeszłości! Zwłaszcza tej najbliższej! Proszę obserwować i porównywać propagandę w mediach mainstreamowych, macie państwo świeże zestawienie w stosunku do niedawnych „przekazów” dotyczących Ukrainy. Proszę porównywać i wyciągać wnioski, a każdy kto chce mieć informacje z pierwszej ręki – może bez problemy przy nawet prymitywnej znajomości angielskiego zobaczyć wszystko co się tam dzieje z pierwszej ręki na zdjęciach robionych i umieszczanych w Internecie przez demonstrantów.

5 myśli na temat “Kto chętny umierać za Hong Kong?

  • 3 października 2014 o 13:23
    Permalink

    Świetny tekst, tym neobanderowcom trzeba to na lustra przy których się myją…

    Odpowiedz
  • 3 października 2014 o 17:12
    Permalink

    Artykuł napisany z nerwem czyli bardzo dobry.

    Mnie natomiast przypomniała się wypowiedź polskiego premiera, który w ramach sankcji za zniewolenie przez Chiny Tybetu stwierdził, że nie pojedzie na Olimpiadę organizowaną w tym czasie przez Chiny. Na co to Chińczycy: czy ktoś tego pana zapraszał?.
    Czyli po raz kolejny żaba podniosła nogę do podkucia.

    Odpowiedz
  • 4 października 2014 o 00:56
    Permalink

    Zawracanie głowy.
    1. Chiny jeszcze nie dokonały maskary, a na Majdanie Janukowycz strzelał do tłumu.
    2. Pomoc Ukrainie miała za cel osłabienie Rosji, która Polsce wielokrotnie zagrażała. Chiny nam nie zagrażały.
    Ale oczywiście Chiny mogą zagrozić światu jako nowe imperium. I dlatego rewolucja w Hong Kongu jest de facto wymierzona w chiński model autorytarnego rządzenia. Rosjanie w swojej telewizji już porównali rewolucje parasolek do Majdanu, i obie rewolucje potępili.

    Tyle że Chiny, w przeciwieństwie do Rosji i ZSRR, nie tyły wielkim zagrożeniem dla Zachodu, więc Zachód też nie ma tak wielkiej alergii na punkcie Chin jak na punkcie Rosji. Poza tym Chiny współpracują z zachodem i to je jakoś ratuje w jego oczach. Ale poparcie Zachodu i dla Majdanu, i dla parasolek to jest ten scenariusz, który Zachód ma w szufladzie – popieranie swojej dominacji. I to jest słuszny scenariusz. Świat zdominowany przez USA i UE jest najlepszym możliwym światem (choć nie doskonałym, oczywiście).

    Odpowiedz
    • 4 października 2014 o 07:29
      Permalink

      Powiedz to amerykańskim indianom wycietym w pien, niewolnikom afrykanskich kolonii exploatowanym na smierc, haitanczykom wymordowanym przez Francje, Żydom po 1933 r w Niemczech, lub polakom na Wolyniu ze żyli w najlepszym możliwym zachodnim świecie zdominowanym przez wyższa niemiecka kulturę..
      Powiedz to libijczykom,egipcjanom,syryjczykom,Irakczykom, i afganom ze żyją w najlepszym możliwym świecie zdominowanym przez USA. I jak masz odwagę powiedz Polakom ze żyją w najlepszym możliwym świecie. Nie radzę.

      Odpowiedz
  • 4 października 2014 o 02:38
    Permalink

    Myslalem ze nigdy mi to nie przejdzie przez gardlo ale po tylko 10 dniach soltysowania pana Radka oświadczam ze zaczynam tesknic za nim. Bo niema komu z szbelka na osiolku walczyc za demokracje w HK. Cisza w eterze jak w rodzinnym grobowcu. Ale do rzeczy.

    Jeżeli ktoś myśli ze sytuacja w HK nie ma nic wspólnego z Ukraina to moim zdaniem myli się. Po pierwsze spór, w ktorym chodzi o proces nominacji kandydatów do władz HK trwa przynajmniej kilka lat a orginalny studencki protest związany z tym zaczął się w pierwszej połowie roku i zakończył się pod koniec Sierpnia. Tak, ten protest skończył się pod koniec Sierpnia z braku poparcia wsród studentów i mieszkańców HK po tym jak wladze w Pekinie obiecaly reformy po roku 2017. Podobnie jak protest na Majdanie popierany przez zwykłych Ukraińców skończył się pokojowo w końcu Grudnia 2013 r po obietnicach reform ale to nie podobało się neo-con-om, resztę już znamy.

    Otóż pokojowe zakończenie protestów w HK tez się im nie podobało toteż uruchomili akcje pod kryptonimem ” róbcie co chcecie USA stoi za wami” . No i mamy rewolucje, przynajmniej w zachodnich mediach. Dzięki Bogu ChRL nie zlikwidowala jeszcze aktywu robotniczego który sobie najlepiej daje radę z protestami ruchu studenckiego, lepiej niż policja lub wojsko których akcje porządkowe są latwo używane do zachodniej propagandy. A tu tylko zaniepokojeni obywateli wyrażają za pomocą palek swoje adrebne od studentów aspiracje polityczne. Genialne ( zobacz Majdan).

    Jest oczywistym ze Majdan to był atak na Rosję tak jak poparcie studentów HK jest skromnym na razie atakiem na Chiny przez dogorywajace światowe imperium zachodnie które i obliczu niechybnego rozpadu wewnętrznego dąży do pociagniecia za sobą do piekła swoich globalnych wrogów nawet jezeli grozilo by to wojna nuklearna. Popularna taktyka desperacji umierającego reżimu.

    Problemem jest ze zarówno Rosja jak i Chiny używają ten sztuczny konflikt z zachodem dla radykalnych anty-zachodnich politycznych, ekonomicznych i spolecznych reform których przedtem nie mogliby w tak krótkim czasie przeforsować ze względu na ogromna wewnętrzna opozycję. I tak Chiny chcą odebrać Hong- Kongowi prymat w chińskich finansach i kapitale na rzecz Szanghaju tak ze taka burda daje im wymowke niestabilnosci. W tym wazkim zakresie Chiny działają z innych motywacji przeciwko HK ale równoległe z zachodnim atakiem na rosyjskich oligarchow którzy przetransferowali znaczna ilośc aktyw z zachodu do HK żeby uniknąć sankcji.

    Zarówno w Rosji i Chinach duża cześć elit władzy dotąd uważała ze niektore przynajmniej reformy w stylu zachodnim byly pozytywnym elementem rozwoju kraju i swojego bogactwa, teraz, majac bezposrednie dowody, jest utwierdzona w tym ze tzw. demokratyzacja to kon trojanski dazacy do zmiany reżimu i rozpadu państwa. Stad proklamowane rozczarowanie zachodu na temat tzw. reform.

    Cisza w eterze trwa.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.