Byliśmy, jesteśmy i będziemy – przeciętnie – biedni… (cz.4)

fot. red.

Aktualnie rząd pracuje nad nową polityką przemysłową dla naszego państwa, to ważny i wielki krok w przyszłość – należy oczekiwać z optymizmem wiążących rozstrzygnięć kierunkowych. Problem jest jednak szerszy, o wiele szerszy, albowiem ciężko jest mówić o planowaniu czegokolwiek w kraju, które zniechęca obywateli do oszczędzania, upokarzając ich żenującymi stopami procentowymi depozytów, a jednocześnie zniewalając wysokością oprocentowania kredytów. Potrzebujemy planu generalnego dla państwa, z którego zarówno zwykły obywatel będzie mógł odczytać swoją przeciętną drogę życia i rozwoju osobistego, jak również to samo będzie mógł zrobić przeciętny przedsiębiorca jak i największy inwestor zagraniczny. Chodzi o plan, który pozwoli nam pokazać wszystkim: gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy i co jest najważniejsze – jak zamierzamy tam dojść! W to „jak” wchodzi wiele ważnych spraw, np. polityka podatkowa, która dotyczy wszystkiego. W ogóle samo uświadomienie ludziom, skąd się bierze pieniądz w gospodarce rynkowej i dlaczego jego luzowanie/drukowanie, jest OKRADANIEM NAS WSZYSTKICH – to pierwsze i podstawowe zadanie. Niestety bowiem, akurat w tym zakresie neoliberalni kłamcy mają rację. Nie da się oszukać ekonomii, to nie jest możliwe.

Punktem wyjścia do sporządzenia planu generalnego powinno być pokazanie wszystkim w sposób możliwie obiektywny, jaki jest udział procentowy poszczególnych aktorów życia społecznego i gospodarczego w dochodach i kosztach funkcjonowania państwa. Chodzi o to, żeby każdy obywatel zobaczył – ile i z czego i od kogo pobiera państwo oraz ile, jak, kiedy, na co i na kogo – przeznacza. Ze szczególnym uwzględnieniem dwóch pozycji: po pierwsze tzw. kosztów sztywnych w budżecie (i funduszach itp.), po drugie dokładne wyliczenie, kto komu i ile i do kiedy jest winien pieniądze. Oczywiście mówimy o długu sektora publicznego, ale równie ważne jest pokazanie – na tyle na ile to jest możliwe, długu prywatnego. To znaczy długu korporacji i innych osób prawnych, samorządów terytorialnych, funduszy specjalnych i celowych oraz osób fizycznych (zbiorowo). Wszystkie wydatki i przychody publiczne powinny być zwizualizowane na mapie z użyciem narzędzi Big Data / GIS, tak żeby każdy mógł zobaczyć terytorialny rozkład przychodów państwa i to, gdzie państwo te pieniądze wydaje. Jakby się udało zejść z poziomem szczegółowości na poziom samorządów, to byłoby to bezcenne narzędzie pozwalające na modelowanie gospodarcze w wymiarze społeczno-gospodarczym i przestrzennym.

Drugą niesłychanie ważną kwestią generalną jest porozumienie na rzecz kierunków rozwoju gospodarczego, poprzez włączenie potencjału prywatnych przedsiębiorców do kierunków pożądanych przez państwo. Oczywiście nie ma nic za darmo i jeżeli prywatni przedsiębiorcy nie będą chcieli wejść w biznes, to nie wejdą. Dlatego muszą być przewidziane liczne zachęty, na tyle na ile pozwala na to prawo Unii Europejskiej, a jak wiadomo np. w zakresie pomocy dla polskich a niemieckich stoczni obowiązywały inne standardy. Ważne jest, żeby to było porozumienie, ponieważ nie da się niczego, nikomu narzucić. Nasze państwo jest tak słabe, że nie potrafi stworzyć nawet przepisów, jednoznacznie zobowiązujących obywateli do zakrywania ust i nosa jednocześnie, więc nie oczekujmy cudów w rodzaju pracy jaką w Japonii wykonało „Ministerstwo Międzynarodowego Handlu i Przemysłu MITI (Ministry of International Trade and Industry).

Trzecią sprawą jest ukierunkowanie rozwoju, na którym koncentrowałoby się państwo. Na pewno potrzebujemy kwestii ogólnych jak rozwój energetyki jądrowej, jednak równolegle można stymulować rozwój prywatnej energetyki wiatrowej (w tym dużej mocy fermy wiatrowe), jak i energetyki prosumenckiej, generowanej przez ludzi, głównie na dachach swoich domów.

W kontekście specjalizacji należy wykorzystać możliwości jakie stwarza system zamówień publicznych dla wojska, albowiem można w bardzo prosty sposób wykreować np. własny przemysł produkujący drony cywilne, jeżeli zamówi się odpowiednią ilość dronów bojowych. Można postawić na polski samochód elektryczny, cokolwiek – co po wyprodukowaniu, da się w sposób konkurencyjny sprzedać za granicą. Ta ostatnia okoliczność wymaga od nas innowacyjności. To zaś oznacza, że będzie to niezwykle ciężkie zadanie. Więc może zamiast produktów finalnych warto poszukać swoich nisz w podzespołach, półproduktach? Badania podstawowe w Polsce „leżą i kwiczą”, nie mamy szans na prawdziwą innowacyjność, która przerzuciłaby się na przemysł i masową produkcję. W rzeczywistości więc, trzeba uważać, żeby głupio nie przepalać publicznych pieniędzy.

Bez poważnych inwestycji przemysłowych, planowania rozwoju i to w sposób skoordynowany, to w ogóle nie mamy co myśleć, że w następnych latach jakimkolwiek lepszym „towarem eksportowym”, będzie cokolwiek, niż tzw. kapitał ludzki.

Największym atutem naszej gospodarki jest jej głęboka i szeroka dywersyfikacja oraz stosunkowo duża elastyczność, przy stosunkowo – przeciętnie – niskich kosztach własnych przedsiębiorców. Zawdzięczamy to głównie – przeciętnie – niskiemu poziomowi płac, przez co jesteśmy i będziemy jeszcze dość długo – przeciętnie biedni. Trzeba o tym pamiętać i brać to pod uwagę przy przygotowywaniu wszelkich strategii gospodarczych.

12 myśli na temat “Byliśmy, jesteśmy i będziemy – przeciętnie – biedni… (cz.4)

  • 23 stycznia 2021 o 07:56
    Permalink

    Słuszny tekst.

    Nic innego niż powtórzyć drogę Korei Południowej sprzed 60-ciu lat.

    Stworzyć generalny plan, i z dużą dyscypliną go realizować.

    Tylko że w tamtych latach w Republice Korei panowały dyktatury i było łatwo “o zgodę”.

    U nas to może się nie udać, zbyt silna polaryzacja społeczeństwa.

    Co do “ujawniania” poszczególnych pozycji zadłużeń w Naszym Nadwiślańskim Macondo – to jest to nie możliwe, bo załamałoby “kreatywną księgowość” rządzących, i to nie tylko tej ale i kilku poprzednich ekip – też.

    Dlatego słuszne postulaty Autora można odłożyć na lepsze czasy, a Świat nam znowu ucieknie.

    Na dziś ważna jest liczba śmiertelnych ofiar pandemii w Polsce: 34 908, chociaż szczepienia powoli ruszają.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 23 stycznia 2021 o 08:01
    Permalink

    Spoko! Wszystkie socjalistyczne “agendy” o zasięgu globalnym już niedługo zrównają ( w nawiązaniu do nagłówka tematu) nas wszystkich (wszystkie owce w stadzie) w tym celu wdrożono różne takie plany ‘zrównoważonego rozwoju”. Na szczycie piramidy pozostaną niczym faraonowie nowi sekretarze globalnego kibucu… i nie będziesz posiadał nic na własność (nie będzie – niczego) ,za wyjątkiem znamienia Bestii na przed-ramieniu lub na czole i będziesz szczęśliwy. Witajcie tym razem już ‘na amen” w NWO – Nowym Komunizmie 2.0.
    A powrotu do tego co było, znaczit “w proszłoje” – podobnież, nie będzie tak przynajmniej zapewnia/ł nas pewien kacyk “plemienny” z nosem znaaaacznie dłuższym niż fujarka Masaja…oj niedobrze, niedobrze… https://pl.wikipedia.org/wiki/Rycerze_Andrzeja_Walig%C3%B3rskiego

    Odpowiedz
  • 23 stycznia 2021 o 09:01
    Permalink

    Wczorajsza rozmowa z pewnym przedsiębiorcą:

    – Pan się do Czech przeniósł, to prawda?
    – Przeniosłem
    – I jak?
    – Ludzie tacy sami
    – Ale ja pytam o kwestie urzędowe, miał Pan tam straty jakieś?
    – W Polsce, panie Grzegorzu, jak wykazałem straty, to urzędniczki skarbowe ledwo wychodziły moimi drzwiami z tymi papierami i mijały się z kolejną turą urzędniczek skarbowych
    – A w Czechach?

    – W Czechach jak zaraz na początku, wykazałem straty, to mi urząd wysłał pismo z zapytaniem, czy potrzebuję jakiejś pomocy.

    🙂

    Podam przykład zniechęcania do polskiego biznesu. To tak a propos pierwszego akapitu z artykułu, odnośnie zniechęcania obywateli do działań.
    Staram się w Polsce działać, potrzebuję kolejnego zezwolenia z pewnego wielkiego urzędu. Wczoraj zadzwoniła urzędniczka by mnie poinformować o pewnych brakach w złożonym wniosku. Raz, że nie potrafiła przekazać informacji, dwa, ja nie potrafiłem jej zrozumieć (nas jest kilkoro w firmie i czasem działamy niezależnie), a na moje pytania nie bardzo chciała odpowiadać. Kiedy zaproponowałem telefon do osoby sporządzającej wniosek, odmówiła, a kiedy zaproponowałem telefon w jej kierunku także odmówiła. Naciskała by wysłać do mnie drogą urzędową braki do uzupełnienia. Była dość opryskliwa, niezbyt grzeczna, lekceważąca. Pod wieczór usiadłem do wniosku, odszukałem mejla od niej. Sporządziliśmy pismo prawidłowo, jednak nie uzupełniliśmy informacji o załączanych wnioskach. Teraz będziemy czekać na pismo 2 tygodnie (jeśli nie dłużej).

    Na marginesie; stanowię poważną konkurencję dla urzędu ponieważ instytucja ta zajmuje się takim samym charakterem działalności gospodarczej co ja. A kiedyś tu już pisałem jak to poblokowano mi niesłusznie konta bankowe (wszystkie) na 10 dni. To było na wniosek tego samego urzędu.

    Dlatego w tym kraju zrobić cokolwiek to jak wspinać się po zmurszałej drabinie opartej o cienką gałązkę potężnego drzewa.

    “Byliśmy, jesteśmy i będziemy – przeciętnie – biedni… “

    Odpowiedz
  • 23 stycznia 2021 o 09:07
    Permalink

    Czyli czeka nas tylko bieda i wieczny kryzys pod okupacją religijną z prawicowym wstecznym myśleniem.
    Jak polska gospodarka ma być innowacyjna skoro pieniądze zamiast na naukę i badania idą na teologię i Kościół dominujący dotując bezużyteczny kler?
    Inna sprawa, że podobno jak donoszą media po reformie Gowina miało się coś ruszyć, ale niestety sfery decyzyjne na uczelniach zostały opanowane przez mierne jednostki, które blokują prawdziwych naukowców. Do tego marne płace i ileś tam formalnych wymogów i przejeść aby dostać profesora więc kto inteligentny w Polsce poświęci się nauce ponosząc życiowe straty, skoro w korporacji zarobi więcej, a na zachodzie też mu lepiej zapłacą za myślenie?

    W tej materii o czym pisał autor już w 2013 roku nic się nie zmieniło, wręcz uległo pogorszeniu.
    https://obserwatorpolityczny.pl/polscy-naukowcy-koncentruja-sie-na-zdobywaniu-grantow-nie-na-nauce/#comment-143932

    “Nie wymyślają prochu
    04.08.2020 FKUB
    Pod panowaniem Prawa i Sprawiedliwości polska gospodarka przestaje być innowacyjna.
    W lipcu bieżącego roku Komisja Europejska opublikowała Europejski Indeks Innowacji (European Innovation Scoreboard – EIS) 2020, w którym Polska zajęła dopiero 24. miejsce.
    Indeks publikowany jest po raz 19. przez Komisję Europejską dla wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej, a także dla Wielkiej Brytanii. Raport, w tym także Indeks Innowacyjności opracował zespół specjalistów (z Dyrekcji Generalnej Rynku Wewnętrznego, Przemysłu i Przedsiębiorczości Komisji Europejskiej) pod kierownictwem Hugo Hollandersa z Maastricht University.”
    https://trybuna.info/bez-kategorii/nie-wymyslaja-prochu/

    Przykład z grafenem jest dołujący.
    https://tech.wp.pl/ojciec-polskiego-grafenu-po-34-latach-pracy-zostal-zwolniony-z-panstwowego-instytutu-nasz-wywiad-z-dr-wlodzimierzem-strupinskim-6193280351102593a
    https://www.spidersweb.pl/2019/02/polski-grafen-nano-carbon-koniec.html
    Nie wiem jaki jest stan obecny, ale pewnie nic się nie zmieni, bo w Polsce nie szanuje się odkrywców.
    Liczy się tylko punktoza i pisanie pod nią kompilacji różnych treści w nowym ujęciu tematu.
    Na prawdziwą nauką nie ma miejsca, czasu i pieniędzy wg opinii znajomego profesora.

    Prof. Łukasz Turski, fizyk – „Wpuściliśmy do środowiska naukowego oszustów. To, co oni mówią, to w większości przypadków kompletny bełkot” (Polska The Times). Źródło: Przegląd nr 9/2019, s. 3.

    Jednym słowem nie mamy żadnych szans.

    Odpowiedz
    • 23 stycznia 2021 o 11:35
      Permalink

      Taka to reforma, że kasa przeznaczona na badania pójdzie na kupowanie publikacji w wysoko-punktowanych czasopismach (często chińskich). Prawdziwi naukowcy będą wypełniać rubryczki we wnioskach oraz sprawozdaniach. Wierchuszka zadowolona bo wskaźniki wysokie, budżety do podziału są, proces wypełniania formularzy opanowany do perfekcji tylko prawdziwych wyników brak.

      Odpowiedz
  • 23 stycznia 2021 o 09:27
    Permalink

    To co autor opisuje byłoby realne gdyby Polacy “wynaleźli koło”, ale do tego juz nie dojdzie i bedziemy tylko i wyłacznie “produkować i eksportować” siłe ludzką. Miałes chamie złoty róg, ostał ci sie jeno sznur.

    Odpowiedz
    • 23 stycznia 2021 o 18:30
      Permalink

      Wojciechu. Nie roń niepotrzebnie łez. Przyjdzie czas że Narodowa, Katolicka Najjaśniejsza RP we współpracy i porozumieniu braterskim z taką’ż Prawowierną, Konserwatywną Rosją, BRACIA po KRWI “uspokoi na amen’ z’anarchizowany, z’bolszewizowany, komunistyczny Zachód i USA…jeszcze będzie ………………………… Zapewniam!

      Widziałem domy o milionach okien
      A w każdym oknie czaił się ból
      Widziałem twarze, miliony twarzy
      Miliony masek do milionów ról
      Ciemny tłum kłebił się i wyciągał ręce
      Wciąż było mało i ciagle chciał więcej
      I wciąż nie starczało, ciągle było brak
      Ciągle bolało, że ciagle jest tak
      Strach nie pozwalał głośno o tym mówić
      Strach nie pozwalał kochać się i śmiać
      Strach nakazywał opuścić w dół oczy
      Strach nakazywał cały czas się bać
      Mieszkańcy miasta i przyjeżdżający
      Tacy zmęczeni i tacy cierpiący
      Przeklinający swój codzienny los
      Słyszałem także taki głos
      Jeszcze będzie przepięknie
      Jeszcze będzie normalnie
      Jeszcze będzie…

      Obalimy lewicowo-komunistyczne śmiertelne uściski koncłagru.

      Głowa do góry!!

      I, jak to szło? SURSUM CORDA? !!

      BRAMY PIEKIELNE …. NAS NIE PRZEMOGĄ!

      Pozdrawiam serdecznie

      Odpowiedz
      • 23 stycznia 2021 o 22:45
        Permalink

        @krzyk58
        “Przyjdzie czas że Narodowa, Katolicka Najjaśniejsza RP we współpracy i porozumieniu braterskim z taką’ż Prawowierną, Konserwatywną Rosją, BRACIA po KRWI “uspokoi na amen’ z’anarchizowany, z’bolszewizowany, komunistyczny Zachód i USA…jeszcze będzie ………………………… Zapewniam!”
        – bo padnę. 🙂 Jak ty chcesz pogodzić imperializm i kosmopolityzm katolicki z prawowierną religią w Rosji, żeby wspólnie pokonać mitycznego zachodniego wroga? 🙂
        Tylko powrót do wspólnych słowiańskich wartości da nam możliwość zablokowania imperializmu zachodniego. V kolumna zachodniego imperializmu w krajach słowiańskich to religia okupacyjna, tak u nas , jak i u nich, tworząca różnice dogmatyczno-kulturowe. W okresie istnienia bloku wschodniego usiłowano odbudować wspólnotę państw słowiańskich na bazie ateizmu, ale satelity się z tego wyłamały, szczególnie Polska i efekty znamy. Upadek systemu, który usiłował w życiu społecznym i gospodarczym realizować nauki społeczne Jezusa, aczkolwiek się do nich nie odwoływał, co uważam za błąd komunistów, bo mogli na tej bazie biblijnego nauczania punktować hipokryzję Kościoła i kleru stawiając ich w kącie, gdyby pokazali ludziom prawdziwe ich oblicze i niespójność doktryny z naukami Jezusa. Jednym słowem zabrakło im talentu i inteligencji, bo nawet marksizmu nie potrafili dobrze nauczyć społeczeństwa.

        Z takim poziomem kleru i biskupów w Polsce możesz co najwyżej katolicki skansen utworzyć, ale nie zbudujesz silnego państwa opartego na prawdziwym chrześcijaństwie. Co najwyżej może się to skończyć naśladowaniem faszyzmu, a wiele oznak tego mamy obecnie, gdy na ciemnej górze agresywna ciemnota z pochodniami parady sobie urządza i modlitwy hołubiona przez kler, jako patrioci.

        Druga rzecz to poziom klasy politycznej. Prawicy skrajnej się nie dziwię i nie oczekuje od nich myślenia, ale PO odwołująca się do państwa świeckiego, która głosowała za takim patronem roku 2021, to wielki skandal. Albo gdy na lewicy jakaś część posłów nie ma odwagi i koniunkturalnie wstrzymuje się od głosowania, powinni stracić mandat, nie są lewicowcami. Od PSL myślenia nie oczekuję, skoro w swoich senatorskich szeregach potrafią trzymać gościa hołubiącego kiedyś faszystę Pinocheta.
        Cyt.
        “Mamy taki zwyczaj, że Sejm wybiera dla każdego kolejnego roku jakiegoś patrona. A że polska klasa polityczna równie dobrze mogłaby się nazywać polską klasą klerykalną, nader często są to osoby duchowne. Skandale targają polskim Kościołem, ludzie mają dość wszechwładzy księży – nic to, dla polityków to wciąż „drogowskaz etyczny” i „moralna opoka”. Wizerunek Kościoła poszedł w drzazgi, młodzież masowo porzuca naukę religii w szkołach, a rodzice wypisują młodsze dzieci z katechezy… ale parlamentarzyści musieli dać wyraz świętoszkowatej mentalności. Gdy skończył się rok Jana Pawła II (był patronem r. 2020 z racji setnej rocznicy urodzin), zaczął się, po cichu i bez fanfar, rok kardynała Wyszyńskiego, uzasadniony rocznicą podwójną (120 lat minęło od urodzenia, 40 od śmierci). 387 posłów było za, 48 przeciw, 16 wstrzymało się od głosu. Potwierdziła to – a jakże by inaczej – tzw. izba refleksji (czyli Senat RP). Tu za było 77 senatorów, przeciwko było 3, 2 wstrzymało się od głosu.

        Dlaczego Wyszyński bohaterem był? To oczywiste: w pompatycznej i cukierkowej uchwale podkreślano zasługi Prymasa Tysiąclecia w walce z komunizmem, jego umiłowanie Ojczyzny i Rodaków oraz wyjątkową troskliwość o Kościół i wiernych w latach stalinizmu. Senat raczył dodatkowo zauważyć, że dla Prymasa Tysiąclecia, w każdym okresie życia, zawsze ważne były prawa człowieka. I ich zawsze niezłomnie bronił.

        Wcale się nie dziwię, że inicjatywie ochoczo przyklasnęli parlamentarzyści PiS, PSL / Kukiz 15 czy Konfederacji. Gremialne jej poparcie przez ludzi PO/KO (112 głosów za!) jest tylko jednym dowodem na to, ile warte jest ich gadanie o dążeniu do cywilizowanej, europejskiej, świeckiej Polski. Konsternacja wzrasta, gdy patrzymy na klub Lewicy. Przeciwko tej – delikatnie mówiąc – nietrafionej z socjaldemokratycznego nawet czy humanistycznego punktu widzenia inicjatywie były 34 osoby, 13 się wstrzymało…

        Dajmy jednak spokój naszym posłom i przywołajmy dokumenty. Zwłaszcza te z okresu przedwojennego, kiedy ks. Stefan Wyszyński był profesorem prawa kanonicznego, socjologii i katolickiej nauki społecznej Kościoła w Wyższym Seminarium Duchownym we Włocławku i gdy od 1932 pełnił obowiązki redaktora naczelnego miesięcznika włocławskiej kurii „Ateneum Kapłańskie”.

        Na łamach tego właśnie pisma (zeszyt I, s. 23, rok 1938) w przedmiocie władzy nazistów w III Rzeszy napisał: „Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera, że Żyd pozostał obcym ciałem w organizmie narodów europejskich. Głosząc idee wywrotowe, stojąc na czele ruchu komunistycznego, szerząc w literaturze hasła niemoralne (…..) Żyd zwalcza obcą jego psychice kulturę, wyrosłą na podłożu chrześcijaństwa”. Dalej natrafiamy na myśl Wyszyńskiego, iż III Rzesza podejmuje tytaniczną pracę wielkich idei, które mają przynieść odrodzenie ludzkości. „Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas znane były tylko w szczupłym gronie lekarzy i biologów. Dziś przyszedł czas na ich rehabilitację”. Dalszy komentarz zbędny.

        Czy to jest ta słynna troska o prawa człowieka, o o rodaków różnego pochodzenia będących przecież takimi samymi obywatelami Ojczyzny? To jest ta niezłomna obrona godności każdej jednostki?

        A może wypadek przy pracy? Skąd, w kolejnych numerach „Ateneum Kapłańskiego” można znaleźć zachwyty nad „zasadami wychowawczymi nacjonalizmu niemieckiego” które winne być wzorem dla innych narodów Europy czy Adolfem Hitlerem jako „doskonałym znawcą psychologii tłumu” i będącego dzięki temu twórcą genialnej taktyki politycznej. To tylko garść myśli społeczno-publicznej Stefana Wyszyńskiego, wówczas już znaczącego księdza kurii włocławskiej.

        Głosujący nad Patronem roku 2021 parlamentarzyści zdają się być głusi, ślepi i niemi na historyczne fakty. Tę ignorancję i hipokryzję pokazują społeczeństwu i wyborcom bez końca. To kolejne potwierdzenie, po protestach i listach „w obronie dobrego imienia papieża Polaka” oraz poszczególnych hierarchów umoczonych w pedofilskie i finansowe skandale, iż tzw. polska klasa polityczna jest przeżarta do głębi klerykalizmem i dwulicowością, a do tego jest tchórzliwa i nie rozumie absolutnie, co się wokół niej dzieje. Chwała 48 posłom i posłankom oraz trzem senatorom, którzy się wyłamali, ale wrażenie ogólne pozostaje.

        Zamiast puenty pozostaje przytoczyć stwierdzenie brytyjskiego pisarza, komentatora i komika Pata Condela: „Hitler był katolikiem, nie ateistą, jak utrzymują niektórzy. Otrzymał katolicki chrzest i nigdy nie był ekskomunikowany. Za to komuniści – co do jednego, na całym świecie”.
        https://strajk.eu/rok-antysemity-czyli-klerykalizm-nasz-powszedni/

        Wygląda na to, że najprostszą drogą do walki z twoim mitycznym zachodnim komunizmem @krzyku58 jest ekskomunika ich wszystkich na zachodzie i ich rządów. Katoliccy biskupi powinni więc przystąpić do akcji i po kolei ekskomunikować, jak to robili w średniowieczu, nawet w stosunku do nieposłusznych królów.

        Odpowiedz
  • 23 stycznia 2021 o 19:26
    Permalink

    Kilka uwag do artykułu.
    1.
    Cytat: “… ciężko jest mówić o planowaniu czegokolwiek w kraju, które zniechęca obywateli do oszczędzania, upokarzając ich żenującymi stopami procentowymi depozytów, a jednocześnie zniewalając wysokością oprocentowania kredytów”.
    Niewątpliwie, “posiadacze” kapitału, a przede wszystkim zwykli ludzie (en masse) oszczędzając tracą, więc rząd przekonuje: wyjmijcie z “materaca” i zanieście do banku:
    TAM NIE LINKUJEMY NIE CHCEMY MIEĆ NIC WSPÓLNEGO Z TĄ ORGANIZACJĄ. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.
    A może zamiast gadania, należałoby podnieść odsetki? Nie wszyscy są równo podatni na propagandę, jako podstawowe narządzie działania rządu.
    2.
    Plany pozwalające “pokazać wszystkim: gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy i … jak zamierzamy tam dojść” mają dość istotną (ujemną) cechę: ograniczają możliwości szybkiej reakcji na zmieniającą się rzeczywistość. Przykładowo, zmienia się kierownictwo u hegemona i z mozołem tworzone plany nadają się do kosza.
    Chodzi raczej o to, aby rząd wykazywał mniejsze zacięcie ideologiczne, a większe praktyczne. Lokalne idee służą jedynie urabianiu lub ogłupianiu własnego społeczeństwa – nie pomagają, a raczej przeszkadzają w realizacji prawdziwie pragmatycznej polityki gospodarczej.
    3.
    Powszechne planowanie gospodarcze nie ma sensu, bo prowadzi do rozpowszechnienia biurokracji. Nie tędy droga. Sensowna polityka w tym zakresie, to tworzenie preferencji finansowych (zachęt) do realizacji celów, które są korzystne i realne do osiągnięcia.
    Proszę spojrzeć na politykę gospodarczo-finansową Singapuru przed ponad pół wiekiem. Gdy szwalnictwo (krawiectwo) wyrwało gospodarkę z biedy, to priorytet władz się zmienił: rozpoczęto gnębienie (finansowe) krawiectwa i preferowanie rozwoju elektroniki. Nie da się kreślić stałych priorytetów na lata – trzeba się dopasowywać do rozwoju sytuacji gospodarczej na świecie. A u nas, nie dało się wiecznie bazować na górnictwie, bo zmienia się rentowność działalności w poszczególnych dziedzinach.
    4.
    Radziłbym jednak odpuścić sobie dziedziny najbardziej konkurencyjne, bo tam nie mamy czego szukać. Jeśli jesteśmy zbyt zacofani w jakiejś dziedzinie, to wsparcie państwa nie pomoże: “wielki skok” się nie uda. Przykładem sprzed kilku lat jest plan ówczesnego wicepremiera o wielkiej produkcji samochodów elektrycznych – mit pomocny w łechtaniu ego społeczeństwa. Może finansiści (bankowcy) tak mają, bo w ich dziedzinie dużo zależy od regulacji, ale w życiu gospodarczym jest zupełnie inaczej.
    5.
    Autor ma rację pisząc o znaczeniu badań podstawowych i rozwojowych, ale to u nas działa inaczej (i na górze i na dole). Nawet, jeśli z badaniami jesteśmy w stanie sobie jakoś radzić, to z komercjalizacją ich wyników już nie, bo państwo tego efektywnie nie zrobi (jak uczą doświadczenia PRL i obecne). Zainteresowany tym powinien być przemysł, a jakoś nie jest. Dlaczego? Bo może łatwiej odnosić korzyści tnąc na wszelkie sposoby koszty pracy – taka mentalność. A przemysł państwowy ma wpływ na państwowe regulacje prawne, które mogą długo konserwować zapóźnienie pod szczytnym hasłem dbania o ludzi. Nie tędy droga.
    6.
    Mniemanie, że same w sobie “poważne inwestycje przemysłowych i planowanie rozwoju” coś dadzą, to tylko wiara w idee-fixe. To naśladowanie przeszłości (lata 70-te), bo fabryki postawione za cudze, prędzej się zestarzeją zanim przyniosą jakiekolwiek zyski. To nie o to chodzi na rynku. Droga “od pomysłu do przemysłu” powinna być krótka, ale tego nie zapewnią hasła i deklaracje rządu. Potrzebna jest zmiana mentalności z konserwatywnej na nowatorską, gdzie bez ryzyka upadłości, ambicji i pracy “od świtu do nocy” za duże wynagrodzenia i zyski, daleko się nie zajedzie. Zastanówmy się, co mobilizuje ludzi do intensywnej nauki i działania? Na pewno nie hasła o “równym żołądku” i liczenie na ideowe zaangażowanie. Przed 50-ciu laty zrozumieli to w Chinach, ale populizm wyborczy tego nie ułatwi.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.