Paradygmat rozwoju

Cele rozwoju muszą być realne i zrozumiałe dla społeczeństwa

 Cele rozwoju państwa muszą być realne. To znaczy, takie które da się osiągnąć posiadanymi siłami i środkami. Żeby to było w ogóle możliwe i żeby zapewnić sobie klimat polityczny, cele muszą być zrozumiałe dla społeczeństwa. Na tym wykłada się prawie każda władza w naszym kraju i nie tylko, w zasadzie każda władza tzw. zachodniego świata. Nie jest to prosty problem braku komunikacji, to wielkie wyzwanie dla elit, które są zobligowane nie tylko wsłuchiwać się w to, czego potrzebują ludzie, ale swoją mądrością umiejętnie antycypować przyszłe potrzeby, wyzwania i zagrożenia. Jeżeli jakaś władza, tego nie potrafi, powinna poszukać sobie innego zajęcia. To smutne, jednak taka jest rzeczywistość. Pewnych rzeczy nie da się przekłamać, nawet jakby się chciało.

Obecna władza popełnia poważny błąd w metodzie, właśnie jeżeli chodzi o cele. Ponieważ cele polityczne jakie sobie wyznaczyła w populistycznej kampanii wyborczej, prawie wcale nie mają pokrycia w celach, jakie wyznacza sztandarowy program rozwoju – przygotowywany przez pana Morawieckiego. Uwaga, to absolutnie nie jest krytyka tego planu, wręcz przeciwnie – działania pana Morawieckiego – na papierze jako koncepcja wyglądają bardzo ciekawie. Poza jedną kwestią, mianowicie – finansowania całości w czasie. Dopracowanie tego elementu uczyni z tej strategii rzeczywiście dokument możliwy do weryfikacji.

Gdyby to, co robią było przemyślane na poważnie, to pan Morawiecki powinien podwiązać swoje działania pod cele polityczne obiecane przez Prawo i Sprawiedliwość oraz przez pana Andrzeja Dudę w ich kampaniach wyborczych. Bardzo pomogłoby to i strategii pana Morawieckiego i linii politycznej Prawa i Sprawiedliwości, jak również i uwiarygodniło cały obóz razem z panem Prezydentem. Przede wszystkim inaczej musiałyby odnosić się do planów rynki. Ponieważ gdyby np. coś takiego jak postulat obniżenia i zdywersyfikowania pod względem płci wieku emerytalnego – został wpisany jako uwieńczenie działań obwarowanych osiągnięciem przez gospodarkę określonych wskaźników, determinujących możliwość finansowego udźwignięcia takiego wysiłku, to nie byłoby to patykiem na wodzie pisane. Co więcej, wówczas zadłużanie, jakie jest wydatkowane na np. 500+, należałoby traktować jako inwestycję w gospodarkę w ramach konkretnego programu.

Dla nawet średnio sprawnego analityka jest zrozumiałym, że właśnie oto proponowane jest zawijanie „przedmiotu” w złoty papierek. Dokładnie jednak o to tylko chodzi, to znaczy tak działa nasz współczesny świat. W zależności od tego jak się sprzedaje idee, pomysły, działania, czy też nowe podatki – taki sukces lub taką porażkę się odnotowuje. Wiadomo przy tym, że jednak nie wszystko zależy od opakowania, jednakże na pewno ma ono bardzo duże systemowe znaczenie dla realizowanych procesów. Niektórzy uważają nawet, że w czasach, gdy ludzkość zatraca zdolność rozumnego wymieniania myśli, forma jest ważniejsza od treści. Być może coś w tym jest i nie należy tego po prostu wykluczyć. W naszym kraju już dawno jeżeli chodzi o formę doszliśmy bardzo daleko, ponieważ często w programach i innego rodzaju zamiarach naszych władz w zasadzie nie ma żadnej treści, tylko papka, ładnie przystrojona, czy jak kto woli „kamieni kupa”. Zresztą podobnie ma się sprawa w przypadku podmiotów odpowiedzialnych za proces uruchomienia energetyki jądrowej i nie tylko.

Ludzie powinni widzieć jak na talerzu, co i w jakim czasie można osiągnąć oraz ile to będzie nas kosztowało. W ten sposób znika fikcja, bajka się kończy, zaczynają się trudne czasy, ale realne. Państwo myślące w ten sposób o finansowaniu swoich potrzeb staje się o wiele bardziej odporne na kryzys. Proste zwiększanie długu, dla podtrzymania koniunktury to już jest o wiele za mało, współczesne kryzysy są do tego stopnia nieprzewidywalne, że nie wiadomo jakimi metodami je zwalczać, a co dopiero jak im zapobiegać.

Uczciwość jest najważniejszą cechą, na którą wszyscy powinni zwracać uwagę. Władza musi być uczciwa wobec obywateli, a obywatele muszą przestrzegać prawa i nie dawać się pompować tym, którzy kreują fikcję. Właśnie dla tego potrzebne są cele, które wszyscy będą rozumieć i będą je mieć przed oczami, w taki sposób, że nikt nie będzie w stanie niczego przekłamać. Co najwyżej wskazać inną drogę, dokładnie przedstawiając rachunek kosztów i zysków, jaki jest w stanie zaproponować. Obywatele na to zasługują, co więcej – to najprostszy sposób na umocnienie państwa. W naszych realiach jednak bardzo daleka droga do takiego – jasnego – stawiania spraw przez władzę wobec obywateli. W tym zakresie mamy do czynienia z olbrzymimi zaniedbaniami ze strony elit i to chyba każdych, bo po panu Jacku Kuroniu nikt nie zatroszczył się o zwykłych ludzi.

Wnioski są dwa – władza powinna mówić prawdę prosto w oczy i do obudowania tej prawdy służą mądre programy i strategie, które mają wyglądać poważnie i wiarygodnie. Chodzi o pokazanie własnej publiczności i całemu światu, że wiemy co robimy, wiemy w jakim kierunku zmierzamy i sami jesteśmy w stanie konstruować swoją przyszłość.

7 komentarzy

  1. Kluczem do wyjścia z MATRIXA w którym tkwimy po uszy, jest uczciwość.

    Jakbyśmy się już z tego szamba wynurzyli, to dobrze byłoby widzieć jakieś kominy i światła – do których można maszerować.

    Tylko żeby nie okazało się, jak po 1989 roku, że to są światła TIR-a pędzącego wprost na nas …

  2. Henryk z Hamburga

    Na takie myślenie Morawiecki i ska są za słabi

  3. Polska jest już tak zdegenerowanym krajem a zwłaszcza elyty i funkcjonariusze Kościoła, że nie ma szans na żadną naprawę to widać na każdym kroku. Nas nawet już Prezydent Putin nie jest w stanie uratować a ekipa PiS wyglądało, że jest mocna i okazuje się, że są to niestety słabeusze, zwłaszcza wobec opozycyjnych złodziej i kombinatorów. A jeszcze to całe pałatajstwo z UE. A kominy trzeba rzeczywiście pomalować na kolory odblaskowe a kto to ma zrobić jak główny malarz kominów siedzi w Brukseli. No i masz kobitko placek.

  4. Odbudowa Polski z nędzy zacofania i wojennych zniszczeń zdarzyła się raz i zapewne już nigdy się już nie powtórzy. Jednak warunki polityczne i społeczne były wtedy zupełnie inne. Zewnętrzne bezpieczeństwo gwarantowało nam mocarstwo które zainteresowane było zbudowaniem silnej gospodarki i dostatniego wykształconego pokolenia aby ich państwo mogło stać się silnym sojusznikiem wspierającym owe mocarstwo. Ówczesna Polska nie miała kapitału, ale też nie miała też ogromnego garba zadłużenia. W społeczeństwie powszechna była wiara, że wszystko cokolwiek zbuduje będzie do niego należało, zarówno w wymiarze indywidualnym i społecznym. Ten właśnie “kapitał” społeczny pozwolił aby w okresie ćwierćwiecza przykładowo wzrosła produkcja:
    produkty roślinne 315%
    produkty zwierzęce 410%
    energia elektryczna 1333%
    stal 800%
    obrabiarki 3353%
    nawozy sztuczne 1830%
    tkaniny 292%

    Równolegle udało się zlikwidować analfabetyzm, pokonać epidemie: gruźlicy, syfilisu, ospy prawdziwej, polio. Objąć powszechnym nauczaniem całość dzieci i młodzieży, objąć ubezpieczeniem zdrowotnym i społecznym ponad połowę ludności. Nakłady na badania naukowe wzrosły w tym czasie trzykrotnie, zaś liczba ludności wzrosła o 37%.
    Dzisiaj dorobek tamtego pokolenia wyszarpują sobie wzajemnie ci którzy chcą uzupełnić sobie budżet przychodami z prywatyzacji z tym którzy chcą zreprywatyzować sobie wspaniałe posiadłości w oparciu o akt własności gruzowiska, zresztą unieważniony dekretami o odbudowie i reformie rolnej.
    Któż z dzisiejszych prekariuszy uwierzy władzom? Któż będzie gotów w zamian za żywność i schronienie pracować ze wszystkich sił dla pomyślniejszego jutra, skoro wie że ta pomyślność nie będzie jego udziałem. Niechaj więc pan Morawiecki nie łudzi nas swoimi planami bo, jako człowiek znający nie tylko arytmetykę a nawet ułamki całki i różniczki, sam w nie nie wierzy.

    • Bardo dobre podsumowanie. Doskonale zaznaczone osiągnięcie PRL i szczególny międzynarodowy klimat wspierający rozwój owego państwa. Tak nawet siłom zewnętrznym zależało na “mocnym sojuszniku”. Jest to słuszne i prawdziwe stwierdzenie. Niestety jest coś w nas samych, że nie potrafimy uszanować wielkości oraz autorytetów. Niszczymy je, a młodzież albo wysyłamy na zatracenie w przegranych powstaniach i wojnach, albo wyrzucamy z kraju nie dając szans rozwoju. Proszę mi powiedzieć, jak takie państwo, społeczeństwo o takiej mentalności może samodzielnie istnieć? Hasło Bóg, Honor i Ojczyzna powinno zastąpić hasło: Nauka, Praca i Rozwój (każdego rodzaju)!

  5. Autorze, nie znam żadnej władzy, która by była uczciwa wobec obywateli i to nie tylko w Polsce ale i na świecie, jak również nie znam społeczeństwa, które by w 100% przestrzegało prawa (które nie zawsze jest korzystne dla Obywateli). Przecież nawet w Niebie są ważni i ważniejsi choćby wśród Aniołów a cóż dopiero na Ziemi. Klasa średnia (choć ostatnio ma się coraz gorzej) to nie tylko przywilej Ziemian.

  6. Je Suis Obserwatorpolityczny.pl

    W naszych warunkach cele rozwoju muszą ładnie wyglądać na papierze, bo papier i power point jak wiadomo wszystko przyjmują 🙂 Dobranoc

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.