Centrum Daszyńskiego? Ogniem i żelazem wypalić przeszłość!

W mediach pojawiła się koncepcja, stworzenia przez lewicowych intelektualistów niszowego think tanku, ukierunkowanego na tworzenie myśli lewicowej. Nowy ten twór pod nazwą Centrum Daszyńskiego, ma odróżniać się od środowiska „Krytyki politycznej”, albowiem Krytyka, jest rzekomo bardziej jak czytamy w przytoczonym wywiadzie „wydawnictwem” [1]. Można stwierdzić przeciwnie, nie tylko nie jest wydawnictwem, ale na pewno nim nie jest, obiektywnie można stwierdzić, że zdecydowanie Krytyka, jest jedynym think tankiem, skupiającym centrum myśli lewicowej w Polsce. A to, że się nie podoba niektórym, że jest niezależna (tyle o ile) od starych spółdzielni to inna kwestia. Prof. Jana Hartmana, raczej trudno podejrzewać o to, że potrzebuję dezawuować innych, celem dodania sobie skrzydełek. Jest to osoba, która zdecydowanie może zostać żywą marką tego typu przedsięwzięcia. Jego osiągnięcia, bronią się same przez to, co ma do powiedzenia. To wielka zdobycz dla lewicy, w tym znaczeniu, że taki człowiek z pewnością autorytet na skalę ogólnopolską, może odegrać duża rolę w wykuwaniu nowego lewicowego nurtu, a nawet podjąć się próby opracowania w części nowego lewicowego paradygmatu dla Polski i współczesnej Europy.

Pomysł na powiązanie tego środowiska z Krakowem, jest powrotem do koncepcji Andrzeja Urbańczyka, największego i w zasadzie jedynego z młodego pokolenia intelektualistów lewicowych w Krakowie. Oznacza to konieczność zmierzenia się z wyrokami „Kuźnicy”, a także sięgnięcia po tak znamienite zasoby kadrowe jak stajnia prof. Jerzego Hausnera. Z pewnością, Kraków, jako nowa kuźnia polskiej lewicy ma wiele do zaoferowania także, w osobie najlepszego Prezydenta, jakiego Kraków kiedykolwiek dotychczas miał, czyli prof. Jacka Majchrowskiego. Odrębnym zagadnieniem, ale bliskim ideowo sprawom lewicy jest kolejny prof. Jan Widacki. O jego osobie warto pamiętać w kontekście, bardzo ciekawej pozycji, jaką jest swojego rodzaju manifest polskiej lewicy napisany pod redakcją J. Reykowskiego przy współpracy K. Janika i L. Nikolskiego Projekt dla Polski. Perspektywa lewicowa, WN Scholar, War­szawa 2011 [pod linkiem recenzja]. Z pewnością Kraków ma dużo do zaoferowania, ale czy ze względu na śmierć struktury lewicowej i jej opanowanie przez ludzi skażonych piętnem klęski można myśleć o budowaniu struktur w tym mieście?

Tzw. „afera kolczykowa”, bez względu na antypatię do osoby nosiciela kolczyka, była zwykłym wyborczym szambem, w którym skutecznie próbowano umoczyć pana Grzegorza, skutecznie uniemożliwiając mu zyskanie pierwszej pozycji na liście z powodów „medialnych”. Pomimo starań i pewnych nadziei, jakie były związane z kandydaturą kogoś o nowoczesnym podejściu ze środowisk krakowskich, na liście wystawiony został kolejny spadochroniarz (po Darze Pomorza), pan Tomasz Kality. W efekcie pojawienia się tego charyzmatycznego autorytetu na liście, zabrakło około kilkuset głosów, żeby wziąć mandat, dlatego porażka lewicy w Krakowie, pomimo afery musi rodzić śmiertelne konsekwencje. Ogniem i żelazem należy wypalić zło, które zagnieździło się w dawnej siedzibie Hitler Jugend na Alejach Słowackiego 48! Niestety, zło to ma swoje źródło w strukturach krajowych. Winny jest znany, po prostu należy go w sposób polityczny utopić, bez ceregieli, bez litości! Nie może być tak, żeby wybaczać niekompetencję i plastelinowe sobiepaństwo. Jednakże powrót do dinozaurów lewicy także nie jest żadną propozycją, albowiem Palikot już się zbliża panowie! I Panie! Idzie nowe, przespaliście historyczną szansę na zaoferowanie społeczeństwu alternatywy lewicowej. Kawior i jaguary zaszkodziły na percepcję! Po prostu za dobrze wam jest, tak jak nie ma posłów zawodowych, tak też nie ma monopolu na bycie liderem! Wstyd i hańba dla ruchu lewicowego!

W tym kontekście, poszukiwanie formuły dla lewicowego think tanku to wyzwanie, albowiem obecność znanych nazwisk determinuje jego charakter i powoduje, że pewnych rzeczy można się po takim ciele spodziewać a pewnych na pewno nie. Ze stawienie prof. Hartmana, z prof. Hausnerem, pod auspicjami prof. Majchrowskiego to doskonała koncepcja na powiązanie rodowodowe takiego instytutu. Z pewnością, ludzie ci swoim dorobkiem i dokonaniami, udowodnili, że warto zainteresować się tym, co mają społeczeństwu do powiedzenia.

Bez silnego zespołu, instytut będzie martwym ciałem, tubą propagandową dla twórczości kilku profesorów i może kilkunastu studentów, może z setki młodych działaczy. Lewica potrzebuje nowego ducha, nowego podejścia i spojrzenia na sprawy ludzi z zupełnie nowej perspektywy dla przedstawicieli kawiorowej lewicy. Należy spojrzeć na problemy z perspektywy walki klas. Nie ma odstępstwa od dogmatów komunizmu, albowiem myśl marksistowsko-leninowska jest nadal aktualna, w sferze społecznej tak samo jak aktualne jest cierpienie, bieda i krzywda ludzka. Bankructwo idei liberalnej jest widoczne gołym okiem, w sensie ekonomicznym, moralnym i społecznym zachód jest wrakiem! Nie ma nic do zaoferowania poza technologią! I generalnie nie ma nim nic dobrego, ponieważ dziedzictwo humanizmu i pozostałość po Biblii, została już wystarczająco wyjałowiona przez najtęższe umysły ze wszelkich stron i reprezentantów wszystkich doktryn i „-izmów”. Nowość sytuacji, jaka otwiera się przed tego typu inicjatywą, jest zarazem szansą na stworzenie czegoś więcej, czegoś innego niż prymitywne próby zastępowania krzyża wibratorem i świńskim ryjem, a zarazem zawierającego jakąkolwiek treść w przeciwieństwie do pełnej bezideowości apologetów nurtu liberalnego.

Jeżeli inicjatywa, think tanku Daszyńskiego rozbije się o rafę personalna, to nie będzie z tego na dłuższa metę nic więcej niż odrobina promocji prof. Hartmana i może jego towarzyszki życia. Z pewnością będzie to w jakiejś mierze ciekawe, ale bez ludzi i ich zaangażowania nie będzie to nic nadzwyczajnego, nic nowego się w ten sposób na lewicy nie stworzy. Jeżeli by się udało przyciągnąć autorytety, a także pogrzebać, lub pochłonąć dotychczasowe instytucje jak pozycjonowana konkurencyjnie „Krytyka” lub niezauważana „Kuźnica”, to faktycznie powstałaby szansa na coś nowego w kwestii lewicowej. Ale do tego potrzeba ognia i żelaza… w Krakowie, Warszawie, Szczecinie! I wielu innych miastach.

O ile faktycznie inicjatywa prof. Hartmana jest jakąkolwiek szansą, to szansy tej nie wolno zmarnować. Aczkolwiek, trudno jest uwierzyć, że osoba inicjatora może być nowym mesjaszem polskiej lewicy, wyrazicielem racji „pokrzywdzonych” lub przynajmniej ideologiem na miarę największych postaci krajowej i światowej lewicy. Gdyby się udało do tej idei zaprosić takie znakomitości jak prof. L. Dowbor [tamże książka] z Brazylii, to z pewnością cała idea zyskała by na świeżości, sile wyrazu i znaczeniu. Jeżeli nie da się z różnych przyczyn wypalić przeszłości ogniem i żelazem, to można spróbować sprawdzoną w praktyce lewicową ideą z Brazylii. Polecam książkę prof. Dowbora pod linkiem w artykule.

[Źródło 1:]M. Kursa, Centrum Daszyńskiego pomyśli dla lewicy, 31.10.2011, Wydanie internetowe Gazety Wyborczej, http://wyborcza.pl/1,75248,10563696,Centrum_Daszynskiego_pomysli_dla_lewicy.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.