Społeczeństwo

Chcę być kobietą! To niezbywalne prawo każdego mężczyzny!

 Żyjemy w czasach, w których prawa jednostki są pojmowane przez jej jednostkową interpretację. Indywidualizm święci triumfy, taka jest natura współczesnego człowieka, który buntuje się jeżeli ktoś inny nie uznaje jego prawa do dowolnej interpretacji własnej wolności. Niektóre sposoby manifestacji prawa do wolności jednostki zaskakują, a jeszcze inne są oceniane jako sprzeczne z naturą, ewentualnie szokują osoby pojmujące rzeczywistość w sposób nieco bardziej konserwatywny.

Jednakże co zrobić, jeżeli jednostka jest przeświadczona o swojej słuszności, co więcej o swoim prawie do uważania za słuszne, tego co za słuszne uważa? Czy w imię większości i wyznawanych przez nie wartości można takich ludzi uznawać za „dziwaków”, czy też dodawać ich sposób myślenia o sobie do sposobu myślenia ogółu? Społeczeństwo wolne stara się takie sprawy graniczne ignorować przez akceptację inkluzywną, jednakże jest pewien problem, jeżeli chodzi o interakcję takich jednostek z resztą społeczeństwa. Odrzucenie przez większość jest jej naturalnym mechanizmem obronnym przed zmianą, naruszającą tabu istniejących relacji i zależności. Współczesne standardy poprawności politycznej nazywają to ksenofobią, brakiem tolerancji – podstępnie lansując inkluzywną afirmację w miejsce akceptacji i tolerancji do której społeczeństwo jest zdolne. Mamy tu istotną nierównowagę – z jednej strony jednostka (mniejszość) domaga się ochrony swojego prawa i afirmacji swojego sposobu na życie a zarazem nie uznaje prawa innych jednostek – tworzących większość do zdania odmiennego. Może to naiwne tłumaczenie, jednakże czym się różni inkluzywne roszczenie jednej jednostki domagającej się afirmacji swojego prawa do indywidualizmu przez większość od prawa innych jednostek do czegoś przeciwnego? Ewentualnie do bycia biernym, nierozpatrywania takiego wniosku? Dlaczego bowiem społeczeństwo ma się poddawać trendom narzucanym przez mniejszość? Dlaczego społeczeństwo ma się zmieniać, tak jak chce jego część? Jedyną odpowiedzią jest tolerancja w imię afirmacji oraz afirmacja jako nieuchronne następstwo tolerancji.

Cóż jednak zrobić z członkami naszego społeczeństwa, którzy chcieliby inaczej definiować swoją osobowość? Odrzucenie ich dążeń, nawet najbardziej abstrakcyjnych z punktu widzenia obowiązującej i uznawanej za standardową konwencji będzie przecież wyrządzeniem im krzywdy! Trudno jest jednak zważyć, czy w imię interesu większości można nie dopuszczać do głosu większości? Nawet przy założeniu, że odrzucimy poprawność polityczną, to co nas tak naprawdę interesuje jak chce żyć jakaś jednostka lub grupa? Problemem może być tylko i wyłącznie narzucanie konieczności afirmowania praw mniejszości, jednakże nie ma takiego niebezpieczeństwa tak długo jak większość ma przekonanie o własnej słuszności.

Realnym problemem większości jest logika języka i jego semantyki, to przecież na tej przestrzeni definiującej percepcję odbywa się konflikt. Jeżeli bowiem zgodzimy się z opinią, że prawem każdego mężczyzny może być uznanie go za kobietę, to powstaje bardzo duży logiczny problem. Rozróżnienie płci nie jest konsensualne, ma znaczenie pierwotne, wynika po prostu z potrzeby rozróżnienia płci. Czymże jest więc domaganie się przez osobników danej płci – zgodnie z określeniami typowymi dla płci drugiej? Oszustwem? Kłamstwem? Udawaniem? Nie ma znaczenia indywidualizm i prawo do jego wyrażania – liczy się logiczna informacja.

Społeczeństwo ma prawo do zachowania istniejącej logiki oznaczeń, służących do rozróżniania spraw podstawowych. Zastanówmy się bowiem jak wyglądałoby społeczeństwo, w którym przeważająca większość jednostek chciałaby inaczej określać swoją płeć. Pójdźmy dalej – zacznijmy nazywać konie – psami, ptaki – wężami, samochody – stołkami itd. Niech triumfuje konsensualizm, przecież wolno a nawet trzeba zmienić wszystko co nas otacza, jeżeli tylko dowolna mniejszość poczuje się niekomfortowo w istniejącym układzie odniesienia. Pozostaje jednak pytanie o to, co się stanie ze światem w tak luźny sposób modyfikowanym?

Chcę być rosołem! To niezbywalne prawo każdego kurczaka!

2 komentarze

  1. Tak się składa, że ja też!
    Tylko czy operacja odwrotna jest możliwa?
    Wierzę w filozofię GENDER.
    Jest przyszłościowa.

  2. Gratuluję Autorowi artykułu, niezły łamaniec. Zatem cytat:
    “Fakt, iż jakiś pogląd jest szeroko rozpowszechniony, nie stanowi żadnego dowodu na to, że nie jest on całkowicie absurdalny. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że większość ludzkości jest zwyczajnie głupia należy oczekiwać z dużym prawdopodobieństwem, iż powszechnie panujące przekonania będą raczej idiotyczne niż rozsądne”.
    Bertrand Russell.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.