Byliśmy, jesteśmy i będziemy – przeciętnie – biedni… (cz.1)

fot. red.

Byliśmy, jesteśmy i będziemy – przeciętnie – biedni. I nic się na to nie da poradzić bez zmiany systemu, a system się nie zmieni bez zmiany mentalności większości członków naszego społeczeństwa. Dla wielu ludzi bogactwo pochodzi od rządu, bo rząd bierze pieniądze z banku centralnego. Inflacja to drożyzna i zło, o którą obwinia się „złych kapitalistów”, wiedzy ekonomicznej w zasadzie nie ma, a nawet jak jest to cząstkowa. Nawet media nie prezentują obrazu całości i nie skłaniają nas do postrzegania całości, a jedynie prezentują pasujące pod aktualnie promowane tezy jej wycinki.

Bogactwo narodów pochodzi generalnie z trzech najważniejszych źródeł: z wydobycia bogactw naturalnych, z produkcji wszystkiego w rozumieniu wytwarzania wszelkich wartościowych dóbr i usług oraz z handlu i/lub grabieży. Różne państwa w różny sposób łączą te trzy źródła. Od pewnego czasu klasyczna rewolucja przemysłowa zmierza w kierunku gospodarki opartej na wiedzy, to się dokonało w wielu krajach, w których dzisiaj to informacja i zarządzanie nią, jej agregacja i budowanie na jej podstawie wytycznych do decyzji – jest najważniejszą formą wytwórczości i innowacji. Dzisiaj to na pewno dominuje i daje największą stopę zwrotu, jednak wydobywanie bogactw naturalnych nadal jest bardzo ważne, bogactwo państw Zatoki Perskiej jest modelowym przykładem. Jak również potencjał krajów, które w wyniku sankcji nie mogą w pełni eksportować swoich bogactw – generalnie bogactwa jakie jest odłożone w Wenezueli i Iranie nie da się zmierzyć.

Bogactwo zdobywają kraje, które mogą swobodnie sprzedawać wydobyte bogactwa naturalne. To już nie są czasy, kiedy ropa naftowa kosztowała kilka centów. W istocie o bogactwie krajów wydobywających decyduje ich potencjał, czy są w stanie obronić swoje złoża i swoje kontrakty. Rosja nie ma żadnych problemów ze sprzedażą swoich zasobów i nikt mający chociaż resztkę zdrowego rozsądku, nie będzie jej w tym przeszkadzał (z wyjątkiem pewnego kraju w Europie Środkowej). Mamy przykłady państw Afryki, czy Ameryki Południowej, które nie są w stanie obronić swoich zasobów przed tymi, którzy mogą więcej. Te państwa nie czerpią właściwego poziomu dochodów ze swojego bogactwa, zawsze były bardziej lub bardzo brutalnie eksploatowane.

Jak napisano powyżej, bogactwo zdobywają kraje które wytwarzają wszelakie dobra, opierając się na innowacyjności i stosując metody produkcji masowej. Takich przykładów mamy bardzo wiele: Niemcy, Japonia, Korea Południowa, w szczególności ten ostatni przykład się liczy. Autor doskonale pamięta opisy Korei z polskiej prasy podróżniczej i opisującej świat z lat 60-tych i 70-tych. To jaka tam była nędza i głód po japońskiej okupacji i wyniszczającej wojnie domowej, to sobie nawet nie potrafimy wyobrazić. Dzisiaj to jeden z najbardziej zaawansowanych technologicznie i wydajnych przemysłowo krajów na świecie, jedno z najważniejszych centrów produkcyjnych. Ten kraj jest fenomenem i powinien stanowić wzorzec rozwoju cywilizacyjnego, społecznego i gospodarczego dla całego świata.

Bogactwo również bierze się z handlu i grabieży, przykładów takich państw było wiele: państwo Nabatejczyków, Bizancjum, Wenecja, Holandia, Hiszpania, Wielka Brytania. Szczególnie ten ostatni kraj, wspaniale połączył te dwa sposoby tj. handel i grabież. Prawie 300 lat rozwoju kolonializmu, handlu niewolnikami, jawnych grabieży i czystego złodziejstwa, w połączeniu z rewolucją przemysłową – uczyniło Wielką Brytanię jedną z największych potęg świata. Co więcej, ten kraj ukształtował globalną cywilizację, wywierając na nią wpływ w skali, chyba większej, niż jakiekolwiek inne państwo dotychczas.

Nasz kraj rozwijał się niesłychanie interesująco. Do końca rozbicia dzielnicowego, w ogóle ciężko mówić na poważnie o jakimkolwiek sensownym planowaniu czegokolwiek na poziomie państwa. Dopiero Kazimierz Wielki (pomimo epokowych błędów w polityce migracyjnej), doprowadził do wzrostu produkcji, w tym wydobycia i sprzedaży soli (bezcenny minerał w średniowieczu – ponieważ służyła do konserwowania mięsa na masową skalę, bez soli mięso gniło). Równolegle na tyle uporządkował sprawy, że kupcy z polskich miast, byli w stanie funkcjonować w wymianie europejskiej. To bardzo profitowało. Kazimierz Wielki, był pierwszym polskim władcą, który miał do dyspozycji duże kwoty pieniądza, naprawdę liczące się. Za rządów tego władcy nasz kraj naprawdę się zmienił cywilizacyjnie, a zręczna dyplomacja chroniła Królestwo przed poważnymi wojnami. To był chyba najbardziej pragmatyczny władca Polski, poza wspomnianymi błędami w polityce migracyjnej i ponadstandardowym zamiłowaniem do kobiet, nie można mu niczego zarzucić. Jak na ówczesne standardy, to czego dokonano pod jego rządami – w wielu przypadkach, jest do dzisiaj widoczne np. sieć głównych miast.

Zapraszamy na część 2-gą felietonu.

15 thoughts on “Byliśmy, jesteśmy i będziemy – przeciętnie – biedni… (cz.1)

  • 15 stycznia 2021 o 05:17
    Permalink

    Słusznie, tylko Kazimierz Wielki był WIELKIM PATRIOTĄ, bo był katolikiem.

    A że lubił kobiety?

    To dobrze, bo tym samym potwierdzał, że nie był z frakcji LGBT – co się niektórym polskim władcom zdarzało.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 15 stycznia 2021 o 09:49
    Permalink

    “wielki patriota bo katolik” 😀 – sie uśmiałem.

    Żeby poznać czy system jest szkodliwy wystarczy wybrać sobie kraj z bardzo egzotyczną gospodarką, włączyć media i… obserwować. Jeśli media nic nie mówią lub mówią tylko negatywnie o takim kraju, bez szacunku, znaczy, że system jest bandycki i wyniszczający.

    To tak a propos jednego akapitu.

    Natomiast “wielka” brytania (TFU!) jest świetnym przykładem przeciwnika z którym się nie dyskutuje, lecz tylko walczy jak ona. To jest przykład makroskali, ale przecież mikroskala ma tu główne zastosowanie “Do chama po chamsku” – i można tu dyskutować i wzbraniać się od takiego stylu, wystarczy jednak się odwołać do makro aby zdać sobie sprawę z problemu. Najbogatsze kraje świata to kraje po prostu bandyckie, złodziejskie, to kraje łupiące bo nic innego nie potrafią. Dlatego, być może, we mnie jeszcze nie zagasła wiara w mój kraj, w nasze korzenie, i dumą jestem przepełniony, że po wojnie potrafiliśmy się jednoczyć i zbudować Polskę ale przy tym wykształcić porządnych ludzi. Fakt, państwa swojego się wstydzę. Owszem, jest parę przykładów podobnej odbudowy ale rozwój intelektualny za tym nie poszedł. Skończyło się na odnowieniu kamienic, struktur komunikacyjnych i nadaniu urzędów. Nauka pozostała tam jednak wątpliwa. Polska jest świetnym przykładem na prawidłowy charakter człowieka (oczywiście mam tu na myśli okres Polski Ludowej), powiem nawet JEDYNY prawidłowy. To jest jakiś wzór, od którego można zaczynać nowy Świat (o ile uznamy jego koniec).

    Nie jestem sadystą, ale cieszy mnie nieudolność anglosaska, ci ludzie wyrodnieją intelektualnie. Idą wzorem naczelnego bandziora światowego, którego dawno temu sami spłodzili. Ten bachor dorósł, przytył, zgłupiał i stał się typowym burakiem i chamem. Każdy szanujący się dziś kraj powinien się wstydzić kontaktów z nimi. I powiedziałbym, że to jest właśnie prawdziwe bogactwo tych czasów. My go już nie mamy. Op***la nas jakaś szantrapa, stara lampucera, której wręczamy na koniec ordery. Jesteśmy poniżeni, opluci, zdeptani, zmieleni, popychani, policzkowani, ciągani za kudły, rozbierani, goleni, biczowani, okradani, wyśmiewani i do tego sami durni. Mundur żołnierski zakłada jakiś minister i jedynie pan płk. Adam Mazguła op*** go za to, każąc mu z niego wyskakiwać. Reszta milczy.

    Nie wiadomo kiedy znajdziemy się na dnie. Oby jak najszybciej, bo tylko stamtąd mozna się odbić.

    Odpowiedz
    • 15 stycznia 2021 o 15:48
      Permalink

      @Grzegorzu …

      Zgadzam się z tobą co do joty, takie są fakty. Szkoda tylko, że w Polsce Ludowej większość ludzi wykształconych, a z korzeniami burżuazyjnymi i herbowymi nie zrozumiała zasług nowego systemu dla postępu cywilizacyjnego, jaki się wtedy dokonał. Okazali się być pozbawieni przymiotu inteligencji skoro służyli obcym interesom i jeszcze nie potrafią zrozumieć swoich błędów przeszłości oraz tragedii transformacji, która cofnęła nas w rozwoju intelektualnym i gospodarczym do poziomu skolonizowanych krajów trzeciego świata.
      Przykład z niedawno cytowanego autora, godny ubolewania i pożałowania dla niskiego poziomu człowieczeństwa. Chwalić plan Balcerowicza i nie dostrzegać zniszczenia naszego przemysłu oraz pozbawienia milionów ludzi normalnej ścieżki rozwoju życiowego i zawodowego, np. pracowników PGR-ów i ich dzieci, zakrawa na kpinę z uczciwych Polaków. A takich i podobnych bezmyślnych autorów zmian pozbawionych więzi z narodem i inteligencji była na uczelniach wyższych cała masa, wtedy gdy ja studiowałem w końcówce PRL-u i oni wychowali następnych fascynatów zachodniej kultury destrukcji i wyzysku.
      Cyt.
      „Pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku polscy politycy – chociaż nie wszyscy – wyciągnęli wnioski z dramatycznych powstań, z bezmyślnych bijatyk, kierowanych przez emocje, namiętności, kompleksy, obsesje; wyciągnęli wnioski z II wojny światowej i jej opłakanych konsekwencji. Nauczyli się częściowo, jak działać racjonalnie i dalekowzrocznie. Jednocześnie porzucili romantyczne fantazje i utopie. Dzięki temu osiągnęli przynajmniej połowiczne zwycięstwo.
      Przykładem takich rozumnych czynów był plan Balcerowicza, który wyprowadził Polskę z księżycowej gospodarki i zaszczepił innowacyjną ekonomię rynkową. Jego autorzy nie opracowali rozwiązań optymalnych, ale – jak mówią Amerykanie – rozwiązanie good enough. Miałem szczęście prowadzić badania naukowe nad tym planem i dlatego mogę zasadnie stwierdzić, że skończył się sukcesem, dzięki temu, że Balcerowicz i jego współpracownicy kierowali się nie odruchami serca (Mickiewiczowskim czuciem), ale racjami rozumu – racjonalnością, skutecznością, przedsiębiorczością i rozwojem. Jednocześnie żelazną miotłą wymietli utopijne rozwiązania, irracjonalne metody i narodowe kompleksy. Dzięki temu wszyscy – nawet przeciwnicy planu – dzisiaj mogą rozkoszować się znakomitą polską szynką. Dzięki temu także mamy do czynienia drugi rok z rzędu z gospodarczym wzrostem. Ciągle nie doceniamy tego, ile Balcerowicz zrobił dla każdego z nas. Zawsze w naszym kraju luminarze byli wyśmiewani i opluwani przez głupoli”.
      Źródło: J. Kozielecki, Obronić Polskę przed Polakami, Warszawa 2012, s. 16-17.

      Odpowiedz
  • 15 stycznia 2021 o 10:58
    Permalink

    “Słusznie, tylko Kazimierz Wielki był WIELKIM PATRIOTĄ, bo był katolikiem”, czyli wieszani biskupi w powstaniu, to tez byli “wielcy patrioci”. Oj, człowieku, zacznij myslec, czyli pis to też “wielcy patrioci”, bo ….. “katolicy”. Straszne.

    Odpowiedz
  • 15 stycznia 2021 o 12:49
    Permalink

    Za Kazimierza Wielkiego byliśmy bogatym krajem, bo byliśmy w Europie. Niestety za Jagiellonów cofnęliśmy się głęboko do Azji. Po wiekach powróciliśmy do Europy, ale jako kraj biedny, zacofany i po przejściach. I tak jesteśmy traktowani. Pozostają nam jedynie sny o potędze, nadstawianie przez nasze elity pochylonych do ziemi pleców, do poklepania przez Wielkiego Wuja i mrzonki o trójmorzu.

    Odpowiedz
    • 16 stycznia 2021 o 08:37
      Permalink

      Jak – głęboko??? 🤣

      I czy TO duży dyshonor wg was “cofnąć się głęboko do Azji”? – 🙄

      A, Ja (naiwny) sądziłem że NY byliśmy, jesteśmy i … częścią “tej Azji”. Ale zapewne myliłem się jako mam we zwyczaju. 🙂

      Odpowiedz
  • 15 stycznia 2021 o 13:07
    Permalink

    “Od pewnego czasu klasyczna rewolucja przemysłowa zmierza w kierunku gospodarki opartej na wiedzy…” Od skutków tejże – zachowaj nas Panie…. ‘Trio” zrobi wszystko by globalizm/komunizm nie przeszedł….a raczej odszedł na zawsze w niebyt.
    https://www2.deloitte.com/pl/pl/pages/zarzadzania-procesami-i-strategiczne/articles/innowacje/ksiazka-przemysl-4-0.html

    Большая перезагрузка. Транснационалы перехватывают управление миром. Взгляд из Америки
    https://www.youtube.com/watch?v=BbtQTghPpaU&t=76s

    @Grzegorz. Wedle p. narracji niejaki p. A. M. posiada jedynie słuszny monopol na za/stosowanie
    w praktyce honorowego kodeksu oficerskiego? Niet! Zbłaźnił się gdzieś-kiedyś…

    ———————————————————————————————————————–

    Wojna totalna z prezydentem Trumpem to tak naprawdę wojna totalna przeciwko Ruchowi Patriotów. W tym miejscu prawdziwi Amerykanie głęboko rezonują z rosyjskim duchem; oba narody są pełne pasji Patriotów. W tym miejscu Kreml zostanie również zmuszony do interwencji w nasilającej się drugiej wojnie domowej, chociaż prezydent Putin prawdopodobnie uczyni to z najwyższą dyskrecją i nienaganną uczciwością.

    Pamiętaj, że dzięki administracji Biden-Harris Rosja ryzykuje bardzo realne egzystencjalne zagrożenia……… jeśli nie całkowitą zagładą po tym, jak arcy-neokońska syjonistka Victoria Nuland po raz kolejny objął władzę w państwie. Już sama ta perspektywa wystarczy, by zmusić Kreml do przeprowadzenia największej skradanej operacji w historii „ocalenia Republiki Amerykańskiej” .

    Powiedzmy sobie jasno: wysoce spójny zespół nacjonalistów Putina wie, że nie ma innego wyjścia, jak tylko powstrzymać niezwykle niebezpieczną tyranię Bidena przed założeniem sklepu w Waszyngtonie. I tak będzie!

    Ale tej małej sztuczki nie można dokonać bez pomocy narodu amerykańskiego. Podobnie jak w przypadku dwóch poprzednich wojen, Ruch Patriotów musi napinać mięśnie, jak nigdy dotąd. W ten sposób Rosja potajemnie stworzy i / lub potajemnie wykorzysta każde otwarcie, aby pomóc Republice Amerykańskiej w tym najtrudniejszym okresie w historii Stanów Zjednoczonych.

    Kreml wie, że zjednoczone Stany Zjednoczone rządzone przez zaciekłego nacjonalistę są o wiele bezpieczniejsze niż szalony demokrata globalista prowadzący bandę zimnych bolszewików w kierunku całkowitego przejęcia władzy przez komunistów.
    Spisek przejęcia przez komunistów zarządzony przez demokratów jest już prawie
    gotowy do użycia Prime Time

    Dlatego Putin i spółka zrobią wszystko, co w ich mocy, aby udaremnić tę szybko nasilającą się, koordynowaną przez Brytyjczyków, kolorową rewolucję i niekończący się zamach stanu. Widzieli, co stało się z Matką Rosją i Rosyjską Ojczyzną w 1917 roku, kiedy londyńscy bankierzy prowadzili tę bolszewicką operację równolegle do hiszpańskiej pandemii grypy z 1918 roku (brzmi znajomo?).

    Kreml wie, że stabilna Republika Amerykańska jest o wiele lepsza niż przerażający totalitarny rząd kierujący komunistyczną USSA. Rosyjskie kierownictwo wie też, że prezydentura Trumpa z większym prawdopodobieństwem zareaguje przychylnie na działania zmierzające do ustanowienia nowej ery współpracy, naznaczonej trwałym pokojem na świecie i współpracą gospodarczą. http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2021/01/kogokolwiek-popiera-rosja-wygrywa-te-druga-wojne-domowa-w-ameryce/

    Odpowiedz
  • 15 stycznia 2021 o 14:35
    Permalink

    Kolonie i kraje zalezne, nie mają prawa być bogate, samowystarczalne, uprzemysłowione lepiej niż Centrum Dyspozycyjne.

    Wiele sie robi w tym celu, poczawszy od narzucania cen na towary eksportowane przez wasali, ustalania płac na niskim poziomie, prawodawstwa korzystnego dla Centrum, skończywszy na wymianie przywodcow niepokornych wobec Suwerena.

    Niezastąpionym mechanizmem wymuszania, jest rownież system bankowy, ustalający parytet wymiany walut regionalnych i zezwalający lub nie na linie kredytowe.

    Jak wygląda sytuacja od kulis, pokazało Wikileaks.

    Bez skrępowania rozważane i planowane przewroty, inspirowanie zamieszek i zamachów stanu, scenariusze „na wypadek śmierci” niekochanych przez Jankesów przywódców politycznych (m. in. Hugo Chaveza w Wenezueli, Manuela Zelayi w Hondurasie, Correi w Ekwadorze, Evo Moralesa w Boliwii). Bezwarunkowe poparcie dla najbrutalniejszych reżimów, jeżeli tylko ich przywódcy prowadzili politykę zgodną z interesami i wizją ładu światowego promowaną przez Imperium Amerykańskie (od rasowego apartheidu w Izraelu, przez wojskową dyktaturę w Egipcie, po monarchie absolutne w Zatoce Perskiej). Są depesze, w których Amerykanie przyznają, że jedyna licząca się opozycja w Syrii, która mogłaby obalić Baszszara al-Asada, to salaficcy fundamentaliści – niech więc będzie, niech pieniądze na „wymianę reżimu” idą do nich, raz się żyje. Jest depesza, w której ówczesna sekretarz stanu Hillary Clinton przyznaje, że wojnę domową w Syrii Waszyngton wywołał m. in., żeby zadowolić izraelskiego premiera Netanjahu.
    https://strajk.eu/dlaczego-imperium-zada-glowy-assangea/

    Odpowiedz
  • 15 stycznia 2021 o 16:16
    Permalink

    Jak by to prosto ująć….

    Po II światowej, dawne kraje zachodnie, mające obszerne kolonie, zawiązały wraz z Japonią KARTEL mający w nowej rzeczywistosci postkolonialnej, utrzymać wpływy, rozszerzać je, zdominować organizacje międzynarodowe, handel, przepływ informacji.
    I to sie w dużej mierze udało.

    W latach 90″ zapanował pełny triumfalizm modelu gospodarczego, politycznego.
    Przeciwnicy jednobiegunowości i bogacenia sie kilkunastu krajow zachodnich kosztem reszty świata, zostali zmarginalizowani, zdominowani, i upokorzeni.
    Do kompletu zabrakło tylko Chin……

    Ktore milcząc, budowały wlasna siłę, struktury organizacyjne, instytucje , firmy, zdolne przełamać dominacje zachodnią na każdym polu.
    Ucząc się błyskawicznie metod podpatrzonych na Zachodzie.
    Przeciągając członkow kartelu na swoją stronę.
    Rozbijając układ.

    Zdumiała mnie kilka lat temu informacja, że w strefie przemysłu, Chińczyk zarabia już więcej niż Polak.
    I jest to miara sukcesu tamtego modelu polityczno- gospodarczego.

    Odpowiedz
  • 15 stycznia 2021 o 16:17
    Permalink

    Bardzo wyważony i bezstronny artykuł.
    Autor uwypuklił trzy istotne źródła bogactwa państw:
    – surowce naturalne,
    – produkcja (chociaż nie jakakolwiek),
    – handel (ewentualnie bezpośrednia lub zakamuflowana grabież).
    Jeżeli się jednak przyjrzeć bliżej powyższym źródłom, to można wszystko podciągnąć pod handel, czyli wymianę.
    Dlaczego? Bo:
    #1
    Surowce są źródłem bogactwa jedynie wtedy, gdy jest na nie zapotrzebowanie zewnętrzne, czyli gdy się je korzystnie wymienia.
    Gdyby każde państwo było zdane na własne źródła energii, to ropne bogactwo Arabii Saudyjskiej byłoby bardzo skromne. To powszechność zapotrzebowania, a w konsekwencji handel sprawia, że z tego powodu AS jest bardzo bogata. Można posiadać inne surowce (drewno, węgiel, a z nieenergetycznych np. piasek w AS), ale to nie przyniesie zysków, bo zapotrzebowanie zewnętrzne nie będzie zbyt duże. Tak więc, tylko obrót surowcami, na które jest duże zapotrzebowanie, może być przedmiotem wielkich zysków.
    #2
    Podobnie produkcja – nie każda będzie źródłem bogactwa, a jedynie taka, na którą jest zapotrzebowanie, a w konsekwencji handel. Jeśli jakiś produkt (raczej prosty) mogą produkować wszyscy, to zysk wynika jedynie z różnicy w kosztach pracy i transportu. Jeśli jednak produkcja jest prowadzona w nowoczesnej technologii (mniej materiałów, mniej energii, większe możliwości techniczne przy niższych kosztach), to zapotrzebowanie na nią jest znaczące, co skutkuje handlem z wyraźnym zyskiem.
    Tak więc bogactwo może wynikać głównie z produkcji innowacyjnej, bo produkcja byle jaka otwiera zbyt jedynie przy znacząco niższych kosztach, ale z czasem staje się wobec problemu, że wraz ze wzrostem zamożności wzrosną koszty, handel danym towarem przestaje być opłacalny, a produkcja okazuje się nikomu niepotrzebna.
    #3
    To właśnie korzystna wymiana jest źródłem bogactwa, bo zasoby surowcowe i produkcja przynoszą zyski tylko wtedy, gdy się nimi korzystnie obraca.
    Aby państwo mogło być bogate, musi posiadać coś, czego inni nie mają, a co potrzebują, a więc wybrane surowce (najlepiej o niskich kosztach wydobycia) lub innowacyjną produkcję towarów lub usług, którą inni nie potrafią wytwarzać i oferować.

    My, ponieważ nie dysponujemy surowcami (poza miedzią), na które jest duże zapotrzebowanie, musimy się skupić na innowacyjnej produkcji, a więc wyboru nie ma. Skąd zatem wziąć taką produkcję?
    Odpowiedź jest dość prosta: to zależy od ludzi, od społeczeństwa danego państwa, chociaż nie od każdego po równo.
    Największą wagę w tym względzie ma rządząca klasa polityczna, potem właściciele lub szefowie firm, potem wykształceni fachowcy, a na koniec zwykli pracownicy (czyli reszta społeczeństwa), których jednostkowy wpływ jest wprawdzie niewielki, ale “per saldo” jest olbrzymi. Chodzi tu przede wszystkim o to, jak bardzo pracownicy są pracowici, zdyscyplinowani, pilni, dokładni, samodzielni, pomysłowi i innowacyjni. Jak się tego nie wykształci, to wlewanie do głów potoku wielkich słów o ideologii czy patriotyzmie, nic nie pomoże, a co najwyżej wypaczy ich postrzeganie rzeczywistości, wyrobi poczucie niezawinionej krzywdy oraz skłonność do obłąkańczych “dróg na skróty” i innych bezsensownych zrywów.

    Odpowiedz
    • 16 stycznia 2021 o 09:59
      Permalink

      @Ali

      Bardzo dobre podsumowanie. Zgadzam się z tobą, przy czym dodaję uwagę do ostatniego akapitu. Potrzebna jest nam do tego nowa klasa polityczna nie mająca związków ze styropianem i wypaczoną lewicą burżuazyjną. Ta klasa polityczna powinna opierać się na nowoczesnej nauce, a nie teologii. Dość już historyków i innych nawiedzonych prymitywizmem intelektualnym i brakiem inteligencji społecznej wśród rządzących Polską, bo widać do jakiego stanu oni naród doprowadzili. Wreszcie potrzeba nam prawdziwej inteligencji naukowej nie chodzącej na pasku zachodnich interesów. To od elity naukowej i klasy politycznej zależy, jak zmieni się społeczeństwo i w jakim kierunku ono zostanie ukształtowane.
      Czy jesteśmy w stanie coś zmienić? Jestem pesymistą w tym wypadku.

      Odpowiedz
  • 15 stycznia 2021 o 17:33
    Permalink

    Jeszcze jedna uwaga.

    Podatek od zyskow kapitałowych, jest niższy niż podatek od pracy, produkcji.
    I to jest FUNDAMENT przewagi Zachodu nad resztą swiata.
    “Produkcja” kapitału za pomocą wpisu bankowego jest po koszcie zrowym.
    A monopol na taka produkcję, mają zachodnei banki.

    Bardzo ładnie objaśnia to Piketty i Hongbing.

    Dopoki taka mozliwość będzie istnieć, reszta świata bedzie płacić za utrzymanie przewagi Zachodu.

    Umozliwiało to również utrzymanie przewagi technologicznej.
    Można było przeznaczyć DOWOLNĄ kwotę na badania, wykup startupow, drenaż mózgow, transfer wykwalifikowanej siły roboczej, przekupywanie rządow kolonii.
    Idealna sytuacja dla neokolonializmu…

    Odpowiedz
    • 16 stycznia 2021 o 21:08
      Permalink

      @krzyk58

      No ma niezłe wspomnienia. 🙂 Wygląda na to, że też był kiedyś pożytecznym idiotą i teraz dopiero z nostalgią wspomina, jak Jabłonowski, zomowską pałkę na plecach i chciałby teraz dopiero wstąpić do ZOMO gdyby istniało, jak i Jabłonowski – na którego zresztą się powołuje – pałować opozycjonistów (fragment od 1.24 godz.) 🙂
      No nie myślałem, że dożyję takich czasów i będę słuchał takich tekstów zamiast słynnych kawałów o milicjantach i zomowcach. Jaja jak berety.

      A pro po prowadzącej ten wywiad, to powinna się bardziej postarać, bo porównywanie działań globalistów do bolszewików jest nieuprawnione. Globaliści mają zupełne inne cele do osiągnięcia, przeciwne bolszewikom walczącym w interesie ówczesnego proletariatu. Teraz proletariat ma być poddanymi “jaśnie państwa” globalistów, a nie wyzwolony. Pozostaje tylko kwestia, jak w tej zglobalizowanej gospodarce lud będzie się czuł w nowej roli po ostatecznym wyzwoleniu od “bolszewickiej zarazy” do wolności o którą walczył w interesie kapitału, czy bardziej jako niewolnik, czy jako służący, ale i tak na jedno wychodzi.
      Prawda stara jak świat:
      „Jeżeli podporządkujesz się niechętnie, jesteś niewolnikiem, jeżeli chętnie służącym” – Publiusz Syrus.

      Na skutek manipulacji świadomością i nowoczesnym metodom zniewolenia opowiadam się za drugą alternatywą, czyli lud stał się służącymi kapitału, bo podporządkował się chętnie interesom burżuazji licząc, że sam dostąpi zaszczytu bogactwa na podstawie teorii skapywania, jak kiedyś chłopi marzyli o wyzwoleniu z poddaństwa i dostąpieniu zaszczytu nobilitacji do szlachty. 🙂
      Tymczasem rodzimy biznes robi wszystko, aby polski proletariat nie odbił się od dna bo trzeba by mu było więcej płacić, więc wnioskuje o wpuszczenie taniej siły roboczej ze wschodu, czyli potrzebują “białych murzynów” (uprzedzam, nie ma w tym podtekstu rasistowskiego).
      https://wolnemedia.net/biznes-chce-wiecej-imigrantow/

      Polski i niepolski biznes zniszczy polskie państwo narodowe jednolite etnicznie i odziedziczone po PRL, jak zachodni biznes zniszczył własne społeczeństwa w pogoni za zyskiem i koloniami. Takie będą skutki ich polityki pozyskania taniej siły roboczej z imigrantów.
      Kto jest więc głównym wrogiem narodu i państwa narodowego, a posłusznym wykonawcą polityki globalistów? Ja tam bolszewików nie dostrzegam, natomiast kapitalistów jak najbardziej widzę w tej destrukcyjnej roli już od 30 lat. No ale politycy Konfederacji i narodowcy od Wielomskiego jeszcze na to nie wpadli. 🙂
      Jeżeli prezes nad prezesami pozwoli biznesowi na rozwalenie naszej unikalnej etnicznej kultury, tzn., że stoi po stronie globalistów. A więc wolny rynek tak, ale globalizm i niszczenie etniczności narodu nie, taka powinna być zasada polskiej polityki. Zysk to nie wszystko.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.