Społeczeństwo

Co byłoby z krajem i społeczeństwem po upadku państwa?

 Ze względu na to jak niekompetentną i złą politykę prowadzi ten rząd oraz jaką prowadziły wszystkie poprzednie – niestety w wypadku konfliktu zbrojnego z nieprzyjacielem grozi nam upadek państwowości, ponieważ na sojusz z Zachodem możemy liczyć tylko w takim zakresie, jak mogliśmy się przekonać niedawno.

Jeżeli się sami nie obronimy, to nie zostaniemy obronieni. Możemy zostać ponownie wyzwoleni, jednakże to będzie oznaczać organizację państwa na nowo w oparciu o zdanie „wyzwoliciela”. Musimy mieć pełną świadomość co do faktu, że nic, w tym na pewno co najmniej jedna granica nie jest pewna w przypadku upadku naszej państwowości.

W jakim kształcie i „podpięte” pod kogo – mogłoby się odrodzić państwo polskie to kwestia wtórna, bardziej liczy się to co byłoby z krajem – z naszym terytorium i ze społeczeństwem po upadku państwa?

Państwo może upaść w wyniku agresji z zewnątrz, której nie będziemy w stanie powstrzymać, jak również może upaść w wyniku tarć i podziałów wewnętrznych tj. wojny domowej jaka może się zrodzić po upadku rządu w wyniku inwazji z zewnątrz. Bardzo możliwy jest scenariusz, w którym moglibyśmy mieć w części terytorium kraju okupowane przez triumfującego nieprzyjaciela, a w częściach – podzieliłoby się ono na dwa lub trzy sub-terytoria, jakie wyłoniłyby się po klęsce.

Brak władzy – w tym brak Policji i generalny brak organów bezpieczeństwa i porządku oznacza zawsze to samo – upadek społeczeństwa, wyjście z ludzi najgorszych instynktów, samowolę, złodziejstwo, mordowanie się, rozliczanie wieloletnich porachunków za pomocą broni itd. To samo dotyczy władzy, która nie ma autorytetu, albowiem dlaczego ludzie w Polsce mieliby uznać zwierzchność rządu, który przeniósł się na emigrację i tam się wyłonił? Bez przemocy systemowej – zapewnienie posłuchu będzie skrajnie utrudnione, a nawet niemożliwe. Rozkład więzi społecznych i entropia społeczeństwa, zwłaszcza na linii wieś-miasto byłaby czymś natychmiastowym. W skrajnych przypadkach, w ogóle przeżycie w mieście byłoby bardzo trudne, ponieważ żadnych większych zapasów żywności nie ma, trzeba byłoby rekwirować to co jest w sklepach i magazynach. Do zapewnienia rozdziału potrzebna jest władza, a do zapewnienia władzy w warunkach entropii państwa potrzebna jest zorganizowana siła.

Ponieważ jesteśmy pozbawieni Obrony Terytorialnej i Obrony Cywilnej, to w przypadku upadku państwowości – nie tylko nie mielibyśmy jak organizować oporu przeciwko wrogowi, ale jeszcze nie wiedzielibyśmy jak się ratować.

W praktyce jako społeczeństwo jesteśmy militarnie i humanitarnie bezbronni, nie da się przeszkolić ratownika medycznego jednym krótkim szkoleniem. Za dużo mieliśmy w historii państwa do stracenia na utracie suwerenności, żeby podchodzi do problemu. Nie łatwo jest sobie wyobrazić debatę publiczna po przegranej. Ciekawym jest na ile ten establishment nadal próbowałby cynicznie okłamywać społeczeństwo a na ile apelowałby o walkę, spokój, poświecenie.

Szczególnie ciekawa byłaby sytuacja z Kościołem dominującym – największym beneficjentem wszelkich lukratywnych układów III RP. Tutaj należałoby się spodziewać podejścia odpowiedniego do specyfiki tej instytucji, która potrafi się porozumieć prawie z każdą władzą prawie na całym świecie.

Rodzi się pytanie – czy byłaby jakakolwiek grupa, jakakolwiek korporacja, jakakolwiek organizacja zainteresowana i zdolna do odrodzenia państwa? Cud jakim była Polska Organizacja Wojskowa – powtórzony przez Armię Krajową – się raczej nie powtórzy, ponieważ nie ma takiej struktury, która jednoczyłaby wokół siebie Polaków. To pytanie jest kluczowe, ponieważ w razie przyjścia pomocy „z zewnątrz” i przywiezienia na pancerzach nowej władzy – byłoby fundamentem naszego trwania, bo ktoś musiałby tą pomoc przyjąć i za nią podziękować. W przeciwnym wypadku – wizja zainstalowania „spadochroniarzy” byłaby realnym niebezpieczeństwem. W naszych realiach wręcz 100%-towym, ponieważ porozumienie się społeczeństwa, w tym wyłonienie sił politycznych – byłoby prawie niemożliwe i to nie tylko ze względu na warunki okupacji, ale po prostu ze względu na nasze podejście do wspólnoty. Cała nadzieja tylko w samorządach jako dostarczycielach podstawowych mediów publicznych.

One Comment

  1. Drogi Autorze!
    Napisz jakiś wesoły i nastrajający optymistycznie felieton!
    Piszesz prawdę – ale to tak przygnębiające – że jak ktoś napisał – “tylko się rozpić” – co sprawę załatwia tylko do następujacego po tym kaca…

    “Ech, żizń , żizń…
    żałko i grustno i w morde nie ma kamu dać…”

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

1 + 18 =