Było żałośnie a będzie strasznie?

fot. red.

Do tej pory w kwestii koronawirusa w naszym kraju – było żałośnie. Zmarnowano olbrzymi wysiłek olbrzymiej ilości ludzi, którzy swoim poświęceniem, oddaniem sprawie i ciężką pracą, ryzykując zdrowiem i życiem – zastąpili państwo. Praca wszystkich bohaterów z ochrony zdrowia, służb, inspekcji i straży, jak również Wojsk Obrony Terytorialnej – to wielki dowód patriotyzmu, oddania społeczeństwu i profesjonalizmu. Rząd nie miał strategii przeciwdziałania żadnej globalnej klęsce, prowadzone są chaotyczne działania, system opieki zdrowotnej padł, wprowadzono zakazy, które część społeczeństwa odbiera jako absurdalne. W tej chwili słyszymy o sytuacjach, w których administracja rządowa w Województwie Mazowieckim wysyła do personelu medycznego – tzw. nakazy pracy. Państwo jest bezsilne w działaniach, zwłaszcza że zmusza do pracy ludzi, narażając ich na ryzyko, ponieważ w prywatnych domach opieki, prywatni właściciele nie dali sobie rady ze swoimi obowiązkami.

Dlatego prawdopodobnie dalej będzie strasznie. Ponieważ to państwo rządzone przez syte elity (nie ma znaczenia z jakiej partii), zawsze traktowało, traktuje i będzie traktować społeczeństwo jako zasób do eksploatacji. Na naszą sytuację nakładają się problemy klasowe, społeczne, ideologiczne, ekonomiczne, na linii wieś-miasto i inne, które starannie wyhodowano i wypielęgnowano przez ostatnie lata. Nie ma zaufania, a w warunkach epidemii – nie ma demokracji. Władza oferuje trudne do zrozumienia dla większości procedury wyborcze, jeżeli do ich wdrożenia dojdzie, to możemy mieć sytuację, w której część opinii publicznej i sceny politycznej, odmówi rządzącym legitymacji wyborczej. To jest sytuacja, która naprawdę jest straszna. Co więcej, jest idiotyczna, ponieważ sami się w nią wprowadziliśmy. Porozumienie na linii rządzący – opozycja, okazało się niemożliwe.

Sytuacja wewnętrzna jest przewidywalna. Bank centralny właśnie kupił – pośrednio – kolejną partię długu publicznego, czego zgodnie z Konstytucją nie powinno się robić. Inflacja w Polsce rośnie nadal. Jeżeli prawie wszyscy nie pracują, a wszyscy konsumują, to jest chyba zrozumiałe dla każdego, że ilość towarów, na które można wydawać pieniądze, będzie się kurczyć. Oznacza to, konieczność podwyżek cen oraz podatków i innych opłat, które są różnego rodzaju ciężarami publicznymi. Państwo będzie się starało za wszelką cenę – wypłacać emerytury, renty i inne świadczenia. Jeżeli to będzie realizowane poprzez wykupywanie długu przez NBP z pieniędzy, których nikt nie wypracował, to spowoduje, że w końcu będzie kryzys. Jest tylko kwestią wtórną, jak bardzo ten kryzys nas dotknie, być może uda się ocalić więcej miejsc pracy, niż przy terapii szokowej, jednakże – ci co mają oszczędności w Złotym, nie mają powodów do radości. Rynek nieruchomości także tąpnie, ale w końcu ekonomia się dopasuje, zmienią się branże, zawody, wszystko będzie funkcjonowało inaczej, wolniej, ale się urealni.

Niestety duża część naszych długów i to zarówno tych sektora publicznego, jak i prywatnego – jest denominowana w obcej walucie. Państwo powinno wprowadzić bezwzględny nakaz – pożyczania tylko w walucie krajowej (nowych długów), chyba że dane przedsiębiorstwo lub dany podmiot ma więcej niż 50% przychodów ewidencjonowanych z zagranicy, to niech ma prawo do rozliczania się i zadłużania w walucie, w której funkcjonuje. Reszta gospodarki powinna być BEZWZGLĘDNIE oparta na Złotym, niestety nie przyjęliśmy Euro, a jak ostatnio podano, Bułgarii bardzo zależy na wejściu do strefy Euro. To oczywiście osobny temat, ale lepiej być na pokładzie wielkiego statku, niż w doczepionej do niego szalupie – na wodach wielkiego oceanu. Też można utonąć, ale z przytupem no i orkiestra ma szansę grać do końca…

Nie ma co dywagować – w takim tempie wyjdziemy z kryzysu, kiedy zacząć startować gospodarkę i społeczeństwo itd. To są kwestie już tak naprawdę wtórne. Najciekawsze jest to, jak będzie wyglądał podział ról społecznych, gospodarczych i tych, „których nie widać na zewnątrz”, w nowych warunkach funkcjonowania. Będą wygrani i przegrani na nowym układzie gry, kryterium podziału, to określenie stopnia przydatności – zbędności, dla rynku, społeczeństwa i państwa – każdej jednostki. Mechanizm jest prosty – np. w firmach już widać, że można funkcjonować, bez wydawania olbrzymich pieniędzy na biura, podróże służbowe i sprzęt, ludzie pracują z domu. Jak teraz uzasadnić przed menadżerem konieczność wyjazdu służbowego – jako standardowej procedury? To samo pytanie dotyczy szkół, jak również kościołów, które opierają swoje istnienie na masowości uczestnictwa.

Ta ostatnia kwestia jest szczególnie ciekawa i może mieć dla naszego społeczeństwa i państwa nadzwyczajne znaczenie. Kryzys spowodowany wirusem, może indukować bardzo poważne skutki dla naszej rzeczywistości. To nie jest kwestia jakiegoś “czarnowidztwa”, ba to nawet nie jest podejście pragmatyczne. To prosta mechanika procesów władzy, otóż jeżeli nie ma “chleba” i nie da się zorganizować “igrzysk”, to pozostają tylko kłamstwa (czy jak kto woli PR), bat i w ostateczności bagnety… To tak działa. Zawsze.

4 thoughts on “Było żałośnie a będzie strasznie?

    • 18 kwietnia 2020 o 08:27
      Permalink

      Zgadzam się, napisane w punkt – autentycznie mocna i prawdziwe, w tym znaczeniu, że autor pokazuje jak to wszystko się nie składa. Dobrze jest coś takiego przeczytać, otwiera świadomość, ale nie ze wszystkim trzeba się zgadzać, w tym sensie że każdy może coś dodać ze swoich doświadczeń.

      Odpowiedz
  • 18 kwietnia 2020 o 10:05
    Permalink

    Ależ nie można było oczekiwać nic więcej od styropianowo–kościelnych władz, które zajęte antykomunistyczną polityką histeryczną i walką o wprowadzenie dyktatury kapitału z teokracją pod rękę nie zajmowały się doskonaleniem systemu społecznego, sytemu zdrowotnego, bezpieczeństwem zdrowotnym. To musi się skończyć źle, skoro tysiące lekarzy i pielęgniarek wyjechało z kraju za lepszą płacą i pracą bo na miejscu biznes grabił co się tylko dało, a politycy wszystkich opcji jako ich lokaje spełniali chore żądania neoliberałów. I żeby była jasność, te polityczne lokaje kapitału nadal będą chronić interesy biznesu, a nie zwykłych ludzi.
    Naród aby przetrwać musi liczyć tylko na siebie i organizować samopomoc społeczną. Ale czy będzie to możliwe w tak podzielonym klasowo i mentalnie społeczeństwie? Wątpię!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.